Eva García Sáenz de Urturi – Cisza białego miasta


Eva García Sáenz de Urturi, Cisza białego miasta [El silencio de la ciudad blanca], tłum. Joanna Ostrowska, Muza, 2019, 576 stron.
Trylogia Białego Miasta, tom 1.

„Cisza białego miasta” okazała się dla mnie książką bardzo nierówną. Nastawiłam się na powieść, która nie pozwoli mi się od siebie oderwać i przez pewien czas wszystko wskazywało na to, że faktycznie tak będzie. Poczułam się wciągnięta w historię seryjnego mordercy i z niecierpliwością czekałam, jak to wszystko się potoczy. Niestety, kiedy śledztwo powinno się na dobre rozpędzić, ja poczułam, że coraz bardziej ulatuje ze mnie to początkowe napięcie i obserwuje kolejne wydarzenia bez większych emocji.

Czytaj dalej

Michael Hjorth, Hans Rosenfeldt – Uczeń


Michael Hjorth, Hans Rosenfeldt, Uczeń [Lärjungen], tłum. Alicja Rosenau, Czarna Owca, 2016, 590 stron.
Sebastian Bergman, tom 2.

Koszula nocna, nylonowe pończochy i brutalnie poderżnięte gardło – wszystko wskazuje na to, że w Sztokholmie pojawił się seryjny zabójca, który dokładnie wie, jak wyglądały zbrodnie Edwarda Hindego i z ogromną pieczołowitością je naśladuje. Hinde od kilkunastu lat siedzi w więzieniu, a tym, kto doprowadził do jego aresztowania był Sebastian Bergman. Krajowa Policja Kryminalna wcale nie pali się jednak, by włączyć go do śledztwa, bo ich ostatnia współpraca („Ciemne sekrety”) przebiegała, delikatnie mówiąc, nieco burzliwie. Szybko okaże się to jednak koniecznie, a były psycholog policyjny odkryje takie powiązanie pomiędzy zamordowanymi kobietami, jakiego nikt się nie spodziewał…

Czytaj dalej

Michael Hjorth, Hans Rosenfeldt – Ciemne sekrety

Michael Hjorth, Hans Rosenfeldt, Ciemne sekrety [Det fördolda], tłum. Alicja Rosenau, Czarna Owca, 2016, 488 stron.
Sebastian Bergman, tom 1.

Naprawdę dużo dobrego słyszałam o serii kryminalnej z Sebastianem Bergmanem w roli głównej, więc mimowolnie nastawiłam się na pełną emocji lekturę. Pierwsze dwie strony od razu mnie zaintrygowały i jeszcze mocniej podkręciły oczekiwania, ale przy kolejnych stu towarzyszyły mi dosyć letnie uczucia. Ot, historia się rozwija, coś się dzieje, ale żeby jakoś mocno porywało? Niekoniecznie. Wystarczyło jednak trochę cierpliwości i więcej zaufania wobec Hjortha i Rosenfeldta, by okazało się, że „Ciemne sekrety” to powieść przemyślana i bardzo sprytnie skonstruowana. Taka, przy której po dotarciu do ostatnich stron czuje się, że wszystko jest na swoim miejscu. Ja w każdym razie tak właśnie czułam.

Czytaj dalej

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy