Bernard Minier – Bielszy odcień śmierci

 Bernard Minier, Bielszy odcień śmierci [Glacé], tłum. Monika Szewc-Osiecka, Rebis, 2021, 512 stron.
Martin Servaz, tom 1.

„Bielszy odcień śmierci” miałam w planach już od dawna i być może dlatego moje oczekiwania wobec tego tytułu miały sporo czasu żeby urosnąć na tyle, że spodziewałam się totalnego zaczytania od pierwszej strony. Okazało się jednak, że początki były dosyć trudne i zastanawiałam się nawet czy wreszcie nastąpi moment, w którym ta historia mnie pochłonie. Zaangażowanie przychodziło dosyć powoli, po drodze potykając się o kilka elementów, do których nie mam przekonania, ale ostatecznie chociaż nie potrafię nazwać tej powieści absolutnie porywającą, to na myśl przychodzi mi inne określenie – solidna.

Czytaj dalej

Harlan Coben – Niewinny



 Harlan Coben, Niewinny [The innocent], tłum. Zbigniew A. Królicki, Albatros, 2021, 414 stron.

Przez lata Harlan Coben był dla mnie gwarantem dobrej rozrywki i po kolejne książki sięgałam bez wahania. I nie jest tak, że nagle to się całkowicie zmieniło, ale przyznaję, że ostatnio różnie nam się układa i nie mam już tyle pewności wobec jego powieści, co kiedyś. Z przyjemnością myślę o serii z Myronem Bolitarem, którą od pewnego czasu poznaję (i do tej pory mnie nie zawiodła), ale jeśli chodzi o pojedyncze tytuły, to mam do czynienia raczej z sinusoidą wrażeń. Zaintrygowanie i zadowolenie („W głębi lasu”, „Nieznajomy”) przechodzi w niedosyt („O krok za daleko”, „Chłopiec z lasu”), a stąd już nie taka długa droga do rozczarowania. Jeszcze nie tym razem, jeszcze nie teraz, ale „Niewinnemu” czegoś jednak brakuje, by znaleźć się wśród tych powieści, które polubiłam bardziej. 

Czytaj dalej

Håkan Nesser – Człowiek bez psa


 Håkan Nesser, Człowiek bez psa [Människa utan hund], tłum. Maciej Muszalski, Czarna Owca, 2021, 456 stron.
Inspektor Barbarotti, tom 1.

Przyznaję, że z książkami Håkana Nessera mam dosyć niejednoznaczną relację. Z jednej strony zazwyczaj znajduje w nich coś, co do mnie w jakiś szczególny sposób trafia, a z drugiej zawsze pojawiają elementy, które nie pozwalają mi nie wtrącić tu i ówdzie jakiegoś znaczącego „ale”. Kiedy jednak postawiłam sobie na szali różne emocje, które wywołały we mnie dotychczas czytane tytuły szwedzkiego pisarza („Żywi i umarli w Winsford”, „Jedenaście dni w Berlinie”, „Oczy Eugena Kallmanna”, „Intrigo”, „Stowarzyszenie Leworęcznych”), to doszłam do wniosku, że lubię jego prozę i nadszedł wreszcie czas na sięgnięcie po serię kryminalną o inspektorze Barbarottim, z której jest dosyć znany. I może dobrze, że kilka lat temu swojej przygody z autorem nie zaczęłam od „Człowieka bez psa”, bo wcale nie mam pewności, czy chciałabym ją wówczas kontynuować.

Czytaj dalej

Dolores Redondo – Ofiara dla burzy



Dolores Redondo, Ofiara dla burzy [Ofrenda a la tormenta], tłum. Maria Mróz, 2020, Czarna Owca, 544 stron.

Ogromnie polubiłam się z serią Dolina Baztán hiszpańskiej pisarki Dolores Redondo i nawet zastanawiam się czy to nie nudne tak raz po raz chwalić kolejne części. Ale kiedy czytanie jest czystą przyjemnością, a historia wciąga i nie zawodzi, to zwyczajnie nie sposób inaczej. Pierwszy tom („Niewidzialny strażnik”) był bardzo dobry, drugi („Świadectwo kości”) totalnie mnie zachwycił, a trzeci? Trzeci nie zaskoczył mnie tak jak poprzedni, ale był równie klimatyczny i intrygujący.

Czytaj dalej

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy