Moje ostatnie spotkanie z prozą C. M.
Lakotty w postaci „Nocnej rozmowy” nie
obyło się bez drobnych zgrzytów, ale jednak sprawiło, że z ciekawością
sięgnęłam po kolejną książkę tej autorki. W „Madeleine” zainteresował mnie opis fabuły, (nie polecam czytania w
całości ze względu na to, że zdradza zdecydowanie zbyt wiele) sugerujący
historię nie tylko pełną miłości, ale również intryg i błędnych wyborów, które potrafią
zepchnąć życie na zupełnie niespodziewane tory.
Madeleine i Helier obdarzyli się uczuciem,
które zdawałoby się zdolne będzie przetrwać wszystko. Zapatrzeni w siebie
planowali wspólną przyszłość przepełnioną szczęściem, wzajemnym zaufaniem,
wiernością i przede wszystkim niegasnącą miłością. To wszystko naprawdę miało
szansę się spełnić… do czasu aż na horyzoncie pojawiła się Yvonne, dziewczyna o
której bez przeszkód można powiedzieć, że miała diabła za skórą. Rudowłosa
piękność, której urok robił wrażenie niemal na wszystkich,
pozwalając jej zdobywać bez problemu to, co chciała, zawiódł w przypadku
Heliera. Yvonne nie zamierzała jednak bezczynie patrzeć na bijące w oczy
szczęście kuzynki i przyszłego lekarza – postanowiła zrobić absolutnie wszystko, aby rozdzielić tych dwoje i zdobyć mężczyznę dla siebie.
- 21.09.2014
- 18 Komentarze


