Xuan Phuong, Daniele Mazingarbe - Niepokorna córka



Autorki: Xuan Phoung, Daniele Mazingarbe
Tytuł: Niepokorna córka
Tytuł oryginalny: Ao Dai Du couvent des oiseaux a la jungle du Viet-minh
Tłumaczenie: Monika Warneńska
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2008
Liczba stron: 208

Przyznaję, że przed sięgnięciem po „Niepokorną córkę” nie interesowałam się w jakiś szczególny sposób Wietnamem. Oczywiście, jak każdy miałam pewne ogólne pojęcie o tym kraju i jego historii (kto z nas bowiem nie słyszał o wojnie wietnamskiej, w którą zaangażowane były Stany Zjednoczone), ale była to wiedza raczej wybiórcza i z pewnością niepełna. Po lekturze książki o której dziś mowa wiem zdecydowanie więcej, chociaż nie jest to opowieść skupiona przede wszystkim na faktach historycznych - to Wietnam widziany z perspektywy, którą cenię najbardziej – oczami osoby dla której była to codzienność. Tego nie znajdziemy w podręcznikach, które ze względu na swoją specyfikę (trudno więc mieć im to za złe) często tak bezosobowo traktują różne wydarzenia. Skupiając się wyłącznie na nich gotowi jesteśmy zapomnieć, że za każdą datą i za każdym mniej lub bardziej istotnym z perspektywy historycznej zdarzeniem, stoją ludzie. „Niepokorna córka”, to jedna z książek, która o tym przypomina i pod tym względem jest wartością samą w sobie, niezależnie od tego jak ocenimy ją jako całość.

Phuong urodziła się w zamożnej wietnamskiej rodzinie, w której niczego nigdy nie brakowało. Rodzice dbali o jej edukację, posyłając ją do różnych szkół i zapewniając dobre warunki rozwoju. Ich status społeczny był na tyle wysoki, że ze zdziwieniem i niedowierzaniem przyjęli przepowiednie astrologa po urodzeniu pierworodnej córki (zamawianie go to dosyć powszechny zwyczaj w wietnamskich rodzinach) twierdzącego, że Phuong czeka wiele niebezpieczeństw i trudów, którym towarzyszyć będzie lawirowanie na granicy życia i śmierci. Nikt z nich nie spodziewał się jak bardzo trafna okaże się ta wróżba. Ziarno zasiane przez wuja dziewczyny, który opowiadał jej o wyzysku i potrzebie zmian w społeczeństwie, zaowocowało gdy miała ona 16 lat. Nie zważając na sprzeciw bliskich opuściła wówczas dom rodzinny by przyłączyć się do partyzanckiego ruchu oporu i walczyć o ideały, w które szczerze wierzyła. Od tej chwili jej życie zupełnie się zmieniło, a ona sama niczym Feniks (dokładnie to bowiem oznacza jej imię) odradzała się raz po raz, przyjmując z godnością to, co niósł jej los, a niejednokrotnie nawet idąc pod prąd ustalonym regułom i oczekiwaniom.

Czytaj dalej

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy