Patrick Ness – Siedem minut po północy


Patrick Ness, Siedem minut po północy [A Monster Calls], tłum. Marcin Kiszela, Papierowy Księżyc, 2016, 210 stron.

Conor nie znajduje ukojenia ani we śnie, ani na jawie. Dręczy go koszmar, o którym nie chce myśleć i mówić, ale który uparcie wraca i wzbudza w nim przerażenie. Gdy siedem minut po północy spotyka się oko w oko z innym potworem – cisem przed jego domem, który ożył i coś od niego chce - wcale się go nie boi. 13-letni chłopiec musi się ostatnio mierzyć z rzeczami, które wywołują w nim większy strach, a poza sennymi marami największe wyzwanie stanowi codzienność z chorą na raka mamą.

Patrick Ness stworzył historię, na którą pomysł pojawił się w głowie Siobhan Dowd. Niestety, śmierć będąca konsekwencją choroby nie pozwoliła jej go zrealizować. Autor poprowadził Conora przez niesamowicie trudne chwile w taki sposób, że intryguje nie tylko ciekawa fabuła, ale przede wszystkim uderzają w czytelnika emocje. Nie są one jednak przerysowane i przez większą część powieści nie czułam się nimi przytłoczona. Po drodze powoli się kumulowały, by na samym końcu naprawdę porządnie dać o sobie znać.

Czytaj dalej

Annabel Pitcher - Moja siostra mieszka na kominku


Autorka: Annabel Pitcher
Tytuł: Moja siostra mieszka na kominku
Tytuł oryginału: My Sister Lives on the Mantelpiece
Tłumaczenie: Donata Olejnik
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 286

Długo chodził mi po głowie ten tytuł, a myślom o nim cały czas towarzyszyło przeświadczenie, że to będzie poruszająca lektura. I rzeczywiście taka była, chociaż w stosunkowo mniej oczywisty sposób, bo emocje niejednokrotnie kryły się pod warstwą pozornie zwykłych wydarzeń i gestów. W tej prostocie kryła się jednak tak wielka paleta wrażeń i refleksji, że książkę przeczytałam jednym tchem.

Piegowaty rudzielec Jamie ma dziesięć lat i jest zwyczajnym chłopcem. Przeprowadził się właśnie do Lake District, z nadzieją, że wreszcie coś, w codzienności naznaczonej smutkiem, się zmieni. Problem w tym, że jego rodzina od pięciu lat i śmierci w zamachu bombowym na Trafalgar Square jego siostry Rose - trwa na skraju przepaści. Mama związała się z mężczyzną z grupy wsparcia i została w Londynie, tato w alkoholu topi żal po stracie córki, Jas próbuje zajmować się młodszym bratem najlepiej jak potrafi, ale przecież sama ma dopiero piętnaście lat, a Rose – ona niezmiennie mieszka na kominku, a dokładniej rzecz ujmując stoi tam urna z jej prochami, niczym symbol niepogodzenia się ze stratą.

W tym wszystkim Jamie nie potrafi się odnaleźć – nie tęskni za siostrą, bo słabo ją pamięta i nie rozumie dlaczego nie jest wystarczająco ważny, by mama wróciła, a tato zobaczył, że nadal ma rodzinę, o którą powinien dbać. W nowej szkole nie jest łatwo mu się zaaklimatyzować, ale jest ktoś, kto wyciągnie do niego rękę. Wszystko byłoby dobrze, gdyby Sunya nie była muzułmanką. Chłopiec wie, że nie powinien się z nią przyjaźnić ze względu na swojego tatę - to on od pięciu lat powtarza mu, że wszyscy muzułmanie są źli i z pewnością w zaciszu domowym konstruują bomby, by pozbawiać innych życia.

W powieści Annabel Pitcher nie znajdziecie pędzącej w zawrotnym tempie akcji, niezwykłych wydarzeń na każdej stronie i wzniosłych wyznań. Będzie za to codzienność widziana oczami małego chłopca, w której nie zawsze śmierć Rose jest na pierwszym planie. Nawet wtedy jednak, urna stojąca na kominku będzie determinowała życie jego rodziny, przepełnione ciągłym żalem i nieustannie powtarzanym „gdyby”.

Nienazwane emocje raz po raz uderzają czytelnika, chociaż chwilami może się wydawać, że nie dzieje się nic, co mogłoby je powodować. Odnajdujemy je jednak w Jas, która straciła siostrę bliźniaczkę i tęskni za nią, a jednocześnie niczego bardziej nie pragnie niż żyć, kochać i czuć; w ojcu Rose, dzień po dniu coraz bardziej pogrążającym się w rozpaczy oraz gniewie i nie potrafiącym widzieć już nic poza urną stojącą na kominku; mamie, chociaż nieobecnej, to jednak pokazującej zupełnie inny sposób na (nie)radzenie sobie z utratą dziecka przez ucieczkę od własnej rodziny i szukanie ukojenia gdzieś indziej; i wreszcie w Jamiem – chłopcu, który chce żyć jak inne dzieci, bez poczucia winy, że nie płakał po siostrze. Tragedia, która wydarzyła się pięć lat temu trwa nadal.

W „Moja siostra mieszka na kominku” patrzymy na świat oczami dziecka, a Annabel Pitcher niemal tak sprawnie jak Jonathan Safran Foer w „Strasznie głośno, niesamowicie blisko” oddaje głos małemu chłopcu. Wprawdzie powieść brytyjskiej autorki nie jest może aż tak dobra, jak ta amerykańskiego autora, ale i tak zrobiła na mnie duże wrażenie. To taka proza przy której w jednej chwili można ze spokojem obserwować kolejne, pozornie zwyczajne wydarzenia, by w  drugiej zdawać sobie sprawę, że coś ściska nas w gardle i rozrywa serce. Wystarczy wyobrazić sobie co czuje mały chłopiec, który przez długi czas nie ściąga koszulki, bo dostał ją od mamy i liczy, że ta niedługo wróci czy wtedy, gdy ojciec nie dzieli z nim małych radości i dziecięcych tragedii, bo jego codzienność zdominowała ta jedna – utrata córki.

Garść cytatów:

Moja siostra Rose mieszka na kominku. A konkretnie, to jej fragmenty.” (s. 9)

Gdy wyjechaliśmy z Londynu, tata spędził chyba godzinę, próbując wepchnąć szafę ubraniową przez drzwi sypialni. (…) Słowa takie jak Mama i Romans czy Tata i Picie były zupełnie jak ta szafa – zbyt wielkie, żeby mogły mi przejść przez usta.” (s. 98)

I tak to właśnie wygląda w kwestii chrześcijan i muzułmanów – jedni i drudzy mają Boga, jedni i drudzy mają swoją księgę. Tylko inaczej je nazywają.” (s. 134)


Czytaj dalej

Jack Ketchum - Dziewczyna z sąsiedztwa


Autor: Jack Ketchum
Tytuł: Dziewczyna z sąsiedztwa
Tytuł oryginału: The Girl Next Door
Tłumaczenie: Łukasz Dunajski
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 308

O książce Jacka Ketchuma „Dziewczyna z sąsiedztwa” słyszałam przed lekturą tyle, że chwilami miałam wrażenie, jakbym czytała ją jeszcze za nim w ogóle wpadła mi w ręce. W głowie miałam straszne obrazy, które mnie czekają, trudne do przebrnięcia fragmenty i ogólny zarys historii o wydźwięku powodującym ciarki na plecach. Tyle wyobrażeń, pewnego rodzaju strach przed zagłębieniem się w lekturę i od pierwszej strony ma się świadomość, że to nie będzie lekka i przyjemna opowieść.

David jako dorosły człowiek wspomina po latach wydarzenia z przeszłości, które miały wpływ na całe jego późniejsze życie. Punktem wyjścia są tu rozważania na temat bólu, w których upatrywać możemy zalążek późniejszej grozy. Następnie nasza czujność zostaje na trochę uśpiona – przenosimy się w lata pięćdziesiąte na przedmieścia z rodzaju tych, gdzie niemal każdy zna każdego, a drzwi nie zamyka się na klucz, bo nikt nie czuje takiej potrzeby. W poszczególnych rodzinach nie ma zwykle mowy o sielance, a każdy ma jakieś mniejsze lub większe problemy. Życie jednak toczy się w miarę utartym rytmem. Aż do chwili gdy w mieście pojawiają się Meg i Susan.

Czytaj dalej

Lisa Genova - Lewa strona życia


Lisa Genova, Lewa strona życia [Left Neglected], tłum. Agnieszka Kalus, Papierowy Księżyc, 2013, 408 stron.

Sarah Nickerson to z pewnością kobieta sukcesu, która może powiedzieć o sobie, że zawodowo osiągnęła naprawdę wiele. Ukończyła prestiżową szkołę, a ciężka praca pozwoliła jej znaleźć się w miejscu, które daje jej satysfakcję – na ważnym stanowisku w dużej korporacji zajmującej się zasobami ludzkimi. Kochający mąż Bob, trójka dzieci i dom w zamożnej dzielnicy Welmont na przedmieściach Bostonu dopełniają ten, z pozoru idealny, obrazek codzienności. Sukcesy w pracy wiążą się jednak życiem na najwyższych obrotach, bez chwili oddechu i bez czasu nawet na okazjonalne zwolnienie tempa. Sarah z każdego dnia wyciska tyle ile się da – każda minuta to okazja do odpisania na ważnego maila czy przeczytania notatek na spotkanie. Kobieta jakby nie patrzeć świetnie radzi sobie z całym ogromem obowiązków, właściwie nie zaniedbując przy tym domu, choć nie zawsze mając dla dzieci, męża (równie zapracowanego) czy dla samej siebie tyle czasu, ile by chciała. 

Czytaj dalej

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy