Agatha Christie – Tajemnica Siedmiu Zegarów

13.11.2021



 Agatha Christie, Tajemnica Siedmiu Zegarów [The Seven Dials Mystery], tłum. Leszek Śliwa, Anna Pełech, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2015, 266 stron.

Co zrobić z niereformowalnym śpiochem, który zawsze najdłużej wyleguje się w łóżku i ostatni schodzi na śniadanie? Figiel mu zrobić, ot co! Na taki pomysł wpada grupka znajomych przebywająca w rezydencji Chimneys. Szybki wypad do miasta, duża ilość hałaśliwych budzików i niecny plan ustawienia ich w nocy w pokoju kolegi, tak aby z samiutkiego rana gwałtownie go obudziły. Problem w tym, że Gerry Wade wcale się nie budzi, a ktoś zebrał zegarki i ustawił je w rządku nad kominkiem… 

Młodziutka Eileen Brent, zwana przez przyjaciół Bundle, nie potrafi tak po prostu przejść do porządku dziennego nad tą historią, mimo że tamtej feralnej nocy nie było jej na miejscu. Jej ojciec nie pierwszy raz wynajmował swoją posiadłość i nie pierwszy raz jej mury były świadkiem nietypowych zdarzeń („Tajemnica rezydencji Chimneys” to swoją drogą przykład jednej z moich detektywistycznych porażek). Dziewczyna zaangażuje się w sprawę i szybko odkryje, że jakąś rolę ewidentnie odgrywa tu tajemnicza organizacja Siedem Zegarów. 

Sporo odsłon Królowej Kryminałów miałam okazję już poznać i przyznaję, że kiedy jej powieść skręca w stronę bardziej sensacyjną, to zazwyczaj czuję się nią jakoś mniej zaintrygowana. „Tajemnica Siedmiu Zegarów” ma w sobie sporo właśnie z tego typu historii, gdzie zagadka zatacza dosyć szerokie kręgi i właściwie nie wiadomo jak wysoko i daleko mogą sięgać łapska czarnych charakterów. Z jednej strony nie było więc tak bardzo kameralnie, jak to u Christie lubię, ale z drugiej nie oznacza to też, że zupełnie się w tej historii nie odnalazłam. 



Dosyć dobrze bawiłam się w towarzystwie Bundle, która okazała się nad wyraz rezolutną i ciekawską osóbką. Nieźle się sprawdziła w roli detektywa amatora, a ja starałam się dotrzymywać jej kroku. Pojawił się też nadinspektor Battle, którego spotkałam już wcześniej, chociaż przyznaję, że poza nazwiskiem wiele z jego postaci mi w pamięci nie zostało po poprzednim spotkaniu. Trudno go porównywać z niezrównanym Herkulesem Poirot, bo wydaje się jednak mniej charakterny i wyrazisty.

Zastanawiam się czy mogłabym tym razem ogłosić remis w starciu z Agathą Christie, ale czy to nie byłaby zbyt wielka śmiałość? Pod koniec powieści udało mi się wprawdzie poprawnie wskazać winnego, ale sprawa okazała się znacznie bardziej pogmatwana niż myślałam. Podobało mi się to końcowe wskakiwanie na swoje miejsce wszystkich elementów układanki i konieczność weryfikowania poczynionych wcześniej założeń. Nadal mocniej przemawiają do mnie bardziej kameralne kryminalne zagadki Królowej Kryminału i przez to „Tajemnica Siedmiu Zegarów” wśród moich ulubionych książek się nie znajdzie, ale przyjemnie spędziłam przy niej czas i nie potrzebowałam ani jednego budzika, który by mnie musiał w trakcie lektury budzić.


  Garść cytatów:

Mamy doskonałą hipotezę, do której pasują wszystkie fakty, ale i tak jej nie przyjmujesz, bo musisz zawsze wszystko komplikować”. (s. 188)

Książka, o której wspominam we wpisie

Zobacz również

5 komentarze

  1. Tym razem, chyba sobie odpuszczę, bo jakoś do tej książki mnie nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Twórczość Christie jeszcze przede mną.
    Mam nadzieję, że będę od przyszłego roku zacznę ją nadrabiać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sporo książek z twórczości tej pisarki mam jeszcze do nadrobienia, tą także :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Christie uwielbiam! Ostatnio oglądałam jakąś ekranizację tej książki, ale to nie to samo jednak :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię książki Christie, tej jeszcze nie czytałam ❤

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do dyskusji i dziękuję za każde pozostawione słowo :)

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy