Aleksy Konstantynowicz Tołstoj, Upiór [Upyr'], tłum. Tadeusz Chróścielewski, Państwowy Instytut Wydawniczy, 1978, 122 strony.
Runiewski nie spodziewał się, że pewien bal stanie się dla
niego preludium do niecodziennych i budzących dreszcz niepokoju wydarzeń. Gdy jeden
z gości oznajmia mu jakby nigdy nic, że dookoła znajdują się upiory, to coś
musi być na rzeczy. Albo rzeczywiście wampiry świetnie się maskują i właśnie
upatrują kolejne ofiary albo z głową jegomościa zwanego Rybarenką nie jest już
najlepiej i wyobraźnia płata mu figle. Obie wersje są całkiem prawdopodobne,
chociaż ta druga mocniej przemawia do głównego bohatera. Ziarno niepewności
zostało już jednak zasiane, a wizyta w posiadłości domniemanych upiorów być
może rzuci na wszystko nieco światła.
- 6.03.2017
- 19 Komentarze



