Cathy Glass, Czekając na anioły [The night the angels came], tłum, Violetta Karkucińska, Hachette, 2012, 352 strony.
Pierwsza książka Cathy Glass, którą czytałam kilka miesięcy
temu – "Skrzywdzona" – wywołała we mnie wiele emocji. W przypadku „Czekając na
anioły” było pod tym względem podobnie, chociaż uczucia, które mi towarzyszyły,
różniły się pod wieloma względami. Zupełnie inny obszar problemów, poruszany w
tych, niestety opartych na faktach, historiach sprawił, że drugie spotkanie
mniej mnie może zszokowało, ale równie wiele wywołało smutku i poczucia
niesprawiedliwości, że są dzieci, przed którymi los stawia tak ciężkie
wyzwania.
Cathy Glass jako wieloletnia opiekunka zastępcza, mierzyła
się z różnymi sytuacjami i zajmowała wieloma dziećmi – w większości
zaniedbywanymi przez rodziców i niejednokrotnie z wstrząsającym bagażem
traumatycznych doświadczeń. Ośmioletni Michael jest kochany przez swojego ojca
i mógłby być bardzo szczęśliwym chłopcem. Niestety, śmiertelna choroba Patricka
wymusza na mężczyźnie zadbanie o przyszłość swojego dziecka, gdy jego niedługo
zabraknie. W tym celu postanawia znaleźć dla Michaela kogoś, kto zajmie się nim
po jego śmierci. Zanim, jak wierzy chłopiec, anioły przyjdą zabrać jego tatę,
Cathy pozna ich oboje na tyle dobrze, że trudno będzie się pogodzić z faktem,
że rak płuc Patricka nie ma zamiaru odpuścić.
- 4.01.2016
- 20 Komentarze