Beth O’Leary – W drogę!

28.10.2021



 Beth O’Leary, W drogę! [The Road Trip], tłum. Maria Olejniczak-Skarsgård, Albatros, 2021, 416 stron.

Addie i Deb skrupulatnie zaplanowały długą podróż samochodem na ślub przyjaciółki. Wprawdzie w ten plan średnio wpisuje się nieco specyficzny znajomy panny młodej, zabrany raczej z litości, ale przecież wszystko inne jest jak trzeba. Do czasu stłuczki, w wyniku której zyskują dwóch kolejnych pasażerów – byłego chłopaka Addie Dylana i jego wkurzającego przyjaciela Marcusa. To zdecydowanie nie może się skończyć dobrze, tym bardziej, że bagaż, jaki właściwie każdy z bohaterów ze sobą dźwiga, to nie tylko rzeczy, które można gdzieś upchnąć; to wybuchowa mieszanka wspólnych wspomnień, niedopowiedzeń i kotłujących się emocji.

Do tej pory Beth O’Leary była dla mnie autorką, której książki otulają niczym ulubiony koc, pobudzają do uśmiechu i ogrzewają serce. Tak podziałały na mnie jej dwie powieści – „Współlokatorzy” i „Zamiana” - i liczyłam na to, że przy kolejnym spotkaniu poczuję się podobnie. Przez jakiś czas na to się właśnie zanosiło, bo w książce „W drogę!” dostrzegałam i przyjemną lekkość, i dawkę humoru. Ostatecznie jednak ta historia uderza też w znacznie cięższe tony i przez to wymyka się trochę temu, do czego brytyjska pisarka mnie przyzwyczaiła.

Nie mogę napisać, żeby ta wyboista podróż z bohaterami mi się nie podobała, bo pochłonęłam ją dosyć szybko i z dużym zainteresowaniem, ale po raz pierwszy czułam przy twórczości Beth O’Leary jakieś takie wewnętrzne napięcie, zamiast spodziewanego rozluźnienia. Właściwie nie powinno mnie to dziwić, biorąc pod uwagę chociażby postać Dylana i jego relacje z ojcem. Po prostu nie spodziewałam się, że w tej z pozoru luźnej historii, pojawi się tak duża dawka emocji rozwalających bohaterów od środka.



Intrygowało mnie, co sprawiło, że tak dobrze zapowiadający się związek Addie i Dylana nie przetrwał i niecierpliwie czekałam na to, co odkryją pojawiające się retrospekcje. Zaznaczyć muszę jednak, że chociaż przez całość płynęłam sprawnie i bez znudzenia, to nie miałam w sobie takiego pełnego przekonania do niektórych rozwiązań fabularnych i szczególnie pod koniec wydawało mi się, że wszystkiego jest w pewnym sensie za dużo i za szybko.

Trochę czułam przy tej powieści jakby autorka stała na skrzyżowaniu i nie mogła zdecydować czy pozostać tą, która otula czytelnika kocykiem i chcę go rozbawić, czy raczej chciałaby solidnie nim potrząsnąć, sięgając po dosyć ciężki kaliber problemów, z jakimi zmagają się bohaterowie. Nie to, żeby w poprzednich powieściach dominowały głupotki i brakowało poważnych wątków, ale jednak klimat całości był trochę inny i inne uczucia we mnie budził. Z jednej strony, mimo pewnych zastrzeżeń, dobrze się w powieści „W drogę!” odnalazłam i nie przyszło mi na myśl, żeby  na przykład w połowie trasy z powieściowego mini coopera wysiąść, bo nie słabła moja ciekawość wobec tej historii, ale z drugiej serce mówi mi, że poprzednie spotkania z Beth O’Leary podobały mi się bardziej.


 Garść cytatów:

Mam przed sobą wachlarz możliwości. Mogę robić, co tylko zechcę, jak chyba mało kto na tej planecie. Ale nie wie tego mój strach. Strach wie jedynie to, że przyszłość jest nie do ogarnięcia, a w dodatku okropna, ponieważ cokolwiek bym zrobił, i tak zawiodę”. (s. 180)

«Prawie» ma tu zasadnicze znaczenie: można być na dziewięćdziesiąt dziewięć procent pewnym i być o krok od zrobienia czegoś, ale jeśli nie przekroczy się tej granicy, nikt nie będzie wiedział, jak mało brakowało”. (s. 265)

~~*~~
Za książkę dziękuję Wydawnictwu Albatros. 

Inne książki Beth O'Leary na K-czyta

   



Zobacz również

10 komentarze

  1. Ja jeszcze w ogóle nie poznałam książek tej autorki, więc wszystko przede mną. Świetna, rzeczowa recenzja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, szalenie miło to czytać! ♥
      Polecam zacząć przygodę z autorką od powieści "Współlokatorzy" :)

      Usuń
  2. Bardzo ciekawią mnie książki tej autorki, wiele osób je poleca ;) mam na swojej liście!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam książek tej autorki. Jak na razie mnie do nich nie ciągnie, ale możliwe, że kiedyś po nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, musi być ochota na lekturę, szczególnie gdy chce się dać szansę nieznanemu autorowi czy autorce. Doskonale to rozumiem :)

      Usuń
  4. Znam jedną książkę autorki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdradzisz którą? :) Podobała Ci się?

      Usuń
    2. "Zamiana". Nie była to najlepsza ksiażka, którą przeczytałam, ale dobrze się przy niej bawiłam :)

      Usuń
    3. To myślę, że książka "Współlokatorzy" tej autorki też by Ci się spodobała :)

      Usuń

Zapraszam do dyskusji i dziękuję za każde pozostawione słowo :)

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy