Sięgając po „Nie ma tego złego” liczyłam na historię lekką i przyjemną, przez którą płynie się na totalnym luzie i z uśmiechem. Nie nastawiałam się na nic przełomowego, bo w przypadku takich tytułów ważne jest dla mnie po prostu łatwe zaangażowanie się w książkę i to miłe uczucie rozluźnienia w trakcie czytania. Problem w tym, że powieść Lauren Weisberger okazała się mniej zajmująca niż przewidywałam i znacznie bardziej przeciętna, niż byłabym w stanie bez żadnych zastrzeżeń zaakceptować.
- 4.09.2022
- 14 Komentarze



