Carlos Ruiz Zafón - Marina

01.04.2013


Autor: Carlos Ruiz Zafón
Tytuł: Marina
Wydawnictwo: MUZA
Tłumaczenie: Katarzyna Okrasko, Carlos Marrodán Casas
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 304

Chociaż zwykle jestem systematyczna, to zdarza mi się odkładać niektóre rzeczy na później – jeśli czegoś dokładnie wcześniej nie zaplanuję (najlepiej zapisując na kartce), efekt może być jeden – realizacja przesunie się na znamienne „kiedyś”. Tak bywa i w przypadku sięgania po książki autorów z którymi wcześniej nie miałam styczności, ale chciałabym te luki nadrobić. Tyle tylko, że lista takich pisarzy stale się powiększa aż rozmiarami  sama zaczyna przypominać książkę. Udało mi się jednak ostatnio coś w tym temacie zdziałać i nareszcie zaczęłam swoją przygodę z Carlosem Ruizem Zafónem. I choć dosyć późno go poznaję to już wiem, że będzie to podróż fascynująca i trwająca dłużej niż jedną pozycję.

Sięgając po „Marinę” przeniosłam się do XX-wiecznej Barcelony pełnej śladów dawnej świetności miasta zatopionego w przeszłości, która to, jak mgliste widmo pojawiała się pomiędzy brzydotą i ruinami doczesności. Ponure budynki, zaniedbane ogrody, ludzie kurczowo trzymający się dawnych wspomnień, a jednocześnie niesamowite historie kryjące się w spękaniach murów i  zapomnianych uliczkach – taka Barcelona staje się tłem tajemniczych wydarzeń i z trudem wyjawionego sekretu.

Óscar Drai żyje pewnym wspomnieniem – mimo 15 lat, które minęły od tamtych chwil w sercu wciąż skrywa głęboką ranę, a powrót do miasta przeszłości przywołuje dawne upiory. Dopełniając złożonej niegdyś obietnicy opowiada historię swojej młodości, w której miłość przeplata się z grozą i powoli odkrywaną tajemnicą. Na kartach powieści znowu staje się nastoletnim chłopcem, którego życie zmieniło się na zawsze.

Zafascynowany Barceloną młody Óscar spaceruje uliczkami miasta, które mimo dalekiego od piękna wyglądu dają mu poczucie wolności. Jedna z takich eskapad prowadzi go do pozornie opuszczonego pałacyku, który okazuje się zamieszkany przez Germána i jego córkę Marinę. Przyjaźń z dziewczyną, niepozbawiona chwil wątpliwości i niepewności, otwiera przed nim zupełnie nowy świat – razem postanawiają rozwikłać zagadkę damy w czerni, która każdego miesiąca składa czerwoną różę na bezimiennym grobie. Nie wiedzą jeszcze wówczas, że wplątują się w sprawy, które trudno będzie im pojąć, a znak czarnego motyla z rozpostartymi skrzydłami jest symbolem cienkiej linii pomiędzy życiem a śmiercią.

Marina” to zdecydowanie powieść wielowymiarowa, której poszczególne elementy odkrywa się z rosnącą ciekawością, fascynacją, a czasem przerażeniem. Dzięki niej nie tylko możemy zatopić się w przeszłości Barcelony, poruszając się śladami dwójki przyjaciół – Zafón daje nam zdecydowanie więcej. Zdajemy sobie sprawę z bezwzględności natury i kreowanych przez nią niedoskonałości i wypaczeń z którymi nie każdy jest się w stanie pogodzić. Okazuje się, że  próba  przechytrzenia śmierci i zabawa w Boga prowadzi do makabrycznych wydarzeń, których uczestnikami stają się Óscar i Marina.

Klimat książki, styl pisania autora, niezwykłe opisy, przemyślana i świetnie przedstawiona historia to tylko wycinek z szerokiego wachlarza zalet tej pozycji. Mroczna aura XX-wiecznej Barcelony totalnie mnie zaczarowała, a emocje, którymi przepełniona jest ta opowieść stały się moim udziałem. Trudno było się oderwać choćby na chwilę od czytania, a gdyby nie wyższa konieczność (przymus wstania na drugi dzień o 5 rano i zgaszone wbrew mojej woli światło w pokoju) jestem pewna, że pochłonęłabym książkę jednym tchem. Z drugiej strony myśli związane z powieścią, które krążyły mi nocą po głowie i tak nie pozwoliły szybko zasnąć, a dziś kiedy jestem już po lekturze żałuję, że ta niezwykła podróż dobiegła końca. Gdy tak się nad tym zastanawiam wydaje mi się, że w historię ukazaną przez  Zafóna trzeba się wczuć - dać się zawładnąć tym, co kryję się nie tylko za murami Barcelony, ale znacznie głębiej – wtedy zrozumiemy, że przeszłość ma różne odcienie, a śmierć to coś więcej niż zatrzymanie bicia serca. Może być bowiem równie dobrze końcem jak i początkiem.



  Garść cytatów:

(…)ocean czasu zawsze zwraca nam to, co w nim kiedyś pogrzebaliśmy(s. 9)

(…)Tu aż roi się od wspomnień setek osób. Spotkać tu możesz całe ich życie, ich uczucia, ich nadzieje i brak nadziei, nieziszczone marzenia, rozczarowania i porażki, nieodwzajemnione miłości, które przysporzyły im cierpień. Wszystko, kiedyś przerwane, wciąż tu jest. (s. 36)

Czasami to, co najbardziej prawdziwe, dzieje się tylko w wyobraźni – odparła. – Wspominamy tylko to, co nigdy się nie wydarzyło.” (s. 103)

„Natura jest niczym dziecko bawiące się naszym życiem. Znudziwszy się popsutymi zabawkami, porzuca je i zastępuje nowymi.(s. 131)

Zobacz również

10 komentarze

  1. Zachęcający opis, książkę dodałam do listy "chcę przeczytać", pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie to książka genialna.
    Sama się nie mogę sobie nadziwić, bo to zupełnie nie mój typ.
    Mimo to książka ciągle siedzi mi w głowie i z każdym tygodniem cenię ją jeszcze bardziej! Doskonała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam szczerze - nie czytam Zafona. Zupełnie nie moje klimaty;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tę książkę w planach od bardzo długiego czasu. Na pewno ją przeczytam, jednak najpierw chcę sięgnąć po Cień wiatru. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamiętam jak czytałam tę książkę na wykładzie i kilka stron przed zakończeniem koleżanka obok zdradziła mi zakończenie, bo była pewna, że już skończyłam i chciała obgadać nasz wrażenia... Myślałam, ze ją uduszę!!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie szczęście, że mi się to nie zdarzyło :) Mam jednak znajomą, która w czasie filmu (jeśli widziała go wcześniej) lubi opowiadać części fabuły, która dopiero ma się wydarzyć :)

      Usuń
  6. „(…)ocean czasu zawsze zwraca nam to, co w nim kiedyś pogrzebaliśmy” (s. 9)

    świetny cytat, sprawdził się w moim życiu.

    cześć, Kasia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście niezwykle życiowy.

      Cześć :)

      Usuń
  7. Zafon to jeden z moich ulubionych pisarzy. Nie dość że tworzy naprawdę niesamowite historie to jeszcze tak pięknie pisze. Czas czytam po kilka razy to samo zdanie. Marina zrobiła na mnie duże wrażenie. Jak na młodzieżową książkę jest dość mroczna i długo nie mogłam o niej zapomnieć :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubie jego twórczość;)
    Marina czeka na mnie na półce;)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do dyskusji i dziękuję za każde pozostawione słowo :)

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy