Dianne Freeman - Poradnik prawdziwej damy. Dobre maniery a morderstwo
25.10.2026Dianne Freeman, Poradnik prawdziwej damy. Dobre maniery a morderstwo [A Lady's Guide to Etiquette and Murder], tłum. Magdalena Witkowska, Skarpa Warszawska, 2023, 366 stron
Hrabina Frances Wynn cieszy się, że wreszcie może zamienić wdowią czerń na inne kolory, a mieszkanie w wymagającej remontów posiadłości na dom w Londynie i wolność od rodziny męża. Reggie zmarł nagle rok wcześniej i to w okolicznościach, które mogłyby doprowadzić do skandalu. Teraz jednak Frances chce się skupić na budowaniu swojego życia na nowo, wprowadzeniu do towarzystwa siostry i prawdę mówiąc pojawienie się u niej inspektora Delaneya, który nagle wraca do śmierci jej małżonka budzi w niej niepokój.
Po „Poradnik prawdziwej damy. Dobre maniery a morderstwo” sięgnęłam z myślą o wyczytywaniu książek z domowej biblioteczki, a dwa pierwsze tomy tej serii czekały na regale już dosyć długo. Gdzieś tam mignęły mi jakieś pozytywne opinie, ale właściwie nie miałam wobec tej powieści specjalnych oczekiwań. I to było najlepsze, co mogłam zrobić, bo z pewnym zaskoczeniem przyjęłam fakt, że to jest aż tak przyjemna historia i tak łatwo było mi się w niej zaczytać.
Mamy tu 1899 rok, delikatnie zarysowany klimat wiktoriańskiej Anglii i dosyć złudne przekonanie że ci „szacowni” na pewno nie dopuszczają się niegodziwych czynów. Ktoś jednak podsunął policji sugestię morderstwa, ktoś dokonuje kradzieży w bogatych domach i główna bohaterka znajdzie się w samym środku wydarzeń. Nie ma doświadczenia w rozwiązywaniu kryminalnych zagadek, ale jakoś tak samo się dzieje, że wtyka nos w sprawy inspektora Delaneya, wysnuwając przy tym całkiem ciekawe wnioski. Polubiłam Frances, ale także jej sąsiada George'a Hazeltona czy przyjaciółkę Fionę i spędziłam w ich towarzystwie naprawdę miłe kilka godzin. Za niepotrzebny uważam jedynie wątek kilkuletniej córeczki hrabiny, bo jak dla mnie totalnie nic nie wnosi, jest jak doklejony na siłę.
Zapewne fakt, że niedawno odkryłam uroki „Downton Abbey” (aż dziwne, że dopiero teraz!) nastroił mnie dodatkowo wobec tej historii pozytywnie, bo Dianne Freeman uderza w tony bardzo podobne do tej produkcji. I ja się w tym świetnie odnalazłam, dając się wplątać w sieć intryg i towarzyskich (nie)oczywistości. Bawiłam się naprawdę zacnie i myślałam sobie przy tej okazji ile jeszcze takich przyjemnych zaskoczeń może na mnie czekać na regale. Pewne jest, że jest tam drugi tom Poradnika prawdziwej damy i mam przeczucie, że sięgnę po niego całkiem niedługo.
Garść cytatów:
„-Dobrzy mężczyźni istnieją (...). Problem polega na tym, że ci źli bardzo przekonująco udają tych dobrych”. (s. 138)








0 komentarze
Zapraszam do dyskusji i dziękuję za każde pozostawione słowo :)