Harlan Coben - Najczarniejszy strach
14.07.2026Harlan Coben, Najczarniejszy strach [Darkest Fear], tłum. Andrzej Grabowski, Albatros, 2021, 384 strony.
Myron Bolitar, tom 7
Agencja sportowa Myrona przeżywa nienajlepszy czas, ale to właściwie nic w porównaniu z tym, w co jej właściciel zostanie wplątany. Poszukiwania dawcy szpiku, który jest aktualnie jedyną nadzieją trzynastoletniego chłopca, tajemnicze zaginięcia, które nie wiadomo czy w ogóle miały miejsce, telefony wywołujące najczarniejszy strach. Cóż, na nudę narzekać zdecydowanie nie może. I na szczęście czytelnik też nie.
Dobra passa moich spotkań z serią książek o Bolitarze trwa. Dwa poprzednie tomy („Jeden fałszywy ruch” i „Ostatni szczegół”) to była świetna rozrywka i zastanawiałam się czy nie nadejdzie teraz jakiś spadek formy amerykańskiego autora. Na szczęście jednak tradycyjnie miałam okazję, by pogłowić się nad kryminalną zagadką, a strony przewracały się same. Mam też takie poczucie, że pomaga mi robienie sobie pomiędzy kolejnymi częściami przerw - dzięki temu fakt, że opierają się one na podobnym schemacie jakoś mi nie przeszkadza i bawię się zdecydowanie dobrze.
Dużo emocji towarzyszy Myronowi w „Najczarniejszym strachu” i stanowi to idealny kontrast dla niewzruszonego niczym Wina. Ta dwójka stanowi tak świetny duet, że spędzanie z nimi czasu to czysta przyjemność. Ma się wrażenie, że Bolitar dla bliskich osób zrobiłby wszystko, a Lockwooda po prostu dobrze mieć po swojej stronie. I lepiej go nie lekceważyć, bo to się może zemścić. Boleśnie.
Trzeba powiedzieć, że Harlan Coben dosyć mocno postanowił zakręcić czytelnikiem jeżeli chodzi o zagadkę. Być może na końcu można nawet odnieść wrażenie, że trochę za bardzo wszystko poplątał, ale to nie zmienia faktu, że dopasowywanie po drodze elementów sprawiało mi sporo frajdy. Szybkie tempo wydarzeń, krótkie rozdziały i zacne towarzystwo sprawiły, że czas mijał mi przy tej książce ekspresowo. Poza tym autor ma taką świetną umiejętność łączenia humoru z całkiem poważnymi kryminalnymi sprawami, a to nie jest coś, co tak łatwo zrobić.
Książki Cobena, a seria z Myronem w szczególności, stały się dla mnie oczywistym wyborem, gdy szukam lektury do szybkiego zaczytania. Być może też - ale nie ubolewam nad tym jakoś wybitnie - szybkiego zapomnienia, bo szczegóły fabuły nie rozgaszczają się w mojej głowie na długo. Za to Bolitar i Lockwood w moim serduszku mają miejsce zapewnione i cieszę się, że jeszcze kilka spotkań przed nami.
„Niemniej utwierdził się w uniwersalnej prawdzie, że kłamstwa są jak wzbierające wrzody. Możesz odsuwać je od siebie. Możesz zamykać je w skrzyniach i zakopywać w ziemi. W końcu jednak przeżerają wieka trumien. Wygrzebują się z grobów. Mogą spać całymi latami. Ale zawsze się budzą. Wypoczete, mocniejsze, jeszcze bardziej podstępne i zdradliwe.
Kłamstwa zabijają”. (s. 376)













0 komentarze
Zapraszam do dyskusji i dziękuję za każde pozostawione słowo :)