Uketsu - Dziwne obrazki
19.03.2026Ile można wyczytać z pozornie zwyczajnych obrazków? Czy dziewczyna z rozwianymi włosami kryje w sobie jakąś tajemnicę? Co oznacza rysunek uśmiechniętego dziecka, domu i drzewa? A pozostałe? Czy rzeczywiście opowiadają jakąś historię? I co ma z tym wszystkim wspólnego pewien blog, którego prowadzenie autor porzucił? Wszystkie te pytania od początku osnute są w „Dziwnych obrazkach” niepokojącą atmosferą i czymś mrocznym, co czai się między stronami.
Kiedy trafiam na taką książkę jak ta napisana przez Uketsu (to pseudonim literackich kogoś, o kim wiadomo zgoła niewiele), to budzi się we mnie z miejsca ekscytacja odkrywania intrygującego sposobu na przedstawienie kryminalnej opowieści. Jasne, to na pewno nie jest pierwsza taka książka, gdzie warstwa fabularna urozmaicona jest rysunkami, ale ja nie pamiętam kiedy ostatnio miałam z taką do czynienia, więc dla mnie to był zdecydowani powiew świeżości.
Czułam się jak detektyw-analityk, który przygląda się się dowodom i próbuje dostrzec jakieś wskazówki i (nie)prawidłowości. A początkowo nic tu nie jest oczywiste i można by mieć wrażenie, że poszczególne wątki to zbiór losowych historii, gdyby nie fakt, że tu i ówdzie pojawia się element, który zazębia się z innymi. I pewnie jak to ja mogłabym znaleźć kilka nieco słabszych fragmentów tej opowieści, ale prawdę mówiąc była to tak przednia rozrywka, że z chęcią odpuszczę rozkładanie jej na czynniki pierwsze.
„Dziwne obrazki” gryzą od pierwszych stron, wywołują napięcie w mięśniach i sprawiają, że przechodzi się w tryb oczekiwania na to, co się wydarzy. Mimowolnie wstrzymuje się oddech, bo nawet kiedy w danej chwili niby nic wielkiego się nie dzieje, to ma się wrażenie, że za rogiem, pewnie na kolejnej stronie, coś się czai. Uwielbiam taki klimat i naprawdę świetnie było dać się wplątać w tę sprytnie utkaną sieć.





0 komentarze
Zapraszam do dyskusji i dziękuję za każde pozostawione słowo :)