Marta Kisiel – Efekt pandy

28.09.2021



Marta Kisiel, Efekt pandy, W.A.B., 2021, 318 stron.
Tereska Trawna, tom 2.

Przekonałam się już przy okazji książki „Dywan z wkładką”, że Teresa Trawna i jej bliscy to mieszanka iście wybuchowa. Raz rozpędzonego kołowrotka wydarzeń mniej i bardziej absurdalnych nie sposób w ich przypadku zatrzymać i w sumie lepiej nawet nie próbować. Można jedynie dać się ponieść temu, co się dzieje. Pierwszemu spotkaniu z bohaterami stworzonymi przez Martę Kisiel nie towarzyszyły może fajerwerki, ale dobrze się bawiłam. Drugie okazało się jakoś mniej absorbujące, chociaż na tempo wydarzeń zdecydowanie narzekać nie mogę.

Babski wypad do spa? Tydzień spędzony na masażach i innych odprężających zabiegach? Totalny relaks i oderwanie od codzienności? Cóż, mogłoby to tak wyglądać, ale gdy chodzi o Teresę, to przecież nie można liczyć na spokój, prawda? I chociaż ona będzie się zapierała rękami i nogami, kiedy na horyzoncie pojawi się potencjalny trup, to przecież nie od dziś wiadomo, że od raz zasianego ziarna podejrzeń i wątpliwości nijak nie można się uwolnić.

Marta Kisiel do poukładanej przy księgowości, ale wybuchowej w innych sytuacjach Tereski, jej ironizującej córki Zoi oraz fanki joggingu i ruchu wszelakiego teściowej dorzuca tym razem jeszcze rodzicielkę głównej bohaterki. A ta jest postacią niewątpliwie barwną, chociaż na mój gust kapkę denerwującą. Wygląda na to, że mieszanie kilku języków może być ciężkie w odbiorze, przynajmniej dla mnie. Na pewno rzuca kobiecina jednak trochę światła na postać Teresy i jej dzieciństwo, co stanowi miły dodatek do całej historii.



Przez „Efekt pandy” przepłynęłam bez żadnych oporów, bo i styl autorki sprzyja energicznemu przewracaniu kolejnych stron, a ja po pierwszym tomie przyzwyczaiłam się już do humorystycznych absurdów, które serwuje Marta Kisiel. Ciągle coś się dzieje – a to jakaś potyczka słowna, a to tajemnicze zniknięcie kobiety z sąsiedniego apartamentu i dziwne zachowanie jej męża. I tylko jakoś tak ta kryminalna warstwa powieści tym razem mnie mocno nie wciągnęła. Nie to, żeby mnie zupełnie cała sprawa nie ciekawiła, ale nie czekałam z niecierpliwością na rozwiązanie. Pod tym względem więcej zaangażowania czułam, czytając „Dywan z wkładką”. Zmęczyło mnie też spotkanie z mamą Tereski (podejrzewam, że Tereskę też, co w sumie stanowi jakieś pocieszenie) i mniej uśmiechów ten tom we mnie wywołał. Było nietuzinkowo, poziom absurdu się zgadzał, ale całość okazała się nie tak przekonująca jak pierwsze spotkanie z serią.


  Garść cytatów:

Czy krążenie w stopach aby na pewno było jej aż tak potrzebne, żeby chciało je się rozwiązywać buty i wiązać raz jeszcze?(s. 55) 

~~*~~
Za przedpremierowy egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu W.A.B.
Premiera powieści  Efekt pandy 29 września.

Tereska Trawna

    

Zobacz również

11 komentarze

  1. Mam tę książkę u siebie i planuję w końcu poznać prozę tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam jej "Nomen omen" - najbardziej mi się podobało :)

      Usuń
  2. Ja już nawet nie próbuję przekonać się do komedii kryminalnych, więc tę serię pewnie też ominę. Nie jest to mój gatunek i chyba muszę się z tym pogodzić, chociaż mam zgromadzonych kilka powieści w tym typie, ale nie mam pojęcia czy je przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic na siłę, wiadomo :) Ja się w tym gatunku nawet nieźle odnajduję, chociaż na pewno nie dostarcza mi tyle emocji, co pełnokrwisty kryminał.

      Usuń
  3. Nie czytałam "Dywanu..." i szczerze mówiąc, jakoś nie do końca mam na niego ochotę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie ma ochoty na lekturę, to nie warto się zmuszać :)

      Usuń
  4. Czytałam poprzednią część, ale póki co nie mam zamiaru sięgać po kontynuację.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam w planach, czytelnicy zachwalali pierwszą część :) Teraz czytam inną komedię kryminalną Iwony Banach.

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do dyskusji i dziękuję za każde pozostawione słowo :)

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy