Peter May – Na Szlaku Trumien


Peter May, Na Szlaku Trumien [Coffin Road], tłum. Lech Z. Żołedziowski, Albatros, 2018, 384 stron.

Pamiętam, że jakiś czas temu zastanawiałam się nad przeczytaniem książki „Na gigancie” Petera May’a, ale nie miałam wcześniej z autorem do czynienia, a opis nie sprawił, że zapragnęłam koniecznie ten tytuł poznać. Niedługo później wpadła mi w oko jego inna powieść - „Na Szlaku Trumien” i tym razem poczułam się zaintrygowana na tyle, by po książkę sięgnąć. Ostatnia strona za mną i mogę napisać, że chociaż fajerwerków nie było, to naprawdę polubiłam się z tym szkockim pisarzem i teraz już bez oporów rozejrzę się za innymi historiami, które stworzył.

Czytaj dalej

Mario Puzo – Rodzina Borgiów


Mario Puzo, Rodzina Borgiów [The Family], tłum. Zygmunt Halka, Władysław Masiulanis, Albatros, 2018, 448 stron.

Z jednej strony byłam bardzo ciekawa „Rodziny Borgiów”, a z drugiej muszę przyznać, że nastawiłam się do niej sceptycznie – trochę dlatego, że w głowie wybrzmiewały mi pełne rozczarowania opinie, które tu i ówdzie napotkałam, a trochę ze względu na fakt, że ostatnio czytana książka Mario Puzo, czyli „Omerta” nieco mnie zawiodła. Po niej poprzeczka, którą przy „Ojcu chrzestnym” i „Sycylijczyku” postawiłam autorowi bardzo wysoko, nieco opadła. Teraz mogę już napisać, że „Rodzina Borgiów” nie trafi może do moich ulubionych powieści amerykańskiego pisarza, ale czytało mi się ją naprawdę dobrze i moje obawy okazały się niepotrzebne.

Czytaj dalej

Melissa Ashley – Malarka ptaków


Melissa Ashley, Malarka ptaków [The Birdman's Wife], tłum. Agnieszka Patrycja Wyszogrodzka-Gaik, Czarna Owca, 2018, 506 stron.

Gdy myślę o „Malarce ptaków”, to przypominają mi się moje odczucia po lekturze „Zimowej opowieści” Marka Helprina – powieści, która z jednej strony mnie oczarowała, a z drugiej momentami trochę nużyła. Zdecydowanie czuje się, że Melissa Ashley przelała na papier swoją miłość do ptaków oraz fascynację prawdziwą postacią Elizabeth Gould – kobiety żyjącej w XIX wieku, która z determinacją dążyła do realizowania swojej pasji. Jednocześnie mimo tego, jak bardzo barwna jest ta historia i z jaką dbałością o szczegóły skonstruowana, to nie ukrywam, że czytało mi się ją momentami dosyć opornie.

Czytaj dalej

Mikel Santiago – Ostatnia noc w Tremore Beach


Mikel Santiago, Ostatnia noc w Tremore Beach [La última noche en Tremore Beach], tłum. Maria Mróz, Czarna Owca, 2016, 390 stron.

Wygląda na to, że Mikel Santiago lubi tworzyć bohaterów, którzy zmagają się z niemocą twórczą – w powieści „Zła droga” Bert Amendale nie potrafił skupić się na pisaniu kolejnej powieści, a w „Ostatniej nocy w Tremore Beach” Peter Harper przeżywa kryzys w komponowaniu nowych utworów. W obu przypadkach wcześniejsze sukcesy nie stały się gwarancją pozostania na piedestale. Spadanie z niego okazało się bolesne, a to nie jedyny problem z jakim panowie musieli się mierzyć. Hiszpański autor wrzucił ich bowiem w wir niebezpiecznych wydarzeń i  w pewnym momencie nie wiadomo co jest prawdą, a co jedynie wytworem wyobraźni. I o ile „Zła droga” wywołała u mnie niedosyt, bo miała świetne momenty i jednocześnie niewykorzystane zadatki na genialną powieść, o tyle „Ostatnia noc w Tremore Beach” usatysfakcjonowała mnie bardziej.

Czytaj dalej

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy