Tym razem mniej obawiałam się kolejnego spotkania z Igorem Brudnym, bo po ostatnim („Fetysz”) czułam, że autor wraca na właściwe tory. Było tam zdecydowanie mniej absurdów związanych z relacją głównych postaci, a więcej dusznego klimatu i skupienia na śledztwie. Cieszę się, że dziewiąty tom utrzymał ten trend i dostarczył mi dawkę całkiem dobrej kryminalnej rozrywki.
- 23.06.2026
- 0 Komentarze






