Harper Lee – Zabić drozda

12.07.2016


Harper Lee, Zabić drozda [To Kill a Mockingbird], tłum. Maciej Szymański, Rebis, 2013, 421 stron.

Trudno pisać o takiej książce jak „Zabić drozda”, mając w głowie przeświadczenie, że dla wielu jest symbolem, czymś niezwykłym, a może i niedoścignionym. Ta aura i przewijające się w różnych opiniach określenie „arcydzieło” powodują, że to, co chciałabym o niej powiedzieć wydaje mi się trochę banalne. Jednego jestem jednak pewna – Harper Lee poruszyła mnie stworzoną przez siebie historią, ale po jej poznaniu nie czuję się totalnie wstrząśnięta. Nie musiałam zbierać rozbitego na kawałeczki serca, ale to wcale nie znaczy, że nie udzieliły mi się emocje towarzyszące bohaterom.

Rozczarują się Ci, który będą liczyli od pierwszych stron na to, co przewija się praktycznie zawsze w opisie fabuły tej powieści – sprawę obrony czarnoskórego chłopaka, który oskarżony jest o gwałt na białej dziewczynie. Ten wątek pojawia się po dłuższym czasie, a główną rolę zaczyna odgrywać tak naprawdę dopiero w drugiej części książki. Wcześniej spędzimy sporo czasu w towarzystwie kilkuletniej Jean Louise (Skaut), jej cztery lata starszego brata Jema, a w czasie wakacji również Dilla. Ich natomiast zajmować będzie przede wszystkim posesja Radley’ów wokół której narosło wiele legend i prawdopodobnych lub mniej prawdopodobnych historii związanych z jednym z jej mieszkańców – Arthurem, którego nikt nie widział od bardzo dawna.

Kilka kolejnych lat przez które miałam okazję przyglądać się bohaterom, to doskonała okazja, by przekonać się jak się zmieniali. Rolę narratorki pełni Skaut i to z jej perspektywy patrzymy na kolejne wydarzenia. To inteligentna dziewczynka, ale żyje w określonej społeczności, która determinuje jej postrzeganie pewnych spraw. Trudno było jej nie polubić, ale z dwójki rodzeństwa to Jem zyskał moja szczególną sympatię. W jego postawie najwyraźniej było widać wpływ ojca - Atticusa Fincha. Ten ostatni to postać, którą powinno się stawiać za wzór i gdyby takich ludzi, nieważne czy kiedyś, czy dzisiaj, było więcej, mniej zła i nienawiści byłoby na świecie.

Maycomb lat trzydziestych XX wieku to miasteczko (i jednocześnie stolica hrabstwa o tej samej nazwie), w którym wszyscy się znają i gdzie świetnie mają się stereotypy i to nie tylko te dotyczące miejsca czarnoskórych w społeczeństwie. Hipokryzja i dostrzeganie jedynie czubka własnego nosa są na porządku dziennym. Atticus, podejmując się obrony czarnoskórego chłopaka, skazał się na wytykanie palcami, wyzwiska i poważne niebezpieczeństwo, a w najlepszym przypadku pełne wyrzutu spojrzenia. W tym wszystkim są jednak ludzie, którzy dostrzegają więcej i mają znacznie bardziej otwarte serca, nawet jeżeli nie zawsze widać to na pierwszy rzut oka. Podziwiam Atticusa, ale nie tylko dlatego, że robił wszystko, by rasizm nie był ważniejszy od sprawiedliwości, ale przede wszystkim ze względu na jego ogólne podejście do ludzi i przekonanie, że dopóki nie postawimy się w czyjejś sytuacji, nie powinniśmy ferować wyroków i ocen. Ta lekcja jest ponadczasowa -  potrzebna i kiedyś, i dziś.

„Zabić drozda” nie zszokowało mnie fabularnie, bo stworzona przez Harper Lee historia nie jest dziś czymś, czego w literaturze nie ma, przynajmniej jeżeli chodzi o tematykę. Jednocześnie książka ta niesie ze sobą mnóstwo refleksji, a genialnie sportretowani bohaterowie sprawiają, że łatwo się zaangażować i poczuć ich obecność. Jest nadal pod wieloma względami aktualna i przejmująca, a chociaż nie użyłabym wobec niej określenia „arcydzieło” to bardzo ją doceniam i wiem, że utkwi mi w głowie zdecydowanie na dłużej.


 Garść cytatów:

Nigdy do końca nie zrozumiesz drugiego człowieka, póki nie rozważysz spraw z jego punktu widzenia… (…) dopóki nie wejdziesz w jego skórę i nie pożyjesz w niej trochę”. (s. 48)

Ludzkie sumienie jest jedną z tych rzeczy, które nie poddają się decyzjom większości”. (s. 160)

Żebyś dostrzegł, czym jest prawdziwa odwaga, i żeby nigdy nie przyszło Ci do głowy, że odważny jest człowiek z pistoletem w ręku. Odważny jest ten, kto wie, że przegra, zanim jeszcze rozpocznie walkę, lecz mimo to zaczyna i prowadzi ją do końca be względu na wszystko”. (s. 170)

Zobacz również

21 komentarze

  1. Narracja szczególnie mnie urzekła. Liczyłam na to, że książka rzeczywiście mnie poruszy, jednak nie odczułam czegoś podobnego po jej skończeniu. Dziękuję autorce za Atticusa. Niesamowita postać, która wyjątkowo zapadła mi w pamięć podobnie jak jego słowa. Również polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie poruszyła, ale wstrząsu nie było :) Zastanawiałam się czy Atticus jest rzeczywiście taką niezwykłą postacią jak słyszałam przed lekturą, ale faktycznie - niepozorny, a jednak godny naśladowania człowiek :)

      Usuń
    2. Gdybym posiadała listę ulubionych literackich bohaterów z pewnością by się na niej znalazł. Właśnie mam wielki problem, bo nie wiem czy sięgać po kontynuacje tej historii. Niby była dobra, ale jednak coś mnie od niej odrzuca. Po prostu nie mam ochoty po nią sięgać. Chyba coś jest ze mną nie tak :P

      Usuń
    3. A tam nie tak :) Może kiedyś nabierzesz chęci na kontynuację, nic na siłę :) Ja na półce mam, więc przeczytam i zobaczymy co będzie :)

      Usuń
  2. Ten ostatni cytat jest piękny. Kiedyś i ja przeczytam te historię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście - trafia do serducha :)

      Usuń
  3. Od dawna mam w planach, czas abym i ja w końcu przeczytała słynną książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem czy spełni Twoje oczekiwania :)

      Usuń
  4. Tej klasyki wciąż jeszcze nie czytałam, ale na pewno to kiedyś zrobię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam, warto poświęcić jej trochę czasu :)

      Usuń
  5. Kultowa powieść, która już w zasadzie żyje sobie własnym życiem i obrasta w mity :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mity mogą prowadzić do rozczarowań, niestety :) Na szczęście "Zabić drozda" to naprawdę warta uwagi powieść :)

      Usuń
  6. Jako, że za punkt honoru uznaje sobie przeczytanie największych klasyków mam zamiar przeczytać "Zabić drozda'. Podejrzewam że nie jest już w tych czasach niczym odkrywczym, ale mimo to mam na tę książkę wielką ochotę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie już teraz życzę Ci udanej lektury :)

      Usuń
  7. Myślę, że to właśnie te refleksje są u Harper Lee najważniejsze. Książkę mam w planach już od dawna. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby spełniła Twoje oczekiwania Miłko :-)

      Usuń
  8. Cześć Kasiu, dawno mnie tu chyba nie było, bo i szablon się zmienił :) Jestem właśnie w trakcie czytania tej książki. W okolicach... pierwszej rozprawy. Już wcześniej czytałam o tym, że sama rozprawa nie jest w powieści kluczowa i wiedziałam, co będzie niosła ze sobą lektura, więc nie rozczarowałam się tym szczegółowym wglądem w życie Skauta, Jema i Atticusa... Ciekawa jestem tylko jak to się wszystko zakończy, rozwinie. Nie wiem, czy mnie zachwyci, ale zobaczymy. I tak jest to dobry kawał literatury, która kilkadziesiąt lat temu była (i pewnie nadal jest) właśnie swego rodzaju symbolem. Może jak skończę książkę to do Ciebie wrócę i się wypowiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jesteś :) Mam nadzieję, że dalsza część Ci się spodoba i czekam na Twoje wrażenia :)

      Usuń
    2. Kompletnie zapomniałam dać Ci znać :) Nie była niesamowicie poruszająca, ale była bardzo dobra i przede wszystkim ważna dla literatury i nie tylko... Postać Atticusa świetna. Oceniam bardzo pozytywnie, chociaż nie zachwyca :)

      Usuń
  9. Książka, która spełniła moje oczekiwania, i to bardzo. :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do dyskusji i dziękuję za każde pozostawione słowo :)

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy