Trudno mi uwierzyć, że to już siódme spotkanie z Florą i Jackiem! Cieszę się, że mam okazję co kilka miesięcy spędzić czas z tą dwójką i za każdym razem, gdy sięgam po nowy tom towarzyszy temu uśmiech. Niezmiennie jest to dla mnie jak powrót do dobrze znanej przestrzeni, w której czuję się po prostu dobrze.
Tym razem, trochę inaczej niż zazwyczaj, Panna Steele i Pan Carrington nie natykają się osobiście na ciało. Ale ciało jest, owszem, tyle że nie w Abbeymead jak to już bywało wcześniej, a na paryskim bulwarze, gdzie kobieta została śmiertelnie potrącona przez samochód. Tak się składa, że ofiarą jest przyjaciółka matki Jacka i ta dzwoni do syna przerażona, że to na pewno nie był wypadek i co więcej celem była ona! Nasz pisarz kryminałów niechętnie, bo z Sybil od lat nie utrzymuje kontaktów, udaje się do Francji, by utwierdzić się w przekonaniu, że rodzicielka jest przewrażliwiona i widzi niebezpieczeństwo tam, gdzie go nie ma. Tylko czy rzeczywiście to, co się dzieje wokół kobiety to tylko przypadek?
Lubię gdy akcja tej serii toczy się w znanym otoczeniu i zdążyłam się już przyzwyczaić do ścieżek w Abbeymead, ale właściwie to była miła odmiana, że tym razem bohaterowie rozwiązywali kryminalną zagadkę gdzieś indziej. I łatwo nie było, tym bardziej, że podejrzanych jest zaskakująco dużo i niemal każdemu można przypisać jakiś motyw. Przyznaję, że sama wahałam się w kogo wycelować oskarżający palec i przyjemnie było trochę nad tym wszystkim pogłowić. Ostatecznie rozwiązanie nie jest jakoś mocno zaskakujące, chociaż kilka pomniejszych elementów wcześniej nie ułożyłam dokładnie tak, jak powinnam.
Ciekawą postacią w tym tomie jest matka Jacka - Sybil, którą naprawdę, ale to naprawdę trudno jest polubić. Zapatrzona w siebie, wymagająca i kąśliwa, więc nie budzi sympatii i chwilami autentycznie było mi Carringtona szkoda. Flora też nie ma w lekko, bo musi mierzyć się z tajemnicą związaną z jej rodzicami i strachem przed poznaniem prawdy.
„Morderstwo w podróży” to kolejny tom tego uroczego cosy crime, który stanowi dla mnie miły przerywnik między mocniejszymi lekturami. Ta seria stała się taką lekką przyjemnostką przy której totalnie się rozluźniam i płynę sobie przez kolejne strony. Z Florą i Jackiem czuje się jak z dobrze znanymi przyjaciółmi, z którymi nawet po ciężkim dniu, a może właśnie szczególnie wtedy, miło jest się spotkać.
Garść cytatów:
„(...) kiedy mieszka się w jednym miejscu przez całe życie, nie zawsze dostrzega się jego piękno. A nawet jeśli się je dostrzega, jakoś nie zwraca się na nie uwagi”. (s. 128)











Świetna recenzja, ta seria ma w sobie coś tak niesamowicie przytulnego, że rzeczywiście działa jak czytelniczy kocyk po ciężkim dniu. Zmiana scenerii na francuską prowincję i Paryż brzmi jak bardzo odświeżający zabieg, zwłaszcza po tylu tomach spędzonych w jednym miejscu. Postać Sybil wydaje się wnosić sporo ciekawego dynamizmu w relacje między bohaterami, nawet jeśli trudno ją polubić. Bardzo zachęcający wpis, idealny dla każdego fana cosy crime, który szuka lekkiej, ale wciągającej zagadki.
OdpowiedzUsuńW cosy crime ta seria wpisuje się rzeczywiście idealnie! ♥
UsuńNo w końcu muszę się zapoznać z autorką. P.S. Czytałam wścibskich sąsiadów - bardzo mi się podobała i nawet się powzruszałam.
OdpowiedzUsuńAjajaj, nawet nie wiesz jak się cieszę, że Ci się podobała ♥ Zdecydowanie jest o tej książce za cicho!
UsuńTeż tak mam, że jak sięgam po kolejny tom jakiejś serii, to od razu jestem pozytywnie nastawiona i zaczynam z uśmiechem na twarzy. Szczególnie lubię kończyć książkę, gdy wiem, że czeka na mnie jej kontynuacja ;-)
OdpowiedzUsuńO tak, ta wizja, że będzie jeszcze okazja, by spotkać się ponownie z lubianymi bohaterami jest świetna ♥
UsuńOstatnio wkraczam w taką fazę czytania przytulnych książek, więc możliwe, że zainteresuję się tą serią.
OdpowiedzUsuńTa seria sprawdzi się jako taki kryminalny, lekki otulacz :)
UsuńJaka długa jest ta seria. :) Ciekawe, czy powstaną kolejne tomy.
OdpowiedzUsuńKolejny u nas już w czerwcu, a jeszcze kilka więcej jest już wydanych za granicą :)
UsuńChętnie sięgnę po tą serię! Bardzo przypominają mi książki od A. Christe.
OdpowiedzUsuńW obu przypadkach mamy do czynienia z zagadką kryminalną, chociaż u Christie trudniej jest odgadnąć sprawcę :)
Usuń