Jakub Małecki – Święto ognia



 Jakub Małecki, Święto ognia, SQN, 2021, 256 stron.

Nie pierwszy raz mam po literackim spotkaniu z Jakubem Małeckim silne wrażenie kłębiących się myśli – takich, które trudno jest wypunktować czy znaleźć konkretny początek i koniec. Szkoda, że nie da się ich wsadzić do jakiejś skrzyneczki, otworzyć przed wami i powiedzieć: patrzcie, to właśnie czuję! To poruszenie, które mam w sobie po lekturze jego książek, to dla mnie samej najlepszy dowód na to, że jest w nich coś, co taki stan wywołuje. Nawet jeśli nie do końca potrafię to opisać słowami.

Czytaj dalej

Jakub Małecki – Dżozef


 Jakub Małecki, Dżozef, SQN, 2018, 320 stron.

Powinnam mieć więcej zaufania do Jakuba Małeckiego, biorąc pod uwagę to, jak bardzo podobały mi się „Ślady”, „Dygot” i „Rdza”. A jednak długo zbierałam się do sięgnięcia po „Dżozefa”, mając w sobie jakąś niejasną obawę, że może on zachwiać moim zachwytem wobec prozy autora. Sama nie wiem z czego to wynikało – czy zarys fabuły nie do końca do mnie przemawiał, czy może odniesienia do Josepha Conrada trochę przestraszyły. Tak czy inaczej najpierw liznęłam odrobinę Conradowskiej prozy („Jądro ciemności”), a później, kiedy stwierdziłam, że „Dżozef” nabrał już na regale odpowiedniej mocy, zabrałam się do czytania. I cóż mogę napisać – to była kolejna bardzo dobra powieść polskiego pisarza, w której świetnie się odnalazłam. 

Czytaj dalej

Jakub Małecki – Rdza


Jakub Małecki, Rdza, SQN, 2017, 286 stron.

Wspominałam o tym, kiedy pisałam o książce „Ślady” Jakuba Małeckiego i przy okazji „Rdzy” znowu to do mnie wraca – o takiej prozie pisze mi się w pewnym sensie ciężko. Chcę się podzielić swoimi wrażeniami, a jednocześnie tak trudno mi je uchwycić, nazwać i mieć przy tym poczucie, że ujęłam jakoś składnie mocno nieskładne myśli. Niełatwo jest zamknąć w słowach to wewnętrzne poruszenie, kiedy czytałam „Rdzę” i uznanie wobec autora dla ożywiania bohaterów i historii, tak wyraźnie szarpiących różne struny w sercu.

Czytaj dalej

Jakub Małecki – Ślady


Jakub Małecki, Ślady, SQN, 2016, 300 stron.

Kiedy trafiam na taką książkę jak „Ślady” Jakuba Małeckiego, to mam wrażenie, że nie potrafię ubrać jej w słowa i zamknąć w konkretnych ramach. Właściwie zamiast o niej pisać mam ochotę mocniej się w nią wgryźć, wrócić do zawartych w niej opowieści, utrwalić to, co z pamięci umyka.

Czytaj dalej

Jakub Małecki – Dygot


Jakub Małecki, Dygot, Sine Qua Non, 2015, 315 stron.

O tym, że ciągnie mnie do powieści osadzonych w niewielkich społecznościach wiedziałam od dawna, ale to, że Jakub Małecki tak genialnie odnajduje się w takiej przestrzeni, jest moim niedawnym odkryciem. Nie byłam pewna czy proza tego autora mnie przekona, ale teraz nawet przez chwilę nie będę wahała się przed sięgnięciem po inne jego książki. „Dygot” okazał się tak klimatyczną, wciągającą i niecodzienną powieścią, że życzyłabym sobie jak najwięcej takich literackich odkryć.

Czytaj dalej

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy