Annie Darling – Mała księgarnia samotnych serc


Annie Darling, Mała księgarnia samotnych serc [The little bookshop of lonely hearts], tłum. Agnieszka Patrycja Wyszogrodzka-Gaik, Czarna Owca, 2017, 396 stron.

Do historii o miłości nie ciągnie mnie może jakoś szczególnie, ale nie powiem też, żebym miała coś przeciwko nim. Tym jednak, co przede wszystkim skusiło mnie w debiutanckiej powieści Annie Darling, była wizja umieszczenia akcji w księgarni. Oczami wyobraźni widziałam od razu klimatyczne miejsce pełne książek, które staje się świadkiem kiełkującego uczucia. Nie pomyliłam się w tych przeczuciach za bardzo, chociaż dwójka głównych bohaterów „Małej księgarni samotnych serc” częściej obrzuca się kąśliwymi uwagami niż wyznaje sobie miłość, a Bookends lata świetności ma dawno za sobą i jest na skraju upadku.

Dla Posy Morland londyńska księgarnia niemal od zawsze była prawie jak dom. Związani byli z nią jej rodzice - aż do chwili tragicznego wypadku, w którym zginęli - a później ona sama przez lata w niej pracowała. Gdy jej właścicielka – kochana Lavinia – zostawia jej po śmierci to miejsce, dziewczyna jest zaskoczona, ale przede wszystkim przerażona. Ma dwa lata (a w praktyce znacznie mniej) na podźwignięcie Bookends z finansowego dołka i tak naprawdę zerowe doświadczenie w byciu szefową. Czy miłość do książek wystarczy, by odnieść sukces?

Czytaj dalej

Jørn Lier Horst – Kluczowy świadek


Jørn Lier Horst, Kluczowy świadek [Nøkkelvitnet], tłum. Milena Skoczko, Smak Słowa, 2017, 336 stron.
Cykl: William Wisting, tom 1.

„Kluczowy świadek” to książka, w którą bardzo łatwo było mi wejść i zostać aż do ostatniej strony. Wciągająca i interesująca, ale nienależąca do tych, które wbijają w fotel. Dobra na tyle, by dostarczyć trochę wrażeń i wzbudzić chęć poznania dalszych losów głównego bohatera – niewystarczająco drażniąca wewnętrznie, by totalnie zachwycić.

Napad na konwój, który miał niedawno miejsce schodzi nieco na dalszy plan, gdy w policja musi się zmierzyć z brutalnym zabójstwem. Starszy pan zostaje znaleziony nagi w swoim domu. Nie wygląda to na napad rabunkowy, ale ktoś ewidentnie czegoś szukał i nie wahał się, by zadawać ofierze ból w celu uzyskania odpowiedzi. Za co gotowy był umrzeć Preben Pramm? Czy mężczyzna, który z nikim nie utrzymywał bliskich kontaktów, ale lubił tango i obserwację ptaków naprawdę mógł skrywać jakąś ważną tajemnicę?

Czytaj dalej

Agatha Christie – Wielka Czwórka


Agatha Christie, Wielka Czwórka [The Big Four], tłum. Jolanta Bartosik, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2017, 192 strony.

Herkules Poirot niektóre sprawy potrafi rozwiązywać nawet nie wychodząc z domu – jego małe, szare komórki są tak genialne, że czasami wystarczy zapoznanie się z faktami, by podważyć obraną przez śledczych wersję wydarzeń i zaprezentować własną. Są sprawy, w które angażuje się nieco bardziej – przechadza się po miejscu zbrodni, przesłuchuje związane z wydarzeniem osoby, sprawdza tropy, by na końcu zebrać wszystkich i pokazać jak się sprawy mają. W „Wielkiej Czwórce” Agatha Christie poszła dalej – wplątała wąsatego Belga w spisek na skalę międzynarodową, wrzuciła go w różne miejsca, po drodze stawiając go przed kilkoma zagadkowymi morderstwami i narażając na wiele niebezpieczeństw. Standardowo będzie mu towarzyszył Hastings i oboje będą próbowali powstrzymać Chińczyka, Francuzkę, Amerykanina i Numer Czwarty – szajkę, która chce przejąć władzę nad światem.

Czytaj dalej

Erling Kagge – Cisza


Erling Kagge – Cisza. Opowieść o tym, dlaczego straciliśmy umiejętność przebywania w ciszy i jak ją odzyskać [Stillhet i støyens tid. Gleden ved å stenge verden ute], tłum. Iwona Zimnicka, MUZA, 2017, 128 stron.

Lubię dźwięki. Szmer liści w lesie, gdy wiatr się przedziera między gałęziami; ćwierkanie o poranku, jakby trwało właśnie jakieś bardzo ważne ptasie zebranie; muzykę budzącą wspomnienia – czasami ściskającą za serce, innym razem dodającą energii; chrzęst kamieni pod stopami w czasie spaceru. Są też takie, przy których momentalnie czuję nieprzyjemny ścisk w środku, jak na przykład karetka na sygnale (i ten szybki przegląd w myślach gdzie akurat są bliskie mi osoby). A dlaczego piszę o dźwiękach, skoro Erling Kagge napisał książkę o ciszy? Bo nie chodzi o to, by szukać ciszy absolutnej, zewnętrznej, lecz by w codzienności znaleźć ciszę w sobie. I da się to zrobić wtedy, gdy faktycznie dookoła niewiele jest dźwięków, ale i wówczas, gdy jest ich naprawdę sporo.

Czytaj dalej

Sergiej Jesienin – Jar


Sergiej Jesienin, Jar, tłum. Konrad Frejdlich, Wydawnictwo Łódzkie, 1988, 146 stron.

Nie wciągnął mnie „Jar” tak mocno, jak mocno trzyma on bohaterów, których losy się w nim splotły. Po książkę sięgnęłam z przypadku, dając sobie szansę poznania historii, po którą w mojej bibliotece nikt dawno nie sięgał (ostatnio prawdopodobnie kilkanaście lat temu) i nie wiedziałam czego się po niej spodziewać.

Wszystko zaczyna się od polowania na niedźwiedzia, w trakcie którego nieznany wcześniej jego uczestnikom Kariow wykazuje się sporymi umiejętnościami. Mężczyzna opuścił swój dom niedługo po tym, jak nakrył swoją żonę Annę z kochankiem. Kobieta darzyła męża serdecznością, ale trudno dopatrzyć się w tym wielkiej miłości, tym bardziej, że małżeństwo – jak wiele innych w tamtych czasach – zostało zaaranżowane. Sporo się wydarzy w życiu ich obojga, ale to Kariowowi będzie przede wszystkim towarzyszył czytelnik.

Czytaj dalej

Armando Lucas Correa - Niemka


Armando Lucas Correa, Niemka [The German girl], tłum. Ewa Spirydowicz, Czarna Owca, 2017, 390 stron.

„Niemka” to jedna z tych książek, dzięki którym zatrzymuje się ten codzienny, rozpędzony kołowrotek zadań do wykonania, a przychodzi czas na zatopienie się w ujmującej i poruszającej historii. Lubię mądre, nieprzesłodzone powieści, w których przeszłość splata się z teraźniejszością, bohaterowie przeżywają wzloty i upadki, ale nieustannie też szukają – czasami szczęścia, a czasami po prostu odpowiedzi na dręczące ich pytania. Taka właśnie jest książka pisarza, który postanowił zabrać czytelnika w wędrówkę do Berlina, Nowego Jorku, a także swojej rodzinnej Kuby.

Hanna i Anna mają po dwanaście lat, a chociaż dzieli ich w powieści ocean i kilkadziesiąt lat, to są do siebie bardzo podobne. Obie muszą się mierzyć z codziennością, obie szukają swojej tożsamości, w obu tkwi jeszcze mała dziewczynka, która musiała zbyt szybko dorosnąć. Hanna wie, że w Berlinie 1939 roku nie ma miejsca dla niej i dla jej rodziców, bo chociaż jeszcze niedawno cieszyli się szacunkiem, to teraz są uznawani za nieczystych i niepożądanych wśród „prawdziwych Niemców”. Anna nie poznała swojego ojca, bo urodziła się kilka miesięcy po jego śmierci. Jej matka nigdy nie pogodziła się ze stratą mężczyzny swojego życia, który zginął w czasie zamachu na WTC i tak naprawdę kobieta raczej wegetuje niż żyje, zamykając się w swojej rozpaczy i tylko momentami znajdując siłę, by wyjść z dopasowywanego przez lata kokonu. Swoiste przebudzenie stanowi list od Hanny. I matka, i córka upatrują w nim szansę, by zajrzeć w przeszłość i znaleźć kilka odpowiedzi.

Czytaj dalej

Alex Marwood – Najmroczniejszy sekret

Alex Marwood, Najmroczniejszy sekret [The darkest secret], tłum. Rafał Lisowski, Albatros, 2017, 416 stron.

Weekend, który zmienił wszystko. Dla Seana miały to być niezapomniane 50. urodziny spędzone w dobrym towarzystwie, w jednym z luksusowych domów, które przygotowywał do sprzedaży. Pyszne jedzenie, dużo alkoholu (i nie tylko), luźne rozmowy o niczym i zero stresów. Jak w tym wszystkim znaleźć miejsce dla gromadki dzieci? Wszystko da się zorganizować i być może cały ten wypad skończyłby się tylko ze sporym kacem (ale raczej nie moralnym), gdyby nie to, że trzyletnia córka Seana i Claire znika i mimo poszukiwań nikt nie ma pojęcia co się z nią stało. Gdy po dwunastu latach mężczyzna umiera i ma się odbyć jego pogrzeb, sprawa wraca.

„Najmroczniejszy sekret” to nie pierwsza książka o zaginięciu dziecka, którą miałam okazję czytać. Znalazły się wśród nich powieści tylko niezłe, jak na przykład „Szukając Emmy” Steny Holmes, ale i takie, które trzymały mnie w napięciu niemal od pierwszej do ostatniej strony – chociażby „Gdzie jesteś, Amando?” Dennisa Lehane’a i „Dziewięć dni” Gilly Macmillan. Byłam więc więcej niż ciekawa, jak z tym tematem poradziła sobie Alex Marwood i liczyłam na to, że będę miała okazję zaliczyć stworzoną przez nią historię do tych, o których myślę z uznaniem.

Czytaj dalej

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy