Wojciech Chmielarz - Tam, gdzie zmrok zapada szybciej
25.05.2026Byłam przekonana, że to moje pierwsze spotkanie z prozą Wojciecha Chmielarza i dopiero teraz, przy tworzeniu wpisu, okazało się, że jednak się myliłam! Zupełnie wyleciało mi z głowy, że ponad dziewięć lat temu czytałam „Komę” - powieść, którą napisał w duecie z Katarzyną Zyskowską. Tak czy inaczej miałam przeczucie, że „Tam, gdzie zmrok zapada szybciej” to będzie coś totalnie dla mnie - mroczna historia, która swoimi mackami wciąga i nie pozwala się od siebie oderwać. Problem w tym, że okazało się, że aż tak dużej siły oddziaływania na mnie nie miała.
Podobno w ciemności łatwiej jest ukryć swoje grzechy, a w Paśle noc i zapadała szybciej, i trwała dłużej. Być może dlatego Szwed myślał, że w tym mieście przeszłość go nie dopadnie i zostanie mu mierzenie się ze stratą, wychowaniem krnąbrnej pasierbicy i prowadzenie biznesu związanego z samochodami. Zawsze na uboczu, starający się nie rzucać w oczy, ale kiedy na celownik bierze cię wpływowy właściciel miejscowego tartaku, to może się okazać, że ta strategia niewychylania się nie wystarczy. Poza tym wygląda na to, że niebezpieczeństwo ma wiele twarzy i niektóre z nich są naprawdę przerażające.
Początkowo trochę trudno było mi się w „Tam, gdzie zmrok zapada szybciej” wgryźć, ale z natury jestem raczej cierpliwym czytelnikiem, więc czekałam spokojnie na rozwój sytuacji. I rzeczywiście po jakimś czasie zgrałam się z rytmem tej powieści i czytanie stało się przyjemniejsze, chociaż nie mogę napisać, że nagle obudziło we mnie jakieś wielkie emocje. Czułam bardziej ciekawość niż niepokój, a groza, która się tu pojawia jakoś szczególnie mocno na mnie nie podziałała. Lekko może chwilami drapnęła pazurkiem, ale ot, tylko na tyle, by zwrócić na nią uwagę, ale nie naprawdę się nią przejąć. I zastanawiam się czy skrócenie chociaż trochę tej historii nie zadziałałoby z korzyścią dla niej, bo wtedy nabrałaby tempa i intensywności.
Nie zrozumcie mnie źle - Wojciech Chmielarz napisał ciekawą powieść, w której fabuła budzi zainteresowanie, którą czyta się dobrze, ma dosyć intrygujący klimat i postaci skrojone tak umiejętnie, że wywołują emocje, ale która jednocześnie nie porwała mnie w takim stopniu, w jakim na to liczyłam. Nie było silnego napięcia, nie było zaskoczeń (może poza jednym, małym, na końcu tej historii) - była za to książka, którą owszem, czytało mi się całkiem dobrze, ale która nie doskoczyła do mojego wyobrażenia o niej. I chyba te wygórowane oczekiwania po prostu się na mnie zemściły.



0 komentarze
Zapraszam do dyskusji i dziękuję za każde pozostawione słowo :)