Katarzyna Bonda - Okularnik

21.05.2016


Katarzyna Bonda, Okularnik, MUZA, 2015, 846 stron.

Minął ponad rok od mojego ostatniego spotkania z Katarzyną Bondą, a chociaż druga część tetralogii - „Okularnik” - od dłuższego czasu czekała na półce, to jakoś nie mogłam się zabrać za jej czytanie. Nie wiem czy trochę powstrzymywała mnie kwestia pokaźnej ilości stron (prawie 850!), czy może po prostu aż tak nie byłam ciekawa co dzieje się z Saszą Załuską po wydarzeniach z „Pochłaniacza”. Gdy już jednak po książkę sięgnęłam (przyjmijmy, że musiała po prostu nabrać więcej mocy) spodziewałam się, że - podobnie jak w przypadku pierwszego tomu - stosunkowo dobrze odnajdę się w stworzonej przez autorkę historii, bo styl jej pisania już wcześniej przypadł mi do gustu.

W życiu Saszy wszystko mogłoby się zacząć wreszcie układać – powrót do policji, od którego jest już o krok, a także coraz bliższa relacja z kolegą z pracy, wróżąca być może coś więcej. Profilerka doskonale jednak wie, że dopóki nie zamknie rozdziału z przeszłości związanego z byłym kochankiem, swego czasu podejrzewanym o straszne zbrodnie (który podobno był martwy, a nagle znajduje się w ośrodku dla zaburzonych osób), to nie będzie w stanie skupić się na układaniu sobie życia. Zgodnie z tą myślą jedzie do Hajnówki, by się z nim spotkać i cóż… w międzyczasie wplątuje się chyba we wszystkie dostępne akurat kłopoty.

W tym niedużym mieście na Podlasiu codzienność z pozoru toczy się utartym rytmem, ale gdy najważniejszy (i najbogatszy) przedsiębiorca Piotr Bondaruk bierze ślub z wiele lat młodszą od siebie Iwoną Bejnar, pewne są dwie rzeczy – to, że tradycyjne białoruskie wesele odbędzie się z wielką pompą oraz, że nie wszyscy będą zadowoleni z takiego obrotu spraw. Nie wiadomo tylko czy to przyszła panna młoda nie powinna się martwić najbardziej, bo chociaż wizja wielkich pieniędzy jest kusząca, to dotychczasowe kobiety związane z Bondarukiem dziwnym trafem znikały bez śladu. Dodać do tego ludzkie kości znalezione w lesie czy podrzucone na komendę policji i już wiadomo, że z „żyli długo i szczęśliwie” może być bardzo różnie.

Dopiero co miałam do czynienia z antagonizmami polsko-żydowskimi w niedużym, teoretycznie spokojnym mieście, czyli w Sandomierzu z powieści Zygmunta Miłoszewskiego „Ziarno prawdy”, a tu spotykam się z podobnym motywem u Katarzyny Bondy. U niej jednak główną osią wydarzeń jest Podlasie, a silne zadry z przeszłości dotyczą stosunków polsko-białoruskich. Mimo upływu lat, pogrom wsi prawosławnych dokonany przez oddział Romualda Rajsa nadal żywo tkwi w pamięci niektórych mieszkańców i pośrednio wpływa na ich losy. Temat podjęty przez autorkę wzbudza sporo emocji i zdecydowanie intryguje, bo naprawdę sprawnie łączy to, co dzieje się z bohaterami współcześnie, z tym, co było kiedyś. Przeszłość ciągle wisi nad ich głowami, a może raczej spoczywa głęboko w ziemi.

Na początku obawiałam się, że Katarzyna Bonda zrobi to, czego uniknęła w „Pochłaniaczu”, czyli skupi się za bardzo na sercowych rozterkach Załuskiej, kierując ją w stronę jakiegoś faceta. Na szczęście nic takiego się nie stało. Nie to, żebym nie chciała, aby znalazła w końcu jakieś sensowne oparcie, ale wolę na razie jeszcze poprzyglądać się jej pracy i temu, jak radzi sobie z rozwiązywaniem zagadek, a nie miłosnych dylematów. Głowna bohaterka dosyć łatwo da się lubić, chociaż przyznaję, że czasami zupełnie nie wiem gdzie chowa swój zdrowy rozsądek, pchając się prosto w największe kłopoty.

Doceniłam w „Pochłaniaczu” szeroki przekrój sugestywnie sportretowanych postaci, ale „Okularnik” pod tym względem oferuje jeszcze więcej. Szczególnie niejednoznaczny wydał mi się Piotr Bondaruk, raz dając powody by zupełnie mu nie ufać, a innym razem pokazując się jako facet z przeszłością, ale nie taki zły, jak mogłoby się wydawać. Wyobrażam sobie, że ożywienie na kartach tylu osób i to niejednokrotnie wzajemnie ze sobą powiązanych, musiało być nie lada wyzwaniem. Ciekawa jestem czy Katarzyna Bonda, podobnie jak Załuska w pewnym momencie akcji, stworzyła sobie mnóstwo zapisków, pozwalających się orientować w całej sytuacji. Przyznaję jednak, że były momenty, gdy trochę się w tym wszystkim gubiłam i musiałam zatrzymać się na chwilę, by zorientować się kto, z kim i dlaczego. Zastanawiam się czy ta mnogość bohaterów, którą doceniam, nie poszła jednak o krok za daleko, stawiając mnie jako czytelnika przed trudnym wyzwaniem, z którym poradziłam sobie trochę gorzej niż w przypadku „Pochłaniacza”.

Na pewno rozczarowani będą poszukiwacze wyrazistej kryminalnej zagadki, bo o ile w „Okularniku” nie brakuje zbrodni, to poza nią pojawia się tak dużo wątków i warstwa obyczajowa jest tak szeroka, że poszukiwanie mordercy niejednokrotnie chowa się na dalszym planie. Spodziewałam się, że tak to może wyglądać po wcześniejszej lekturze „Pochłaniacza”, więc nie czułam się rozczarowana. Powieść pewnie by nie straciła, gdyby nie wyciągać - czasami niepotrzebnie - aż tylu tematów (liczyłam na przykład, że dowiem się czegoś więcej o Czerwonym pająku, ale po początkowym zaostrzeniu apetytu w pewnym momencie ten wątek prawie zamiera), ale też nie mogę napisać, żebym przez ich nagromadzenie się nudziła. Tym, co mi natomiast trochę przeszkadzało było za małe skupienie na profilowaniu (podobnie jak w poprzednim razem, nie czuję, by moja ciekawość w tym temacie została zaspokojona) i brak większej dawki napięcia. „Okularnik” poruszył mnie fabularnie i intrygował w czasie czytania, ale za mało było momentów, w których na przykład bałabym się o główną bohaterkę czy z dreszczem niepokoju obracałabym kolejne strony.
Czepiam się tym razem nieco bardziej, ale te elementy o których wspominam, nie sprawiły, że żałuję czasu spędzonego na lekturze. Katarzyna Bonda stworzyła taką historię, która mimo tych wszystkich potknięć (istotnych akurat z mojego punktu widzenia) naprawdę mnie wciągnęła. Poza fizycznym ciężarem tego tomu, nie czułam się w trakcie czytania przytłoczona ilością stron, bo tak naprawdę nawet nie wiem kiedy dotarłam do końca. Widać ogrom pracy włożony w stworzenie tej powieści i chęć zainteresowania czytelnika czymś więcej niż tylko poszukiwaniem mordercy. Doceniłam to u Zygmunta Miłoszewskiego i doceniam u Katarzyny Bondy. Liczę na to, że kolejny tom zaspokoi mój apetyt i pozwoli mi się tak mocno zachwycić, że nawet przez myśl mi nie przejdzie, że trochę sobie ponarzekać.


 Garść cytatów:

Sukces jest chwilowy. Klęska to lekcja do odrobienia”. (s. 125) 


Cztery żywioły Szaszy Załuskiej
Pochłaniacz [powietrze]| Okularnik [ziemia]| Lampiony [ogień]| Czerwony pająk [woda]

~~*~~
Wyzwanie: Polacy nie gęsi

Zobacz również

25 komentarze

  1. Do słynnej już Katarzyny Bondy jeszcze nie dotarłam, ale w przyszłości na pewno to zrobię :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem czy Ci się spodoba ;-) Czekam na Twoje wrażenia!

      Usuń
  2. Przeczytałam coś ponad sto stron tej książki i poddałam się. I na tym swoją przygodę z Bondą zakończyłam, bo wiem, że kompletnie nie moja bajka ;)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że spróbowałaś, ale oczywiście nic na siłę :)

      Usuń
  3. Czytałam tylko ,,Pochłaniacza", ,,Okularnik" od dawna czeka na stosiku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie też pewnie nabiera mocy :)

      Usuń
  4. Książki tej autorki dopiero przede mną. Z jednej strony dobrze, że przy okazji kości stron jaka tu jest autorką rozbudowala część obyczajową, choć ja tam wolę kryminał na pierwszym planie;) tak czy siak kiedyś na pewno przeczytam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przyznam, że lubię i mocne skupienie na kryminalnej stronie powieści, i takie książki, w których warstwa obyczajowa ma kluczowe znaczenie :)

      Usuń
  5. Twórczość Katarzyny Bondy jeszcze przede mną więc mam trochę do odkrycia. Z pewnością zacznę od książki, którą mam w domu "Polskie morderczynie". Wczoraj byłam na spotkaniu autorskim z polską królową kryminału i dowiedziałam się co nieco o tworzeniu przez nią powieści. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, "Polskie morderczynie" mnie mocno ciekawą, ale jeszcze ich na swojej półce nie mam - czeka za to seria z Hubertem Meyerem :) Świetnie, że miałaś okazję poznać autorkę :)

      Usuń
  6. Mnie "Pochłaniacz" trochę znudził, ale na zeszłorocznych Targach Książki w Warszawie kupiłam "Okularnika". I tak już czeka rok, a mnie przeraża jego długość :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Pochłaniacz" i dla mnie miał momenty trochę nużące, ale pod tym względem "Okularnik" wypadł właściwie lepiej - mimo objętości i ilości wątków zdecydowanie się nie nudziłam :)

      Usuń
  7. Ja już nie mogę się doczekać "Lampionów", czyli książki, która będzie się działa w Łodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie się będzie musiało czytać o znanych miejscach ;-)

      Usuń
  8. A ja dalej mam przed sobą książki pani Bondy i chyba najbardziej przeraża mnie ta ilość stron. Bo już nie raz się spotkałam z opinią, że mimo wszystko się dłuży czasami podczas czytania. Ale cóż, kiedyś będę musiała się przekonać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Od jakiegoś czasu mam ją w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam świetna książka i zapraszam do mnie http://dariusz26m26.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam świetna książka i zapraszam do mnie http://dariusz26m26.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Zapraszam też do mnie http://dariusz26m26.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. wybraz sobie ze ani jednej skiazki nei czytalam Bondy? WSTYD ;_;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żaden wstyd :) Ja dokładnie to samo mogę napisać o wielu autorach :) Trudno znać wszystkich.

      Usuń
    2. E tam wstyd, wstyd to kraść :)
      Czytałam jej "Polskie morderczynie" i wiem, że to coś całkowicie innego od "Okularnika", ale byłam dość rozczarowana. Do połowy książka interesująca, potem mnie znudziła, tak jakby powielały się podobne schematy u następnych kobiet.

      Usuń
    3. Jestem Basiu ciekawa czy w powieściowej Bondzie byś się odnalazła :) "Polskie morderczynie" kiedyś bym chciała przeczytać, ale nie mam ich w najbliższych planach :)

      Usuń

Zapraszam do dyskusji i dziękuję za każde pozostawione słowo :)

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy