J.D. Barker – Szóste dziecko

07.12.2020



 J.D. Barker, Szóste dziecko [The Sixth Wicked Child], tłum. Agata Ostrowska, Czarna Owca, 2020, 512 stron.

#4MK, tom 3.

J.D. Barker po drugim tomie serii o Samie Porterze („Piąta ofiara”) zostawił mnie w stanie lekkiego szoku i niedowierzania. Gdybym wtedy miała pod ręką trzeci tom, nawet sekundę bym się nie zastanawiała czy po niego sięgnąć. Przyszło mi czekać jednak ponad rok na kontynuację i przez ten czas uleciało mi niestety z głowy trochę szczegółów. Te luki, w zawodnej jak widać pamięci, na początku czytania „Szóstego dziecka” trochę mi doskwierały i musiałam na nowo wciągnąć się w historię, która zaczęła się od „Czwartej małpy”. A kiedy wskoczyłam już na odpowiednie tory… wtedy zaczęła się jazda bez trzymanki.

Sam Porter przez lata zajmujący się sprawą zabójcy, którego znakiem rozpoznawczym były białe pudełeczka przewiązane czarną wstążką i ich makabryczna zawartość, mógł jakiś czas temu przez moment pomyśleć, że poskładał elementy układanki i zna sprawcę. Wszystko jednak się komplikuje, nad głowami ludzi zamkniętych w szpitalu unosi się widmo groźnego wirusa, domniemany morderca przedstawia zupełnie inną wersję wydarzeń, a Porter już sam nie wie, co właściwie jest prawdą. Tym bardziej nie wiedzą tego inni śledczy.


W „Szóstym dziecku” dominuje poczucie niepewności i zwątpienia, które rosną wraz z rozwojem akcji. Tak, jak główny bohater nie jest już pewny niczego, tak i ja czułam, że nie powinnam przywiązywać się do żadnego rozwiązania. Próbowałam trzymać się faktów, ale J.D. Barker jest świetny w dawaniu do zrozumienia, że wystarczy na znaną sytuację spojrzeć z innej perspektywy, poprzestawiać kilka zmiennych i już mamy zupełnie inną historię. Był taki element, dosyć ważny, którego domyśliłam się nieco wcześniej niż bohaterowie, ale poza tym aż do ostatnich stron nie byłam pewna jak będzie wyglądała ostateczna wersja wydarzeń. Autor stworzył sobie tyle możliwości, że mógłby napisać co najmniej kilka alternatywnych zakończeń i każde dałoby się uzasadnić. 

Kolejne strony przewracają się same, ale w tej pędzącej akcji trzeba wykazać się dosyć dużym skupieniem, żeby nie pogubić się w mnogości wątków. Nie warto też robić zbyt dużych przerw między poszczególnymi tomami – wydarzenia z „Czwartej małpy” i „Piątej ofiary” będą miały znaczenie dla zbudowania sobie pełnego obrazu wydarzeń i weryfikowania nieustannie zmieniających się wersji. Ja czułam, że niektóre elementy mogły mi umknąć, bo od lektury poprzednich części minęło już trochę czasu. 

Powiedzieć, że J.D. Barker bawi się z czytelnikiem, to jak nie powiedzieć nic. On raczej wrzuca do pomieszczenia bombę – czasami w postaci jednego tylko zdania – i momentalnie rozpada się na drobne kawałeczki wszystko to, co zdawało się już poukładanie. Takie powieści lubię najbardziej i na takie chciałabym trafiać jak najczęściej. Wciągające, zmuszające do skupienia na szczegółach i nie zatracenia przy tym szerszej perspektywy. Świetny finał intrygującej i przemyślanej od początku do końca trylogii. 


 Garść cytatów:

Pytania stanowią fundament wiedzy, uczenia się, odkrywania i odkrywania na nowo. Dociekliwy umysł nie ma zewnętrznych ścian. Dociekliwy umysł jest jak magazyn o nieograniczonej powierzchni, jak pałac pamięci o nieskończonej liczbie komnat, pięter i błyszczących cacek. Czasami jednak umysł doznaje urazu, jakaś ściana się kruszy, pałac pamięci wymaga remontu, komnaty przypominają raczej zdewastowane klitki”. (s. 14) 

Uroda rozpętała wiele wojen w historii, ale żadnej jeszcze nie zakończyła. Smak piękna nie może się równać z żadnym innym. To najsłodsza trucizna”. (s. 167)

Wspomnienia są płynne, jak woda. Mogą wyciec przez najdrobniejsze pęknięcia w ścianie, kropla po kropli, ale nigdy zupełnie nie znikają, gniją w ciemnym kącie, pokrywają się pleśnią, puchną, aż w końcu przestają się mieścić, i wtedy znajdują sobie wyjście, sięgają ku światłu”. (s. 373)

Możesz zakopać coś złego, ale złe rzeczy mają tendencję wygrzebywać się pazurami spod ziemi”. (s. 381)

~~*~~
Za książkę dziękuję wydawnictwu Czarna Owca.

#4MK

        

Zobacz również

12 komentarze

  1. Dopiero planuję rozpocząć poznawanie tej serii.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam "Dracula", którego Barker jest współautorem i przyznam, że po tej lekturze mam ochotę dać mu szansę i sięgnąć również po inne książki. Jednak na razie wciąż usiłuję uporać się z moją osobistą hałdą hańby, którą mam w domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale rozumiem, też mam takie stosiki książek, które patrzą na mnie z wyrzutem :)) Ale w wolnej chwili koniecznie sięgnij po tę serię, myślę, że Ci się spodoba.

      Usuń
  3. Bomba w postaci jednego zdania bardzo mocno mnie zachęca do lektury. Jestem jak najbardziej na tak.

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę koniecznie zapoznać się z pierwszą częścią!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie :) A jeśli Ci się spodoba, to nie zwlekaj z kolejnymi :)

      Usuń
  5. Widzę, ze to kolejna seria, którą chciałabym poznać ;)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do dyskusji i dziękuję za każde pozostawione słowo :)

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy