Katarzyna Mlek - Zapomnij patrząc na słońce

Katarzyna Mlek, Zapomnij patrząc na słońce, Oficynka, 2013, 256 stron.

Zapomnij patrząc na słońce” kojarzyła mi się przez rozpoczęciem lektury z dwoma rzeczami – świetną, zapadającą w pamięć okładką i krążącymi mi gdzieś po głowie pozytywnymi recenzjami tego tytułu. Wiadomo jednak, że ile osób, tyle opinii i chociaż nastawienie miałam raczej pozytywne, to brałam pod uwagę, że pomysł autorki na poprowadzenie fabuły może szybko rozbić się o mur moich oczekiwań. Z lekkim dystansem, aby uczucie ewentualnego rozczarowania mnie później nie przygniotło, zaczęłam czytać. Wraz z przelatującymi stronami miałam wrażenie, że ta książka jest inna niż się spodziewałam. Jednocześnie jest to pozycja, która zaskoczyła mnie tym, jak niezwykła i świetna się okazała.

Hanka ma dopiero kilka lat, ale codzienność do której musiała się przyzwyczaić daleka jest od wyobrażenia o szczęśliwym i beztroskim dzieciństwie, które powinno stać się jej udziałem. Zapracowany ojciec, księgowy w kopalni, mimo że nie poświęca jej tyle czasu, ile powinien to jednak jest dla niej swego rodzaju ostoją. Bieda wciska się wszelkimi możliwymi szczelinami do tej śląskiej rodziny, a Janusz jako jej głowa zwyczajnie stara się łatać dziury jak tylko potrafi najlepiej. Problem stanowi jednak matka Hanki – Sabina. Wiecznie rozwrzeszczana i niezadowolona, zupełnie nie wpisuje się w obraz troskliwej rodzicielki – dużo lepiej wychodzi jej nieustanne narzekanie, topienie smutków w alkoholu i próby podrywania co drugiego mężczyzny na osiedlu. Dla córki i męża w tym planie dnia po prostu brakuje miejsca. Czasami jednak Sabina poświęca uwagę Hance – w chwilach gdy często bez powodu na nią krzyczy lub, co gorsze, podnosi na nią rękę. 

Czytaj dalej

Top 10: najbardziej wyczekiwane premiery filmowe 2014 roku


Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu na blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień.
[U autorki akcji możecie poczytać o Top 10 więcej i zapoznać się z poprzednimi rankingami]


Moje Top 10 prezentuje się tak [kliknij na tytuł aby przenieść się na filmwebową stronę o filmie] :
1.   Wilk z Wall Street [premiera – 3 stycznia]
2.   Biegnij, chłopcze, biegnij [premiera 10 stycznia]
3.   Sekretne życie Waltera Mitty [premiera 17 stycznia]

Czytaj dalej

Alessandro da Ripabottoni - Święty Ojciec Pio. Cyrenejczyk dla wszystkich



Alessandro da Ripabottoni, Święty Ojciec Pio. Cyrenejczyk dla wszystkich  [Il beato Padre Pio da Pietralcina. Cireneo di tutti], tłum. o. Gracjan Franciszek Majka, Wydawnictwo M, 2012, 440 stron.

Kilka dni temu
. Myślę o Ojcu Pio i przed oczami mam film będący dziełem włoskiego reżysera Gulia Base o bardzo wymownym tytule: „Ojciec Pio: między niebem a ziemią”. A właściwie widzę głównie jeden kadr – Ojciec Pio z wyciągniętymi rękami, które są owinięte bandażami i specjalnie zapieczętowane, aby dowieść (lub obalić) prawdziwość posiadanych przez niego stygmatów.

Teraz
. Po lekturze książki autorstwa Alessandra da Ripabottoniego „Święty Ojciec Pio. Cyrenejczyk dla wszystkich.” wcześniej wspomniany kadr znacznie się poszerza ukazując dużo więcej ponad to, co zapamiętałam z ekranu. Teraz widzę człowieka, którego droga do Boga była o wiele bardziej zawiła i niejednoznaczna niż mi się wcześniej wydawało, a jego niezmącona wiara i posłuszeństwo wobec woli Najwyższego jeszcze długo pozostaną mi w pamięci.

Czytaj dalej

Dennis Lehane - Nocne życie

Dennis LehaneNocne życie [Live by Night], tłum. Maciejka Mazan, Prószyński S-ka, 2013, 504 strony

Pamiętam Joego z „Miasta niepokoju” – nastoletniego chłopca, który już wówczas wykazywał pewną krnąbrność charakteru i nie był bezwarunkowo podporządkowany zasadniczemu ojcu pełniącemu funkcję kapitana policji. W „Nocnym życiu” stał się jednak mężczyzną nie tylko zbuntowanym, ale też mającym zupełnie inny pomysł na życie niż można by oczekiwać po osobie z tak zwanego dobrego domu. Nieważne, że była to raczej fasada rodzinnej sielanki, której fundamenty zaczęły się chwiać dużo wcześniej – dla świata zewnętrznego obrazek pozostawał ten sam. Thomas Coughlin nie mógł jednak dłużej udawać, że jego najmłodszy syn przestrzega norm powszechnie obowiązujących mieszkańców Bostonu – Joe stał się bowiem człowiekiem „wyjętym spod prawa”, obracającym się w towarzystwie ludzi, których trudno uznać za wzór uczciwości. Sam zresztą również od nich nie odstawał, angażując się w działalność, którą z powodzeniem można określić jako „gangsterską”.

Druga połowa lat 20. i lata 30. XX wieku w Stanach Zjednoczonych to okres rozkwitu działalności takich ludzi jak Joe – prohibicja wymusiła nielegalną produkcję alkoholu, a na porządku dziennym stało się tworzenie zakamuflowanych gorzelni i kasyn. Pieniądze płynęły strumieniami do kieszeni tych, którzy potrafili wykorzystać ludzkie słabości i dawali mieszkańcom amerykańskich miast to, co było oficjalnie niedostępne. Władza natomiast spoczywała w rękach najbardziej obrotnych gangsterów mających wpływy w niezliczonej ilości miejsc – z policją włącznie. Ciągłe zyski, życie na krawędzi i zgodnie z zasadami, które można samodzielnie ustalać – to kusząca perspektywa, której Joe w pełni uległ. Ten świat nie zna jednak litości i wykorzysta każde potknięcie, a cena jaką przyjdzie za nie zapłacić  może być bardzo wysoka.

Czytaj dalej

Martyna Wojciechowska - Zapiski (pod)różne


Martyna Wojciechowska, Zapiski (pod)różne, G+J RBA, 2011, 200 stron.

Jeżeli Martyna Wojciechowska miała zamiar obudzić swoją książką duszę prawdziwego podróżnika, która kryję się w czytelniku, to trafiła na takiego, u którego próżno jej szukać. Jestem domatorką. Fascynują mnie wprawdzie ciekawe miejsca czy niecodzienne (z naszej perspektywy) zwyczaje, ale najlepiej odkrywa mi się je w zaciszu własnego domu i za pomocą książek. Ktoś mógłby powiedzieć, że przy takim dystansie do miejsc czy ludzi nie da się ich poznawać, ale czy każdy przeczytany przez nas tytuł nie jest w jakimś sensie kolejną podróżą? Dzięki Martynie Wojciechowskiej mogłam się ostatnio przenieść do wielu różnych zakątków Ziemi, a każdy z nich był na swój sposób wyjątkowy i niepowtarzalny.

Czytaj dalej

Top 10: świąteczne prezenty książkowe

Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu na blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień.
[U autorki akcji możecie poczytać o Top 10 więcej i zapoznać się z poprzednimi rankingami]


Dziś przyszła pora na... Świąteczne prezenty książkowe



Trudno było stworzyć taką listę ograniczając się tylko do 10 pozycji książkowych i dlatego właśnie oparłam się na pierwszej myśli - gdybym zastanawiała się dłużej, pewnie musiałabym ją co najmniej kilkakrotnie modyfikować i poszerzać. A prezentuje się tak:



Czytaj dalej

Jodi Picoult - Krucha jak lód


Jodi Picoult, Krucha jak lód [Handle with care], tłum. Michał Juszkiewicz, Prószyński i S-ka, 2010, 616 stron.

Najtrudniej pisać o książkach, które wywołują w nas największe emocje. Mimo bogactwa języka każde słowo wydaje się wówczas za małe i nie w pełni oddające to, co działo się w nas w trakcie lektury. I o ile sama czasami nie w pełni potrafię oddać uczucia, które mi towarzyszyły przy czytaniu, o tyle Jodi Picoult doskonale potrafi sprawić, że stworzona przez nią historia to ciągłe balansowanie na granicy całej palety emocji – od przejmującego smutku przez niewypowiedzianą  złość i niedowierzanie, aż po zwątpienie i totalny miszmasz emocjonalny (w którym znajdzie się również miejsce na uśmiech). Krucha jak lódchwyta za serce od pierwszych stron, by w jednej chwili spowodować jego przyspieszone bicie, w drugiej wywołać niemal fizyczny ból, a w jeszcze innym momencie sprawić, że na jedną małą chwilę zatrzymuje swój bieg. 

Willow jest jak wierzba. Nie tylko dlatego, że właśnie to dosłownie oznacza jej imię, ale ponieważ mimo swojej choroby, która jest przyczyną niezwykle delikatnej struktury kości, wewnętrznie jest jak to drzewo - ma siłę, której nie można ot tak złamać. Osteogenesis Imperfecta (OI) to nazwa, która zdeterminowała jej życie. Już w łonie matki doszło do pierwszych złamań, a tuż po urodzeniu  pojawiły się kolejne. Wystarczy kichnięcie, gwałtowniejsze zatrzymanie się samochodu, zwyczajny upadek, a lista złamanych kości może się powiększyć. Mając 5 lat, bo właśnie wówczas ją poznajemy, Willow doświadczyła kilkudziesięciu takich urazów, a przy tym wszystkim nadal pozostaje po prostu dzieckiem, które na wiele różnych sposobów jest wyjątkowe i to nie przez stosunkowo niski wzrost czy pojawiające się niebieskawe zabarwienie tęczówki oczu. Chcesz wiedzieć ile kilogramów szminki zużywa kobieta w czasie swojego życia? Kto wynalazł nożyczki? Ile waży serce żyrafy? Willow to dziewczynka nad wyraz rozwinięta jak na swój wiek i która takich ciekawostek zna tysiące. Każdy kolejny dzień jest dla niej okazją do nauczenia się (i innych) czegoś nowego, a jednocześnie wyzwaniem, które może zakończyć się złamaniem. Zresztą nawet sen nie stanowi dla niej całkowitej oazy bezpieczeństwa – w trakcie niego również mogą powstawać mikrourazy kruchych jak lód kości.

Czytaj dalej

Ireneusz Gębski - W cieniu Sheratona

Ireneusz Gębski, W cieniu Sheratona, Warszawska Firma Wydawnicza, 2011, 162 strony.

Jurek, Ewelina, Ania i Rafał po niepowodzeniach w kraju ojczystym, wyjechali do Anglii by tam podjąć pracę. Każde z nich ma ze sobą mniejszy lub większy bagaż doświadczeń, który często daje o sobie znać w najmniej oczekiwanych momentach. Jurek to blisko czterdziestoletni facet, który po utracie pracy w Polsce, bezowocnych poszukiwaniach nowej oraz rozwodzie z żoną podjął decyzję o wyjeździe. Trudne relacje byłych małżonków mają swoje odbicie w nastoletniej córce, ale też w samym Jurku, który po nieudanym związku pełen niepewności rozpoczyna nową znajomość na emigracji. Ewelina po ukończeniu studiów biologicznych liczyła na dobre zatrudnienie – okazało się jednak, że perspektywy są mało optymistyczne, a niewielka miejscowość z której pochodzi nie była wymarzonym miejscem do życia. Poza tym niedawno rozstała się z chłopakiem, który okazał się zupełnie inny niż się jej początkowo wydawało – to wszystko sprawiło, że mimo pewności siebie ze swoistą rezerwą podchodzi do mężczyzn. Ania i Rafał tworzą parę już od dłuższego czasu – niestety w ich związku coraz częściej obecne są spięcia, a gdy na horyzoncie pojawia się ktoś trzeci, wszystko się może zdarzyć.

Obraz sielskiego życia, które na nas czeka za granicą to już od dosyć dawna przestarzałe i nieco naiwne przeświadczenie. Ireneusz Gębski pokazuje w swojej książce, że rzeczywistość jest daleka od takich wyobrażeń, a Anglia nie stanowi ziemi obiecanej dla emigrantów. A już na pewno nie jest nią hotel Sheraton. Najniższa płaca, faworyzowanie wybranych pracowników i tym samym gorsze traktowanie innych, to sytuacje z którymi nasi bohaterowie spotykają się  na co dzień. W tym wszystkim każdy z nich ma swoje oczekiwania, marzenia i plany, których realizacja nie jest wcale tak łatwa jak mogło im się wcześniej wydawać. Zastana rzeczywistość to codzienne troski, zmartwienia, kłótnie, ale też chwile drobnych przyjemności i uśmiechów radości. Pod tym akurat względem życie w Anglii nie różni się przesadnie od tego w Polsce. W obu przypadkach można mieć szczęście i trafić na przykład na intratną posadę i w pełni realizować się zawodowo lub mimo wykształcenia i ambicji pracować w miejscu, które dalekie jest od ideału (bądź też nie mieć zatrudnienia wcale). Niezależnie też od miejsca pobytu trzeba sobie jakoś radzić z osobistymi problemami, które niejednokrotnie kładą się cieniem na codzienne życie.

Czytaj dalej

Michael H. Brown - Po drugiej stronie


Michael H. Brown, Po drugiej stronie [The Other Side]. tłum. Mariusz Szerocki, Wydawnictwo M, 2013, 256 stron.

W literaturze spotykamy się z  bardzo różnym traktowaniem zaświatów – jedne opowieści przerażają swoją grozą albo wręcz negują istnienie czegokolwiek poza doczesnością, inne dają nadzieję i pociechę, prezentując różne wizje życia po życiu. Po raz ostatni w te rejony ludzkiego postrzegania wybrałam się przy okazji czytania książki C. S. Lewisa „Podział ostateczny i chociaż nie była to lektura łatwa, to w jakimś sensie pozwoliła mi nieco bardziej otworzyć się na tę tematykę. Trzeba zauważyć, że w przypadku książki Michaela H. Browna o której będzie dziś mowa, to, co spotyka nas po śmierci jest bardzo ściśle związane z życiem – pozycja „Po drugiej stronie” traktuje bowiem o przypadkach śmierci klinicznej, a ta ma być możliwością zajrzenia tam, gdzie normalnie spojrzeć nie jest nam dane i po powrocie do ciała opowiedzenia o swoich doświadczeniach.

W chwili gdy tracimy oddech, a rytm serca ustaje, dzieje się coś, co trudno ogarnąć rozumem i w co być może niektórym trudno uwierzyć – dowiadujemy się, że po śmierci czeka na nas coś więcej, że nie jest ona murem o który się rozbijamy, a bramą przez którą możemy przejść. A przynajmniej tak twierdzą osoby, które przeżyły śmierć kliniczną i zobaczyły to, co jest po drugiej stronie. Ich świadectwa stanowią bazę na której opiera się cała książka, ale z drugiej strony nie są to całościowe obrazy zaprezentowane od początku do końca. To raczej wybrane kawałki opowieści, które przeplatają się z refleksjami autora. I w tym kontekście muszę przyznać, że spodziewałam się poniekąd czegoś innego. Nie można odmówić Brownowi gruntownego zapoznania z tematem i odpowiednio selektywnego doboru materiałów, ale jednak nastawiłam się na bardziej pełne świadectwa poszczególnych osób, które zostałyby zaprezentowane w szerszym wymiarze (o pełnym raczej nie może być tu mowy, tym bardziej, że niektóre z nich były podstawą całych książek). Niemniej jednak chociaż forma tej publikacji była nieco inna niż przypuszczałam, to po lekkim przewartościowaniu swoich oczekiwań mogłam spojrzeć na nią na nowo, a to, co w niej odnalazłam jest połączeniem mniej i bardziej udanych elementów.

Czytaj dalej

Stos 8/2013

Dużo książek - dużo czytania - mnóstwo radości!

Pierwszy stos to istna mieszanka kupionych-pożyczonych-recenzenckich pozycji.


1.Ireneusz Gębski - W cieniu Sheratona. Od autora. Wybrałam ten tytuł bo tematyka skojarzyła mi się z "Którędy" Daniela Emmersona - tyle, że tam mogłam zobaczyć Polskę oczami Anglika, tutaj Anglię oczami Polaków.

2.  Michael Harold Brown - Po drugiej stronie. Od Wydawnictwa M. Autor porusza temat śmierci klinicznej, bazując na relacjach osób, które ją przeżyły. Jestem jej bardzo ciekawa.

3.   Michael Harold Brown - Duchy wokół nas. Od Wydawnictwa M.

4. Alessandro da Ripabottoni - Święty Ojciec Pio: "Cyrenejczyk dla wszystkich". Oficjalna biografia Ojca Pio. Od Wydawnictwa M. Kiedyś obejrzałam film o Ojcu Pio i obiecałam sobie wówczas, że dowiem się o nim więcej. Ta książka jest idealną do tego okazją.

5. Jodi Picoult - Krucha jak lód. Zakup własny. Po lekturze "W naszym domu"  tej autorki nie mogłam sobie odpuścić kolejnego spotkania z jej piórem.

6. Dan Brown - Inferno. Pożyczona. Czytałam wszystkie jego książki więc tej jestem bardzo ciekawa.

~~*~~

Drugi stos wywołuje u mnie niekontrolowany uśmiech :). Co by nie mówić fajnie mieć urodziny, szczególnie, gdy bliscy wiedzą jaki prezent cieszy najbardziej. I tak kilka dni temu moja biblioteczka nagle powiększyła się o nowe, świetne tytuły.

Czytaj dalej

Dennis Lehane - Miasto niepokoju


Autor: Dennis Lehane
Tytuł: Miasto niepokoju
Tytuł oryginalny: The Given Day
Tłumaczenie: Maciejka Mazan
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 648

Dennisa Lehane’a poznałam stosunkowo niedawno, przy okazji lektury dwóch jego książek – „Wyspa skazańców” i „Rzeka tajemnic” (obie świetne!). Po tak obiecującym początku znajomości, nie mogłam sobie odmówić sięgnięcia po kolejną pozycję tego autora. Przyznaję, że oczekiwania miałam duże - spodziewałam się świetnego pióra, intrygujących bohaterów i dobrze poprowadzonej historii, która sprawi, że przeniosę się na czas lektury w przestrzeń wykreowaną przez Lehane’a. „Miasto niepokoju” utwierdziło mnie w przekonaniu, że posiada on niezaprzeczalny talent pisarski i potrafi go wykorzystać w sposób godny pozazdroszczenia i wart każdej minuty spędzonej na czytaniu.

Boston w przededniu lat 20. XX wieku. Okres wielkich niepokojów i wciąż żywych podziałów społecznych. Obraz codzienności, w której liczy się pochodzenie i kolor skóry, gdzie znajomości mają większą wartość niż faktyczne umiejętności, a rzeczywistość dla wielu jest wyłącznie biało-czarna. W tle Babe Ruth i baseballowe rozgrywki, a na pierwszym planie życie ludzi, których autentycznie wykreowane sylwetki sprawiają, że czytelnik czuje się jakby maszerował z nimi bostońskimi uliczkami, obserwował ich zmagania z przeciwnościami losu i patrzył, jak wraz z rozwojem akcji zmieniają się, dokonując mniej lub bardziej trafnych wyborów. 

Czytaj dalej

Izabela Jabłonowska - Ubierz się w uśmiech. Stylowo i modnie.


Izabela Jabłonowska, Ubierz się w uśmiech. Stylowo i modnie, W.A.B. 2010, 304 strony.

Izabela Jabłonowska to stylistka ubioru i doradca ds. elegancji, która na co dzień zawodowo oswaja modę i uczy jak z niej najlepiej korzystać. W ręce czytelniczek (nie ma co ukrywać, że to przekaz głównie dla Pań) oddała książkę, której główne przesłanie, choć nieco banalne, od razu mi się spodobało. Uśmiech – to według autorki podstawa świetnego wyglądu, poczucia pewności siebie i początek drogi do modnego i stylowego odbicia w lustrze. I chociaż trochę z pobłażaniem patrzę na tego typu poradniki, to jednak byłam ciekawa co jeszcze poza tą skądinąd oczywistą (ale bardzo potrzebną!) prawdą znajdę w tej książce.

Czytaj dalej

Xuan Phuong, Daniele Mazingarbe - Niepokorna córka



Autorki: Xuan Phoung, Daniele Mazingarbe
Tytuł: Niepokorna córka
Tytuł oryginalny: Ao Dai Du couvent des oiseaux a la jungle du Viet-minh
Tłumaczenie: Monika Warneńska
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2008
Liczba stron: 208

Przyznaję, że przed sięgnięciem po „Niepokorną córkę” nie interesowałam się w jakiś szczególny sposób Wietnamem. Oczywiście, jak każdy miałam pewne ogólne pojęcie o tym kraju i jego historii (kto z nas bowiem nie słyszał o wojnie wietnamskiej, w którą zaangażowane były Stany Zjednoczone), ale była to wiedza raczej wybiórcza i z pewnością niepełna. Po lekturze książki o której dziś mowa wiem zdecydowanie więcej, chociaż nie jest to opowieść skupiona przede wszystkim na faktach historycznych - to Wietnam widziany z perspektywy, którą cenię najbardziej – oczami osoby dla której była to codzienność. Tego nie znajdziemy w podręcznikach, które ze względu na swoją specyfikę (trudno więc mieć im to za złe) często tak bezosobowo traktują różne wydarzenia. Skupiając się wyłącznie na nich gotowi jesteśmy zapomnieć, że za każdą datą i za każdym mniej lub bardziej istotnym z perspektywy historycznej zdarzeniem, stoją ludzie. „Niepokorna córka”, to jedna z książek, która o tym przypomina i pod tym względem jest wartością samą w sobie, niezależnie od tego jak ocenimy ją jako całość.

Phuong urodziła się w zamożnej wietnamskiej rodzinie, w której niczego nigdy nie brakowało. Rodzice dbali o jej edukację, posyłając ją do różnych szkół i zapewniając dobre warunki rozwoju. Ich status społeczny był na tyle wysoki, że ze zdziwieniem i niedowierzaniem przyjęli przepowiednie astrologa po urodzeniu pierworodnej córki (zamawianie go to dosyć powszechny zwyczaj w wietnamskich rodzinach) twierdzącego, że Phuong czeka wiele niebezpieczeństw i trudów, którym towarzyszyć będzie lawirowanie na granicy życia i śmierci. Nikt z nich nie spodziewał się jak bardzo trafna okaże się ta wróżba. Ziarno zasiane przez wuja dziewczyny, który opowiadał jej o wyzysku i potrzebie zmian w społeczeństwie, zaowocowało gdy miała ona 16 lat. Nie zważając na sprzeciw bliskich opuściła wówczas dom rodzinny by przyłączyć się do partyzanckiego ruchu oporu i walczyć o ideały, w które szczerze wierzyła. Od tej chwili jej życie zupełnie się zmieniło, a ona sama niczym Feniks (dokładnie to bowiem oznacza jej imię) odradzała się raz po raz, przyjmując z godnością to, co niósł jej los, a niejednokrotnie nawet idąc pod prąd ustalonym regułom i oczekiwaniom.

Czytaj dalej

Harlan Coben – Zostań przy mnie


Autor: Harlan Coben
Tytuł: Zostań przy mnie
Tytuł oryginalny: Stay Close
Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 464

Kiedyś, gdy książki połykałam w zastraszającym tempie, a moja karta biblioteczna była jawnym dowodem na to, że o żadnym kryzysie czytelnictwa mowy być nie może (chociaż nie pamiętam by wtedy tak dużo się o tym mówiło) – zaczytywałam się w powieściach Harlana Cobena. Dziś, gdy czasu na spotkania z książką mam znacznie mniej, a ich wybór jest nieco bardziej przemyślany (przynajmniej w większości przypadków) staram się stawiać na autorów, którzy sprawią, że chwile spędzone przy lekturze nie będą chwilami straconymi. I tu właśnie pojawia się wspomniany już Pan, którego pióro tak bardzo dawniej lubiłam. Jakiś czas temu udało mi się zresztą odnowić naszą znajomość przy okazji „Nie mów nikomu”. Tym razem byłam ciekawa czy uda mu się mnie zaskoczyć jedną z jego najnowszych powieści wydanych w Polsce (stricte najnowszą jest „Kilka sekund od śmierci”) i na ile moja sympatia do tego autora przełoży się na to, jak odbiorę całość.

Czytaj dalej

Jodi Picoult – W naszym domu



Jodi Picoult, W naszym domu [House Rules], tłum. Michał Juszkiewicz, Prószyński i S-ka, 2011, 696 stron.

Jacoba Hunta można by z powodzeniem nazwać egoistą i dziwakiem. Ma 18 lat i chociaż posiada ponadprzeciętną inteligencję, to swojego rozmówcę potrafi zarzucić taką ilością informacji, że niewielu jest w stanie to znieść. Każdy element swojego życia odnosi do samego siebie, nie potrafi zrozumieć uczuć innych, empatia to dla niego pojęcie zupełnie abstrakcyjne, a jego codzienność opiera się na z góry ustalonej rutynie, zasadach i porządku. Zwykle nie patrzy ludziom w oczy, nie lubi być dotykany, a kolor pomarańczowy wywołuje u niego coś więcej niż niechęć. Wszystko traktuje do bólu dosłownie, więc gdybyście powiedzieli mu „Trzymaj się” on momentalnie złapałby się tego, co akurat miałby w zasięgu ręki. Jacoba Hunta można by nazwać egoistą i dziwakiem, gdyby nie to, że od lat żyje z rozpoznanym zespołem Aspergera, który determinuje to, jaki jest i w jaki sposób się zachowuje. 

Od pewnego czasu w rozwijaniu umiejętności interpersonalnych pomaga mu studentka Jess. To przy niej uczy się jak prowadzić rozmowę na zwyczajne tematy i jak odczytywać społeczne sygnały. Zgodnie z ustalonym porządkiem tygodnia ich spotkania odbywają się w wyznaczone dni. Niestety, ten rytm zostaje zakłócony gdy dziewczyna znika, a pierwsze ślady wskazują na to, że miał z tym coś wspólnego jej chłopak Mark. Czy jednak rzeczywiście rozwiązanie okaże się takie proste? A może to Jacob – wielki pasjonat analizy kryminalistycznej – postanowił stworzyć sobie warunki do przeprowadzenia śledztwa, nie przejmując się konsekwencjami, które się z tym wiązały? Tym bardziej, że jedną z jego ulubionych rozrywek jest inscenizowanie miejsc zbrodni i rozwiązywanie kryminalnych zagadek.

Czytaj dalej

Jennifer L. Scott - Lekcje Madame Chic

Jennifer L. Scott, Lekcje Madame Chic [Lessons from Madame Chic], tłum. Anna Sak, Agnieszka Sobolewska, Wydawnictwo Literackie, 2013, 296 stron.


Żyjemy w ciągłym biegu, zatrzymując się tylko wtedy gdy przychodzi chwila na sen (na który zresztą poświęcamy coraz mniejszą część nocy). Deficyt czasu sprawia, że przestajemy zwracać uwagę na drobne rzeczy, skupiając się na kluczowych zadaniach z listy planów na dziś czy jutro. W tym nieustannym pędzie trudno o rozkoszowanie się zwykłymi codziennymi sprawami i czerpanie radości z czynności, które niekoniecznie sprawiają nam przyjemność. Okazuje się jednak, że nawet sprzątając czy wybierając się po zwyczajne sprawunki można dostrzec w nich więcej niż spełnienie przykrego obowiązku. Brzmi nieco jak kawałek optymistycznego, ale i odrobinę naiwnego poradnika, prawda? A może jednak jest w tym wszystkim coś więcej niż tylko banalne stwierdzenia? W końcu Jennifer L. Scott napisała książkę, w której aż roi się od różnych wskazówek, które mają uczynić nasze życie bardziej wytwornym, stylowym i przede wszystkim szczęśliwszym – jednym słowem: chic!

Czytaj dalej

Stos 7/2013


Ostatnie książkowe zakupy :)


1. Xuan Phuong - Niepokorna córka. Kupiona okazyjnie, a że ostatnia podróż w azjatyckie regiony była dla mnie udana (Aisling Juanjuan Shen - Serce Tygrysicy), to i tym razem mam nadzieję na dobrą, poruszającą lekturę.

2. Jennifer L. Scott- Lekcje Madame Chic.Czytałam sporo pozytywnych recenzji (ale zdarzały się i takie mniej entuzjastyczne) i byłam ciekawa ile przydatnych wskazówek znajdę w tej książce. Niedługo się o tym przekonam.

Czytaj dalej

Meredith Goldstein - Single


Meredith Goldstein, Single [The Singles], tłum. Agnieszka Kisiel, Wydawnictwo: M, 2012, 240 stron.

Organizujesz własne wesele i stawiasz sobie za punkt honoru, aby nawet najdrobniejszy detal był przemyślany i w każdym calu dopracowany. I nagle pojawia się kwestia usadzania gości – z większością nie masz problemu, ale prawdziwą udręką okazuje się rozmieszczenie przy stolikach singli. W jakim miejscu zaznaczyć ich na skomplikowanym diagramie, aby nie czuli się niekomfortowo i niezręcznie? Przed takim dylematem staje Bee – przyszła panna młoda, która za niespełna 48h ma wyjść za mąż za Matta.

Całość sytuacji komplikuje fakt, że owi single, to mieszanka iście wybuchowa po której można spodziewać się wszystkiego. Hannah realizuje się zawodowo – jest szefową castingów i jej zadanie polega na wybieraniu odpowiednich osób do konkretnych ról. Wprawdzie do tej pory zajmowała się raczej reklamami i produkcjami niszowymi, ale akurat teraz czeka na informację, która może sprawić, że jej kariera nabierze tempa. W życiu osobistym perspektywy ma za to raczej nieciekawe – nadal przeżywa rozstanie ze swoim chłopakiem Tomem, który na dodatek ma pojawić się na weselu ze swoją nową dziewczyną. Nie dziwi więc fakt, że przyprawia to Hannah niemal o nerwową zapaść. Tym bardziej, że u jej boku nie ma żadnego męskiego ramienia na którym mogłaby się w tej sytuacji oprzeć.

Czytaj dalej

Niall Williams - Dotknięci miłością


Autor: Niall Williams
Tytuł: Dotknięci miłością
Tytuł oryginału: Four Letters of Love
Tłumaczenie: Małgorzata Grabowska
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 1999
Liczba stron: 240

Po „Dotkniętych miłością” Nialla Williamsa sięgnęłam przypadkiem podczas wizyty w bibliotece. Nie wiem czy skusiła mnie okładka czy opis, ale przyznam, że po powrocie do domu i przeczytaniu kilku opinii na temat tego tytułu mój entuzjazm nieco osłabł. I chociaż zwykle staram się przesadnie nie sugerować tym, jak inni widzą daną książkę (wiadomo, że każdemu podoba się coś innego), to jednak w głowie zakiełkowało mi ziarenko zniechęcenia i mimo woli przygotowałam się na mocno średnią lekturę. I po raz kolejny przekonałam się, że gusta bywają różne, a to w czym jedni widzą banalny romans, dla kogoś innego może być źródłem zaskoczenia, a nawet zachwytu.

Tym razem nie zacznę od tego o czym są „Dotknięci miłością”. Po pierwszym kilkunastu stronach zrozumiałam bowiem, że w tym przypadku, to nie sama fabuła odgrywa pierwszoplanową rolę. Tutaj to sposób pisania i oddawania uczuć stanowi podstawową wartość... Niall Williams w tej dziedzinie osiągnął coś, czego już dawno w żadnej książce nie spotkałam – każde zdanie to muzyka, czysta słodycz dla duszy spragnionej pięknej oprawy słów. Nie oznacza to wcale, że język postawiony został na takim piedestale, na który zwyczajnemu czytelnikowi ciężko sięgnąć. To nadal są metafory i opisy, które każdy z nas może swobodnie odczytywać i przeżywać. A jednocześnie takie, które wymagają odpowiedniego nastroju, wyciszenia i zarezerwowania chwili bez pośpiechu. O tak - Williams piszę absolutnie pięknie. W pełen emocji sposób, w którym każdy fragment można odkrywać raz po raz na nowo.

Czytaj dalej

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy