Josh Malerman - Nie otwieraj oczu

23.07.2026



Josh Malerman, Nie otwieraj oczu [Bird Box], tłum. Filip Sporczyk, Akurat, 2026, 320 stron. 
Bird Box, tom 1

Wiedziałam, że będę chciała przeczytać kolejne książki Josha Malermana po tym, jakie wrażenie zrobił na mnie jego horror „Coś się dzieje w naszym domu”. I w tym kontekście ucieszyłam się ze swoich niekończących się filmowych zaległości, bo od dawna planowałam obejrzeć „Nie otwieraj oczu” z Sandrą Bullock, a teraz myślę, że byłoby szkoda to zrobić przed lekturą powieści na kanwie której ta produkcja powstała. 

Malorie jeszcze dyskutuje w myślach sama ze sobą, jeszcze rozważa wszystkie za i przeciw, ale tak naprawdę wie, że to jest ten dzień. Dzień, w którym musi zabrać dzieci nad rzekę i ruszyć w niebezpieczną podróż z nadzieją, że trafi do miejsca, które da im lepszą ochronę. Zasady są jasne: nie zdejmuj opaski, nie otwieraj oczu, bo na zewnątrz czai się zło tak niewyobrażalne, że jedno spojrzenie może doprowadzić do obłędu...

Josh Malerman przeplata dwie przestrzenie czasowe - przeprawę łódką głównej bohaterki oraz wydarzenia sprzed kilku lat, gdy świat zaczynał mierzyć się z nieznanym, a ludzie zamykali się w domach i zasłaniali okna. I zdarzało się, że próbowali razem, nawet wcześniej się nie znając, przetrwać, mieszkając pod jednym dachem. W trakcie czytania o tym, co było wcześniej miałam nieustannie takie poczucie zbliżającej się katastrofy i to zdecydowanie potęgowało napięcie. Bo przecież łatwo się domyślić, że coś się stanie, że chociaż zasady są oczywiste dla wszystkich to z jakiegoś powodu Malorie ostatecznie została z dziećmi sama...



Nie otwieraj oczu” to taka powieść, w której niepokój nie ma konkretnego kształtu ani twarzy. Przerażająca jest sytuacja, że właściwie nie wiesz, z czym się mierzysz, ale wiesz, że niebezpieczeństwo jest realne, bo niemal każdy stracił kogoś bliskiego w dramatycznych okolicznościach. Josh Malerman pokazuje świat przepełniony strachem i nieustanną czujnością i robi to w przekonujący sposób. Jest więc ta powieść dosyć intensywna emocjonalnie, chociaż gdy się nad tym zastanowić, to fabularnie nie dzieje się w niej wcale tak wiele. Ta książka to zderzenie zamknięcia w domu i budowanych tam relacji i zależności z karkołomną podróżą, która wydaje się w pewnym momencie jedynym rozwiązaniem. 

Nadal na pierwszym miejscu w moim osobistym rankingu pozostaje „Coś się dzieje w naszym domu”, ale przyznaję, że drugie spotkanie z Malermanem okazało się zdecydowanie udane. „Nie otwieraj oczu” utwierdziło mnie w przekonaniu, że autor potrafi budować ciekawy klimat i stawiać bohaterów w sytuacjach, w których nie ma dobrych rozwiązań. I może ta historia nie sprawiła, że ze strachu nie mogłam zasnąć w nocy, ale zostawiła mnie z pytaniem: co by było, gdyby taka rzeczywistość nagle stała się naszą rzeczywistością?

Zobacz również

8 komentarze

  1. A ja jeszcze nie poznałam książek tego autora. Muszę nadrobić zaległości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto :) Ja chętnie jeszcze kiedyś przeczytam coś spod jego pióra.

      Usuń
  2. Mam słabość do książek, w których w fabule niewiele się dzieje, a mimo to budzą nieokreślony niepokój. Myślę, że napisać taką książkę to duża sztuka. A dlaczego tym razem nie ma garści cytatów? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że tak jakoś szybko tę książkę przeczytałam, że chyba żaden cytat mi szczególnie nie wpadł w oko :)

      Usuń
  3. Odwieczny dylemat: książka czy film – i po raz kolejny sprawdza się zasada, że warto zacząć od papieru, bo ten nienazwany, abstrakcyjny lęk najsilniej działa właśnie na wyobraźnię. Doskonale uchwyciłaś to, jak Malerman buduje napięcie nie krwią, a samą atmosferą niepewności i motywem zbliżającej się nieuchronnie katastrofy. Pytanie z Twojego podsumowania rezonuje chyba najmocniej z całej recenzji i idealnie oddaje istotę dobrego horroru psychologicznego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, że strach budzi to, że jakaś historia mogłaby się wydarzyć naprawdę.

      Usuń
  4. Wiem, ze film postał ale nie widziałam go, a o książce słyszę pierwszy raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz chętnie bym obejrzała ekranizację, chociaż widziałam, że fabularnie nastąpiło trochę zmian.

      Usuń

Zapraszam do dyskusji i dziękuję za każde pozostawione słowo :)

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy