Agatha Christie, Morderstwo na polu golfowym [The Murder on the Links], tłum. Jan S,. Zaus, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2016, 221 stron.
Herkules Poirot zdecydowanie lubi wyzwania i gdy wśród mało
zajmującej poczty znajduje list z prośbą o pomoc ani chwili się nie waha. Już w
tym momencie zaczyna małe śledztwo, a będzie to
tylko wstęp do zdecydowanie bardziej poważnej sprawy. Po dotarciu do
posiadłości okaże się bowiem, że nadawca został zamordowany, a jego żona
zakneblowana i związana, by nie mogła wezwać pomocy.
Podejrzewać od samego początku trzeba jak zawsze wszystkich –
służbę, domniemaną kochankę ofiary, syna i jego matkę oczywiście też, a także
tych, którzy chociażby na moment się w tej sprawie pojawią. Zdążyłam się
już do tego przyzwyczaić i zawsze staram się nie przegapić żadnej poszlaki. Nie
spieszę się, mimo że zazwyczaj korci mnie, żeby szybko dotrzeć do rozwiązania i
dowiedzieć się kto jest winny. Wiem jednak, że to odebrałoby mi sporo przyjemności
czytania oraz, jak to mawia wąsaty Belg, wysilania szarych komórek. Kombinuję,
przyglądam się reakcjom przesłuchiwanych, wczuwam się w postać detektywa, ale sukcesu
zdecydowanie nie mogę być pewna, bo autorka robi wszystko, żeby namieszać mi w
głowie. W „Morderstwie na polu golfowym” zdecydowanie się jej to udało.
- 8.01.2017
- 14 Komentarze



