Camilla Läckberg - Płaczka
4.08.2026Nikt chyba tak naprawdę nie spodziewał się odnalezienia Sofie Rudberg, chociaż dla jej rodziny to wciąż była otwarta rana. Brak odpowiedzi i brak zamknięcia to coś, z czym trudno się pogodzić. Minęło trzydzieści lat od jej zaginięcia i niespodziewanie następuje przełom, który zmusza do weryfikacji wszystkich poszlak i zeznań z przeszłości. Czy po tak długim czasie jest jeszcze szansa na prawdę?
„Płaczka” mnie zdecydowanie nie zawiodła, chociaż gdyby spojrzeć na to, że czytałam ją blisko dwa tygodnie to można uznać, że nie była powieścią wciągającą. Cóż, to rozwleczenie lektury wynikało bardziej z braku czasu i zmęczenia niż z czegokolwiek innego. Sprawa zaginionej nastolatki jest bowiem intrygująca i przy całkiem pokaźnej ilości potencjalnych podejrzanych pozwala na układanie sobie w głowie najróżniejszych scenariuszy. A to jest coś, co ja w tej sadze (i ogólnie w kryminałach) najbardziej lubię. Tu też odezwały mi się w myślach wszystkie te poznane wcześniej historie z podcastów true crime i miałam wrażenie, że rozważyłam wszystkie możliwości. Okazało się, że częściowo rzeczywiście udało mi się przewidzieć rozwiązanie, ale nie wszystkie elementy poukładałam tak, jak to wymyśliła autorka.
Patrik Hedström jak zwykle z pełnym zaangażowaniem prowadzi śledztwo, a Erica Falck wtyka nos w nie swoje sprawy, więc mamy typowy dla tej serii układ sił. Ja się w tym świetnie odnajduję i o ile czytając tom po tomie w krótkich odstępach czasu mogłabym być tym schematem zmęczona, to na szczęście przerwy pozwalają mi tego uniknąć. Zastanawiam się czasem czy ta moja duża sympatia do bohaterów nie sprawia, że jestem wobec tych książek trochę pobłażliwa, ale z drugiej strony skoro historia mnie wciąga, wątki obyczajowe nie przytłaczają, a zagadkę rozwiązuję z zainteresowaniem, to chyba można uznać, że po prostu Saga o Fjällbace to moje klimaty. Dwunasty tom serii uznaję za solidny kryminał, dla którego może nie zarwałabym nocy, ale który czytałam strona po stronie z takim uczuciem czytelniczego zadowolenia. Nieźle sobie poradziłam w roli detektywa, chociaż jakieś tam pomniejsze zaskoczenia były. A ostatnie strony tego tomu? Cóż, tym razem chciałabym szybko przeczytać kolejny.
Camilla Läckberg wyciąga w „Płaczce” na światło dziennie tajemnice, które miały pozostać głęboko ukryte. Pokazuje, że w takich sprawach jak zaginięcie Sofie Rudberg tylko pozornie nie ma tropów, bo te najważniejsze ukryte są w pamięci konkretnych osób. I może właśnie nadszedł czas, by prawda wyszła na jaw.
Garść cytatów:
„Nic się nie zmieniło. A zmieniło się wszystko”. (s. 245)
„Wydaje mi się, że życie jest jak plecak, do którego wciąż wkładamy to, co się z nami dzieje, przez co plecak robi się coraz cięższy”. (s. 370)
„Życie nie jest czarno-białe. Chodzi o to, by nauczyć się żyć z właściwym odcieniem szarości”. (s. 424)



















0 komentarze
Zapraszam do dyskusji i dziękuję za każde pozostawione słowo :)