Nadszedł czas na najlepsze książki 2020 roku. Było sporo tytułów, które zrobiły na mnie dobre wrażenie, ale wybrałam kilka, które szczególnie zapadły mi w pamięć.
- 4.01.2021
- 13 Komentarze
Nadszedł czas na najlepsze książki 2020 roku. Było sporo tytułów, które zrobiły na mnie dobre wrażenie, ale wybrałam kilka, które szczególnie zapadły mi w pamięć.
Uwielbiam to uczucie, kiedy książka, co do której nie miałam konkretnych oczekiwań (poza przeświadczeniem, że może mi się spodobać), od pierwszych stron, ba! od pierwszego zdania*, totalnie mnie wciąga. Zazwyczaj jestem ostrożna w zachwytach, ale trafiając na taką powieść jak „Żywica” trudno jest ukrywać ekscytację. Niepozorna, nietypowa, z niecodziennymi bohaterami i historią, która zdecydowanie potrafi poruszyć, chociaż niekoniecznie w oczywisty sposób.
Jeśli komisarz Igor Brudny miał nadzieję, że przeszłość
już wystarczająco mocno pokiereszowała go fizycznie i psychicznie w ostatnim
czasie, to pewna tajemnicza przesyłka pokaże mu, że jeszcze nie powiedziała
ostatniego słowa. Brutalne morderstwo zielonogórskiego prokuratora wstrząsa
śledczymi, a wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek gry, którą
morderca pieczołowicie zaplanował. Gry, w której nikt nie może czuć się
bezpieczny…
Wśród mieszkańców Westville i okolic pojawiały się pogłoski, że na terenie Stanowego Parku Krajobrazowego Ramapo Mountain można spotkać przemykającego między drzewami małego chłopca, ale kiedy zostaje on wreszcie złapany, trudno jest uwierzyć, że zdołał sam przetrwać w lesie. Jak długo? Nikt nie jest pewien, podobnie jak tego, skąd w ogóle dziecko pochodzi. Nikt nie zgłosił jego zaginięcia, on sam właściwie nic o sobie nie wie. Mijają trzydzieści cztery lata, a Wilde – bo takie nadano mu nazwisko – w jakimś sensie stał się częścią społeczności, choć jednocześnie dalej pozostaje wyobcowany. I nadal najlepiej czuje się w lesie.
