O deszczu, uśmiechach i przecierze pomidorowym

Dzisiaj będzie króciutko, ale skoro Sylwia wywołała mnie do tablicy w ramach Liebster Blog Awards, to nie mogłam zostawić bez odpowiedzi zadane przez nią pytania :)

Co zwykle robisz w niedzielne przedpołudnia?
Ładuję baterie! To w końcu drugi (i ostatni niestety) dzień weekendu, więc chociaż chciałabym wycisnąć z niego jak najwięcej to jednocześnie pozwalam sobie na trochę lenistwa. Właściwie jedynie w niedzielę śpię nieco dłużej, a gdy jedno oko już mi się otworzy, zwykle w telewizji leci Scooby-Doo i wiem, że czas wstawać, wypić herbatę i zająć się czymś przyjemnym.


Masz jakieś ulubione hasło motywacyjne?
Typowe hasła motywacyjne jakoś na mnie nie działają (a jeżeli już to przez chwilę), ale do cieszenia się małymi rzeczami motywuje mnie na przykład fragment wiersza Williama Blake’a, który w tłumaczeniu Zygmunta Kubiaka brzmi tak:

Zobaczyć świat w ziarenku piasku,

Niebiosa w jednym kwiecie z lasu.
W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar,
W godzinie – nieskończoność czasu.



Jakiego bohatera książkowego najmniej polubiłaś/eś do tej pory?
Napiszę o bohaterce, która pierwsza przyszła mi na myśl, chociaż pewnie nie do końca lubię ją najmniej. Mocno dała mi się we znaki Catherine Earnshaw z „Wichrowych Wzgórz” – nie potrafiłam obdarzyć jej sympatią i trudno było mi jej współczuć, bo miałam poczucie, że sama sprowadziła na siebie taki los, jaki ją spotkał. Jednocześnie bardzo doceniam jej kreację, podobnie zresztą jak większości pozostałych bohaterów z powieści Emily Brontë – wzbudzają bowiem tyle emocji i są tacy prawdziwi, że trudno nie nazwać tego mistrzostwem.


Co najdziwniejszego jadłeś/aś?
Dla mnie nie jest to może specjalnie dziwne, ale już dla niektórych moich znajomych tak - zajadam się od czasu do czasu kanapkami z przecierem pomidorowym.

Lubię też objadać się lodami, ale to akurat dziwne raczej nie jest :)


Gdzie ostatnio zmokłeś/aś?
Fajnie byłoby napisać, że zmokłam na romantycznym spacerze, a deszcz sprawił jedynie, że wydawał się on jeszcze bardziej emocjonujący. Tak naprawdę jednak wracałam z pracy i mokre wszystko było ostatnim, o czym w tamtej chwili marzyłam.

Jakie 2 ukochane przez Ciebie książki mi polecisz?
Nigdy nie byłam dobra w wybieraniu tych ukochanych/ulubionych/niezapomnianych książek, bo jest zbyt wiele tytułów, które pozostawiły we mnie trwały ślad. Polecenia dwóch powieści jednak sobie nie odmówię i zachęcam Cię do lektury na przykład „Strasznie głośno, niesamowicie blisko” Jonathana Safrana Foera i „Kruchej jak lód” Jodi Picoult.



Najlepsze na świecie są...?
Uśmiechy! Takie zwyczajne, codziennie, spotykane na ulicy, w kolejce, w windzie i sprawiające, że dzień od razu staje się lepszy.

Najczęściej można mnie spotkać...?
Po bardzo dogłębnej analizie mojego rozkładu dnia, wykluczając godziny spędzone w pracy, stwierdzam, że najczęściej można mnie spotkać jako wytrawną domatorkę w domu właśnie :) Mam cichą nadzieję, że niedługo będzie to już mój własny, a nie wynajmowany kącik, a tym, co w tej perspektywie cieszy mnie szczególnie, jest wizja biblioteczki z prawdziwego zdarzenia.


Na razie muszę się zadowolić jednym regałem, ale reszta książek grzecznie czeka w pudłach na swoje miejsce.


Sylwii dziękuję za nominację, a chociaż sama nie wskazuję palcem kolejnych osób, to zostawiam Was, w duchu ostatnio czytanych powieści Agathy Christie, z jednym pytaniem: Autorka prosi Was o podpowiedź dotyczącą nietypowego miejsca, w którym ma wydarzyć się zbrodnia, co jej radzicie?

Czytaj dalej

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy