Sarah Jio, Kameliowy ogród [The Last Camellia], tłum. Marcin Sieduszewski, Między Słowami, 2013, 446 stron.
Zdarzało mi się już czytać o złodziejach zainteresowanych
różnego rodzaju rzeczami – dziełami sztuki, złotem, a nawet książkami, ale
przyznam, że nie przypominam sobie takich, którzy na celownik wzięliby kwiaty.
Gdy jednak okaże się, że ta konkretna odmiana kamelii jest jedyna w swoim
rodzaju i przez lata poszukiwana była ogromnym nakładem sił i środków – wówczas
można zdać sobie sprawę, że jej wartość znacząco rośnie i są ludzie, którzy
zrobią naprawdę wiele, by dostać ją w swoje ręce.
Flora od dziecka pomagała rodzicom w piekarni, ale od
dłuższego czasu interes nie idzie najlepiej. Jest rok 1940 i tuż za rogiem czai
się trwająca wojna, a perspektywy na kolejne lata wyglądają mało obiecująco.
Dziewczyna z obawy o przyszłość rodziny zgadza się na propozycję pana Price’a,
należącego do gangu złodziei kwiatów. Flora ma opuścić swój rodzinny dom,
popłynąć do Anglii i tam pod pozorem pracy jako niania w rezydencji
Livingstonów, wykryć miejsce ukrycia pożądanej kamelii. Sześćdziesiąt lat
później do tej samej posiadłości przyjeżdża Addison ze swoim mężem, uciekając
przed demonami przeszłości. Kawałek po kawałku odkrywa tajemnice domu i
rodziny, która kiedyś w nim mieszkała i przekonuje się, że są zagadki, które mimo
upływu czasu czekają na rozwiązanie.
- 1.06.2015
- 24 Komentarze



