Håkan Nesser – Oczy Eugena Kallmanna


Håkan Nesser, Oczy Eugena Kallmanna [Eugen Kallmanns ögon], tłum. Małgorzata Kłos, Czarna Owca, 2017, 572 strony.

„Żywi i umarli w Winsford” oraz „Jedenaście dni w Berlinie” to dwie powieści, które sprawiły, że polubiłam Håkana Nessera. Wprawdzie w obu przypadkach nie obyło się bez elementów, które nie do końca mnie przekonały, ale spokojnie mogę napisać, że dzięki nim poczułam, że mimo wszystko styl szwedzkiego pisarza zdecydowanie do mnie trafia. Po lekturze książki „Oczy Eugena Kallmanna” entuzjazmu jest we mnie nieco mniej, ale nie oznacza to, że nie warto tej historii dać szansy.

Leon Berger chce zacząć wszystko od nowa, chociaż tak naprawdę usilnie trzyma się tego, co jeszcze do niedawna definiowało jego codzienność – obecności żony i córki. Niestety tylko w snach i wspomnieniach, bo kilka miesięcy temu tragicznie skończyło się ich życie. Wprawdzie ojcowskie serce trzyma się jeszcze skrawka nadziei na cudowne ocalenie, ale szanse na taki scenariusz są znikome. W nowym mieście, które poznajemy pod nazwą K., Leon obejmuje posadę nauczyciela szwedzkiego i szybko orientuje się, że jego poprzednik nadal budzi w szkole sporo emocji. Eugen Kallmann zginął bowiem w okolicznościach, które łatwo można by uznać za przykry wypadek, ale coś nie pozwala niektórym uczniom i nauczycielom przejść do porządku dziennego nad jego śmiercią.

Czytaj dalej

Camilla Läckberg - Niemiecki bękart


Camilla Läckberg, Niemiecki bękart [Tyskungen], tłum. Inga Sawicka, Czarna Owca, 2014, 568 stron.
Saga o Fjällbace, tom 5.

Po lekturze „Ofiary losu” czułam się nieco rozczarowana – nie była tak absorbująca, jak tego oczekiwałam i to zarówno w warstwie kryminalnej, jak i obyczajowej. Miałam nadzieję, że kolejna część serii, czyli „Niemiecki bękart” będzie powrotem autorki na ścieżkę tworzenia historii, które może nie zawsze totalnie zaskakują, ale na pewno wciągają i pozwalają przenieść się do szwedzkiego miasteczka i z przyjemnością towarzyszyć ciekawym bohaterom. Piąty tom okazał się pod tym względem strzałem w dziesiątkę – trudno było mi się od niego oderwać, do gry wreszcie wróciła Erika, a tajemnice ukryte między stronami pochłonęły mnie całkowicie.

Czytaj dalej

Stephen King – Roland. Mroczna Wieża I


Stephen King, Roland [The Gunslinger], tłum. Andrzej Szulc, Albatros, 2017, 320 stron.
Cykl: Mroczna Wieża, tom I


Podskórnie czuję, że mogłabym pokochać cykl powieści Mroczna Wieża Stephena Kinga, ale jednocześnie wiem, że potrzebuję na to więcej czasu i kolejnych spotkań z rewolwerowcem Rolandem Deschainem. Rozpoczęcie tej – mam nadzieję niezapomnianej przygody – wywołało we mnie ciekawość, ale i spory niedosyt. Inny jednak niż ten, który towarzyszył mi po lekturze „Roku wilkołaka” (jednej z niewielu książek amerykańskiego pisarza, która mocno mnie zawiodła), bo taki, jakiemu towarzyszy oczekiwanie na to, co będzie dalej.

Czytaj dalej

Mikel Santiago – Zła droga


Mikel Santiago,  Zła droga [El mal camino], tłum. Maria Mróz, Czarna Owca, 2017, 440 stron.

Mikel Santiago był mi pisarzem zupełnie nieznanym. Dopiero, gdy „Zła droga” pojawiła się na mojej półce (wybrana ze względu na intrygujący opis) przeczytałam tu i ówdzie nieco więcej o „Ostatniej nocy w Tremore Beach” – jego poprzedniej powieści - i były to opinie zaostrzające czytelniczy apetyt. Pomyślałam wtedy, że być może czeka mnie spotkanie z autorem, którym będę mogła się zachwycić (ostatnio zadziałał tak na mnie na przykład Donato Carrisi, dosyć niespodziewanie wdzierając się do grona moich ulubionych pisarzy) i mimowolnie moje oczekiwania wzrosły.

Chuck twierdzi, że kogoś zabił. Jechał trochę za szybko, w głowie szumiały mu procenty, a na drodze nagle pojawił się mężczyzna. Nie było szans, by uniknąć zderzenia – facet skonał na jego oczach, ale wcześniej – w ostatnich sekundach życia – mówił o jakiejś pustelni. W oczach miał przerażenie, ale czy na pewno widmem czekającej za rogiem śmierci? Bert Amandale słyszy dramatyczne wyznanie swojego przyjaciela, który w odruchu paniki uciekł z miejsca zdarzenia i prawdę mówiąc nie ma pojęcia jak postąpić. Najdziwniejsze jest jednak to, że ciało zniknęło i wydaje się jakby wypadek w ogóle nie miał miejsca…

Czytaj dalej

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy