Romy Hausmann - Córeczka

18.07.2026



Romy Hausmann, Córeczka
[Himmelerdenblau], tłum. Agata Teperek, W.A.B., 2026, 464 strony.

Ciągle mam w pamięci to napięcie, które towarzyszyło mi przy powieści „Ukochane dziecko” Romy Hausmann i to, jak duże wrażenie na mnie zrobiła. Jej druga książka „Perfect Day”, chociaż całkiem dobra, to nie miała już takiej siły rażenia i zostawiła mnie z delikatnym niedosytem. Tym bardziej byłam więc ciekawa jak przebiegnie kolejne spotkanie z niemiecką autorką. 

Mija dwadzieścia lat od zaginięcia Julie, a Theo nie potrafi się pogodzić z tym, że być może nigdy nie dowie się co stało się z jego ukochaną córką. Ma wrażenie, że tylko ten brak odpowiedzi nie pozwala mu całkowicie poddać się postępującej demencji. Zagubiony w codzienności, w mieszkaniu, którego czasami nie poznaje, znajduje w pewnej podcasterce iskrę nadziei na jakiś przełom w sprawie. Liv Keller tematem true crime zajmuje się już od jakiegoś czasu, ale dopiero teraz pozna smak bycia w centrum wydarzeń sprawy, o której opowiada. Problem w tym, że dziewczyna nie ma pojęcia, na co tak naprawdę się piszę.



Po każdą książkę sięgam z ciekawością i nadzieją na dobrą lekturę, ale czasami do tego momentu otwierania nowej powieści dochodzi taka silniejsza niż zwykle ekscytacja. I tak czułam przy „Córeczce”, z miejsca wchodząc całą sobą w tę historię. A gryzie i niepokoi od początku, powoduje niemal taki dyskomfort niepewności wobec tego, co kryje się na kolejnych stronach. Czy to napięcie utrzymało się przez cały czas? Cóż, przyznaję, że nie, ale to nie zmienia faktu, że jest tu taki klimat nieufności, który ja bardzo lubię. Ciągle towarzyszyło mi wrażenie jakbym znała tylko kawałek prawdy, jakby ten obrazek ewidentnie miał luki. I kto wie czy nie wypełniłabym ich dopiero na ostatnich stronach z pełną zaskoczenia miną, gdyby nie to, że mam już na tyle duże doświadczenie w takich kryminalnych historiach, że udało mi się domyślić rozwiązania wcześniej.

Autorka umiejętnie portretuje swoich bohaterów, więc można poczuć to zagubienie, którym przesiąknął Theo, ten strach przed zapominaniem pewnych rzeczy i tym, że słowa jakoś nie układają się tak, jak powinny, ale też jego determinację w chęci dotarcia do prawdy. Można też poczuć to miotanie się Liv, która tak bardzo chce być akceptowana i doceniona, że nie dostrzega oczywistych prawd i błądzi próbując sprostać wymaganiom, które często sama sobie ułożyła w głowie. Jest też Sophia - młodsza siostra Julie, która mimo upływu lat wciąż tkwi w cieniu zaginionej, wciąż nie poradziła sobie z tym, jak to wydarzenie zmieniło jej całą rodzinę. I mamy też Daniela - chłopaka, który te dwadzieścia lat temu był idealnym podejrzanym, a chociaż teoretycznie policja nie uznała go za winnego, to dla wielu nadal jest tym, który musiał mieć ze sprawą coś wspólnego. Romy Hausmann postawiła na postaci na różne sposoby przetrącone przez życie, przygniecione i przeszłością, o której nie sposób zapomnieć i teraźniejszymi lękami. 



Podejrzewam, że nie uwolnię się już od porównywania kolejnych książek autorki do „Ukochanego dziecka”, przynajmniej dopóki jakaś inną powieść nie dorówna tej ulubionej. A „Córeczce” niestety się to nie udało. To była historia, w której zaczytałam się w pełnym napięcia oczekiwaniu, ale ten poziom początkowego niepokoju niestety się nie utrzymał. Mimo to czułam się zaintrygowana zagadką, przekonała mnie kreacja bohaterów i uważam, że Romy Hausmann to jedna z takich pisarek, po których można, a nawet należy się sporo spodziewać. Stawiam jej poprzeczkę wysoko, więc być może trudno jest do niej dosięgnąć, ale mam nadzieję, że jeszcze mnie zaskoczy. Jej najnowszą powieść przeczytać na pewno warto, bo chociaż do ostatniej strony dotarłam już bez tak dużych emocji jak na początku, to i tak uważam lekturę za udaną.

Garść cytatów:

Ludzi nie przekonasz. Oni na to nie pozwolą. Z opinii dziergają prawdę, a z rzekomej prawdy skręcają sznurek”. (s. 23)

Znam się na samotności, tak czy inaczej, powiększa każdą przestrzeń, czasem tak bardzo, że wypełnia ona jakby cały świat”. (s. 143)

       

Zobacz również

0 komentarze

Zapraszam do dyskusji i dziękuję za każde pozostawione słowo :)

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy