Jennifer L. Scott - Lekcje Madame Chic

Jennifer L. Scott, Lekcje Madame Chic [Lessons from Madame Chic], tłum. Anna Sak, Agnieszka Sobolewska, Wydawnictwo Literackie, 2013, 296 stron.


Żyjemy w ciągłym biegu, zatrzymując się tylko wtedy gdy przychodzi chwila na sen (na który zresztą poświęcamy coraz mniejszą część nocy). Deficyt czasu sprawia, że przestajemy zwracać uwagę na drobne rzeczy, skupiając się na kluczowych zadaniach z listy planów na dziś czy jutro. W tym nieustannym pędzie trudno o rozkoszowanie się zwykłymi codziennymi sprawami i czerpanie radości z czynności, które niekoniecznie sprawiają nam przyjemność. Okazuje się jednak, że nawet sprzątając czy wybierając się po zwyczajne sprawunki można dostrzec w nich więcej niż spełnienie przykrego obowiązku. Brzmi nieco jak kawałek optymistycznego, ale i odrobinę naiwnego poradnika, prawda? A może jednak jest w tym wszystkim coś więcej niż tylko banalne stwierdzenia? W końcu Jennifer L. Scott napisała książkę, w której aż roi się od różnych wskazówek, które mają uczynić nasze życie bardziej wytwornym, stylowym i przede wszystkim szczęśliwszym – jednym słowem: chic!

Czytaj dalej

Stos 7/2013


Ostatnie książkowe zakupy :)


1. Xuan Phuong - Niepokorna córka. Kupiona okazyjnie, a że ostatnia podróż w azjatyckie regiony była dla mnie udana (Aisling Juanjuan Shen - Serce Tygrysicy), to i tym razem mam nadzieję na dobrą, poruszającą lekturę.

2. Jennifer L. Scott- Lekcje Madame Chic.Czytałam sporo pozytywnych recenzji (ale zdarzały się i takie mniej entuzjastyczne) i byłam ciekawa ile przydatnych wskazówek znajdę w tej książce. Niedługo się o tym przekonam.

Czytaj dalej

Meredith Goldstein - Single


Meredith Goldstein, Single [The Singles], tłum. Agnieszka Kisiel, Wydawnictwo: M, 2012, 240 stron.

Organizujesz własne wesele i stawiasz sobie za punkt honoru, aby nawet najdrobniejszy detal był przemyślany i w każdym calu dopracowany. I nagle pojawia się kwestia usadzania gości – z większością nie masz problemu, ale prawdziwą udręką okazuje się rozmieszczenie przy stolikach singli. W jakim miejscu zaznaczyć ich na skomplikowanym diagramie, aby nie czuli się niekomfortowo i niezręcznie? Przed takim dylematem staje Bee – przyszła panna młoda, która za niespełna 48h ma wyjść za mąż za Matta.

Całość sytuacji komplikuje fakt, że owi single, to mieszanka iście wybuchowa po której można spodziewać się wszystkiego. Hannah realizuje się zawodowo – jest szefową castingów i jej zadanie polega na wybieraniu odpowiednich osób do konkretnych ról. Wprawdzie do tej pory zajmowała się raczej reklamami i produkcjami niszowymi, ale akurat teraz czeka na informację, która może sprawić, że jej kariera nabierze tempa. W życiu osobistym perspektywy ma za to raczej nieciekawe – nadal przeżywa rozstanie ze swoim chłopakiem Tomem, który na dodatek ma pojawić się na weselu ze swoją nową dziewczyną. Nie dziwi więc fakt, że przyprawia to Hannah niemal o nerwową zapaść. Tym bardziej, że u jej boku nie ma żadnego męskiego ramienia na którym mogłaby się w tej sytuacji oprzeć.

Czytaj dalej

Niall Williams - Dotknięci miłością


Autor: Niall Williams
Tytuł: Dotknięci miłością
Tytuł oryginału: Four Letters of Love
Tłumaczenie: Małgorzata Grabowska
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 1999
Liczba stron: 240

Po „Dotkniętych miłością” Nialla Williamsa sięgnęłam przypadkiem podczas wizyty w bibliotece. Nie wiem czy skusiła mnie okładka czy opis, ale przyznam, że po powrocie do domu i przeczytaniu kilku opinii na temat tego tytułu mój entuzjazm nieco osłabł. I chociaż zwykle staram się przesadnie nie sugerować tym, jak inni widzą daną książkę (wiadomo, że każdemu podoba się coś innego), to jednak w głowie zakiełkowało mi ziarenko zniechęcenia i mimo woli przygotowałam się na mocno średnią lekturę. I po raz kolejny przekonałam się, że gusta bywają różne, a to w czym jedni widzą banalny romans, dla kogoś innego może być źródłem zaskoczenia, a nawet zachwytu.

Tym razem nie zacznę od tego o czym są „Dotknięci miłością”. Po pierwszym kilkunastu stronach zrozumiałam bowiem, że w tym przypadku, to nie sama fabuła odgrywa pierwszoplanową rolę. Tutaj to sposób pisania i oddawania uczuć stanowi podstawową wartość... Niall Williams w tej dziedzinie osiągnął coś, czego już dawno w żadnej książce nie spotkałam – każde zdanie to muzyka, czysta słodycz dla duszy spragnionej pięknej oprawy słów. Nie oznacza to wcale, że język postawiony został na takim piedestale, na który zwyczajnemu czytelnikowi ciężko sięgnąć. To nadal są metafory i opisy, które każdy z nas może swobodnie odczytywać i przeżywać. A jednocześnie takie, które wymagają odpowiedniego nastroju, wyciszenia i zarezerwowania chwili bez pośpiechu. O tak - Williams piszę absolutnie pięknie. W pełen emocji sposób, w którym każdy fragment można odkrywać raz po raz na nowo.

Czytaj dalej

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy