Francis Scott Fitzgerald - Wielki Gatsby


Francis Scott Fitzgerald, Wielki Gatsby [The Great Gatsby], oprac. lit. Kazimierz Cap, Bellona, 2013, 190 stron.

Klasyki literatury, ale i ogólnie książki, które zyskały duże uznanie (zbierając wiele zachwytów wśród czytelników czy na przykład goszcząc w różnych zestawieniach, chociażby tym od BBC) są niebezpieczne. Po pierwsze często mimowolnie nastawiamy się na niezapomniane wrażenia, co niestety, ale może prowadzić do rozczarowania. To jednak – chociaż nieprzyjemne – da się jakoś znieść, zrzucając winę na zbyt wysokie oczekiwania przed lekturą czy po prostu godząc się z tym, że na nas dany tytuł nie wywarł aż takiego wrażenia. Po drugie – i to właśnie uważam za swoistą pułapkę -  możemy czuć się w obowiązku szukać ukrytych znaczeń i walorów nawet tam, gdzie ich nie dostrzegamy, tylko dlatego, że nie chcemy być postrzegani jako Ci, którzy na pewno czegoś ważnego nie zrozumieli. Wspominam o tym nie dlatego, że mi zawsze udaje się traktować każdą książkę tak samo, zupełnie odcinając się od tego, co wcześniej o niej słyszałam, ale ponieważ dobrze jest doceniać, że podobają się nam różne rzeczy i nie ma sensu wymagać od siebie, by zachwycać się tym, co zwyczajnie nie zachwyca.

Plany czytelnicze 3/2016

Lubię planować, stąd już tradycyjnie wybrałam sobie kilka tytułów do czytania na najbliższy czas.


 Robert Galbraith - Żniwa zła. Ciekawa jestem w co tym razem wpakuje się Cormoran Strike.

Agatha Christie - Mężczyzna w brązowym garniturze. Pewnie nikogo już nie dziwi obecność Królowej Kryminału w moich czytelniczych planach :).

Carlos Ruiz Zafón - Więzień nieba. Bo uwielbiam Zafóna i liczę, że kolejne spotkanie będzie tak samo udane jak poprzednie.

Andrzej Sapkowski - Krew elfów. Trochę się boję, bo to będzie moje pierwsze zetknięcie z prozą Sapkowskiego, ale dopóki nie spróbuję, to się nie dowiem czy do mnie trafia.

Agnieszka Wojdowicz - Niepokorne. Eliza. Zaintrygował mnie opis i całkiem dobre recenzje.

Gilly Macmillan - Dziewięć dni. Niespodziewany prezent i bardzo się z niego cieszę, bo zapowiada się dobry thriller.

F. Scott Fitzgerald - Wielki Gatsby. Wiele o tej książce słyszałam i odrobinę boję się rozczarowania, ale kto wie - może mnie zachwyci?

Harper Lee - Zabić drozda. Bardzo długo się do niej przymierzałam, a wreszcie się zabiorę za czytanie.



Mieliście okazję czytać którąś z powyższych książek? A może i w swoich planach macie jakiś tytuł? :) 
Koniecznie dajcie znać!

Katarzyna Bonda - Okularnik


Katarzyna Bonda, Okularnik, MUZA, 2015, 846 stron.

Minął ponad rok od mojego ostatniego spotkania z Katarzyną Bondą, a chociaż druga część tetralogii - „Okularnik” - od dłuższego czasu czekała na półce, to jakoś nie mogłam się zabrać za jej czytanie. Nie wiem czy trochę powstrzymywała mnie kwestia pokaźnej ilości stron (prawie 850!), czy może po prostu aż tak nie byłam ciekawa co dzieje się z Saszą Załuską po wydarzeniach z „Pochłaniacza”. Gdy już jednak po książkę sięgnęłam (przyjmijmy, że musiała po prostu nabrać więcej mocy) spodziewałam się, że - podobnie jak w przypadku pierwszego tomu - stosunkowo dobrze odnajdę się w stworzonej przez autorkę historii, bo styl jej pisania już wcześniej przypadł mi do gustu.

W życiu Saszy wszystko mogłoby się zacząć wreszcie układać – powrót do policji, od którego jest już o krok, a także coraz bliższa relacja z kolegą z pracy, wróżąca być może coś więcej. Profilerka doskonale jednak wie, że dopóki nie zamknie rozdziału z przeszłości związanego z byłym kochankiem, swego czasu podejrzewanym o straszne zbrodnie (który podobno był martwy, a nagle znajduje się w ośrodku dla zaburzonych osób), to nie będzie w stanie skupić się na układaniu sobie życia. Zgodnie z tą myślą jedzie do Hajnówki, by się z nim spotkać i cóż… w międzyczasie wplątuje się chyba we wszystkie dostępne akurat kłopoty.

Zygmunt Miłoszewski - Ziarno prawdy


Zygmunt Miłoszewski, Ziarno prawdy, W.A.B., 2014, 363 strony.

Tony dokumentów i mnóstwo przeszłości, która się w niej kryje, nie odgrodziły Archiwum Państwowego od widoku niedawno dokonanej zbrodni. Pod jego murami zostaje znalezione nagie ciało kobiety z brutalnie poderżniętym gardłem. Nic nie wskazuje na to, by ktokolwiek miał motyw, żeby ją zabić – powszechnie lubiana, angażująca się społecznie szczęśliwa mężatka. Znaleziony niedaleko miejsca zbrodni nóż do rytualnego uboju zwierząt, wykorzystywany przez żydowskich rzeźników, nie wróży nic dobrego, szczególnie w mieście, w którym mimo upływu lat, nadal tlą się antysemickie nastroje.

Minęło trochę czasu od mojego ostatniego spotkania z Teodorem Szackim („Uwikłanie”) i sporo się w jego życiu zmieniło. Rozstanie z żoną, przeprowadzka z Warszawy do Sandomierza i próby rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Pan Prokurator naprawdę wierzył, że w urokliwym, małym miasteczku odnajdzie siebie i zdoła jakoś poukładać sobie codzienność. Szybko jednak okazuje się, że nie będzie ani łatwo, ani przyjemnie, a samotność usilnie wgryza się w każdy dzień. Nowa, wreszcie poważna, sprawa jest szansą na skupienie się na czymś, w czym Teodor Szacki jest naprawdę dobry – odkrywaniu mordercy.

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy