Bernard Minier – Bielszy odcień śmierci

 Bernard Minier, Bielszy odcień śmierci [Glacé], tłum. Monika Szewc-Osiecka, Rebis, 2021, 512 stron.
Martin Servaz, tom 1.

„Bielszy odcień śmierci” miałam w planach już od dawna i być może dlatego moje oczekiwania wobec tego tytułu miały sporo czasu żeby urosnąć na tyle, że spodziewałam się totalnego zaczytania od pierwszej strony. Okazało się jednak, że początki były dosyć trudne i zastanawiałam się nawet czy wreszcie nastąpi moment, w którym ta historia mnie pochłonie. Zaangażowanie przychodziło dosyć powoli, po drodze potykając się o kilka elementów, do których nie mam przekonania, ale ostatecznie chociaż nie potrafię nazwać tej powieści absolutnie porywającą, to na myśl przychodzi mi inne określenie – solidna.

Czytaj dalej

Harper Lee – Zabić drozda


Harper Lee, Zabić drozda [To Kill a Mockingbird], tłum. Maciej Szymański, Rebis, 2013, 421 stron.

Trudno pisać o takiej książce jak „Zabić drozda”, mając w głowie przeświadczenie, że dla wielu jest symbolem, czymś niezwykłym, a może i niedoścignionym. Ta aura i przewijające się w różnych opiniach określenie „arcydzieło” powodują, że to, co chciałabym o niej powiedzieć wydaje mi się trochę banalne. Jednego jestem jednak pewna – Harper Lee poruszyła mnie stworzoną przez siebie historią, ale po jej poznaniu nie czuję się totalnie wstrząśnięta. Nie musiałam zbierać rozbitego na kawałeczki serca, ale to wcale nie znaczy, że nie udzieliły mi się emocje towarzyszące bohaterom.

Rozczarują się Ci, który będą liczyli od pierwszych stron na to, co przewija się praktycznie zawsze w opisie fabuły tej powieści – sprawę obrony czarnoskórego chłopaka, który oskarżony jest o gwałt na białej dziewczynie. Ten wątek pojawia się po dłuższym czasie, a główną rolę zaczyna odgrywać tak naprawdę dopiero w drugiej części książki. Wcześniej spędzimy sporo czasu w towarzystwie kilkuletniej Jean Louise (Skaut), jej cztery lata starszego brata Jema, a w czasie wakacji również Dilla. Ich natomiast zajmować będzie przede wszystkim posesja Radley’ów wokół której narosło wiele legend i prawdopodobnych lub mniej prawdopodobnych historii związanych z jednym z jej mieszkańców – Arthurem, którego nikt nie widział od bardzo dawna.

Czytaj dalej

Robin Cook - Gorączka

Robin Cook, Gorączka [Fever], tłum. Marek Mastalerz, Rebis, 1999, 336 stron.

Sporo czasu minęło od mojego ostatniego spotkania z Robinem Cookiem, a chociaż czytany wtedy „Marker” miał kilka słabszych punktów, to był jednak na tyle sprawnie i ciekawie napisaną powieścią, że do kolejnego tytułu amerykańskiego autora podeszłam z entuzjazmem. Niestety, „Gorączka” okazała się sporym rozczarowaniem i podejrzewam, że gdyby nie poznała wcześniej możliwości Cooka, teraz poważnie bym się zastanowiła nad sięganiem po kolejne jego książki.

Charles Martel znalazł się w momencie swojego życia, w którym znowu potrafi czuć się szczęśliwy. Od zachorowania żony na białaczkę i jej śmierci minął już pewien czas i mężczyzna zdołał krok po kroku poukładać sobie codzienność. Spotkał na swojej drodze bratnią duszę, ma troje dzieci, które go potrzebują oraz pracę, dającą mu poczucie, że robi coś ważnego – walczy z rakiem, próbując wynaleźć lekarstwo, mogące uchronić od śmierci wiele osób. Los wybitnie sobie z niego jednak zakpi, dotykając białaczką również jego córkę. A gdy okaże się, że jej choroba może nie być przypadkiem, cały poukładany na nowo świat zacznie się walić.

Czytaj dalej

Terry Pratchett - Spryciarz z Londynu


Autor: Terry Pratchett
Tytuł: Spryciarz z Londynu
Tytuł oryginału: Dodger
Tłumaczenie: Maciej Szymański
Wydawnictwo: Rebis
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 414

Muszę przyznać, że Terry Pratchett trafił w idealny moment, by wpaść do mnie z niezaplanowaną wizytą. To znaczy tak prawdę mówiąc plany jako takie na poznanie z nim miałam, ale jak w wielu podobnych przypadkach wciąż odkładałam je na później. W bibliotecznych zbiorach bywał zresztą często niedostępny, więc jakoś tak trudno było nam ustalić wspólny termin spotkania. Aż tu nagle czyjeś czytelnicze łapki oddały „Spryciarza z Londynu”, by ktoś inny mógł się napawać londyńskim klimatem XIX wieku. Cieszę się, że tym kimś byłam ja, ponieważ właśnie takiej powieści potrzebowałam.

Dodger, który tak naprawdę nazywa się zupełnie inaczej (o tym jednak ani słowa - to dosyć drażliwy dla niego temat) zna Londyn jak własną kieszeń. I mowa tu nie tylko o miejscach, które każdy porządny i mniej porządny obywatel może poznać bez większego problemu, ale także o takich do których zagląda raczej niewielu. Przyznać bowiem trzeba, że wycieczki po kanałach raczej nie należą do szczególnie popularnych atrakcji. Zresztą dla Dodgera to również nie jest rozrywka, a raczej sposób na życie. Fach zbieracza, który stał się jego codziennością wymaga od niego sprytu i spostrzegawczości, a nagrodą może być mniej lub bardziej wartościowa moneta, a nawet biżuteria. Podziemia kryją w sobie zresztą więcej niż można by się spodziewać i gdy przymknie się oko (i chwilami zatka nieco nos), to można w nich dostrzec naprawdę wiele i poczuć się prawdziwie wolnym człowiekiem.

Czytaj dalej

Anne Rice - Wywiad z Wampirem


Anne Rice, Wywiad z wampirem [Interview with the Vampire], tłum. Tomasz Olszewski, Rebis, 2010, 400 stron.

Do tej pory wydawało mi się, że wampiry to zupełnie nie moja bajka. Nigdy jakoś nie ciągnęło mnie do książek, w których gościły i nie bardzo miałam ochotę na bliższe poznawanie tych istot. I pewnie nic by się w tym względzie nie zmieniło, gdyby nie fakt, że w mojej biblioteczce znalazła się pozycja pióra Anne Rice „Wywiad z Wampirem”. Czasem na chwilę brałam ją do ręki, ale po namyśle odkładałam, zabierając się za inne, bardziej kuszące, tytuły. Przyszła jednak wreszcie pora gdy postanowiłam dać szansę tej książce, choć szczerze przyznaję, że początkowo podchodziłam do niej ze sporą rezerwą. Nie mogę stwierdzić, że nagle z uwielbieniem zaczęłam spoglądać na wampirze odniesienia w literaturze i teraz z lubością zacznę wyszukiwać wszystkie dostępne na rynku tytuły z nimi związane. Jednocześnie jednak dałam się zupełnie wciągnąć w historię stworzoną przez Anne Rice i jeżeli chodzi o inne książki z cyklu „Kroniki wampirów” – z chęcią po nie sięgnę.

Czytaj dalej

Jeffrey Archer - Za grzechy ojca

Jeffrey Archer, Za grzechy ojca, tłum.  Danuta Sękalska, Wiesław Mleczko, Rebis, 2012, 376 stron.

 Proste rozwiązania są najlepsze” – czy aby na pewno? W rzeczywistości to, co wydaje się w danej sytuacji najbardziej korzystne, zwykle pociąga za sobą szereg nieoczekiwanych konsekwencji. W życiu nie ma bowiem prostych rozwiązań, a niezwykle dotkliwie przekonał się o tym bohater książki Jeffrey’a Archera „Za grzechy ojca”. Harry Clifton, bo o nim mowa, korzysta z okazji, która pozornie rozwiązuje wszystkie jego problemy – zamienia się tożsamością z Tomem Bradshawem, towarzyszem ze statku Devonian. Wszystko układa się po jego myśli do chwili, w której ledwo uchodzi z życiem z morskiej katastrofy, a na lądzie zostaje aresztowany i oskarżony o zabójstwo, którego nie popełnił. Dlaczego wówczas nie wyjawia swojej prawdziwej tożsamości, oczyszczając się w ten sposób z zarzutów?

Pojawia się bowiem adwokat Sefton Jelks, który składa mu pozornie korzystną propozycję –  Harry będzie nadal utrzymywał, że jest Tomem Bradshawem , oskarżenie o morderstwo ze względu na poszlakowy charakter zostanie oddalone, ale przyzna się do dezercji za co otrzyma wyrok 6 miesięcy. Dodatkowo jego matka Maisie otrzyma sporą sumę pieniędzy, a jako Harry Clifton będzie uznawany za zmarłego, co z kolei pozwoli mu chronić kobietę, którą kocha. Pierwsze rysa na tym idealnym planie pojawia się gdy w trakcie kilkuminutowej rozprawy sędzia nieoczekiwanie skazuje Harrego alias Toma aż na 6 lat więzienia.

Czytaj dalej

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy