Oscar Wilde – Portret Doriana Graya



Oscar Wilde, Portret Doriana Graya [The Picture of  Dorian Gray], tłum. Jerzy Łoziński, Zysk i S-ka, 2021, 238 stron.

Biorę do ręki „Portret Doriana Graya” i czuję jego ciężar, ale nie taki dosłowny, bo w istocie stron nie ma wcale wiele. Czyżby więc to był ciężar zamkniętej między stronami historii? Myślę o chwilach, które z nią spędziłam i mam w głowie mętlik, bo ciągle jest we mnie to początkowe zafascynowanie i przyjemność odkrywania kolejnych zmuszających do refleksji fragmentów; jednocześnie nie mogę zapomnieć o chwilach znużenia, których przy niej doświadczyłam i poczuciu niedosytu, z którym dotarłam do końca.

Czytaj dalej

C. J. Tudor – Płonące dziewczyny



C. J. Tudor, Płonące dziewczyny [The Burning Girls], tłum. Tomasz Wyżyński, Czarna Owca, 2021, 464 strony.

Lubię to uczucie szybkiego zaczytania się w nowej historii, otwierania drzwi, za którymi do razu mogę stać się częścią intrygujących wydarzeń. I nie chodzi wcale o to, że akcja musi gnać do przodu od pierwszych stron, ale raczej o wciągający klimat, który sprawia, że budzi się wyobraźnia. Książki C. J. Tudor mają ten duży plus, że tak właśnie na mnie działają, co przy „Płonących dziewczynach” skutkowało tym, że tylko jeden rozdział, który zamierzałam przeczytać, zamienił się w kilkanaście…

Czytaj dalej

Harlan Coben – Bez pożegnania



Harlan Coben, Bez pożegnania [Gone for good], tłum. Zbigniew A. Królicki, Albatros, 2021, 416 stron.

Książki Harlana Cobena zazwyczaj pochłaniam w mgnieniu oka, bo tak przyjemnie płynie mi się przez kolejne strony, że mam wrażenie jakby przewracały się same. Niestety, nie tym razem. Długo trwało zanim zaczytałam się w „Bez pożegnania” i przynajmniej w jakimś stopniu przekonałam się do tej historii. Te trudne początki i kilka innych rzeczy sprawiają, że nie będzie to jedna z moich ulubionych powieści amerykańskiego pisarza. 

Czytaj dalej

Catriona Ward – Ostatni dom na zapomnianej ulicy



Catriona Ward, Ostatni dom na zapomnianej ulicy
[The Last House on Needless Street], tłum. Martyna Tomczak, Czwarta Strona, 2021, 400 stron.

Fakt, że zdjęcie Teda Bannermana pojawiło się w gazecie przy okazji zaginięcia pewnej kilkuletniej dziewczynki jeszcze nic nie znaczy. Prawda? Tym bardziej, że minęły lata od tego wydarzenia i mężczyzna nadal mieszka w ostatnim domu na pewnej zapomnianej ulicy. Wciąż jest jednak ktoś, kto nie potrafi odpuścić tego tematu i ma zamiar odkryć prawdę. A Ted? Ted ma sporo innych zmartwień na głowie, chociażby to, że co jakiś czas gubi trochę czasu, jego córka Lauren sprawia spore problemy, a jakiś nieznany sprawca ustawił pułapki klejowe na jego trawniku, by złapały się na nie ptaki, które tak lubił obserwować. A to i tak tylko mały wycinek z tego, z czym musi się mierzyć.

Czytaj dalej

Vi Keeland – Nie dla mnie



Vi Keeland, Nie dla mnie [All Grown Up], tłum. Karolina Bochenek, Wydawnictwo Kobiece, 2021, 384 strony.

Nie sądzę żebym nagle stała się ogromną fanką romansów i erotyków (thrillery i kryminały wygrywają to starcie), ale już jakiś czas temu przekonałam się, że lektura takich książek może stanowić miłe oderwanie od poważniejszych myśli. Takie wnioski towarzyszyły mi między innymi po przeczytaniu powieści „Rywale” Vi Keeland, dlatego stwierdziłam, że skuszę się na drugie spotkanie z tą autorką. 

Czytaj dalej

Stephen King – Billy Summers


Stephen King, Billy Summers, tłum.Tomasz Wilusz, Prószyński i S-ka, 2011, 606 stron.

Zaczynam się przyzwyczajać do tego, że te nowsze powieści Stephena Kinga są inne, mają w sobie w jakimś sensie mniejszy ciężar opowiadanej historii i czas przestać szukać w nich na siłę takiej atmosfery, jaką czuję w tych stworzonych lata temu. I nie ma nic złego w tym, że coś się zmieniło - to znaczy można się w tym odnajdywać lub nie, ale dochodzę do wniosku, że nieustanne porównania odległych od siebie okresów twórczości, co zdarzało mi się robić, mogły mi trochę odbierać przyjemność z lektury. A przecież tak naprawdę od początku mojej przygody ze Stephenem Kingiem były tytuły, które podobały mi się bardzo i takie, które mnie nie przekonały. Nie zmieniło się jedno – to jeden z moich ulubionych autorów i cieszę się na każde kolejne literackie spotkanie.

Czytaj dalej

Samantha Shannon - Blada Śniąca

Samantha Shannon, Blada Śniąca [The Pale Dreamer], tłum. Regina Kołek, SQN, 2019, 120 stron.
Czas Żniw, tom 0.5

Po czwartym tomie serii Czas Żniw („Koniec maskarady”) postanowiłam przedłużyć sobie przyjemność bycia blisko jej bohaterów, bo rozstać się z nimi na dłużej i czekać na kontynuację jest mi jakoś trudno. Sięgnęłam więc po tom 0.5, którego wcześniej nie miałam okazji czytać, a który jest określany jako prequel całego cyklu.

Czytaj dalej

Samantha Shannon – Koniec Maskarady



Samantha Shannon, Koniec maskarady [The Mask Falling], tłum. Regina Kołek, Maciej Pawlak, SQN, 2021, 664 strony.
Czas Żniw, tom 4.

Kilka lat minęło od kiedy czytałam trzeci tom serii Czas Żniw („Pieśń Jutra”), a ostatnio poznana krótka mini powieść „Chór Świtu” zaostrzyła mój apetyt na dłuższe spotkanie z bohaterami stworzonymi przez Samanthę Shannon. Cieszyłam się, że „Koniec maskarady” to taka solidna cegiełka (ponad 600 stron), ale teraz, kiedy jestem już po lekturze, czuję, że za szybko się to wszystko się potoczyło, a ja chcę jeszcze i jeszcze. Tym bardziej, że autorka jak zwykle swoich czytelników zostawia w momencie, który rodzi więcej pytań niż odpowiedzi. 

Czytaj dalej

Samantha Shannon – Chór Świtu



 Samantha Shannon, Chór Świtu [The Dawn Chorus], tłum. Maciej Pawlak, Wydawnictwo SQN, 2020, 126 stron.
Czas Żniw, tom 3.5

Już miałam się zabrać za czwartą część serii Czas Żniw, kiedy zorientowałam się, że jakiś czas temu powstał tom 3.5 – „Chór Świtu”. Niewielka mini powieść, której lektura – teraz to wiem – nie jest niezbędna, by poznawać dalsze losy Paige Mahoney. Nie oznacza to wcale, że nie warto jej przeczytać, bo dla mnie okazała się swego rodzaju przypomnieniem o bohaterce, którą polubiłam właściwie od pierwszego spotkania, a z którą rozstałam się na kilka lat.

Czytaj dalej

Przemysław Piotrowski – Krew z krwi



 Przemysław Piotrowski, Krew z krwi, Czarna Owca, 2021, 400 stron.

Trzeci raz zaczynam ten sam akapit i jeśli to czytacie, to tym razem zostawiłam w spokoju klawisz backspace. Wreszcie! Nie mam pojęcia czemu jakoś trudno ująć mi w słowa wrażenia po lekturze książki „Krew z krwi”, bo tak naprawdę sytuacja jest dosyć jasna – to w moim odczuciu nieco inna odsłona Przemysława Piotrowskiego (autora poznałam przy okazji ciekawej kryminalnej serii o Igorze Brudnym) i właściwie nieźle się w niej odnalazłam, ale było też kilka rzeczy, które nieco mi zgrzytały.  

Czytaj dalej

Cara Hunter – Mroczna prawda

 Cara Hunter, Mroczna prawda [The Whole Truth], tłum. Joanna Grabarek, Filia, 2021, 472 strony.
Adam Fawley, tom. 5

Inspektor Adam Fawley i jego zespół muszą zająć się sprawą związaną z oksfordzkim uniwersytetem, którą początkowo jego dyrektor nazywa enigmatycznie „incydentem”. Szybko okazuje się, że chodzi o napaść seksualną, której dopuścić się miała wykładowczyni wobec doktoranta. Właściwie nie powinno to nikogo aż tak dziwić, bo ataki kobiet na mężczyzn też się zdarzają, ale widok prawie dwumetrowego dobrze zbudowanego Morgana w zestawieniu z drobną profesor Fisher budzi pewną konsternację… 

Czytaj dalej

Frances Hardinge – Światło głębin



 Frances Hardinge, Światło głębin [Deeplight], tłum. Tomasz Wyżyński, Czarna Owca, 2021, 440 stron.

Kiedy przypominam sobie jakie emocje towarzyszyły mi przy czytaniu trzech poprzednich powieści Frances Hardinge („Drzewo kłamstw”, „Śpiew Kukułki”, „Czara Cieni”), to mam taką myśl, że właśnie dla takich historii – barwnych, niebanalnych, totalnie angażujących – czytam książki. Sięgając po „Światło głębin” chciałam ponownie dać się porwać wyobraźni brytyjskiej autorki, ale przyznaję, że tym razem nie stało się to od pierwszych stron i na całkowite zaczytanie przyszło mi nieco poczekać.

Czytaj dalej

Donato Carrisi – Dom Głosów



Donato Carrisi, Dom Głosów [La casa delle voci], tłum. Anna Osmólska-Mętrak, Albatros, 2021, 352 strony.

Czy wspominałam już, że uwielbiam Donato Carrisiego? Całkiem możliwe, że na przykład po cudownie odkrywczym pierwszym spotkaniu („Trybunał dusz”) lub kiedy poznałam Milę Vasquez („Zaklinacz”) dawałam to do zrozumienia, ale czy wystarczająco dobitnie? „Dom Głosów” okazał się idealną okazją, by to z całą mocą powtórzyć: uwielbiam Carrisiego!

Czytaj dalej

Joe Hill – Rogi



Joe Hill, Rogi [Horns], tłum. Maciejka Mazan, Albatros, 2021, 448 stron.

Wiedziałam, że będę chciała przeczytać jakąś powieść Joego Hilla, bo naprawdę dobrze odnalazłam się w jego zbiorze opowiadań „Gaz do dechy”. Nie był to może totalny zachwyt, ale podobało mi się to nasze pierwsze spotkanie i liczyłam, że kolejne także będzie udane. „Rogi” były jedną z historii, które ktoś mi polecił i kiedy tylko nadarzyła się okazja, nie namyślałam się długo i zatopiłam się w tej podobno diabelnie dobrej książce. 

Czytaj dalej

Edgar Allan Poe – Opowiadania prawie wszystkie


Edgar Allan Poe, Opowiadania prawie wszystkie, wybór i tłum. Sławomir Studniarz, Marginesy, 2021, 592 strony.

Takiego niezdecydowania i wewnętrznego rozdarcia, które wywołał we mnie Edgar Allan Poe swoimi opowiadaniami, nie czułam już dawno. Tak naprawdę miałam nikłą wiedzę o tym, czego mogę się spodziewać po jego piórze, a mimo to jeszcze długo przed lekturą zadomowiło mi się w głowie przekonanie, że to będą zdecydowanie moje klimaty. I cóż, okazało się, że trochę tak, ale też trochę zdecydowanie nie.

Czytaj dalej

Emily Henry – Beach Read

 Emily Henry, Beach Read, tłum. Aleksandra Weksej, Wydawnictwo Kobiece, 2021, 438 stron.

Często zdarza mi się zapominać, jak świetnie potrafię się bawić przy takich lekkich, niewymagających powieściach (idealnym przykładem są na przykład „Współlokatorzy” Beth O’Leary). Sięgam po nie mocno z doskoku i zazwyczaj nie mam specjalnych oczekiwań, a niejednokrotnie okazuje się, że to było bardzo przyjemnie spędzone kilka godzin. Nie miałam jakiegoś głębokiego przekonania, że „Beach Read” na pewno mi się spodoba, a i początek nie od razu mnie wkręcił w życie bohaterów, ale ostatecznie dostałam właściwie wszystko to, co w takich historiach lubię. 

Czytaj dalej

Peter Mohlin, Peter Nyström – Ostatnie życie



Peter Mohlin, Peter Nyström, Ostatnie życie
[Det sista livet], tłum. Maciej Muszalski, Czarna Owca, 2020, 526 stron.
Zbrodnia z Karlstad, tom 1

Próbuję jakoś poskładać w całość swoje odczucia po lekturze „Ostatniego życia” i nie do końca potrafię tę książkę jednoznacznie ocenić. Z jednej strony to udany debiut - solidny kryminał z ciekawymi bohaterami i w przemyślany sposób poprowadzoną intrygą. Z drugiej nie wciągnął mnie na tyle, żebym nie mogła się od niego oderwać, nie czułam jakiegoś szczególnego napięcia, a rozwiązanie odgadłam dosyć szybko.

Czytaj dalej

Alaitz Leceaga – Córy Ziemi


 Alaitz Leceaga, Córy Ziemi [Las Hijas de la Tierra], tłum. Jerzy Żebrowski, Albatros, 2021, 544 strony.

Klaruje mi się w głowie myśl, że są takie książki, które nie zachwycają od pierwszej do ostatniej strony, a mimo to jest w nich coś, jakiś niezaprzeczalny urok, sprawiający, że nie da się wobec nich pozostać obojętnym. Dokładnie tak mam z „Córami Ziemi” – powieścią, która momentami mnie drażniła, jakbym nie była wstanie uchwycić kierunku tej historii, a jednocześnie była na tyle klimatyczna, że wciąż mam w głowie obrazy, które wywołała.

Czytaj dalej

Arthur Conan Doyle - Sprawy Sherlocka Holmesa

 Arthur Conan Doyle, Sprawy Sherlocka Holmesa [The Casebook of Sherlock Holmes], tłum. Ewa Łozińska-Małkiewicz, ALGO, 2017, 334 strony

Przyznaję, że zrobiło mi się nawet trochę przykro, kiedy sięgnęłam po „Sprawy Sherlocka Holmesa”, bo jest to ostatni tytuł Arthura Conana Doyle’a, w którym zdradza kulisy przygód genialnego detektywa. Nie będzie tęsknoty za kryminalnymi zagadkami, bo już ostatnio wspominałam (zerknijcie na „Pożegnalny ukłon”), że to nie one mnie do książek szkockiego pisarza przyciągają, ale na pewno będę tęskniła za Holmesem i Watsonem. Czułam się w trakcie czytania częścią ich zespołu i z przyjemnością obserwowałam poczynania tej dwójki.

Czytaj dalej

Carlos Ruiz Zafón – Miasto z mgły


 Carlos Ruiz Zafón, Miasto z mgły [La Ciudad de Vapor], tłum. Katarzyna Okrasko, Carlos Marrodán Casas, Muza, 2021, 224 strony.

Zabrzmi to pewnie banalnie, ale są takie książki, które trafiają prosto do serca, tacy pisarze, którzy potrafią poruszyć słowami najróżniejsze w nim struny i takie chwile, kiedy ma się wrażenie, że dzięki czytaniu można stać się częścią niesamowitej historii i zyskać prawdziwych przyjaciół. Takie emocje towarzyszą mi kiedy myślę o powieściach Carlosa Ruiza Zafóna i nie waham się napisać, że to jeden z moich ukochanych autorów.

Czytaj dalej

Małgorzata Oliwia Sobczak – Kolory zła. Biel



 Małgorzata Oliwia Sobczak, Kolory zła. Biel
, W.A.B., 2021, 430 stron.
Kolory zła, tom 3.

Młoda dziewczyna skacze z okna i dzięki świadkowi właściwie nie ma wątpliwości, że to było samobójstwo. A jednak ślady przemocy widoczne na jej ciele powodują, że śledczy muszą zadać kilka niewygodnych pytań. Śmiercią studentki prawa zajmuje się prokurator Leopold Bilski, który wrócił do Sopotu po wygnaniu (lub przeniesieniu jak twierdziłby jego przełożony) spędzonym w Kartuzach. Nie to żeby się tam nudził, bo to właśnie rozwiązana sprawa pozwoliła mu odzyskać nadszarpniętą reputację, ale jednak to w Trójmieście czuje, że jest na swoim miejscu. 

Czytaj dalej

Bernard Minier – Bielszy odcień śmierci

 Bernard Minier, Bielszy odcień śmierci [Glacé], tłum. Monika Szewc-Osiecka, Rebis, 2021, 512 stron.
Martin Servaz, tom 1.

„Bielszy odcień śmierci” miałam w planach już od dawna i być może dlatego moje oczekiwania wobec tego tytułu miały sporo czasu żeby urosnąć na tyle, że spodziewałam się totalnego zaczytania od pierwszej strony. Okazało się jednak, że początki były dosyć trudne i zastanawiałam się nawet czy wreszcie nastąpi moment, w którym ta historia mnie pochłonie. Zaangażowanie przychodziło dosyć powoli, po drodze potykając się o kilka elementów, do których nie mam przekonania, ale ostatecznie chociaż nie potrafię nazwać tej powieści absolutnie porywającą, to na myśl przychodzi mi inne określenie – solidna.

Czytaj dalej

Harlan Coben – Niewinny



 Harlan Coben, Niewinny [The innocent], tłum. Zbigniew A. Królicki, Albatros, 2021, 414 stron.

Przez lata Harlan Coben był dla mnie gwarantem dobrej rozrywki i po kolejne książki sięgałam bez wahania. I nie jest tak, że nagle to się całkowicie zmieniło, ale przyznaję, że ostatnio różnie nam się układa i nie mam już tyle pewności wobec jego powieści, co kiedyś. Z przyjemnością myślę o serii z Myronem Bolitarem, którą od pewnego czasu poznaję (i do tej pory mnie nie zawiodła), ale jeśli chodzi o pojedyncze tytuły, to mam do czynienia raczej z sinusoidą wrażeń. Zaintrygowanie i zadowolenie („W głębi lasu”, „Nieznajomy”) przechodzi w niedosyt („O krok za daleko”, „Chłopiec z lasu”), a stąd już nie taka długa droga do rozczarowania. Jeszcze nie tym razem, jeszcze nie teraz, ale „Niewinnemu” czegoś jednak brakuje, by znaleźć się wśród tych powieści, które polubiłam bardziej. 

Czytaj dalej

Håkan Nesser – Człowiek bez psa


 Håkan Nesser, Człowiek bez psa [Människa utan hund], tłum. Maciej Muszalski, Czarna Owca, 2021, 456 stron.
Inspektor Barbarotti, tom 1.

Przyznaję, że z książkami Håkana Nessera mam dosyć niejednoznaczną relację. Z jednej strony zazwyczaj znajduje w nich coś, co do mnie w jakiś szczególny sposób trafia, a z drugiej zawsze pojawiają elementy, które nie pozwalają mi nie wtrącić tu i ówdzie jakiegoś znaczącego „ale”. Kiedy jednak postawiłam sobie na szali różne emocje, które wywołały we mnie dotychczas czytane tytuły szwedzkiego pisarza („Żywi i umarli w Winsford”, „Jedenaście dni w Berlinie”, „Oczy Eugena Kallmanna”, „Intrigo”, „Stowarzyszenie Leworęcznych”), to doszłam do wniosku, że lubię jego prozę i nadszedł wreszcie czas na sięgnięcie po serię kryminalną o inspektorze Barbarottim, z której jest dosyć znany. I może dobrze, że kilka lat temu swojej przygody z autorem nie zaczęłam od „Człowieka bez psa”, bo wcale nie mam pewności, czy chciałabym ją wówczas kontynuować.

Czytaj dalej

Dolores Redondo – Ofiara dla burzy



Dolores Redondo, Ofiara dla burzy [Ofrenda a la tormenta], tłum. Maria Mróz, 2020, Czarna Owca, 544 stron.

Ogromnie polubiłam się z serią Dolina Baztán hiszpańskiej pisarki Dolores Redondo i nawet zastanawiam się czy to nie nudne tak raz po raz chwalić kolejne części. Ale kiedy czytanie jest czystą przyjemnością, a historia wciąga i nie zawodzi, to zwyczajnie nie sposób inaczej. Pierwszy tom („Niewidzialny strażnik”) był bardzo dobry, drugi („Świadectwo kości”) totalnie mnie zachwycił, a trzeci? Trzeci nie zaskoczył mnie tak jak poprzedni, ale był równie klimatyczny i intrygujący.

Czytaj dalej

Małgorzata Oliwia Sobczak – Kolory zła. Czerń


 Małgorzata Oliwia Sobczak, Kolory zła. Czerń
, W.A.B., 2020, 448 stron.
Kolory zła, tom 2.

Nikt nie pytał prokuratora Leopolda Bilskiego czy pasuje mu przeniesienie z Sopotu do Kartuz. Po ostatniej prowadzonej przez niego sprawie niewielu patrzy na niego przychylnym okiem, więc jakoś będzie się musiał w tej nowej rzeczywistości odnaleźć. Na biurko Anny Górskiej, która po świetnie zdanych egzaminach pracuje w sopockiej prokuraturze jako asesor, trafia sprawa zaginięcia trzynastoletniej dziewczynki. Nikt specjalnie się zgłoszeniem nie przejmuje, bo panuje przekonanie, że pewnie uciekła z domu. W Kartuzach mieszka babcia zaginionej Amelii Stepień i szybko okaże się, że to nie jedyny trop, który łączy zaginioną nastolatkę z tym miastem.

Czytaj dalej

Stuart Turton – Demon i mroczna toń



 Stuart Turton, Demon i mroczna toń [The Devil and the Dark Water], Albatros, 2021, 512 stron.


Prosta i nieskomplikowana historia? Zdecydowanie nie u Stuarta Turtona. Ależ ten facet ma wyobraźnię i rozmach w tworzeniu nietuzinkowych powieści! Przekonałam się o tym po raz pierwszy przy okazji książki Siedem śmierci Evelyn Hardcastle i zobaczyłam to również w przypadku „Demona i mrocznej toni”. I nawet jeśli tym razem czegoś trudno uchwytnego brakowało mi do totalnego zachwytu, to nie waham się stwierdzić, że całkowicie się w tej opowieści zatopiłam i wcale nie miałam ochoty docierać do brzegu.

Czytaj dalej

Sam Lloyd – Schronisko

 Sam Lloyd, Schronisko [The Memory Wood], tłum. Agnieszka Walulik, W.A.B., 2021, 448 stron.

Ten dzień jest dla trzynastoletniej Elissy szalenie ważny – bierze udział w turnieju szachowym, do którego przygotowywała się od dawna. W przerwie między kolejnymi rozgrywkami wychodzi na chwilę do samochodu. Nie ma szansy zmierzyć się z kolejną zawodniczką i sprawdzić czy dziergana małpka, którą ze sobą wzięła, pomoże jej wygrać (właściwie w to nie wierzy i woli zdać się na własne umiejętności, ale przecież nie zaszkodzi ją o to poprosić), bo wystarczy chwila, by została wciągnięta do jakiegoś samochodu. Budzi się w ciemności, przykuta łańcuchem i dopiero wtedy zaczyna się najważniejsza rozgrywka w jej życiu.

Czytaj dalej

Vi Keeland – Rywale

 Vi Keeland, Rywale [The Rivals], tłum. Małgorzata Bortnowska, Wydawnictwo Kobiece, 2021, 378 stron.

Wahałam się czy w ogóle sięgać po książkę Vi Keeland, bo właściwie nie czytam erotyków – zazwyczaj wydają mi się zbyt schematyczne i przewidywalne, żebym wybrała je zamiast jakiegoś zaskakującego kryminału czy poruszającej powieści obyczajowej. A jednak skusiłam się na powieść „Rywale”, z myślą, że może uda mi się nie potraktować jej zbyt poważnie i dobrze się bawić. I chyba znalazłam dobry moment na lekturę, bo po ciężkim tygodniu, pełnym kotłujących się w głowie myśli i stresu, który spina wszystkie mięśnie, naprawdę trzeba mi było czegoś, przy czym mogłam za wiele nie myśleć.

Czytaj dalej

Stephen King – Później



 Stephen King, Później [Later], tłum. Rafał Lisowski, Albatros, 2021, 384 strony.

Gdy próbuję poukładać sobie w głowie wrażenia z lektury „Później” Stephena Kinga, to czuję, że mogłabym postawić tę książkę gdzieś między „Instytutem” (dobrym, dającym do myślenia, ale nie niezapomnianym), a „Uniesieniem” (pozostawiającym po sobie spory niedosyt). Mam bowiem z tą najnowszą historią jednego z moich ulubionych pisarzy pewien problem – zatopiłam się w niej niezwykle szybko, a strony przewracały się właściwie same, ale czegoś mi niewątpliwie zabrakło i na półkę obok tych powieści Stephena Kinga, które zrobiły na mnie naprawdę duże wrażenie, nie mogłaby trafić.

Czytaj dalej

Alexandra Horowitz – Oczami psa



Alexandra Horowitz, Oczami psa. Co psy wiedzą, myślą i czują [Inside of a dog. What dogs see, smell, and know], tłum. Magdalena Bugajska, Czarna Owca, 2021, 320 stron.

Czy może być lepsza okazja do napisania kilku słów o tym kudłatym jegomościu ze zdjęcia niż przy okazji książki „Oczami psa”? Tym bardziej, że gdyby nie on, to pewnie ta publikacja jakoś szczególnie by mnie nie skusiła, mimo że od lat jestem jedną z tych osób, które na widok tuptających czworonogów od razu się uśmiechają.

Czytaj dalej

Dolores Redondo – Świadectwo kości

Dolores Redondo, Świadectwo kości [Legado en los huesos], tłum. Maria Mróz, Czarna Owca, 2020, 576 stron.

Już po pierwszym spotkaniu z Dolores Redondo („Niewidzialny strażnik”) zdawałam sobie sprawę, że hiszpańska pisarka potrafi stworzyć solidną i wciągającą historię, ale chyba nie spodziewałam się, że kolejna część cyklu Dolina Baztán okaże się taką jazdą bez trzymanki. Pieczołowicie skonstruowana, niesamowicie wciągająca, bardzo klimatyczna i zaskakująca. Poprzednio byłam bardzo zadowolona z lektury, chociaż jakieś małe „ale” się pojawiło, a tym razem totalnie się zachwycam i mam zamiar tkwić sobie w tym zachwycie jeszcze długo.

Czytaj dalej

Agatha Christie – Zagadka Błękitnego Ekspresu

 Agatha Christie, Zagadka Błękitnego Ekspresu [The Mistery of the Blue Train], tłum. Hanna Pasierska, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2015, 268 stron.

Aż trudno mi uwierzyć, że minęły prawie cztery lata od mojego ostatniego spotkania z Agathą Christie! Stęskniłam się bardzo za jej piórem i kryminalnymi zagadkami, przy których naprawdę czuję się niczym detektyw amator, mający szansę na rozwiązanie niezwykłej sprawy. „Zagadka Błękitnego Ekspresu” okazała się idealnym wyborem po tak długiej rozłące, bo to właśnie taka historia, jakie u Królowej Kryminału lubię najbardziej.

Czytaj dalej

Donato Carrisi – Gra zaklinacza

 Donato Carrisi, Gra zaklinacza [Il gioco del Suggeritore], tłum. Natalia Mętrak-Ruda, Anna Osmólska-Mętrak, Albatros, 2021, 384 strony.
Mila Vasquez, tom 4.

Być może wejście na teren prywatnej posesji nieznajomego, który po prostu stoi i patrzy się na dom nie wydawało się policji wystarczająco pilne, chociaż gwoli ścisłości na przyjazd patrolu po kilku godzinach od zgłoszenia wpływ miało też kilka innych czynników. Dla rodziny Andersonów było jednak zdecydowanie za późno, bo policja na miejscu odkrywa tyle krwi, że ewidentnie widać, że doszło tu do makabrycznej rzezi. Problem w tym, że nigdzie nie ma ciał, chociaż fakt ten jakoś blednie w obliczu szybkiego schwytania sprawcy. Mężczyzna – nazwany przez media Enigmą – stanowi zagadkę. Od momentu zatrzymania milczy, a jego ciało wytatuowane jest liczbami. Wśród nich znajduje się jednak jedno słowo – Mila.

Czytaj dalej

Cytaty o książkach



 Lista cytatów o książkach… z książek!

Pod opiniami lądującymi na moim blogu zazwyczaj pojawia się garść cytatów, które zwróciły moją uwagę lub poruszyły jakąś strunę w moim sercu. Dziś postanowiłam zebrać w jednym miejscu te słowa, które traktują o książkach, bo to temat – co pewnie Was nie zdziwi – szczególnie mi bliski.

Czytaj dalej

Charlotte McConaghy – Migracje



Charlotte McConaghy, Migracje (Migrations), tłum. Maciej Muszalski, Czarna Owca, 2021, 352 strony. 

„Migracje” to książka niepozorna, która ma w sobie jednak siłę, by zmusić do zatrzymania się na chwilę, zastanowienia nad kilkoma sprawami i wczucia się w historię głównej bohaterki. To proza osnuta wokół naprawdę gigantycznego problemu, a jednocześnie skupiona na targających człowiekiem emocjami wynikającymi z osobistych przeżyć. Taka, która może nie porywa od pierwszej do ostatniej strony, ale na pewno pozostawia po sobie widoczny ślad. 

Czytaj dalej

Dolores Redondo – Niewidzialny strażnik

Dolores Redondo, Niewidzialny strażnik [El guardián invisible], tłum. Karolina Krzysztofik, Czarna Owca, 2020, 408 stron.

Paradoksalnie łatwiej jest uwierzyć, że za makabrycznymi zbrodniami nastoletnich dziewczyn stoi mityczny pan lasu – basajaun - niż przyjąć do wiadomości, że w tak okrutny sposób życia pozbawia człowiek. Nie ma mowy o przypadku, gdy zobaczy się, że ciało ofiary potraktowane zostało przez mordercę w ściśle przemyślany sposób. To wiadomość, którą trzeba odpowiednio odczytać, bo inaczej zło znowu upomni się o swoje…

Czytaj dalej

Karrie Fransman, Jonathan Plackett – Królewna w lśniącej zbroi

Karrie Fransman, Jonathan Plackett, Królewna w lśniącej zbroi, czyli trochę inne bajki dla chłopców i dziewczynek [Gender Swapped Fairy Tales], tłum. Aga Zano, Czarna Owca, 2020, 200 stron.

Lubię budzić w sobie dziecko, sięgając po książki teoretycznie przeznaczone dla młodszych czytelników. Baśniowe historie i piękne ilustracje potrafią zauroczyć i zachwycić niezależnie od wieku. A ja chętnie daję się porwać do świata, który ma w sobie trochę magii. Dlatego z entuzjazmem sięgnęłam po „Królewnę w lśniącej zbroi, czyli trochę inne bajki dla chłopców i dziewczynek” – książkę, która z jednej strony była dla mnie powrotem do wspomnień z dzieciństwa, a z drugiej dawała możliwość, by nieco inaczej spojrzeć na to, co znane. 

Czytaj dalej

Nicholas Sparks – Powrót

 Nicholas Sparks, Powrót [The Return], tłum. Maria Olejniczak-Skarsgard, Albatros, 2021, 416 stron.

Moje dotychczasowe doświadczenia z książkami Nicholasa Sparksa sprawiły, że nie byłam pewna czy chcę dać mu kolejną szansę. „Wybór” czytało mi się dosyć dobrze i sprawdził się jako lekka, niewymagająca lektura (chociaż wielkich emocji nie wywołał), a „Pamiętnik”, mimo dostrzegalnego potencjału, niestety mnie rozczarował. Dawno nie czytałam jednak żadnej typowo romantycznej historii, więc uznałam, że może akurat „Powrót” się w tej roli sprawdzi i przekona mnie bardziej do amerykańskiego pisarza. 

Czytaj dalej

Marta Kisiel – Dywan z wkładką

 Marta Kisiel, Dywan z wkładką, W.A.B., 332 strony.

Teresa Trawny trochę inaczej wyobrażała sobie wyprowadzkę z miasta na wieś. Gdyby chciała podkoloryzować całą sytuację, to mogłaby stwierdzić, że pomysł zrodził się z namiętności, ale rzecz miała się zgoła inaczej, a i nowe miejsce szybko okazuje się mniej urokliwe niż zakładała. Może przymknęłaby oko na pewne braki, ale kiedy w pakiecie z nimi dostaje nieznośnego sąsiada z kosiarką o poranku, wizytę teściowej zarządzającej wspólny jogging i dywan z wkładką w postaci trupa, to chyba może spokojnie stwierdzić, że tego już za wiele… 

Czytaj dalej

Jakub Małecki – Dżozef


 Jakub Małecki, Dżozef, SQN, 2018, 320 stron.

Powinnam mieć więcej zaufania do Jakuba Małeckiego, biorąc pod uwagę to, jak bardzo podobały mi się „Ślady”, „Dygot” i „Rdza”. A jednak długo zbierałam się do sięgnięcia po „Dżozefa”, mając w sobie jakąś niejasną obawę, że może on zachwiać moim zachwytem wobec prozy autora. Sama nie wiem z czego to wynikało – czy zarys fabuły nie do końca do mnie przemawiał, czy może odniesienia do Josepha Conrada trochę przestraszyły. Tak czy inaczej najpierw liznęłam odrobinę Conradowskiej prozy („Jądro ciemności”), a później, kiedy stwierdziłam, że „Dżozef” nabrał już na regale odpowiedniej mocy, zabrałam się do czytania. I cóż mogę napisać – to była kolejna bardzo dobra powieść polskiego pisarza, w której świetnie się odnalazłam. 

Czytaj dalej

Joseph Conrad – Jądro ciemności



 Joseph Conrad, Jądro ciemności [Heart of Darkness], tłum. Magda Heydel, Znak, 2011, 128 stron.

Zawsze waham się trochę przed pisaniem o takich książkach jak „Jądro ciemności”, bo mam wrażenie, że przyjrzano się im już niemal ze wszystkich stron. I chociaż nie ogranicza to wcale pola do kolejnej interpretacji, to nie chciałabym rozkładać książki Josepha Conrada na czynniki pierwsze, żeby mieć złudne poczucie, że dokonuję jakiejś dogłębnej analizy. Nie chcę czuć się w obowiązku, by podchodzić do niej jak do lektury szkolnej, tworząc jej opracowanie. Wolę patrzeć na nią jak na historię, która wywołała we mnie (lub nie) określone wrażenia i właśnie o tym, co nieco napisać.    

Czytaj dalej

Michelle Cohen Corasanti – Drzewo migdałowe



 Michelle Cohen Corasanti, Drzewo migdałowe [The Almond Tree], tłum. Dorota Dziewońska, Sine Qua Non, 2014, 388 stron.

Ahmad od dziecka musi się mierzyć z okrucieństwem i niesprawiedliwością; nie spogląda na konflikt izraelsko-palestyński z boku – on jest w samym środku jego siły rażenia, a ta doprowadza najpierw do makabrycznej śmierci jego siostry, a później aresztowania ojca. Poczucie winy, świadomość nieustannego zagrożenia i odpowiedzialności za całą rodzinę będą się w tym młodym Palestyńczyku przeplatały z niezwykle ścisłym umysłem i ambicją, by osiągnąć coś więcej. 

Czytaj dalej

Arthur Conan Doyle – Pożegnalny ukłon

 Arthur Conan Doyle, Pożegnalny ukłon [His last bow], tłum. Ewa Łozińska-Małkiewicz, Algo, 2017, 268 stron.

Wyobrażam sobie, że siedzę w pokoju z Holmesem i Watsonem i patrzę, jak ten pierwszy przegląda gazety w poszukiwaniu ciekawych spraw. To właśnie od jakiejś niepozornej informacji czy ogłoszenia już nie raz rozpoczynała się kolejna przygoda, więc kto wie, czy tak nie będzie tym razem. A może nagle pojawi się jakiś tajemniczy telegram lub do mieszkania na Baker Street 221B wpadnie roztrzęsiony jegomość lub rozemocjonowana dama? Lubię te pierwsze momenty kolejnych zagadek, kiedy nie wiadomo jeszcze zbyt wiele, ale genialny detektyw już potrafi wyciągnąć przydatne dla siebie informacje. Okazji do przyglądaniu się jego działaniom przy „Pożegnalnym ukłonie” miałam sporo, a spotkania z nim zawsze sprawiają mi przyjemność.

Czytaj dalej

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy