Anne B. Ragde - Córka

22.02.2026



Anne B. Ragde, Córka [Datteren], tłum. Karolina Drozdowska, Ewa M. Bilińska, Smak Słowa, 2020, 338 stron.

Już nie raz przekonałam się, że nawet kiedy mija trochę czasu od lektury poprzedniego tomu sagi rodziny Neshov to i tak mam wrażenie, jakbym tylko na moment wyszła tej historii. Łatwo jest mi wrócić na gospodarstwo, a poszczególne elementy fabuły szybko wskakują na swoje miejsce. Tym razem jednak to spotkanie z bohaterami było o tyle trudne, że jest zakończeniem tej pełnej emocji podróży i zwyczajnie przykro mi, że za mną już ostatni tom serii stworzonej przez norweską pisarkę.

Gdybym miała wskazać co tym razem wysuwa się na pierwszy plan to pewnie byłoby to stawianie nowego masztu w gospodarstwie Neshov, prowadzenie przez Torunn biura pogrzebowego, codzienne życie w domu opieki, który dla Tormoda jest domem i przygotowania do przyjazdu Erlenda i całej jego rodziny. 

Wiem, że dla wielu czytelników fabuła czy to całej sagi, czy szczególnie tego tomu nie jest jej mocną stroną. Dla mnie jednak te pozornie prozaiczne wątki, zwyczajne czynności, którym Anne B. Ragde poświęca tak wiele miejsca zawsze miały drugie dno i stanowiły opowieść o ludziach, o ich wrażliwości, przeżytych traumach i tym, z czym nadal się mierzą. W tym kontekście zapłacenie za maszt, nieprzygotowanie na oczko w rajstopach czy urządzanie gospodarstwa po swojemu naprawdę mają głębsze znaczenie. W każdym razie ja tak to widzę i czuję, ale jasnym jest dla mnie, że odbiór tej książki może być różny.




Już od „Ziemi kłamstw Anne B. Ragde potrafiła sprawić, że przejmowałam się losami rodziny Neshov i czułam wzruszenie w sytuacjach, które nie były w oczywisty sposób poruszające. I nic się pod tym kątem nie zmieniło. Dla mnie to wielka sztuka, by w tej zwyczajności zmieścić tak wiele emocji - ujmować w słowach spokój chwili, ten moment głębokiego oddechu czy wręcz przeciwnie - intensywność i burzę, która właśnie w kimś szaleje. 

„Córka” to moim zdaniem zdecydowanie dobre zakończenie tej serii, bo poczułam, że życie bohaterów gdzieś tam może toczyć się dalej, że ten szósty tom nie jest takim końcem, który zamyka wszystkie drzwi. Jest kropką, ale dla czytelnika, a dla postaci, z którymi się zżyłam to jedynie kolejny fragment większej układanki. 


  Garść cytatów:

Nie ma co porównywać własnych traum z cudzymi, jeśli się ma traumę to się ją ma (...). Własny ból nigdy nie staje się mniej znaczący na skutek tego, że inni mają gorzej” . (s. 145)

Ale w długich, ciemnych wieczorach czaiło się szczęście. Mogła zapalić świeczkę, umościć się na sofie i spokojnie czytać książkę, ciemność nigdy jej nie przerażała, wręcz przeciwnie. Miała uczucie, że słoneczne dni i noce wywierają na nią jakąś presję, że należy wtedy o każdej porze być aktywnym, czujnym, zadowolonym i towarzyskim, tymczasem mrok dawał jej możliwość odpoczywania we własnym towarzystwie”. (s. 211)


         
       

Zobacz również

0 komentarze

Zapraszam do dyskusji i dziękuję za każde pozostawione słowo :)

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy