Daphne du Maurier - Kozioł ofiarny

17.11.2022



Daphne du Maurier, Kozioł ofiarny [The Scapegoat], Albatros, 2022, 416 stron.

John szuka sensu w życiu, które zdaje mu się mało znaczące; Jean szuka wyjścia z sytuacji, w której poniósł ewidentną porażkę. Kiedy stają sobie na drodze jest tak, jakby przeglądali się w lustrze. Mieszkają w innych krajach, pochodzą z różnych środowisk, a jednak wyglądają identycznie. Jeden z nich postanawia ten fakt wykorzystać i coś, co w pierwszej chwili wydaje się niezbyt udanym żartem, staje się niespodziewanie rzeczywistością, od której trudno się uwolnić.

Motyw zamiany miejscami jest mi o tyle bliski, że jedną z pierwszych książek, które samodzielnie wypożyczyłam w szkolnej bibliotece był „Książe i żebrak”. Z tego co kojarzę, to była jakaś wersja rysunkowa dla dzieci, inspirowana powieścią Marka Twaina i do dziś pamiętam, że totalnie się w niej zaczytałam. Co ciekawe, nie sięgnęłam po „Kozła ofiarnego” dlatego, że pojawia się tam motyw sobowtóra, bo tak naprawdę nie miałam przed lekturą pojęcia, że Daphne du Maurier go wykorzystała. Chciałam tę książkę przeczytać po prostu dlatego, że poprzednie trzy tej autorki („Moja kuzynka Rachela”, „Rebeka”, „Oberża na pustkowiu”) zdecydowanie przypadły mi do gustu.

Kolejny raz przekonałam się, że pióro angielskiej pisarki ewidentnie do mnie trafia i zatapianie się w wymyśloną przez nią historię sprawia mi dużo przyjemności. Przy czytaniu „Kozła ofiarnego” mniej odczuwalny był jednak dla mnie ten mroczny, niepokojący klimat, z którym kojarzy mi się Daphne du Maurier. Był obecny, ale w mniejszym natężeniu. Główną rolę odgrywały tu relacje rodzinne, które odkrywałam kawałek po kawałku. Nie od razu wiadomo skąd biorą się różne animozje, bo na wszystko patrzymy z perspektywy kogoś, kto „swoich” bliskich dopiero poznaje. Interesujący był ten proces wchodzenia w nieznane środowisko, kiedy trzeba reagować od razu, na bieżąco, licząc na to, że nie zostanie się zdemaskowanym. Mimo że czasami chciałoby się podskórnie, aby ktoś jednak dostrzegł różnicę.



Szczególne ciekawe było zmienne podejście głównego bohatera do sytuacji, w jakiej się znalazł. Raz zdaje się nie przejmować tym, co się dzieje, bo przecież w istocie to nie jego to wszystko dotyczy, to nie jego życie, a sobowtóra; innym razem wyrzuca sobie, że każdy krok, każda decyzja niesie ze sobą konsekwencje, których nie przewidział. Sam w pewnym momencie nie wie, kim jest i kim chciałby być. Byłam szalenie ciekawa jak autorka to wszystko na końcu rozwiąże i sama nie wiem co myśleć o tym, jak się ta historia ostatecznie potoczyła. Z jednej strony zakończenie ma w sobie coś szczególnego, jest ciekawą klamrą, a z drugiej liczyłam chyba na coś… mocniejszego.

Podobało mi się to, jak Daphne du Maurier znowu wciągnęła mnie w stworzoną przez siebie historię. Jest w jej twórczości coś takiego, co sprawia, że zatapiam się w kolejnych wydarzeniach i bez żadnego problemu przenoszę się do zupełnie innej rzeczywistości. I świetnie się w niej odnajduje, nawet jeżeli tak naprawdę wcale nie chciałabym być na miejscu bohaterów. Czułam wprawdzie mniejszy niepokój niż w przypadku poprzednich powieści autorki i nie mam pełnego przekonania co do zakończenia „Kozła ofiarnego”, ale intrygowały mnie losy Johna i Jeana i nie byłam wcale pewna, w którym kierunku ta opowieść pójdzie. Pewna za to jestem, że lubię książki Daphne du Maurier i już nie mogę się doczekać kolejnego spotkania.


  Garść cytatów:

Wszyscy jesteśmy nieudacznikami. Sekret życia polega na tym, żeby wcześnie to zrozumieć i pogodzić się z tym. Wtedy to przestaje uwierać”. (s. 19)

~~*~~
Za książkę dziękuję Wydawnictwu Albatros.
[współpraca barterowa]


Inne książki Daphne du Maurier na K-czyta

      

Zobacz również

4 komentarze

  1. Twórczość tej autorki jeszcze przede mną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, tworzyła bardzo klimatyczne powieści :)

      Usuń
  2. Mam "Oberżę na pustkowiu" i planuję niedługo ją przeczytać. Pewnie i po tę książkę sięgnę, bo brzmi ciekawie, a tak w ogóle to mam ochotę poznać całą twórczość pisarki, więc będę nadrabiać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że nie wiem czy trafią ci jej książki do serducha, ale trzymam za to kciuki :)

      Usuń

Zapraszam do dyskusji i dziękuję za każde pozostawione słowo :)

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy