Lucy Maud Montgomery - Pat ze Srebrnego Gaju

27.08.2026



Lucy Maud Montgomery, Pat ze Srebrnego Gaju [Pat of Silver Bush], tłum. Ewa Fiszer, Wydawnictwo Literackie, 2015, 322 strony.

Minął ponad rok od mojego ostatniego spotkania z Lucy Maud Montgomery i to zdecydowanie za długo w sytuacji, gdy przypomnę sobie jakim miłym mentalnym kocykiem są dla mnie jej książki. Zamknęłam wtedy jednak pewien etap, żegnając się z Emilką z Księżycowego Nowiu i tak delikatnie obawiałam się kolejnego z zupełnie nową bohaterką. Oczywiście szybko okazało się, że wszelkie obawy były niepotrzebne, a ja z miejsca zatopiłam się w nowej historii.

Siedmioletnia Pat Gardiner lada moment ma zostać starszą siostrą i prawdę mówiąc nieszczególnie cieszy ją ta perspektywa. Dziewczynka bardzo nie lubi zmian i trudno jej wyobrazić sobie nową codzienność. A to dopiero początek najróżniejszych, czasem niespodziewanych, sytuacji, z którymi na przestrzeni lat będzie musiała mierzyć się rezolutna mieszkanka Srebrnego Gaju. Jak sobie z nimi poradzi?




Przekonałam się już, że Lucy Maud Montgomery stawia na bohaterki, które są jednocześnie charakterne i bardzo wrażliwe. Pat kocha miłością niezmienną swój dom i jego otoczenie i to czuje się niemal na każdej stronie. Nadaje imiona różnym bliskim jej rzeczom, mówi dobranoc kwiatom czy zwraca uwagę, że cienie są przyjazne. Uwielbiam to, jak takie uważne spojrzenie na świat pozwala mi się na chwilę zatrzymać w tym nieustannym biegu, jak wszystko dookoła zwalnia w czasie czytania i jak bardzo przemawia do mnie takie docenianie codziennostek. Proza kanadyjskiej pisarki właściwie za każdym razem stanowi dla mnie taki reset i głęboki oddech i bardzo sobie te chwile cenię.

Poza główną bohaterką mamy tu też jej przyjaciela Szkraba, który patrzy na świat z podobną jak Pat wrażliwością. Mamy Judysię, która pracuje u Gardinerów, ale w gruncie rzeczy jest członkiem rodziny. Nikt tak jak ona nie potrafi w Srebrnym Gaju snuć opowieści na różne tematy, wspierać wszystkich dookoła, ale też nie bać się mówić, co myśli. 

Widzę pewien schemat w tworzeniu przez autorkę kolejnych historii, a ja, chociaż przecież lubię być zaskakiwana, to w tym przypadku zupełnie się tymi podobieństwami nie przejmuję. Mam takie przeświadczenie, że ostatecznie chodzi o to, jakie emocje budzą we mnie książki, a te Lucy Maud Montgomery przynoszą mi spokój i ukojenie.


  Garść cytatów:

- Będzie umiała kochać bardziej niż inni... i to przyniesie jej wiele radości. Ale i cierpienia”. (s. 8)

Pat ubrała się w radość jak w nową sukienkę”. (s. 155)

Każde okno było drogie sercu, bo przez każde było widać inny skrawek ulubionego świata”. (s. 290)

Zobacz również

0 komentarze

Zapraszam do dyskusji i dziękuję za każde pozostawione słowo :)

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy