Monika Zajas, Autodestrukcja, Czarna Kawa, 2016, 255 stron.
Książka Moniki Zajas jest dokładnie o tym, co obiecuje (albo
przed czym przestrzega) tytuł – o autodestrukcji. Trójkę głównych bohaterów poznajemy
w chwili, w której życie każdego z nich dotarło do takiego punktu, że jedynym
rozwiązaniem wydaje się być samobójstwo. Czy rzeczywiście zdecydują się na ten krok? I
co ważniejsze – jak to się stało, że zabrakło im nadziei na lepsze jutro?
Cofniemy się nieco w czasie, by najpierw poznać odpowiedź na to drugie pytanie.
To pierwsze będzie musiało nieco poczekać.
Anja, Alan i Patryk – nie znają się, obracają się w zupełnie
innych kręgach, mają inne doświadczenia życiowe, a jednak coś ich łączy – chęć zmian
i spełniania marzeń. Żyć muzyką, śpiewać bez tego okropnego paraliżującego
lęku, być artystką; wrócić do zajęcia sprzed wielu lat – tworzenia filmów,
które zyskają uznanie i zapewnią miejsce w gronie ponadprzeciętnych ludzi;
wzbogacić się na tyle, żeby wreszcie poczuć się kimś ważnym i móc sobie
pozwolić na wystawne życie. Ciągle kołatała mi się w głowie myśl, że każde z
nich pragnie szczęścia i wolności, ale w rzeczywistości ich wybory coraz
bardziej zamykają ich na świat, na głos rozsądku, na normalne życie.
- 15.12.2016
- 14 Komentarze



