Patrick Ness, Siedem minut po północy [A Monster Calls], tłum. Marcin Kiszela, Papierowy Księżyc, 2016, 210 stron.
Conor nie znajduje ukojenia ani we śnie, ani na jawie. Dręczy
go koszmar, o którym nie chce myśleć i mówić, ale który uparcie wraca i wzbudza
w nim przerażenie. Gdy siedem minut po północy spotyka się oko w oko z innym
potworem – cisem przed jego domem, który ożył i coś od niego chce - wcale się go
nie boi. 13-letni chłopiec musi się ostatnio mierzyć z rzeczami, które wywołują
w nim większy strach, a poza sennymi marami największe wyzwanie stanowi
codzienność z chorą na raka mamą.
Patrick Ness stworzył historię, na którą pomysł pojawił się w
głowie Siobhan Dowd. Niestety, śmierć będąca konsekwencją choroby nie pozwoliła jej
go zrealizować. Autor poprowadził Conora przez niesamowicie trudne chwile w
taki sposób, że intryguje nie tylko ciekawa fabuła, ale przede wszystkim
uderzają w czytelnika emocje. Nie są one jednak przerysowane i przez
większą część powieści nie czułam się nimi przytłoczona. Po drodze powoli się kumulowały, by na samym końcu naprawdę
porządnie dać o sobie znać.
- 19.04.2017
- 21 Komentarze






