Suzanne Collins - Wschód słońca w dniu dożynek



Suzanne Collins, Wschód słońca w dniu dożynek [Sunrise on the Reaping], tłum. Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Piotr Budkiewicz, Must Read, 2025, 404 strony.

Główna trylogia „Igrzysk śmierci” już zawsze będzie mi się kojarzyła z takim rodzajem totalnego zaczytania, jaki uwielbiam. Wszystko dookoła przestało istnieć, a ja po dotarciu do ostatniej strony pierwszego tomu po prostu musiałam wiedzieć co dalej. W zetknięciu z  „Balladą ptaków i węży” siła tych wrażeń nie była już może tak duża, ale książka dała mi świetną możliwość powrotu do świata stworzonego przez Suzanne Collins. Tym razem także miałam ku temu okazję, bo dzięki kolejnemu prequelowi - „Wschód słońca w dniu dożynek” trafiłam do Panem w momencie, gdy odbyć miały się pięćdziesiąte igrzyska na drugie Ćwierćwiecze Poskromienia.

Czytaj dalej

Suzanne Collins – Ballada ptaków i węży



Suzanne Collins, Ballada ptaków i węży [The Ballad Of Songbirds And Snakes], tłum. Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Piotr Budkiewicz, Media Rodzina, 2020, 544 strony.

Pamiętam, jakim zaskoczeniem było dla mnie zetkniecie z serią Igrzyska śmierci Suzanne Collins. Pierwszy tom czytałam ponad dziewięć lat temu w ramach Blogowego Klubu Książki i podeszłam do niego bez wielkiego entuzjazmu, bo miałam wrażenie, że to nie moje klimaty. I do dziś wspominam jak bardzo i niespodziewanie mnie ta historia wciągnęła, jak bez chwili zastanowienia, pod wpływem impulsu, zamówiłam dwie kolejne części, żeby dowiedzieć się co dalej. A jednak kiedy pojawiła się możliwość, by sprawdzić, co było wcześniej, dzięki prequelowi wydanemu w 2020 roku, to jakoś odpuściłam, bo dla mnie to była zamknięta opowieść. Uznałam, że może kiedyś przeczytam. Cóż, to kiedyś nadeszło teraz, głównie ze względu na ekranizację książki, na którą chcę się wybrać.

Czytaj dalej

Suzanne Collins - Kosogłos

Suzanne CollinsKosogłos [Mockingjay], tłum. Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Piotr Budkiewicz, Media Rodzina, 2010, 373 strony.

Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji czytać trzeciej części historii stworzonej przez Suzanne Collins, a po zakończeniu lektury „W pierścieniu ognia” stawialiście sobie wiele pytań, to „Kosogłos” pozwoli Wam znaleźć odpowiedzi na większość z nich. Jaki los czeka Katniss w Trzynastym Dystrykcie i jak wygląda życie mieszkańców miejsca, które w teorii powinno w ogóle nie istnieć? Co stało się z Peetą i innymi osobami schwytanymi przez władze Kapitolu? Czy mieszkańcy Panem będą potrafili się zjednoczyć w walce o wolność i niezależność? Do czego zdolny jest prezydent Snow, by utrzymać tak skwapliwie budowaną rzeczywistość absolutnej dominacji nad dystryktami? Jak wiele poświęceń będzie wymagało powstanie i czy cel uświęca środki?

Dystrykt Dwunasty został zrównany z ziemią, a poza gruzami i zgliszczami nie zostało praktycznie nic. Wprawdzie Wioska Zwycięzców nie ucierpiała, ale trudno uznać to za jakieś pocieszenie, gdy po drodze do niej mija się szczątki ludzi, którzy nie zdołali uciec. Katniss obwinia się o wszystko co się stało, o każdą pojedynczą śmierć, a w podejmowaniu jakiegokolwiek działania widzi zagrożenie dla innych. W Trzynastym Dystrykcie, w którym teraz przebywają ocalali, pojawiają się wymagania wobec dziewczyny igrającej z ogniem – ma stać się Kosogłosem, symbolem rebelii i drogowskazem dla innych. Po raz kolejny zostaje obsadzona we wcześniej przygotowanej roli, wciśnięta w sztywne ramy oczekiwań i zmuszona do postępowania zgodnie ze scenariuszem, który ktoś napisał. Tak jakby ponownie trafiła na arenę, chociaż karty rozdaje tym razem Coin – prezydent rządząca w Trzynastce.

Czytaj dalej

Suzanne Collins - W pierścieniu ognia


Suzanne CollinsW pierścieniu ognia [Catching Fire], tłum. Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Piotr Budkiewicz, Media Rodzina, 2009, 360 stron.
Igrzyska śmierci, tom 2

Miałam się zabrać za jedną z książek Agathy Christie, ale ciekawość dotycząca tego, co wydarzy się w państwie Panem po niezwykle emocjonujących Głodowych Igrzyskach wzięła górę. Nie spodziewałam się, że historia stworzona przez Suzanne Collins aż tak mnie wciągnie i zapewni tyle wrażeń, więc tym bardziej chciałam wiedzieć jak potoczą się losy Katniss i całego Dwunastego Dystryktu. Miałam jednocześnie nadzieję, że druga część trylogii będzie bogatsza o to, czego w pierwszej odrobinę mi brakowało. Czy „W pierścieniu ognia” spełniło moje oczekiwania? Cóż, i tak i nie.

Życie Katniss po zwycięstwie w Igrzyskach organizowanych corocznie przez Kapitol zmienia się pod różnymi względami. Wraz z rodziną przenosi się do Wioski Zwycięzców, a głód, którego doznawała kiedyś, zaczyna być tylko wspomnieniem. Chociaż teoretycznie zyskała naprawdę wiele, to w rzeczywistości codzienność sprzed walki na arenie było znacznie prostsza. 

Czytaj dalej

Suzanne Collins - Igrzyska śmierci


Suzanne Collins, Igrzyska śmierci [The Hunger Games], tłum. Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Piotr Budkiewicz, Media Rodzina, 2009, 351 stron.
 Igrzyska śmierci, tom 1.

Uwielbiam takie zaskoczenia jak to, które pojawiło się przy okazji lektury „Igrzysk śmierci”. Tak naprawdę nie miałam zamiaru w najbliższym czasie zapoznawać się z popularną skądinąd powieścią autorstwa Suzanne Collins. Zmobilizowałam się jednak ze względu na Blogowy Klub Książki. Lekturę zaczęłam bez większego entuzjazmu - wydawało mi się bowiem, że to po prostu książka nie do końca trafiająca w mój czytelniczy gust. O tym, jak bardzo się mylę, przekonałam się już po kilkunastu stronach, gdy historia Głodowych Igrzysk wciągnęła mnie tak bardzo, że nie mogłam się od niej uwolnić.

Państwo Panem powstało na miejscu zniszczonej Ameryki Północnej. Kiedyś złożone z trzynastu dystryktów, a obecnie z dwunastu, jest zdecydowanie rajem na Ziemi. Niestety, tylko dla tych, którzy są u szczytu władzy i z Kapitolu rozporządzają ludzkim życiem. Dramatycznym przypomnieniem, że nikt nie powinien przeciwstawiać się panującym, są urządzane co roku Igrzyska. Z każdego dystryktu losowanych jest dwoje uczestników – łącznie dwadzieścia cztery osoby nazywane trybutami, które będą musiały stoczyć z sobą walkę o przetrwanie. A wszystko to w otoczce wielkiego medialnego wydarzenia, czyniącego zabijanie (im bardziej wymyślne i okrutne tym lepiej) rozrywką dla mas. I nieważne, że czyjaś córka lub syn właśnie walczy o życie – liczy się władza jaką mają nad wszystkim rządzący.

Czytaj dalej

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy