Annę Bailey znam z książki „Przedsionek piekła”, którą wspominam jako mocno angażującą i pozwalającą naprawdę głęboko wniknąć w psychikę bohaterów. Mam takie poczucie, że to historia niedoceniona, bo nie jest porywająca w oczywisty sposób i - doskonale to rozumiem - nie każdego przekona. U mnie jednak to poprzednie spotkanie spowodowało, że aż zaświeciły mi się oczy, gdy zobaczyłam, że pojawiła się nowa powieść brytyjskiej pisarki. Nie byłam oczywiście pewna czy zrobi na mnie równie silne wrażenie, ale cieszyłam się na samą myśl, że będę miała okazję to sprawdzić.
- 12.09.2025
- 6 Komentarze



