Zostań, jeśli kochasz, reż. R. J. Cutler, 2014

09.11.2016


Zostań, jeśli kochasz, reż. R. J. Cutler, 2014

Kto, gdzie, kiedy
Wydana w 2009 roku powieść Gayle Forman pojawiła się pięć lat później na dużym ekranie za sprawą R. J. Cutlera. Reżyser wcześniej mi nieznany, z niewielką w gruncie rzeczy filmografią, być może przez niektórych kojarzony jako twórca serialu „Nashville”. Film "Zostań, jeśli kochasz" kręcono w dwóch kanadyjskich miastach - Coquitlam i Vancouver.

Pierwsze kadry, czyli moment, który wszystko zmienia
Spontaniczny wyjazd z powodu zamknięcia szkół zdaje się być dla 17-letniej Mii i jej rodziny tylko częścią kolejnego dnia, który spędzą w swoim towarzystwie. Przepiękna zimowa sceneria (te kilka ujęć otulonych śniegiem drzew totalnie mnie urzekło) stanie się za chwilę świadkiem tragicznego wypadku. Mia nie od razu zrozumie dlaczego widzi jak wnoszą ją nieprzytomną do karetki i wiozą w ciężkim stanie do szpitala, ale szybko okaże się, że znajduje się w stanie zawieszenia i to od niej ma zależeć czy chce żyć.


Książka nie wzruszyła, film ścisnął za gardło
Mam do obrazu stworzonego przez Cutlera kilka zastrzeżeń i brakuje mi poczucia, że jest to coś więcej niż sprawnie nakręcony film, ale jedno muszę przyznać na pewno – wywołał we mnie zdecydowanie więcej emocji niż książka. Gayle Forman nie udało się dostarczyć mi właściwie żadnych porywów serca (może minimalne, ale musiałabym się ich doszukiwać), za to w trakcie oglądania filmu kilka razy poczułam ścisk w gardle i gdyby ktoś się przyjrzał uważnie, to mógłby zobaczyć odrobinę zaszklone oczy. Ostatnio u mnie o to trochę łatwiej, ale w większości była to jednak zasługa tego, co działo się na ekranie. Muzyczna strona tej produkcji (sprawka Heitora Pereiry), wyraźnie zaznaczona i istotna tak samo jak w książce, była przyjemna dla ucha.

Mia i Adam
W pierwowzorze podobało mi się, że - mimo wkradającego się tu i tam banału - jest w relacji Mii i Adama ciekawa do obserwowania nieporadność pierwszych spotkań i wzajemnego zauroczenia. Ten element znalazł swoje odbicie w filmie i za sprawą Chloë Grace Moretz i Jamiego Blackleya znowu miałam wrażenie, że tych dwoje bardzo się lubi, ale niezupełnie wie, jak to sobie okazać i na ile pozwolić sobie na odkrycie siebie przed drugą osobą.


W kontekście całego filmu to Jamie wydawał mi się jednak znacznie bardziej dopasowany do swojej roli, a z Chloë przez większość czasu miałam zwyczajnie problem. Mimo emocji, które starała się pokazać, gryzła mnie w niej jakaś nienaturalność. Nie przekonała mnie do końca, a szkoda, bo na przykład w filmie „Hugo i jego wynalazek” (wspaniałe familijne kino w wydaniu Martina Scorsese, polecam!) świetnie dała sobie radę i miło ją wspominałam. Nie mam za to nic do zarzucenia filmowym rodzicom dziewczyny, których odegrali Mireilla Enos i Joshua Loanard - zgrabnie wpisali się w całą historię.

Film lepszy od książki
Wygłaszanie takiego twierdzenia nie zdarza mi się często, ale w przypadku „Zostań, jeśli kochasz” nie waham się ani chwili. Mimo kilku elementów, które mogły wypaść w filmie lepiej i tak czułam, że dało się sporo wykrzesać z przyjemnej w odbiorze, ale niespecjalnie porywającej historii stworzonej przez Gayle Forman. I chociaż do tej pory nie sięgnęłam po drugą część serii, czyli „Jeśli zostanę”,  to już na oglądanie jej na ekranie pewnie bym się pokusiła. Znając mnie, koniec końców przeczytałabym też książkę, ale raczej z chęci porównania, a nie dlatego, że spodziewałabym się po niej ogromu wrażeń.



Przeczytaj opinię o książce
Gayle Forman - Zostań, jeśli kochasz

~~*~~

Zobacz również

15 komentarze

  1. Jak to miło, że film potrafi doszczętnie poruszyć i pokazać książkę z trochę innej perspektywy. Nie znam fabularnie tej powieści, ekranizacji też nie widziałam. Wszystko przede mną :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może aż tak doszczętnie mnie nie poruszył, ale w pewnym stopniu na pewno :) I w porównaniu z książką wypadł pod tym względem dużo lepiej :)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przeczytałam książki więc trudno by mi było porównywać, ale film chętnie bym obejrzała. Co prawda zazwyczaj, gdy w pierwszej kolejności przeczytam książkę, to zazwyczaj ekranizacja mniej mi się podoba. Ciekawe, jak by było w tym wypadku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mam Małgosiu, że ekranizacja zwykle w moim odczuciu nie dorównuje książce, ale zdarzają się wyjątki :) A bywa i tak, jak w przypadku "Zostań, jeśli kochasz", że film podoba mi się zdecydowanie bardziej :)

      Usuń
  4. Ogromnie podobała mi się, zarówno w filmie jak i w książce, przedstawiona rola muzyki w życiu człowieka. Tak pięknie zostało to ukazane! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi również się ten wątek podobał :) A chociaż do książki miałam różne zastrzeżenia to muzyka została w niej świetnie przedstawiona. W filmie też na szczęście nie zepchnęli jej na boczny tor :)

      Usuń
  5. A mnie znowu wzruszyła i książka i film. ;) I uważam film, może nie za lepszy od książki, ale zdecydowanie na równi z nią. ;) Seans dostarczył wielu emocji i zdążyłam już kilkukrotnie do niego wrócić. ;)
    Pozdrawiam,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuję, że na mnie książka nie zrobiła wrażenia, spodziewałam się po niej więcej. Cieszę się jednak, że Tobie się podobała :)

      Usuń
  6. Coraz bardziej mam ochotę obejrzeć ekranizację tej opowieści. Książka była dla mnie bardzo obojętna, jednak skoro film jest o wiele lepszy to czemu nie? ;)
    Pozdrawiam
    Moment Of Dreams ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i w Tobie film wywołałby więcej emocji niż książka :)

      Usuń
  7. A ja pasuję, bo nie lubię tej książki. Za to, że jest taka popularna, a nie ma wniej nic wyjątkowego. Nawet jeśli Tobie też się aż tak nie podobała, a film wypadł lepiej... ta historia mi się przejadła.

    Pozdrawiam, Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, nie ma co się zmuszać :)

      Usuń
  8. Dzisiaj otrzymałam przesyłkę z "Zostań, jeśli kochasz" i "Wróć, jeśli pamiętasz". Mam nadzieję, że okażą się tak wspaniałe i intrygujące jak film, dlatego na razie nie czytam porównania książki i adaptacji!
    Jednak po przeczytaniu i ponownym obejrzeniu na pewno tu wrócę :)
    A w międzyczasie zapraszam na kiełkujący www.filolog-niedoskonaly.blogspot.com, gdzie dodaję K-czyta do listy polecanych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki żeby Ci się książkowa wersja "Zostań, jeśli kochasz" spodobała bardziej niż mnie :) A o "Wróć, jeśli pamiętasz" chętnie poczytam :)

      Usuń

Zapraszam do dyskusji i dziękuję za każde pozostawione słowo :)

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy