Gareth Rubin, Dom Klepsydry [The Turnglass], tłum. Robert Waliś, Albatros, 2024, 234/214 stron.
Pierwszy raz miałam do czynienia z powieścią tetbeszką, czyli taką, która zawiera w sobie dwie historie - jedna obrócona do góry nogami w stosunku do drugiej. Nie zliczę ile razy zastanawiałam się czy „Dom Klepsydry” zacząć od niebieskiej czy od czerwonej okładki, czy przenieść się najpierw do Anglii z lat 80. XIX wieku, czy może jednak do Stanów Zjednoczonych z lat 30. XX wieku. I nawet teraz, gdy jestem już po lekturze, nie powiem wam która opcja jest lepsza, bo wybierając jedną z nich zastanawiałam się później jakby to było zacząć odwrotnie. A może najlepiej czytać rozdział z jednej i rozdział z drugiej strony? Pojęcia nie mam, ale fakty są takie, że w moim przypadku przygodę zaczęłam od strony czerwonej.
- 13.04.2024
- 8 Komentarze



