Lily Brooks-Dalton – Dzień dobry, północy


Lily Brooks-Dalton – Dzień dobry, północy [Good Morning, midnight], tłum. Magdalena Słysz, Czarna Owca, 2017, 272 strony.

„Dzień dobry, północy” nie zabolała mnie tak, jak myślałam, że to zrobi. Spodziewałam się tego po książce, w której tak wiele jest samotności, analizowania przeszłości i przyglądania się nie tylko gwiazdom, ale i swojemu życiu. Nie ścisnęła mi serca na tyle mocno, żebym mogła się nią całkowicie zachwycić, ale może po prostu inne rzeczy ściskają mi je bardziej. Nie oznacza to jednak, że powieść stworzona przez Lily Brooks-Dalton nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia – jestem bowiem pewna, że zapamiętam ją na dłużej.

Czytaj dalej

Jane Harper – Susza


Jane Harper, Susza [The Dry], tłum. Magdalena Nowak, Czarna Owca, 2017, 376 stron.

Kiedy sięgałam po debiutancką książkę Jane Harper, nie miałam jakichś szczególnych przeczuć. Wystarczyło jednak kilkadziesiąt stron lektury i mój apetyt na naprawdę ciekawą historię zaczął rosnąć. Małe miasteczko, w którym wszyscy się znają, ale wcale nie oznacza to, że darzą się bezwarunkową sympatią, intrygujący klimat powieści - upał i trwająca drugi rok susza dająca się wszystkim we znaki oraz morderstwo, które wstrząsnęło niewielką społecznością australijskiej Kiewarry. Luke zabił najpierw swoją żonę, a później kilkuletniego syna. Następnie odjechał kilka kilometrów od swojej farmy i użył strzelby po raz trzeci – kierując jej lufę w swoją głowę.  

Czytaj dalej

Dominika van Eijkelenborg – Kiedy będziemy deszczem


Dominika van Eijkelenborg, Kiedy będziemy deszczem, Wydawnictwo Kobiece, 2017, 431 stron.

„Kiedy będziemy deszczem” to książka, której daleko jest do trzymającego w napięciu thrillera i zdecydowanie uważam, że przedstawianie jej w ten sposób działa jedynie na niekorzyść i jest przyczyną rozczarowań. Wiem, że sama czułabym ogromny niedosyt, gdybym czekała na dreszcz niepokoju pożądany przy tego typu pozycjach i nie dziwię się, że tak nastawionym czytelnikom ta historia może nie przypaść do gustu. Tym bardziej cieszę się, że przed lekturą miałam okazję zapoznać się z kilkoma opiniami, dzięki którym zdałam sobie sprawę czego mogę się spodziewać. Historii stworzonej przez Dominikę van Eijkelenborg bliżej do powieści psychologicznej, w której początkowe wydarzenia wcale nie są preludium do skupienia się na poszukiwaniu sprawcy, lecz pretekstem, by lepiej poznać emocje targające główną bohaterką.

Inga znika. Holenderskie miasteczko, w którym mieszka razem z mężem i dwójką dzieci, to stosunkowo niewielka przestrzeń, a jednak kobieta i jej pies rozpłynęli się w powietrzu. Policja szybko dociera do korespondencji mailowej, z której wynika, że nie była zadowolona ze swojego życia i miała romans. Czy rzeczywiście mogła uciec z kochankiem? Mężowi trudno jest w to uwierzyć, ale przecież w ostatnim czasie tak naprawdę jej nie zauważał, wpatrzony nieustannie w ekran laptopa i telefonu.

Czytaj dalej

Mark Twain – Przygody Tomka Sawyera


Mark Twain, Przygody Tomka Sawyera [The Adventures of Tom Sawyer], tłum. Marceli Tarnowski, Bellona, 2014, 284 strony.

Wygląda na to, że ciągnie mnie ostatnio do książek, w których dominuje dziecięca perspektywa. Niedawno patrzyłam na świat oczami kilkuletniego Andersa z powieści Sigurda Hoela „Droga na kraniec świata”, a tym razem miałam okazję sprawdzić, jakie przygody przeżywał Tomek Sawyer w historii stworzonej przez Marka Twaina.

Bardzo się starałam sobie przypomnieć, ale przez dłuższy czas naprawdę nie miałam pewności, czy czytałam wcześniej „Przygody Tomka Sawyera”. To dziwne, bo znałam tego bohatera, a gdy o nim myślałam przed niedawną lekturą, to od razu miałam w głowie scenę z malowaniem płotu. Problem w tym, że nie wiedziałam czy ten obraz nie utrwalił mi się ze względu na teatralną sztukę, którą kiedyś w dziecięcych latach widziałam, a która zapadła mi w pamięć również dlatego, że była – z tego co kojarzę - moim pierwszym zetknięciem z teatrem. Sprawdziłam jeszcze jeden trop – czytałam jakieś dwa lata temu inną książkę autora – „Pamiętnik Adama i Ewy” i okazało się, że w swoich wrażeniach z lektury wspominam o tym, że „Przygody Tomka Sawyera” znam. Sprawa się wyjaśniła, ale wygląda na to, że to był dobry pomysł, by sobie ten tytuł przypomnieć.

Czytaj dalej

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy