Najlepsze książki 2015 roku

02.01.2016

Podsumowując 2014 rok nie było mi łatwo wskazać najlepsze z przeczytanych książek, a i w tym roku miałam z tym nie lada problem.

Te, o których chciałabym dziś Wam przypomnieć, zapadły mi w pamięć szczególnie, chociaż doceniłam w nich często zupełnie różne rzeczy. Zdarzało się też, że dopiero po pewnym czasie zrozumiałam jak cenne było sięgnięcie po nie.


Kolejność przypadkowa. Klikając w tytuł danej książki, przeniesiecie się do mojej opinii o niej :).


Carlos Ruiz Zafón - Cień wiatru


W „Cieniu wiatru” szukałam podobnych emocji, jakich dostarczyła mi swego czasu „Marina”, licząc na to, że pierwsza powieść z cyklu Cmentarz Zapomnianych Książek pozwoli mi zatopić się w klimatycznej historii, o której trudno będzie zapomnieć. Bez najmniejszego wahania mogę napisać, że wydarzyło się znacznie więcej – ona totalnie skradła moje serce, a im bliżej było ostatniej strony, tym trudniej było mi się pogodzić, że lada moment nastąpi koniec.

Hiszpański pisarz jest wirtuozem języka i to takiego, który trafia prosto w serce, wzbudzając całą paletę emocji.

Carlos Ruiz Zafón ma talent i nie waha się go wykorzystywać w najprzyjemniejszy dla mnie jako czytelnika sposób – tworząc historie, które nie tylko wciągają ze względu na fabułę, ale pozwalają zaprzyjaźnić się z bohaterami, wczuć w klimat czasu i miejsc, a także niosą ze sobą wiele nad wyraz ważnych i ciągle aktualnych prawd. Wiem, że nie każdego „Cień wiatru” zachwyci tak jak mnie, ale jeżeli cenicie klimatyczne, mądre powieści, to jest na to spora szansa. [fragmenty recenzji]



Carlos Ruiz Zafón - Gra anioła


Jakkolwiek banalnie to brzmi, pierwsze kilka stron było dla mnie niczym powrót do ukochanego miejsca, do słów otulających jak ulubiony koc i dających poczucie, że znowu mogę być częścią Barcelony i rozkoszować się spotkaniem z pisarzem, potrafiącym jak nikt tworzyć magiczny klimat miejsc i czasów.


Tak jak z Tokio już chyba zawsze będzie mi się kojarzyło przede wszystkim Murakamim, tak Barcelona w mojej wyobraźni jest taka, jaką odmalowuje ją Zafón. Tajemnicza, niepokojąca i szalenie fascynująca. I chociażby dla tych chwil spędzonych w mieście w którym nigdy nie byłam, a mam wrażenie jakbym je poznała całkiem dobrze, warto po prozę hiszpańskiego pisarza sięgać. To nie jedyny powód, dla którego uwielbiam Zafóna, ale nawet gdy w fabule nie zawsze wszystko porywa mnie tak mocno, jakbym chciała, to i tak ostatnie zdania kolejnej przeczytanej powieści budzą we mnie smutek, że to już koniec. [fragmenty recenzji]



Takiego Stephena Kinga lubię – skupionego na psychologicznej stronie bohaterów, wnikającego głęboko w ich umysły i dającego czytelnikowi okazję do odkrywania kolejnych prawd o człowieku jako takim.

Stephen King posiada zresztą ogromnie cenną umiejętność kreowania każdego, nawet pozornie niewiele znaczącego, wydarzenia w taki sposób, że mam wrażenie bycia w tym miejscu i czasie, które opisuje. Widzę opisywane przez autora miejsca i niemal namacalnie czuję czy to szalejący akurat wiatr, czy nierówności podłoża.


„Martwa strefa” powinna spodobać się tym, którzy (czy to u Stephena Kinga, czy ogólnie) cenią porządnie skonstruowane portrety psychologiczne, historie osadzone w konkretnej, sprawnie uchwyconej, rzeczywistości i nie przeszkadza im, że nie każdy rozdział obfituje w nagłe zwroty akcji (chociaż i tak dzieje się całkiem sporo). W powieści można się poza tym spodziewać kilku istotnych moralnych dylematów i pytań na które brakuje prostej i jednoznacznej odpowiedzi.[fragmenty recenzji]




Stephen King - Dolores Claiborne


Dolores Claiborne nie jest wprawdzie przykładem bohaterki budzącej strach, ale na pewno jest postacią mocno fascynującą i jej kreacja idealnie pokazuje, że w Stephenie Kingu kryje się niezwykle uważnym obserwator ludzkich zachowań i pisarz potrafiący tę zdolność przekuć w świetną powieść.

Stephen King stał się kobietą – przynajmniej na czas tworzenia tej historii. Tak autentycznie wcielił się w rolę Dolores Claiborne, stawiając ją w roli narratora, że nawet znając już trochę jego pióro i talent, byłam pod dużym wrażeniem. To psychologiczny majstersztyk – przemyślany i niezwykle sprawnie skonstruowany, na tyle prawdziwy, że autor prawie zupełnie znika z pola widzenia, a na jego miejsce pojawia się bohaterka z krwi i kości. Prawie, bo Dolores Claiborne posiada typową dla Stephena Kinga zdolność obserwowania innych i wyciągania, nad wyraz często trafnych, wniosków.


Powieść jest tak wciągająca, że trudno się od niej oderwać, a wrażenia jakie po sobie pozostawia mają na tyle wyrazisty charakter, że o tym tytule na pewno długo nie zapomnę. Takich powieści autora życzyłabym sobie jak najwięcej. [fragmenty recenzji]

Stephen King - Lśnienie


(...) klaustrofobiczny klimat, genialnie sportretowani bohaterowie i duża dawka napięcia, które towarzyszy czytelnikowi w trakcie lektury. Autor (...) umieścił swoich bohaterów na niewielkiej przestrzeni, sprawiając, że z każdą chwilą wydaje się ona jeszcze mniejsza. Wyposażył ich w całą paletę cech charakteru, dorzucając do tego gesty i słowa i tworząc postaci realne i niejednoznaczne. Wnikamy w ich psychikę, obserwujemy toczące się w ich głowach bitwy i próbujemy przewidzieć jak postąpią. Nie zawsze się to udaje, ale to sprawia, że wydają się jeszcze bardziej ludzcy.


Zaczęłam czytać „Lśnienie” i chociaż nie od razu pojawia się groza, to nie mogłam się uwolnić od towarzyszącego mi w trakcie czytania (ale i w przerwach w lekturze) napięcia. Trwałam w zawieszeniu, oczekując na to, co się wydarzy i zdając sobie sprawę, że nie będzie to nic przyjemnego. King od początku zaszczepił we mnie przeświadczenie, że w hotelu można się spodziewać wszystkiego i nawet w chwilach złudnego spokoju trzeba mieć oczy szeroko otwarte. [fragmenty recenzji]



Lisa Genova - Kochając syna


Pojawił się Anthony. Chłopiec z autyzmem/autystyczny chłopiec (oba określenia mają znaczenie). Nie dosłownie, a jednak jego obecność jest mocno wyczuwalna, a głos tym bardziej donośny, że trafiający prosto w serce. 

Lisa Genova uśpiła moją czujność i początkowo w głowie wygodnie ułożyła mi się myśl, że „Kochając syna” to powieść średnia, niewyróżniająca się ani fabularnie, ani niezachwycająca kreacją bohaterów. W miarę czytania mogłam bez żalu te stwierdzenia wyrzucić do kosza, na rzecz wspomnienia o wielokrotnym ścisku w gardle, który później czułam i poczucia, że autorka po raz kolejny pokazała rzetelne i pełne wyczucia podeście do poruszanej tematyki. Bez popadania w przesadę i przerysowania, na które tak łatwo w powieści się pokusić. [fragmenty recenzji]


Kim Edwards - Córka opiekuna wspomnień


Kim Edwards dobitnie pokazuje, że jedna decyzja może zmienić całe życie i w przypadku historii, którą stworzyła nie ma w tym ani grama przesady. „Córka opiekuna wspomnień” jest gorzką lekcją o wybieraniu ścieżek, z których później trudno zawrócić i tajemnicach determinujących każdy kolejny krok. To również opowieść o miłości ze wszystkimi jej blaskami i cieniami, stracie, z którą nie sposób się pogodzić i tolerancji wymagającej walki z całych sił.


Kim Edwards nie stawia na tani sentymentalizm i pokazuje codzienność taką, jaka mogłaby być udziałem właściwie każdego. W tym drzemie siła tej historii, bo chociaż nie każdy jej fragment okaże się równie porywający, to jako całość jest w takim sposobie poprowadzenia fabuły autentyczność, którą doceniam. „Córka opiekuna wspomnień” to mądra i przejmująca książka, niosąca ze sobą wiele pytań, ale bez gotowych odpowiedzi. Autorka pozostawia szerokie pole do refleksji czytelnikowi i to od niego zależy jak je wykorzysta. [fragmenty recenzji]


George Orwell - Rok 1984


Nie jest do końca pewne czy dwa plus dwa równa się cztery albo czy przeszłość, którą zna się dzisiaj będzie nadal aktualna jutro, ale jedno można stwierdzić zdecydowanie i bez wahania – Wielki Brat Patrzy. 

Świat pokazany przez Orwella przeraża nie tylko dlatego, że straszna wydaje się ciągła kontrola i absolutne podporządkowanie się władzy (co zresztą, znając historię nie wydaje się jakimś novum), ale również ze względu na to, że cały ten system został tak pieczołowicie skonstruowany. Wydaje się, że nie ma w nim ani odrobiny miejsca na jakikolwiek bunt i zmianę.


To powieść, która nie tylko intryguje fabularnie, ale przede wszystkim zmusza do refleksji i prezentuje wizję świata, który nawet obecnie (a może obecnie szczególnie) nie wydaje się czystą abstrakcją. [fragmenty recenzji]


George Orwell - Folwark zwierzęcy


Powieść angielskiego pisarza traktuje o poczynaniach zwierząt, ale w rzeczywistości autor demaskuje ludzkie wady i słabości. Równość staje się wyświechtanym sloganem w obliczu obudzenia się w niektórych członkach społeczności żądzy władzy i odkrycia przydatności manipulacji i propagandy. Wzniecanie nienawiści do wspólnego wroga (gdy jeden nie wystarczy, można na cel wziąć kolejnego) i oczekiwanie w imię wspólnej sprawy wyrzeczeń, to praktyka, która zawsze się sprawdza. A fakt, że do poświęceń zmuszani są tylko niektórzy, jakoś umyka ogólnej uwadze, sprawiając, że nagle pojawiają się podziały na lepszych i gorszych.

Orwell cały ten mechanizm przedstawia w genialny w swojej prostocie sposób, prezentując jednocześnie całą paletę różnorodnych postaw – od bezmyślnego powtarzania wyuczonych haseł i ślepą wiarę w słuszność przywódcy, przez ucieczkę od niesprzyjających warunków aż po swoisty cynizm i obojętność wobec tego, co dzieje się dookoła. Brakuje trzeźwego spojrzenia na kolejne wydarzenia i głośnego sprzeciwu, a zawsze znajdzie się ktoś, kto taką słabość skrupulatnie wykorzysta dla swoich celów. [fragmenty recenzji]


Jeffery Deaver - Kolekcjoner Kości


Deaver zadbał o to, żeby czytelnik miał okazję poznać bliżej Kolekcjonera Kości – jesteśmy świadkami jego zbrodni, które wiele mówią o jego szaleństwie i inteligencji jednocześnie. To on dyktuje warunki na jakich rozgrywają się kolejne wydarzenia – ma władzę i doskonale o tym wie.

Śledztwo rozgrywa się na przestrzeni zaledwie kilku dni i jest na tyle intensywne, że czytelnik nie ma okazji się nudzić. Przy takim tempie wydarzeń, gdy liczy się każda minuta, bo od tego może zależeć ludzkie życie, mimo wszystko znajdzie się czas na poznanie wielu kryminalistycznych technik.


„Kolekcjoner Kości” to kawałek naprawdę zajmującego historii, z gatunku tych, o których myśli się nawet w chwilach gdy książka odłożona na bok czeka aż ponownie po nią sięgniemy. Thriller z krwi i kości. O tak, z kości szczególnie. [fragmenty recenzji]

Michelle Paver - Cienie w mroku


Paver niezwykle umiejętnie buduje napięcie i nawet mimo że akcja dosyć długo się rozkręca, to kolejne wydarzenia tworzą aurę niepokoju i niedopowiedzeń.

Nieznane budzi strach i Michelle Paver zgrabnie to wykorzystała. Nie znajdziecie w tej historii wyskakujących zza każdego rogu potworów, a przez większość czasu będziecie się jedynie domyślać co właściwie przytrafia się Jackowi. Może przez sekundę coś zobaczycie, ale wystarczy mrugnięcie oka, by wszystko wróciło do normy. Na pewno tylko wam się wydawało, że to coś więcej niż cień…


„Cienie w mroku” to pełna mroźnego klimatu powieść, w której bardziej liczy się podskórnie wyczuwane niebezpieczeństwo niż szybkie zarzucenie czytelnika przerażającymi obrazami. I pewnie dlatego tak mi się podobała i tak mocno doceniam zabiegi stosowane przezMichelle Paver. To sztuka nie odkrywając zbyt wiele, wzbudzić w czytelniku niepewność i ciekawość. [fragmenty recenzji]

Cathy Glass - Skrzywdzona


Są takie książki, w przypadku których chciałoby się ukryć za fikcją literacką, bo wtedy zawsze można sobie tłumaczyć, że dana historia to wyolbrzymienie ludzkiego okrucieństwa i bezmyślności. Gdy jednak ma się świadomość, że to wydarzyło się naprawdę, a fabuła nie powstała jedynie w pisarskim umyśle, wówczas niejednokrotnie z przerażeniem myślimy o cierpieniu, które człowiek potrafi zadać drugiemu człowiekowi. Takie myśli towarzyszyły mi przy okazji lektury chociażby książki Jacka Ketchuma „Dziewczyna z sąsiedztwa” i podobnie przeżywałam „Skrzywdzoną” Cathy Glass, mimo że historie te nie są do siebie podobne. Łączy je jednak ludzkie okrucieństwo nad którym trudno przejść do porządku dziennego.

Chciałabym, żeby ta książka nie była pisana przez życie, a jednocześnie mam świadomość, że to tylko jedna z wielu tak wstrząsających historii. I chyba to jest najbardziej przerażające. [fragmenty recenzji]

 

Wanda Półtawska - I boję się snów


Wanda Półtawska przeżyła pobyt w obozie koncentracyjnym, ale powrót do domu nie przyniósł jej ulgi. Chwile spędzone w miejscu, gdzie człowiek nie znaczy nic, wracały do niej każdej nocy i odżywały na nowo w snach, wcale nie mniej przerażające niż w rzeczywistości. Chociaż była wolna, to nie mogła uwolnić się od wspomnień, które nawet na chwilę nie pozwalały zapomnieć.


Wanda Półtawska w opisie swoich przeżyć jest daleka od patetycznych zwrotów i opisów. Nie było nic wzniosłego w pozbawianiu ludzi życia i godności. Autorka pokazuje jednak, że w takich warunkach jest też miejsce na śmiech, nawet gdy wydaje się, że  nie ma już nadziei na wolność. A może zwłaszcza wtedy. W obozowej codzienności kobiety potrafiły solidarnie stanąć w swojej obronie, dzielić się ze słabszymi i każdego dnia dokonywać niemożliwego – pozostać sobą.  [fragmenty recenzji]



Agnieszka Kaluga - Zorkownia


„Zorkownia” wielokrotnie rozrywała mi serce na kawałeczki i trudno się po tym wszystkim pozbierać i cokolwiek napisać. A przecież siedziałam sobie wygodnie, teoretycznie oddzielona od konkretnych sytuacji i osób. Mogłam się zdystansować, odłożyć książkę, zająć się czymś innym i uznać, że to mnie nie dotyczy, że nie muszę się z tym mierzyć. Mogłam, ale nie chciałam, bo to poznawanie poszczególnych historii to poza całą paleta uczuć – nauka o życiu, ludziach i sposobność do spojrzenia na niektóre rzeczy inaczej.

„Zorkownia” porusza tak mocno, że czasami jedno krótkie zdanie wywołuje lawinę uczuć. Przygniata i nie przygniata jednocześnie, bo znajdziemy w niej tyle ciepła i ludzkiej życzliwości, że zaczyna i nas przepełniać ta chęć i potrzeba dostrzegania więcej, robienia więcej.  [fragmenty recenzji]






Część z najlepszych książek 2015 roku

Rok 2015 upłynął mi również po znakiem dwóch autorek - Lucy Maud Montgomery i Agathy Christie, po których książki sięgam z niezmienną przyjemnością.

Czytaliście którąś z książek z zestawienia? ;) Dajcie też znać jeśli tworzyliście podobne podsumowanie - chętnie dowiem się jakie tytuły na Was zrobiły w tym roku największe wrażenie :)


~~*~~
Większość zdjęć okładek pochodzi z Lubimy Czytać.


Zobacz również

37 komentarze

  1. "Cień wiatru" jest rewelacyjny, muszę sobie zakupić własny egzemplarz i ponownie przeczytać, "Gra anioła" podobała mi się tylko odrobinę mniej. Orwell to klasa sama w sobie. Reszty jeszcze nie znam. Ksiażki Christie i Maud Montgomery uwielbiałam czytać w dzieciństwie, do niektórych bardzo chętnie bym wróciła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Gra anioła" i w moim odczuciu nie dorównuje "Cieniowi wiatru", ale i tak zrobiła na mnie wrażenie :) Christie uwielbiam, a spotkania z Montgomery to zawsze okazja do relaksu i oderwania od wszystkiego ;-)

      Usuń
  2. To prawda, że książki Zafona są niezwykle klimatyczne. "Cień wiatru" bardzo mi się podobał, podobnie jak wspomniana "Marina", obie książki miło wspominam. Natomiast "Gra anioła" czeka cierpliwie na półce, może w tym roku w końcu sięgnę po tę powieść. :) "Martwa strefa" to była pierwsza książka Kinga, którą czytałam i był to całkiem dobry wybór na rozpoczęcie przygody z twórczością autora. A "Lśnienie" to już klasyka. ;) "Kolekcjonera kości" czytałam i zgadzam się, że to jest świetny thriller, w ogóle cała seria jest warta uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Deavera planuję poznawać dalej, bo "Kolekcjoner kości" był świetnym otwarciem serii ;) U mnie pierwszą powieścią Kinga była "Zielona mila", a teraz powoli poznaję inne jego książki i niemal za każdym razem odnajduje w nich coś, co mnie zachwyca ;)

      Usuń
  3. Nie czytałam niczego z Twojej listy! Mam jednak w planach Cienie w mroku, a poza tym zainteresowałaś mnie bardzo Kolekcjonerem kości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie czekają Cię dwa naprawdę dobre thrillery ;-)

      Usuń
  4. Orwell jest genialny ;D Tzn. pokochałam go za "Rok 1984", a teraz zamierzam poszukać "Folwarku zwierzęcego".
    Planuję w tym roku zapoznać się z kolejnymi książkami Kinga i z Zafonem (w końcu!) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przyznam, że "Rok 1984" z czasem doceniam coraz bardziej :) Zafóna mocno polecam i mam nadzieję, że Ci się spodoba :)

      Usuń
  5. Wstyd się przyznać, ale wszystkie przede mną

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, żaden wstyd ;) Na pewno przeczytałaś wiele innych, wartych uwagi książek :)

      Usuń
  6. Cieszę się, że znalazł się tu Orwell, reszty książek albo nie znam, albo kompletnie mi się nie spodobały (King). Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A który King nie przypadł Ci do gustu? ;)

      Usuń
  7. Cieszę się, że Orwell jest w Twoim zestawieniu :) Zawsze miło widzieć, że tak genialny autor jest doceniany. No i oczywiście King - zawsze i wszędzie dobry :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Orwella wreszcie odkryłam ;) A Kinga uwielbiam, chociaż nie wszystkie jego powieści podobają mi się tak samo mocno, na przykład czytany kiedyś "Rok wilkołaka" nie bardzo przypadł mi do gustu :)

      Usuń
  8. Widzę Orwella i Kinga o jż Cię polubiłam!
    Pozdrawiam i zapraszam na nowy post:
    http://kruczegniazdo94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się na kolejne spotkania z tymi autorami, chociaż prędzej uda mi się to na pewno w przypadku Kinga, bo kilka nieprzeczytanych tytułów mam na półce :)

      Usuń
  9. Deaver, King, Orwell, Paver - bardzo zacne zestawienie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytałam tylko "Cieni w mroku" ale mam je na liście do przeczytania:)

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie też przewijała się Agatha Christie :) Bardzo ciekawe książki, Zafona też obstawiłabym w najlepszych książkach, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jeszcze tyle książek Christie przede mną i ten rok również upłynie pod ich znakiem :)

      Usuń
  12. Podpisuję się pod "Skrzywdzoną" i "Zorkownią", bo tylko te książki czytałam - zdecydowanie zasługują na wyróżnienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, to były bardzo poruszające lektury.

      Usuń
  13. Oj tak. Orwell jest najwspanialszy! Wszystkiego najlepszego w 2016r :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Basiu! ;-) Oby i dla Ciebie ten rok był jak najlepszy :)

      Usuń
  14. Książki Zafona bardzo lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. "Lśnienie" bym sobie z chęcią odświeżyła. Czytała tę książkę dawno, dawno temu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Niestety nie przepadam za twórczością Zafona. Czytałam, a raczej próbowałam czytać ''Grę anioła'' i to była droga przez mękę. Również powieści Kinga jakoś do mnie nie przemawiają. Przeczytałam 4 książki autora i za każdym razem było tak samo - dobrze, ale bez rewelacji. Powyższych pozycji nie znam, ale ''Zorkownia'' leży na półce, więc to tylko kwestia czasu jak zacznę ją czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem cyrysiu ;) Z jednej strony szkoda, że ani Zafón ani King Cię nie przekonuje, ale z drugiej to jest w czytelniczym świecie fajne, że nie zawsze wszystkim podoba się to samo :) "Zorkownia" mocno ujmuje za serce.

      Usuń
  17. Cathy Glass opisuje niesamowite historie... Czytałam wszystkie jej książki i skrzywdzona, nie jest jeszcze najbardziej przerażającą opowieścią. Jednak jeśli ktoś zaczyna przygodę z tą autorką a mimo wszystko boi się, brzydzi, smuci czytając o takich tragediach a mimo wszystko lubi się przekonać - polecam zacząć od jej książki pt. "Ukryty". To jedna z tych lżejszych.. :)

    Zaciekawiły mnie bardzo "Cienie w mroku" - boję się takich książek ale ta mnie zaintrygowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Cienie w mroku" dosyć mocno trzymają w niepewności ;) A Cathy Glass rzeczywiście pisze historiach, nad którymi trudno przejść do porządku dziennego.

      Usuń
  18. Czytałam "Cień wiatru" i zgadzam się w zupełności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że również Ci się podobał :)

      Usuń
  19. Książki Zafona niestety do mnie nie przemawiają. Pomimo tak wielkiej ich poczytalności. Deaver pisze świetne kryminały, kilka z nich mam w pamięci po dziś dzień. Natomiast King - już dwa razy robiłam podejście do jego książek, ale nieskuteczne. Chyba dam mu kolejną szansę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie książki Kinga czytałaś? Wiesz, może po prostu jest z nim u Ciebie tak, jak z Zafónem - nie przemawia do Ciebie jego twórczość :)

      Deavera planuję poznawać dalej :)

      Usuń
  20. Żadnej książki z Twoich hitów jeszcze nie poznałam ;/ Szczególną ochotę mam na ,,Rok 1984" :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do dyskusji i dziękuję za każde pozostawione słowo :)

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy