A.R. Torre - Dobre kłamstwo

22.03.2026



A.R. Torre, Dobre kłamstwo [The Good Lie], tłum. Robert J. Schmidt, 2026, Muza, 350 stron.

Krwawy Rzeźnik złapany! Brutalny i do tej pory nieuchwytny seryjny morderca wreszcie przestaje być jedynie pseudonimem, a zyskuje imię i nazwisko - Randall Thompson. Dowody przeciwko nauczycielowi lokalnego liceum są mocne, bo wskazała go jego niedoszła ofiara, której udało się uciec. W winę mężczyzny nie wierzy jednak ceniony prawnik Robert Kavin i ta wiara musi być niezwykle silna, bo przecież inaczej nie podjąłby się obrony zabójcy własnego syna, prawda? W sprawę zaangażowana zostaje także Gwen Moore - psychiatrka mająca na co dzień ma do czynienia z pacjentami u których obsesje i gwałtowność często idą w parze...

„Dobre kłamstwo” to jedna z tych książek, w które bardzo łatwo się wchodzi i szybko się czyta i może być dobrym wyborem, gdy szukamy czegoś wciągającego od pierwszych stron. Już sam pomysł, by historię zaczynać od momentu, kiedy seryjny morderca zostaje złapany jest ciekawy, bo czy jest jeszcze coś, co może nas w tej sytuacji intrygować? Czy zatopimy się w motywacji zabójcy, czy raczej zaczniemy się zastanawiać czy ten, którego złapano faktycznie nim jest?



Dla mnie to nie jest tak naprawdę historia o Krwawym Rzeźniku, bo mam wrażenie, że chociaż to jego działania są przyczyną wszystkiego, co się teraz dzieje, to on sam pozostaje trochę z boku. Mamy tu więcej nastolatka który znalazł się w blasku fleszy jako ten, któremu udało się uciec, mamy ojca, który w tragicznych okolicznościach stracił syna i chce dotrzeć do prawdy, mamy psychiatrkę, która z jednej strony zaczyna wątpić w swoje zawodowe umiejętności, a z drugiej jest zafascynowana możliwością zbliżenia się do sprawy seryjnego mordercy. 

I zdawałoby się, że taka mieszanka postaci związanych z intrygującą notabene sprawą mogłaby być idealnym punktem wyjścia do stworzenia ciekawych, przemyślanych portretów psychologicznych. Moim zdaniem jednak niestety nim nie jest, bo ilość niespójnych zachowań i  powierzchowne potraktowanie motywacji bohaterów mi osobiście odebrało część przyjemności z lektury. Tu wszystko idzie zbyt szybko, zbyt gładko, a relacje między postaciami, szczególnie w dalszej części powieści totalnie mnie nie przekonały. Szkoda, bo mam wrażenie, że można było się nad portretami psychologicznymi pochylić bardziej i sięgnąć głębiej.

Nie oznacza to oczywiście, że nie można się przy „Dobrym kłamstwie” nieźle bawić, bo A.R. Torre prowadzi swoją powieść tak, że strony przewracają się same i nawet nie wiadomo kiedy dociera się do ostatniej. Po drodze jest trochę niepewności, w którą stronę powędruje fabuła i to pozwala utrzymać zaciekawienie na dobrym poziomie. Intrygujący pomysł na historię, która zapewniła mi kilka godzin rozrywki, ale nie dostarczyła naprawdę silnych wrażeń i na półkę mocnych, skomplikowanych thrillerów psychologicznych z pewnością nie trafi.

Zobacz również

1 komentarze

  1. Brzmi jak całkiem wciągająca lektura, choć rozumiem Twój zarzut dotyczący powierzchownego potraktowania psychologii postaci. Czasami takie thrillery bardziej stawiają na tempo i napięcie niż na dogłębne portrety bohaterów, co może pozostawiać pewien niedosyt.

    Podoba mi się jednak Twój punkt widzenia, że historia skupia się bardziej na tym, jak wydarzenia wpływają na innych ludzi, niż na samym mordercy. To ciekawa perspektywa – pokazuje, że czasem to nie zło jest fascynujące samo w sobie, ale konsekwencje, które wywołuje w życiu zwykłych ludzi.

    Fajnie, że mimo wszystko udało Ci się czerpać przyjemność z lektury. Widać, że Torre potrafi utrzymać tempo i zainteresowanie, nawet jeśli psychologia postaci nie jest do końca dopracowana. Dla kogoś, kto chce szybkiego, wciągającego thrillera, może być to idealna pozycja.

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do dyskusji i dziękuję za każde pozostawione słowo :)

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy