Lucy Maud Montgomery – Emilka z Księżycowego Nowiu

13.11.2023



Lucy Maud Montgomery, Emilka z Księżycowego Nowiu [Emily of New Moon], tłum. Ryszarda Grzybowska, Wydawnictwo Literackie, 2014, 390 stron.

Nie znoszę być przeziębiona, ale przynajmniej wynikła z tego jedna dobra rzecz – wróciłam do prozy Lucy Maud Montgomery. Krążyłam wokół regału, szukając czegoś, co w obliczu mocno średniego samopoczucia będzie mi się dobrze czytało. Najpierw mój wybór padł na długo odkładany thriller, ale już po pierwszej stronie wiedziałam, że tylko bym go skrzywdziła – zupełnie do mnie w tamtym momencie taki klimat nie przemawiał. I wtedy pomyślałam o książkach, które zawsze stanowiły dla mnie taki ciepły otulacz na serce, których poznawanie przychodziło mi z lekkością – o serii Ania z Zielonego Wzgórza. Skończyłam ją czytać już jakiś czas temu, ale do tej pory nie zabrałam się za pozostałe książki autorki. Cóż, przyszedł wreszcie czas, by to zmienić i nie waham się stwierdzić, że czas to był idealny.

Emilka ma tylko jedenaście lat, gdy umiera jej ukochany tata. To cios, z którym trudno sobie poradzić, tym bardziej, że był dla niej właściwie jedyną bliską osobą na świecie. Gdy okazuje się, że jest rodzina, która ma przejąć nad nią opiekę, dziewczynka wcale nie czuje ulgi. Nie zna tych ludzi i od początku ma przeświadczenie, że nikt z nich tak naprawdę jej nie chce. Murrayowie mają jednak swoją dumę (to wśród większości z nich cecha nadrzędna) i nie pozwolą, by sierota, w której płynie ich krew została zostawiona sama sobie. Ostatecznie Emilka trafia do Księżycowego Nowiu, gdzie prym wiedzie surowa ciotka Elżbieta.

Właściwie od samego początku poczułam, że dokonałam dobrego wyboru. Książki Lucy Maud Montgomery mają w sobie coś uspokajającego i kojącego. Rozgrzewają mi serducho i wywołują uśmiech i nie inaczej było w przypadku pierwszego tomu serii o Emilce. Wprawdzie był moment, gdy wydawało mi się, że główna bohaterka jest zbyt podobna do Ani Shirley i będę miała poczucie powielania tego, co już było, ale chociaż Emilka rzeczywiście dzieli z nią pewne cechy i upodobania, to w miarę czytania to pierwsze wrażenie się rozmyło i już mi nie doskwierało.

Ileż nieposkromionej energii jest w tej ciemnowłosej dziewczynce, ileż radości odkrywania świata, ileż emocji, nad którymi nie zawsze potrafi zapanować! Emilka jest niezwykle wrażliwa, ale zdecydowanie daleko jej do bycia cichą i potulną, co powoduje sporo tarć między nią, a ludźmi i jeszcze więcej zabawnych sytuacji. To także dziecko o dobrym sercu, które zwyczajnie pragnie, żeby ktoś je kochał, obdarzył przyjaźnią i pozwolił na bycie sobą. Na przestrzeni całej książki zdążyłam ją dosyć dobrze poznać i szalenie polubić. Z przyjemnością spędzę z nią jeszcze więcej czasu.

Ani przez moment nie nudziłam się w trakcie lektury, chociaż nie jest to jedna z tych historii, która zaskakują zwrotami akcji. Tu piękno przyrody przeplata się z różnymi codziennostkami, a bohaterowie prowadzą dosyć zwyczajne życie. I właśnie takie życie, niby nieskomplikowane, a przecież niepozbawione różnych odcieni, mnie ujmuje. Wygląda na to, że nadal mam słabość do książek Lucy Maud Montgomery i wcale nie zamierzam z tym walczyć. Już się cieszę na kolejne spotkanie z Emilką i mam nadzieję, że nie straci ona emanującej z niej dobrej energii. I oczywiście ciętego języka.


 Garść cytatów:

(…) – Pamiętaj, że nie jesteś nikim ważnym.
- Jestem ważna dla samej siebie – odparła Emilka z dumą”. (s. 29)

- Mój ojciec był bardzo, bardzo bogatym człowiekiem – odparła Emilka z głębokim przekonaniem.
Rhoda spojrzała na nią ze zdziwieniem
- Myślałam, że był bez grosza przy duszy?
- To prawda, ale ludzie mogą być bogaci, nie mając pieniędzy”. (s. 104)

    


Zobacz również

8 komentarze

  1. Jej, kiedy ja to czytałam. Mam wielki sentyment do tej książki i dokładnie to samo wydanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We mnie taki sentyment budzi seria o Ani ♥ Emilkę dopiero poznałam, ale już ją polubiłam :)

      Usuń
  2. Wspomnienia z dzieciństwa! Pięknie wydana cała seria!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że za dzieciaka czytałam książki Lucy Maud Montgomery i miło to wspominam, ale tak naprawdę dopiero po latach mocniej je doceniłam :) A teraz odkrywam też te spoza serii o Ani :)

      Usuń
  3. Piękne wydanie. Muszę koniecznie je nabyć do swojej domowej biblioteczki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam. I Lucy Maud Montgomery, i Emilkę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emilkę dopiero poznałam, ale już polubiłam i mam nadzieję, że przy kolejnym spotkaniu ta sympatia będzie trwała :)

      Usuń

Zapraszam do dyskusji i dziękuję za każde pozostawione słowo :)

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy