Fiona Barton – Wdowa


 Fiona Barton, Wdowa [The Widow], tłum. Agata Ostrowska, Czarna Owca, 2016, 456 stron.

Jean powinna rozpaczać po śmierci męża - czuć rozpacz, smutek i rozdzierający żal – przecież była mu tak bardzo oddana, że trwała przy nim nawet, gdy mógł liczyć tylko na nienawistne spojrzenia, ostre słowa i pogardę. Wtedy, kiedy wielu nazywało go porywaczem i mordercą. A jednak głównej bohaterce powieści Fiony Barton towarzyszy ulga, że wszystkie te „bzdury” Glena wreszcie się skończyły.

Wdowa świadomie opowiada swoją historię czytelnikowi, a nieco mniej chętnie i bez wcześniejszego planu daje się namówić na wywiad przebojowej reporterce Kate Waters. Różnie będą się toczyły te dwie opowieści, bo Jean doskonale wie, o czym nie powinna mówić głośno, a na co może sobie teraz, gdy mąż nie żyje, pozwolić. Tak naprawdę jednak jako narratorka dzieląca się swoimi teoretycznie najskrytszymi myślami cały czas ma kontrolę nad tym, czego się dowiadujemy. Miałam wrażenie, że nie potrafi być szczera nawet sama ze sobą i skrzętnie chowa to, co istotne. Cały czas nie byłam pewna czy w ogóle powinnam jej wierzyć, czy faktycznie tak bardzo kochała Glena i z czego wynikała jej ślepa lojalność wobec niego. Wierzyła w jego niewinność?

Czytaj dalej

Christina Baker Kline – Sieroce pociągi


Christina Baker Kline, Sieroce pociągi [Orphan Train], tłum. Berenika Janczarska, Czarna Owca, 2016, 367 stron.

Nie masz rodziny, a nawet jeśli z kimś żyjącym łączą Cię więzy krwi, to nikt Cię nie chce. Jesteś tylko dzieckiem, a doskonale wiesz jak okrutne może być życie – śmierć, głód, osamotnienie, ból – często znasz je zdecydowanie lepiej niż powinnaś. Jeżeli jeszcze tli się w Tobie nadzieja na lepsze jutro, to przykrywa ją usilnie całe morze wcześniejszych rozczarowań i przeświadczenie, że nie należy się spodziewać czegokolwiek dobrego, bo wtedy zderzenie z rzeczywistością uderza w serce jeszcze bardziej. Wsiadasz do pociągu razem z wieloma innymi dziećmi i chociaż starasz się tego nie pokazać, to przerażeniem napawa cię każda sekunda tej podróży. Czy ktokolwiek Cię zechce? Gdy docieracie do celu (pierwszego, a może już kolejnego) ludzie czekają, bo dowiedzieli się z plakatów, że mogą sobie wziąć sierotę. Stoisz niepewnie jak jakiś okaz, który niczym bydło można sobie obejrzeć i ocenić. Wystarczy kilka szybkich formalności i stajesz się w pewnym sensie czyjąś własnością. I jest to albo nowy, lepszy początek, albo - częściej - kolejny etap piekła.

Czytaj dalej

Beata Szady – Ulica mnie woła. Życiorysy z Limy


Beata Szady, Ulica mnie woła. Życiorysy z Limy, Wydawnictwo Czarne, 2016, 171 stron.

Mało wiem o świecie. Czytałam reportaż „Ulica mnie woła. Życiorysy z Limy” Beaty Szady i właśnie taka refleksja mnie nachodziła. To, czego się uczyłam w szkole wydaje mi się w takich chwilach tylko cieniutką otoczką, która powinna dawać mi poczucie znajomości tematu, a tak naprawdę mówi bardzo niewiele o rzeczywistości. O ludziach wiem może odrobinę więcej, ale i tak często się potykam o swoje pewniki i po raz kolejny się dziwię.

Wiem gdzie leży Peru, jak wygląda na mapie, z kim graniczy, a fakt, że stolicą państwa jest Lima nie ma w sobie nic odkrywczego. Zastanawiam się czy gdybym tam pojechała trzymałabym się tylko tych bezpiecznych i reprezentacyjnych ulic, a może celowo (lub zupełnie przypadkiem) poszłabym dwa kroki dalej, by zobaczyć zupełnie inny świat. Określenie Limy miastem kontrastów wydaje się tu szalenie adekwatne, a Beata Szady wielokrotnie to udowadnia. Miejsca, które tworzy się z myślą o turystach można z powodzeniem obejrzeć w przewodnikach, ale tam, gdzie prowadzi czytelnika autorka, większość nie ma ochoty zaglądać. Cieszę się (mimo że to określenie niespecjalnie dobrze tu brzmi), że miałam taką okazję sięgając po ten reportaż, bo dzięki temu o tym kawałku świata wiem teraz trochę więcej.

Czytaj dalej

Erika Swyler - Księga wieszczb


Erika Swyler, Księga wieszczb [The Book of Speculation], tłum. Magdalena Nowa, Czarna Owca, 2016, 408 stron.

Sięgając po „Księgę wieszczb” czułam się trochę tak, jakbym znalazła ją dla siebie na Cmentarzu Zapomnianych Książek (jeżeli mieliście okazję czytać „Cień wiatru” Carlosa Ruiza Zafóna to pewnie rozumiecie jakie to emocje). Trzymałam ją w dłoniach dłuższą chwilę, przyglądałam się okładce, chciałam zacząć czytać i nie chciałam jednocześnie, bo czułam, że mogę nie być w stanie się od niej oderwać. Pierwsze zdanie, a później kolejne i wszystko dookoła przestało się liczyć – byłam tylko ja i pięknie utkana przez Erikę Swyler historia.

Dla Simona dom, w którym mieszka od dziecka, jest w pewnym sensie symbolem tego, co stracił, a jednocześnie przypomina mu o wszystkim, co kochał. Minęły lata od kiedy siedział przy kuchennym stole i spoglądał na swoją mamę, nie zdając sobie sprawy, że to pożegnanie, a ona podda się głębinom zatoki. Przy tym samym stole, chociaż upłynie trochę czasu, znajdzie martwego ojca, który tak naprawdę nigdy nie pogodził się ze śmiercią żony i tylko trwał, dopóki i jego śmierć zechciała zabrać. To z tego domu uciekła do cyrku siostra Enola i nie wiadomo czy nie mogła wytrzymać ze starszym bratem, który starał się zastąpić jej rodziców, czy chciała uchronić się przed trapiącymi ją demonami. Dziś ten dom dzień po dniu niszczeje i osuwa się ku zatoce Long Island, a jedyną nadzieją, by go zachować jest kosztowna naprawa. Nie muszę sobie wyobrażać co czuje Simon na myśl o opuszczeniu miejsca, w którym wszystko jest wspomnieniem, bo wiem jak to boli.

I wtedy pojawia się księga.

Czytaj dalej

Marcin Hybel – Ballada o przestępcach


Marcin Hybel, Ballada o przestępcach, Czwarta Strona, 2016, 462 strony.

Mam pewną słabość do powieści, których akcja dzieje się Anglii, a w Londynie w szczególności. Pamiętam jak zachwycałam się tym miastem u Terry’ego Pratchetta („Spryciarz z Londynu”), który stworzył obraz niezwykle klimatyczny i pełen ciemnych zaułków. Wprawdzie Marcin Hybel w swojej powieści „Ballada o przestępcach” postawił przede wszystkim na podlondyńskie miasteczko i zupełnie inne czasy (u angielskiego pisarza XIX wiek, u polskiego XIV), ale i tak miałam przeczucie, że dobrze będę się w takiej scenerii czuła.

William i Gilbert mogliby się spodziewać wielu rzeczy, ale z pewnością nie tego, że w kilka minut zostaną pozbawieni rodziców, siostry i wujka. Napaść w czasie ich podróży do Londynu, gdzie mieli prezentować swoje sztuczki, zakończyła się brutalnie i krwawo. Chłopców porwano i zmuszono do stania się częścią przestępczej gildii, a ich szkolenia podjął się znany w tym światku Alard – nieznoszący sprzeciwu, bardzo doświadczony i widzący w nowych nabytkach duży potencjał.

Czytaj dalej

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy