Przemysław Piotrowski - Markiz

23.06.2026



Przemysław Piotrowski, Markiz
, Czarna Owca, 2026, 344 strony.

Tym razem mniej obawiałam się kolejnego spotkania z Igorem Brudnym, bo po ostatnim („Fetysz”) czułam, że autor wraca na właściwe tory. Było tam zdecydowanie mniej absurdów związanych z relacją głównych postaci, a więcej dusznego klimatu i skupienia na śledztwie. Cieszę się, że dziewiąty tom utrzymał ten trend i dostarczył mi dawkę całkiem dobrej kryminalnej rozrywki.

Igor Brudny jak nigdy postanawia nie angażować się w sprawę brutalnego morderstwa, które rozegrało się na Helu. Przyjechał do tego miasta z Julką w zupełnie niezawodowym celu i mocno trzyma się postanowienia, by tym razem inni walczyli ze złem w ludzkiej postaci. Ale cóż, to zło jakoś upodobało sobie zielonogórskiego nadkomisarza i niezależnie od tego, jak bardzo by się bronił, to i tak znajdzie do niego dojście.



Różnie było do tej pory u Przemysława Piotrowskiego z przenoszeniem akcji w inne niż lubuskie rejony, więc nie byłam pewna czy przekonają mnie takie nadmorskie wojaże. Przyznaję jednak, że autorowi udało się stworzyć klimat, w którym czuje się zimno wdzierające pod ubranie i smagający po twarzy wiatr. I może to tylko niska temperatura, a może jednak dreszcz niepokoju, gdy zabójca w coraz bardziej wynaturzony sposób daje upust swoim zbrodniczym instynktom. Tak czy inaczej kolejne wydarzenia wciągają i „Markiza” czytałam ze sporym zainteresowaniem.

Nie jestem natomiast fanką rozwiązania, na które ostatecznie postawił autor. Nie przeczę, że nieźle zgrywa się z całością, ale to trochę jak z układanką, w której dopasowało się wszystkie elementy, ale na końcu brakuje jakoś satysfakcji z całego procesu. Trochę było za łatwo i bez większych zaskoczeń. Czekam na taki tom, który pod tym względem wbije mnie w fotel.



Przyzwyczaiłam się już, że z Igorem Brudnym nie łączy mnie jakaś silna więź, ale jednak mimo wszystko coś mnie przy tej serii trzyma. Od czasu do czasu któryś tom zalicza spadek i wtedy zastanawiam się czy sięgać po kolejny, ale ostatecznie daję się skusić. „Markiz” poniżej dobrego poziomu nie zszedł, więc to spotkanie okazało się udane.

                           


Zobacz również

0 komentarze

Zapraszam do dyskusji i dziękuję za każde pozostawione słowo :)

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy