Gdy próbuję poukładać sobie w głowie wrażenia z lektury „Później” Stephena Kinga, to czuję, że mogłabym postawić tę książkę gdzieś między „Instytutem” (dobrym, dającym do myślenia, ale nie niezapomnianym), a „Uniesieniem” (pozostawiającym po sobie spory niedosyt). Mam bowiem z tą najnowszą historią jednego z moich ulubionych pisarzy pewien problem – zatopiłam się w niej niezwykle szybko, a strony przewracały się właściwie same, ale czegoś mi niewątpliwie zabrakło i na półkę obok tych powieści Stephena Kinga, które zrobiły na mnie naprawdę duże wrażenie, nie mogłaby trafić.
- 10.04.2021
- 6 Komentarze



