Nicholas Sparks – Jedno życzenie



Nicholas Sparks, Jedno życzenie [The Wish], tłum. Anna Dobrzańska, Albatros, 2022, 448 stron.

Przyznaję, że różnie mi się z Nicholasem Sparksem układa. Przeszliśmy już przez delikatne zainteresowanie („Wybór”), dosyć gorzkie rozczarowanie („Pamiętnik”) i kilka przyjemnie spędzonych godzin („Powrót”). Teraz miałam okazję sięgnąć po kolejną powieść autora – „Jedno życzenie” – i z jednej strony znowu czułam taką łatwość przewracania kolejnych stron i zatopienia się w stworzonej przez niego historii, a z drugiej coraz mocniej utrwala mi się w głowie przekonanie, że nie jest to pisarz, który potrafi mnie zaskoczyć.

Czytaj dalej

Nicholas Sparks – Powrót

 Nicholas Sparks, Powrót [The Return], tłum. Maria Olejniczak-Skarsgard, Albatros, 2021, 416 stron.

Moje dotychczasowe doświadczenia z książkami Nicholasa Sparksa sprawiły, że nie byłam pewna czy chcę dać mu kolejną szansę. „Wybór” czytało mi się dosyć dobrze i sprawdził się jako lekka, niewymagająca lektura (chociaż wielkich emocji nie wywołał), a „Pamiętnik”, mimo dostrzegalnego potencjału, niestety mnie rozczarował. Dawno nie czytałam jednak żadnej typowo romantycznej historii, więc uznałam, że może akurat „Powrót” się w tej roli sprawdzi i przekona mnie bardziej do amerykańskiego pisarza. 

Czytaj dalej

Nicholas Sparks - Pamiętnik

Nicholas Sparks, Pamiętnik [The notebook], tłum. Anna Maria Nowak, Albatros, 2015, 252 strony.

Pamiętam, jak po przeczytaniu powieści „Wybór Nicholasa Sparksa zastanawiałam się czy przy kolejnym spotkaniu z autorem będę bardziej krytyczna (wtedy nie byłam może jakoś zachwycona, ale doceniłam lekkie pióro, a poza tym takiej niewymagającej lektury wówczas potrzebowałam), czy może pisarz zdoła mnie zachwycić. „Pamiętnik” pod wieloma względami mnie rozczarował, ale uczciwie przyznam, że stykając się z opiniami innych czytelników, trochę spodziewałam się, że tak to może się skończyć.

Noah ma trzydzieści jeden lat, a nadal żyje wydarzeniami sprzed ponad dekady. Pierwsza miłość okazała się czymś więcej niż tylko wakacyjnym zauroczeniem i chociaż mężczyzna spotykał się z innymi kobietami, to nigdy żadna nie dorównała jego dawnej ukochanej. Wspomnienia tkwią w nim nadal, szczególnie teraz, gdy wrócił w rodzinne strony i może być w miejscach, w których niemal czuję ślad jej obecności. Allie również nigdy nie zapomniała o tamtych wakacjach, a pewien wycinek z gazety burzy jej przedślubny spokój. Postanawia spotkać się z nastoletnią miłością, by upewnić się, że słusznie postępuje, wychodząc za mąż. Oboje szukają drogich ich sercom wspomnień, ale czy po latach mogą one być czymś więcej niż idealizowanym obrazem przeszłości?

Czytaj dalej

Nicholas Sparks - Wybór

Nicholas Sparks, Wybór [The choice], tłum. Elżbieta Zychowicz, Albatros, 2008, 336 stron.

Zanim zaczęłam lekturę „Wyboru”, gdzieś z tyłu głowy pojawiały mi się urywki opinii, które na temat prozy Nicholasa Sparksa słyszałam. Z jednej strony zachwyty nad lekkim piórem i umiejętnością poprowadzenia historii, z drugiej przekonanie, że dużo większe wrażenie robią filmy tworzone na podstawie książek autora, niż one same. Byłam bardzo ciekawa jakie wrażenie pisarz zrobi na mnie, a chociaż próbowałam się nie nastawiać na wielkie emocje, to jednak miałam nadzieję, że książka zdoła mnie na tyle poruszyć, żebym bez chwili wahania mogła sięgać po kolejne tytuły.

Sąsiedzka znajomość Travisa i Gabby to szybka (ekspresowa bym nawet powiedziała) historia wzlotów i upadków. Jest złość i wyrzuty, przeprosiny, rosnące zainteresowanie i nagle okazuje się, że coś ewidentnie wisi w powietrzu. Problem w tym, że kobieta ma chłopaka, którego kocha (a przynajmniej tak usilnie twierdzi) i z którym zamierza spędzić resztę życia, a z kolei Travis raczej nie jest zainteresowany jedynie przyjaźnią. Coraz trudniej będzie zachować dystans, szczególnie gdy mieszka się tak blisko siebie i nadarza się wiele okazji do wspólnego spędzania czasu.

Banalnie, bardzo banalnie, co pewnie nie uszło Waszej uwagi. Czasami potrafię jednak przymknąć na to oko, jeżeli akurat takiej lekkiej, niewymagającej lektury potrzebuję i gdy braki fabularne rekompensują inne elementy. Od początku czytało mi się „Wybór” wyjątkowo dobrze i płynnie, więc postanowiłam się nie zrażać i poczekać na rozwój wydarzeń. Od razu muszę zaznaczyć (ech, zupełnie nie buduję napięcia, wiem), że zaskoczeń do samego końca nie było - wprawdzie jeden wątek mógłby uchodzić za taki, który miał czytelnika wprawić w osłupienie, ale po pierwsze nie był znowu aż tak nieprzewidywalny, po drugie na takie rozwiązanie naprowadza jedno malutkie zdanie w tylnej części okładki. Możecie być jednak pewni, że historia nie ograniczy się jedynie do zrelacjonowania sąsiedzkiej znajomości Gabby i Travisa.

Nie tak dawno, przy okazji pierwszego spotkania z Richardem Paulem Evansem, postawiłam mu podobny zarzut – że w stworzonej historii nie ma żadnego powiewu świeżości. Okazuje się jednak, że mimo wszystko „Wybór” jakoś bardziej przypadł mi do gustu niż „Papierowe marzenia”. W obu przypadkach nie było zachwytu i ogromnych emocji, ale chyba po prostu styl Nicholasa Sparksa bardziej do mnie przemówił. A może to kwestia odpowiedniego nastroju na taką powieść?

Nie zapamiętam na długo bohaterów, których stworzył autor, ale w chwili czytania sprawdzili się w swojej roli – byli trochę typowi, ale jakoś zgrabnie w całą historie wpasowani – na tyle, że nie zgrzytałam zębami (no dobrze, może raz się zdarzyło) na sposób ich wykreowania. Czasami trudno było mi zrozumieć Gabby (nie pojmuje zachowania w stylu – kocham swojego chłopaka, ale wbrew wszystkiemu zbliżam się do innego), z drugiej jednak strony nie oznacza to, że jej postępowanie nie było autentycznie przedstawione. Całkiem dobrze sobie Nicholas Sparks poradził z przedstawieniem wewnętrznie rozdartej kobiety, która nie do końca jest szczęśliwa, a gdy na horyzoncie pojawia się szansa na zmianę, miota się nie wiedząc jak postąpić. Travis natomiast ma dosyć uporządkowane (ale nie nudne, lubi czuć dreszcz adrenaliny) życie – jest weterynarzem, ma świetnych przyjaciół i jedyne czego w tym obrazku brakuje to, jak się pewnie domyślacie, ukochana kobieta.

Mam poczucie, że jestem dla Nicholasa Sparksa w jakimś sensie stosunkowo wyrozumiała, pewnie dlatego, że koniec końców mimo wszystkich tych mniej udanych elementów, miło spędziłam czas, przyjmując całą historię zawartą w „Wyborze” taką, jaka jest. Po trudnej i rozrywającej serce „ZorkowniAnny Kalugi, potrzebowałam czegoś przewidywalnego i zwyczajnie lekkiego w odbiorze. Autor trafił w moment i nawet jeżeli nie uważam, żeby ta powieść była wyjątkowa i niosła ze sobą ogromne pokłady emocji, to przyjemnie mi się ją czytało. Zobaczymy jak będzie następnym razem – wtedy pewnie podejdę do prozy Sparksa bardziej krytycznie. A może dam się jednak zachwycić - nigdy nic nie wiadomo, prawda?

Garść cytatów: 

Tak to jest z dziećmi rodziców szczęśliwych w małżeństwie. Dorasta się w przekonaniu, że bajki się ziszczają”. (s. 52)

Inne książki Nicholasa Sparksa na K-czyta

         

Czytaj dalej

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy