Magda Stachula – Trzecia

Magda Stachula, Trzecia, Znak Literanova, 2017, 367 stron.

Byłam ciekawa jak Magda Stachula poradziła sobie w kolejnej powieści, bo chociaż w pierwszej („Idealna”) dostrzegłam potencjał i zgrabnie stworzone portrety psychologiczne, to zabrakło mi napięcia, które powinno towarzyszyć thrillerowi. „Trzecia” zdawała się od początku wypadać pod tym względem lepiej i przyznam, że zaczęłam wiązać z tą historią duże nadzieje.

Mówi się, że po dłuższej chwili można poczuć czyjś wzrok na sobie. Tak jakby potrafił on w pewien sposób naznaczać, dotykać z odległości. Eliza od jakiegoś czasu ma wrażenie, że ktoś ją obserwuje, a nawet robi jej zdjęcia. Tylko to sobie wyobraziła czy rzeczywiście ktoś zaczął ją osaczać? Ona jeszcze nie wie, ale czytelnik szybko odkrywa, że faktycznie jest mężczyzna, który ją wybrał i ma zamiar krok po kroku, zgodnie ze ściśle obmyślanym planem, coraz bardziej się do niej zbliżać…

Czytaj dalej

Raphaëlle Giordano – Twoje drugie życie zaczyna się, kiedy zrozumiesz, że życie jest tylko jedno


Raphaëlle Giordano, Twoje drugie życie zaczyna się, kiedy zrozumiesz, że życie jest tylko jedno [Ta Deuxième Vie Commence Quand Tu Comprends Que Tu N'en As Qu'une], tłum. Krystyna Szerzyńska-Maćkowiak, MUZA, 2017, 272 strony.

Nie miałam wcześniej okazji czytać zbeletryzowanego poradnika i przede wszystkim dlatego skusiłam się na książkę „Twoje drugie życie zaczyna się, kiedy zrozumiesz, że życie jest tylko jedno”. Teraz, gdy to nowe czytelnicze doświadczenie jest już za mną, mogę stwierdzić, że realizacja pomysłu, który sam w sobie uznaję za ciekawy, nie do końca mnie przekonała.

Gdyby Camille spojrzała na siebie z boku, pewnie uznałaby, że jest szczęśliwa. Ma dom, dobrą pracę, syna i stosunkowo udane małżeństwo. W tej życiowej układance wszystkie elementy wydają się do siebie dobrze pasować, a jednak są między nimi luki i nieostre krawędzie, które sprawiają, że kobieta czuje frustrację i brak satysfakcji. Przez lata realizowała raczej potrzeby innych niż swoje i przez to znalazła się w punkcie, w którym teoretycznie wszystko się układa, a w praktyce jest tylko kilka kroków od rozsypania się na kawałeczki. I wtedy, zupełnie niespodziewanie, poznaje Claude’a – faceta zajmującego się rutynologią – dziedziną nauki mającą pomóc jej znaleźć klucz do szczęścia i rozbudzenia na nowo entuzjazmu wobec codzienności.

Czytaj dalej

Richard Paul Evans – Obiecaj mi


Richard Paul Evans, Obiecaj mi [Promise Me], tłum. Hanna de Broekere, Znak Literanova, 2011, 292 strony.

Richard Paul Evans nie trafił do grona moich ulubionych pisarzy, gdy spotkałam się z nim po raz pierwszy. „Papierowe marzenia” niczym mnie nie zaskoczyły, sposób przedstawienia historii wydawał mi się powierzchowny, a całość dosyć przeciętna. Byłam jedna pewna, że dam mu jeszcze jedną szansę i chociaż moment ten nastąpił dopiero po ponad dwóch latach, to przynajmniej mogę stwierdzić, że kolejna książka – „Obiecaj mi” - podobała mi się odrobinę bardziej. Fanką prozy amerykańskiego pisarza jednak pewnie już nie zostanę.

Czytaj dalej

Nuala Ellwood – Kości mojej siostry


Nuala Ellwood, Kości mojej siostry [My sister's bones], tłum. Dorota Pomadowska, Czarna Owca, 2017, 411 stron

Każdy ma swoje demony - wspomnienia, które zaciskają się nieprzyjemną obręczą żalu i strachu wokół serca. Kate – główna bohaterka powieści „Kości mojej siostry” musi mierzyć się z nimi codziennie. Jako korespondentka wojenna widziała tyle zła, bólu i cierpienia, że nie jest w stanie pozbyć się z głowy obrazów, dźwięków i poczucia bezsilności. Powrót w rodzinne strony nie jest jednak okazją do odnalezienia oazy spokoju, bo związany jest z koniecznością poradzenia sobie z niedawną śmiercią matki, alkoholizmem siostry i pełną brutalności przeszłością, która wciska się w niemal każdą myśl. Na dodatek w sąsiednim domu ewidentnie dzieje się coś dziwnego, chociaż wydaje się, że tylko Kate dostrzega, że coś jest nie tak.

Czytaj dalej

Martin Seay – Złodziej luster


Martin Seay, Złodziej luster [The Mirror Thief], tłum. Aleksandra Wolnicka, Czarna Owca, 2017, 702 strony.

„Złodziej luster” to jedna z tych książek, na które trzeba sobie zarezerwować więcej czasu. Wynika to nie tylko z tego, że jest literackim grubaskiem (siedemset stron przy stosunkowo niedużej czcionce), ale przede wszystkim ze stylu pisania autora i faktu, że wymaga skupienia, by nie pogubić się w meandrach historii poprowadzonych z rozmachem i pełnych szczegółów. To powieść niesłychanie klimatyczna, ale nie da się ukryć, że momentami nieco przytłaczająca, co przywodzi mi na myśl „Zimową opowieść” Marka Helprina, która wywołała we mnie podobne odczucia.  

Curtis ma do wykonania zadanie – odnaleźć Stanleya – faceta, który zapadł się pod ziemię w Las Vegas i może mieć związek z wydarzeniami w pewnym kasynie. Wśród niewielu śladów, jakie mogą do niego doprowadzić jest  książka - „Złodziej luster”. Kilkadziesiąt lat wcześniej nastoletni jeszcze Stanley widział w spisanej ręką Adriana Wellesa nietypowej historii szansę na odmianę swojego życia i odkrycie związanej z nią tajemnicy. Chęć odnalezienia autora stała się jego obsesją (przez co przypominał mi nieco Daniela Sempere z „Cienia wiatru” Carlosa Ruiza Zafóna) i celem, który spróbuje zrealizować wędrując ulicami kalifornijskiej Venice Beach. Lustra i wytwarzający je zwierciadlnicy będą natomiast kluczowym elementem spisku w XVI-wiecznej Wenecji, gdzie czytelnik ma okazję towarzyszyć mężczyźnie nazywanym Crivano. Tym samym, który pojawia się w posiadanym przez Stanleya „Złodzieju luster”.

Czytaj dalej

Geir Gulliksen - Historia pewnego małżeństwa


Geir Gulliksen, Historia pewnego małżeństwa [Historie om et ekteskap], tłum. Iwona Zimnicka, Czarna Owca, 2017, 198 stron. 

Mam mieszane uczucia jeśli chodzi o „Historię pewnego małżeństwa” – to jestem w stanie stwierdzić na pewno. Kilka razy zaczynałam o niej pisać i za każdym razem jakoś nie mogłam uchwycić sedna tego, jakie wrażenie na mnie wywarła. Tworzyłam i usuwałam zdania, bo ciągle wydawało mi się to za mało konkretne, zbyt rozmyte i niepewne. Ostatecznie muszę jednak po prostu pogodzić się z tym, że Geir Gulliksen stworzył historię, która z jednej strony dała mi do myślenia, ale z drugiej nie wzbudziła we mnie pewności, że mogę ją bez wahania polecić.

Czytaj dalej

Cilla & Rolf Börjlind – Czarny świt


Cilla & Rolf Börjlind, Czarny świt [Svart gryning], tłum. Inga Sawicka, Czarna Owca, 2015, 424 strony.
Cykl: Tom Stilton i Olivia Rönning, tom 3.

Cilla & Rolf Börjlind swoją kolejną powieścią wzbudzili we mnie emocje podobne do tych, jakie dostarczyły mi dwie poprzednie części serii, czyli „Przypływ” i „Trzeci głos”. Polubiłam Olivię i Toma i przyjemnie było się znowu z nimi spotkać  - tym bardziej, że jak zawsze musieli się zmagać z intrygującą i niepokojącą sprawą.

Gdy chociaż przez sekundę człowiek wyobrazi sobie moment, w którym czyjeś mordercze dłonie ujęły główkę trzyletniej dziewczynki i bez chwili wahania skręciły jej kark, to obraz ten będzie się wgryzał w myśli zdecydowanie dłużej. Babcia małej Emilie zostawiła ją samą tylko na kilka minut na podwórku w piaskownicy. To wystarczyło, by jej zięć, który właśnie wrócił, natknął się na scenę rodem z horroru. Kto mógł skrzywdzić niewinne dziecko?

Czytaj dalej

Nadia Hashimi – Dom bez okien


Nadia Hashimi, Dom bez okien [A House Without Windows], tłum. Urszula Gardner, Wydawnictwo Kobiece, 2017, 491 stron.

Mąż zamordowany uderzeniem siekiery w głowę. Żona cała we krwi przy jego martwym ciele. Zbrodnia dokonana na ich podwórku. Przez nią? Szwagier ofiary jest tego pewny, gdy rzuca się na Zibę i niemal dusi ją w szale gniewu. Odciągają go od niej, ale to tylko jak odroczenie wyroku. Nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał, ale wielu osobom sprawa wydaje się oczywista. W Afganistanie słowo kobiety jest i tak niewiele warte - gdyby oczywiście Ziba miała zamiar cokolwiek tłumaczyć.

Czytaj dalej

Dorota Milli – To jedno lato


Dorota Milli, To jedno lato, Wydawnictwo Filia, 2017, 520 stron.

„To jedno lato” niczym szczególnym nie zaskakuje i nie jest książką przy której towarzyszyły mi wielkie emocje. W pamięci zostanie mi jednak wrażenie, że to była przyjemna i idealnie wakacyjna lektura, dzięki której przeniosłam się myślami ku nadmorskim brzegom, gorącym promieniom słońca i beztroskim wieczorom, gdy głowę zaprząta co najwyżej chęć obejrzenia zachodu słońca i poczucia delikatnego wietrzyku na ciele.

Lukrecja Lis (woli żeby mówić do niej Luka) chciałaby uwierzyć, że odniosła duży sukces, bo wyrwała się z małej miejscowości do Warszawy. I mimo że ma o sobie ogromne mniemanie, to wie, że życie wcale nie potoczyło się tak, jak sobie zaplanowała. Po dwóch latach jej związek – bez miłości, bo oparty tylko na wizji wygodnego życia u boku bogatego faceta - się rozpadł, praca w banku nie przynosi jej satysfakcji, a blisko nie ma nikogo, komu naprawdę by na niej zależało. Wyrywa się z miasta do rodzinnego Dźwirzyna, by tam spędzić urlop i opracować nowy, genialny plan, dzięki któremu znajdzie sobie godnego jej (czyt. bardzo bogatego) faceta i niczym nie będzie się już musiała martwić.

Czytaj dalej

Plany czytelnicze lipiec / sierpień 2017

Poprzedni plan czytelniczy zrealizowany, więc spieszę pokazać Wam za jakie książki mam zamiar zabrać się w najbliższym czasie.


Richard Paul Evans - Obiecaj mi. Minęły ponad dwa lata od kiedy przy okazji lektury innej książki autora - Papierowe marzenia - wspominałam, że dam mu na pewno jeszcze jedną szansę. Wreszcie zamierzam to założenie spełnić.

Rolf Börjlind, Cilla Börjlind Czarny świt. Tom trzeci serii o Tomie Stiltonie i Olivii Rönning. Dwa poprzednie (Przypływ i Trzeci głos) zrobiły na mnie dobre wrażenie, więc liczę na kolejne udane spotkanie.

Nadia Hashimi - Dom bez okien. Książkom tej autorki przyglądałam się już wcześniej, ale nie miałam okazji żadnej z nich czytać. Postanowiłam coś w tym temacie zmienić.

Czytaj dalej

Oliver Burkeman – Szczęście. Poradnik dla pesymistów


Oliver Burkeman, Szczęście. Poradnik dla pesymistów [The Antidote], tłum. Katarzyna Mojkowska, MUZA, 2017, 256 stron.

Nie jestem pesymistką. Skoro mamy to wyznanie za sobą, to teraz pojawia się pytanie, czy książka Olivera Burkemana to był sensowny wybór. Byłam jej ciekawa, bo chociaż nie sięgam zbyt często po poradniki, to lubię zagłębiać się w nieszablonowe odsłony wielokrotnie poruszanych tematów. A o szczęściu napisano już tak wiele (i ileż recept na bycie szczęśliwym powstało!), wiążąc je najczęściej z optymistycznym podejściem do życia, że trudno było mi sobie wyobrazić, że ktoś mógł pójść w zupełnie innym kierunku. Negatywna droga do szczęścia? Cóż, brzmi intrygująco.

Czytaj dalej

Colson Whitehead – Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki


Colson Whitehead, Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki [The Underground Railroad], tłum. Rafał Lisowski, Albatros, 2017, 383 strony.

Nie sądzę żebym określiła „Kolej podziemną” Colsona Whiteheada jako arcydzieło światowej literatury czy powieść genialną. Nie upieram się, że każdy powinien ją przeczytać. Mimo to nie waham się napisać, że zrobiła na mnie duże wrażenie, kilkakrotnie szarpiąc nieprzyjemnie za serce i wciągając w historię kobiety, która pragnęła odciąć łańcuch niewoli i choć przez chwilę wciągnąć głęboko powietrze. Nawet, jeżeli miałoby się to przez pewien czas odbywać w podziemiach i w ciemności.

Cora nie od razu zgadza się na ucieczkę z plantacji bawełny Randallów, chociaż wie, że czeka ją tam tylko katorżnicza praca i codzienne odbieranie resztek godności. Przekroczenie granicy jest jednak drogą bez powrotu – jeśli ją złapią (a działo się to często z tymi, którzy próby ucieczki podejmowali) jej pan postara się o to, by urządzić odpowiednie widowisko ku przestrodze. Brutalne bicie będzie przy tym ledwie muśnięciem. Gdy Caesar opowiada jej o podziemnej kolei, dzięki której mogą znaleźć się w innej części Ameryki – przychylniej nastawionej do czarnoskórej ludności – dziewczyna nie chce robić sobie złudnej nadziei. A jednak pewnej nocy podejmują decyzję (czy dlatego, że przed laty matce dziewczyny udało się zbiec?) i każda mila dzieląca ich od plantacji jest krokiem ku nieznanemu. Czy jednak jest jednocześnie krokiem ku wolności?

Czytaj dalej

Artur Domosławski – Śmierć w Amazonii


Artur Domosławski, Śmierć w Amazonii, Wielka Litera, 2013, 327 stron.

Brazylijska Marabá, peruwiańska Cajmarca, ekwadorskie Lago Agrio – na te trzy miejsca spojrzał reporterskim okiem Artur Domosławski, z którym miałam okazję spotkać się po raz pierwszy. Historie, które opowiada, obserwacje które czyni i fakty, jakie podaje budzą momentami grozę i wzburzenie, ale czy dziwią? Ludzka chciwość i dbanie przede wszystkim o własne interesy mają tak głębokie korzenie i szeroki zasięg, że można je spotkać niemal w każdym zakątku świata. Ta świadomość nie sprawia jednak, że czyta się o tym bez emocji. Ludzie tracą życie w obronie tego, w co wierzą i walczą z tym, na co nie potrafią przymykać oczu, a ktoś inny liczy miliardowe zyski, obmyśla wizerunkowe strategie i stara się dać przeciwnikom do zrozumienia, że są mało znaczącym trybikiem w dobrze naoliwionej maszynerii.

Czytaj dalej

Wendy Walker – Nie wszystko zostało zapomniane


Wendy Walker, Nie wszystko zostało zapomniane [All is not forgotten], tłum. Dorota Pomadowska, Czarna Owca, 2017, 398 stron.

Nastoletnia Jenny Kramer zostaje brutalnie zgwałcona. Dla rodziców świadomość, że ktoś skrzywdził ich ukochaną córkę jest niewyobrażalnie bolesna. Ciągle są w szoku, gdy muszą podjąć decyzję: poddać Jenny specjalnemu leczeniu farmakologicznemu dzięki któremu zapomni o szczegółach wydarzeń tej nocy czy pozwolić jej żyć z traumą i mieć nadzieję, że pamięta coś, co pomoże złapać gwałciciela? Nie są zgodni, ale leki zostają podane i dziewczyna zapomina. Wie, że doszło do gwałtu, ale tamta przerażająca godzina na trawie znika z jej pamięci. Tylko czy na pewno? I czy to był rzeczywiście dobry wybór?

Czytaj dalej

Annie Darling – Mała księgarnia samotnych serc


Annie Darling, Mała księgarnia samotnych serc [The little bookshop of lonely hearts], tłum. Agnieszka Patrycja Wyszogrodzka-Gaik, Czarna Owca, 2017, 396 stron.

Do historii o miłości nie ciągnie mnie może jakoś szczególnie, ale nie powiem też, żebym miała coś przeciwko nim. Tym jednak, co przede wszystkim skusiło mnie w debiutanckiej powieści Annie Darling, była wizja umieszczenia akcji w księgarni. Oczami wyobraźni widziałam od razu klimatyczne miejsce pełne książek, które staje się świadkiem kiełkującego uczucia. Nie pomyliłam się w tych przeczuciach za bardzo, chociaż dwójka głównych bohaterów „Małej księgarni samotnych serc” częściej obrzuca się kąśliwymi uwagami niż wyznaje sobie miłość, a Bookends lata świetności ma dawno za sobą i jest na skraju upadku.

Dla Posy Morland londyńska księgarnia niemal od zawsze była prawie jak dom. Związani byli z nią jej rodzice - aż do chwili tragicznego wypadku, w którym zginęli - a później ona sama przez lata w niej pracowała. Gdy jej właścicielka – kochana Lavinia – zostawia jej po śmierci to miejsce, dziewczyna jest zaskoczona, ale przede wszystkim przerażona. Ma dwa lata (a w praktyce znacznie mniej) na podźwignięcie Bookends z finansowego dołka i tak naprawdę zerowe doświadczenie w byciu szefową. Czy miłość do książek wystarczy, by odnieść sukces?

Czytaj dalej

Jørn Lier Horst – Kluczowy świadek


Jørn Lier Horst, Kluczowy świadek [Nøkkelvitnet], tłum. Milena Skoczko, Smak Słowa, 2017, 336 stron.
Cykl: William Wisting, tom 1.

„Kluczowy świadek” to książka, w którą bardzo łatwo było mi wejść i zostać aż do ostatniej strony. Wciągająca i interesująca, ale nienależąca do tych, które wbijają w fotel. Dobra na tyle, by dostarczyć trochę wrażeń i wzbudzić chęć poznania dalszych losów głównego bohatera – niewystarczająco drażniąca wewnętrznie, by totalnie zachwycić.

Napad na konwój, który miał niedawno miejsce schodzi nieco na dalszy plan, gdy w policja musi się zmierzyć z brutalnym zabójstwem. Starszy pan zostaje znaleziony nagi w swoim domu. Nie wygląda to na napad rabunkowy, ale ktoś ewidentnie czegoś szukał i nie wahał się, by zadawać ofierze ból w celu uzyskania odpowiedzi. Za co gotowy był umrzeć Preben Pramm? Czy mężczyzna, który z nikim nie utrzymywał bliskich kontaktów, ale lubił tango i obserwację ptaków naprawdę mógł skrywać jakąś ważną tajemnicę?

Czytaj dalej

Agatha Christie – Wielka Czwórka


Agatha Christie, Wielka Czwórka [The Big Four], tłum. Jolanta Bartosik, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2017, 192 strony.

Herkules Poirot niektóre sprawy potrafi rozwiązywać nawet nie wychodząc z domu – jego małe, szare komórki są tak genialne, że czasami wystarczy zapoznanie się z faktami, by podważyć obraną przez śledczych wersję wydarzeń i zaprezentować własną. Są sprawy, w które angażuje się nieco bardziej – przechadza się po miejscu zbrodni, przesłuchuje związane z wydarzeniem osoby, sprawdza tropy, by na końcu zebrać wszystkich i pokazać jak się sprawy mają. W „Wielkiej Czwórce” Agatha Christie poszła dalej – wplątała wąsatego Belga w spisek na skalę międzynarodową, wrzuciła go w różne miejsca, po drodze stawiając go przed kilkoma zagadkowymi morderstwami i narażając na wiele niebezpieczeństw. Standardowo będzie mu towarzyszył Hastings i oboje będą próbowali powstrzymać Chińczyka, Francuzkę, Amerykanina i Numer Czwarty – szajkę, która chce przejąć władzę nad światem.

Czytaj dalej

Erling Kagge – Cisza


Erling Kagge – Cisza. Opowieść o tym, dlaczego straciliśmy umiejętność przebywania w ciszy i jak ją odzyskać [Stillhet i støyens tid. Gleden ved å stenge verden ute], tłum. Iwona Zimnicka, MUZA, 2017, 128 stron.

Lubię dźwięki. Szmer liści w lesie, gdy wiatr się przedziera między gałęziami; ćwierkanie o poranku, jakby trwało właśnie jakieś bardzo ważne ptasie zebranie; muzykę budzącą wspomnienia – czasami ściskającą za serce, innym razem dodającą energii; chrzęst kamieni pod stopami w czasie spaceru. Są też takie, przy których momentalnie czuję nieprzyjemny ścisk w środku, jak na przykład karetka na sygnale (i ten szybki przegląd w myślach gdzie akurat są bliskie mi osoby). A dlaczego piszę o dźwiękach, skoro Erling Kagge napisał książkę o ciszy? Bo nie chodzi o to, by szukać ciszy absolutnej, zewnętrznej, lecz by w codzienności znaleźć ciszę w sobie. I da się to zrobić wtedy, gdy faktycznie dookoła niewiele jest dźwięków, ale i wówczas, gdy jest ich naprawdę sporo.

Czytaj dalej

Sergiej Jesienin – Jar


Sergiej Jesienin, Jar, tłum. Konrad Frejdlich, Wydawnictwo Łódzkie, 1988, 146 stron.

Nie wciągnął mnie „Jar” tak mocno, jak mocno trzyma on bohaterów, których losy się w nim splotły. Po książkę sięgnęłam z przypadku, dając sobie szansę poznania historii, po którą w mojej bibliotece nikt dawno nie sięgał (ostatnio prawdopodobnie kilkanaście lat temu) i nie wiedziałam czego się po niej spodziewać.

Wszystko zaczyna się od polowania na niedźwiedzia, w trakcie którego nieznany wcześniej jego uczestnikom Kariow wykazuje się sporymi umiejętnościami. Mężczyzna opuścił swój dom niedługo po tym, jak nakrył swoją żonę Annę z kochankiem. Kobieta darzyła męża serdecznością, ale trudno dopatrzyć się w tym wielkiej miłości, tym bardziej, że małżeństwo – jak wiele innych w tamtych czasach – zostało zaaranżowane. Sporo się wydarzy w życiu ich obojga, ale to Kariowowi będzie przede wszystkim towarzyszył czytelnik.

Czytaj dalej

Armando Lucas Correa - Niemka


Armando Lucas Correa, Niemka [The German girl], tłum. Ewa Spirydowicz, Czarna Owca, 2017, 390 stron.

„Niemka” to jedna z tych książek, dzięki którym zatrzymuje się ten codzienny, rozpędzony kołowrotek zadań do wykonania, a przychodzi czas na zatopienie się w ujmującej i poruszającej historii. Lubię mądre, nieprzesłodzone powieści, w których przeszłość splata się z teraźniejszością, bohaterowie przeżywają wzloty i upadki, ale nieustannie też szukają – czasami szczęścia, a czasami po prostu odpowiedzi na dręczące ich pytania. Taka właśnie jest książka pisarza, który postanowił zabrać czytelnika w wędrówkę do Berlina, Nowego Jorku, a także swojej rodzinnej Kuby.

Hanna i Anna mają po dwanaście lat, a chociaż dzieli ich w powieści ocean i kilkadziesiąt lat, to są do siebie bardzo podobne. Obie muszą się mierzyć z codziennością, obie szukają swojej tożsamości, w obu tkwi jeszcze mała dziewczynka, która musiała zbyt szybko dorosnąć. Hanna wie, że w Berlinie 1939 roku nie ma miejsca dla niej i dla jej rodziców, bo chociaż jeszcze niedawno cieszyli się szacunkiem, to teraz są uznawani za nieczystych i niepożądanych wśród „prawdziwych Niemców”. Anna nie poznała swojego ojca, bo urodziła się kilka miesięcy po jego śmierci. Jej matka nigdy nie pogodziła się ze stratą mężczyzny swojego życia, który zginął w czasie zamachu na WTC i tak naprawdę kobieta raczej wegetuje niż żyje, zamykając się w swojej rozpaczy i tylko momentami znajdując siłę, by wyjść z dopasowywanego przez lata kokonu. Swoiste przebudzenie stanowi list od Hanny. I matka, i córka upatrują w nim szansę, by zajrzeć w przeszłość i znaleźć kilka odpowiedzi.

Czytaj dalej

Alex Marwood – Najmroczniejszy sekret

Alex Marwood, Najmroczniejszy sekret [The darkest secret], tłum. Rafał Lisowski, Albatros, 2017, 416 stron.

Weekend, który zmienił wszystko. Dla Seana miały to być niezapomniane 50. urodziny spędzone w dobrym towarzystwie, w jednym z luksusowych domów, które przygotowywał do sprzedaży. Pyszne jedzenie, dużo alkoholu (i nie tylko), luźne rozmowy o niczym i zero stresów. Jak w tym wszystkim znaleźć miejsce dla gromadki dzieci? Wszystko da się zorganizować i być może cały ten wypad skończyłby się tylko ze sporym kacem (ale raczej nie moralnym), gdyby nie to, że trzyletnia córka Seana i Claire znika i mimo poszukiwań nikt nie ma pojęcia co się z nią stało. Gdy po dwunastu latach mężczyzna umiera i ma się odbyć jego pogrzeb, sprawa wraca.

„Najmroczniejszy sekret” to nie pierwsza książka o zaginięciu dziecka, którą miałam okazję czytać. Znalazły się wśród nich powieści tylko niezłe, jak na przykład „Szukając Emmy” Steny Holmes, ale i takie, które trzymały mnie w napięciu niemal od pierwszej do ostatniej strony – chociażby „Gdzie jesteś, Amando?” Dennisa Lehane’a i „Dziewięć dni” Gilly Macmillan. Byłam więc więcej niż ciekawa, jak z tym tematem poradziła sobie Alex Marwood i liczyłam na to, że będę miała okazję zaliczyć stworzoną przez nią historię do tych, o których myślę z uznaniem.

Czytaj dalej

Megan Bradbury – Wszyscy patrzą


Megan Bradbury, Wszyscy patrzą [Everyone is watching], tłum. Magdalena Słysz, Czarna Owca, 2017, 310 stron.

Najpierw – jeszcze przed lekturą - spojrzałam na „Wszyscy patrzą”, dotknęłam i oceniłam powierzchownie, skupiając się na tym, jak została wydana. Byłam zachwycona – zdjęcie miasta ukryte pod pomysłową obwolutą, twarda oprawa, delikatne tłoczenia, oszczędność kolorów. To jedna z tych książek, które tak po prostu przyjemnie się trzyma w dłoni i ogląda, zastanawiając się co też w sobie kryje. Miałam nadzieję, że przeniosę się dzięki niej do Nowego Jorku i sprawdzę, czy znajdę w nim coś, co mnie zafascynuje.

Robert Mapplethorpe, Walt Whitman, Robert Moses, Edmunt White – łączył ich Nowy Jork, a także posiadanie śmiałej wizji, chociaż realizowanej w różnych dziedzinach – w fotografii, literaturze, architekturze. Megan Bradbury postanowiła uczynić ich bohaterami swojej książki, tworząc fabularyzowany zapis fragmentów ich życia i sprawiając, że zaczęłam się zastanawiać, na ile to miasto ukształtowało ich losy, a na ile to oni zmienili miasto.

Czytaj dalej

Sophie Daull – Camille, moja ptaszyna


Sophie Daull, Camille, moja ptaszyna [Camille, mon envolée], tłum. Ewa Kaniowska, Czarna Owca, 2017, 163 strony.

Są takie książki, o których trudno pisać. Pamiętam, że jakąś wewnętrzną blokadę przed ubraniem w słowa wrażeń wywołały we mnie między innymi „Chustka” Anny Sałygi, „Zorkownia”  Agnieszki Kalugi, „Kato-tata. Nie-pamiętnik” Halszki Opfer czy „3096” Natashy Kampush. Za każdym razem, chociaż historie w nich zawarte były zupełnie inne, miałam poczucie, że cokolwiek bym nie napisała, zabrzmi to banalnie w zderzeniu z ciążącą gdzieś w piersi prawdą o ludzkim bólu i dramatach. Tak samo czuję w przypadku wspomnień Sophie Daull wydanych w postaci książki „Camille, moja ptaszyna”. Camille nie żyje. Zmarła nagle, po czterech dniach niespodziewanej choroby, w wieku szesnastu lat. Myślę, że jej matka – Sophie – chciałaby, żeby pisać o tym wprost, tak jak wolała, by ludzie, którzy ją otaczali nie stosowali eufemizmów wobec tego, co się zdarzyło.

Czytaj dalej

Plany czytelnicze maj/czerwiec 2017

Kilka słów o tym, jakie plany czytelnicze mam na najbliższy czas :)


Artur Domosławski - Śmierć w Amazonii. Niewiele wychodzi z mojego postanowienia, by sięgać częściej po reportaże, ale mam nadzieję, że tym tytułem wrócę na właściwe tory.

Erling Kagge - Cisza. Bo dobrze się odnajduję w ciszy.

Agatha Christie - Wielka Czwórka. Nie spotykałyśmy się od lutego i zaczęłam już tęsknić za Królową Kryminału.

Czytaj dalej

Camilla Läckberg – Ofiara losu

Camilla Läckberg, Ofiara losu [Olycksfägeln], tłum. Inga Sawicka, Czarna Owca, 2017, 448 stron.
Saga o Fjällbace, tom 4.

Nie ukrywam, że lubię książki Camilli Läckberg i sięgam po kolejne tomy stworzonej przez nią kryminalnej serii z przyjemnością. Czasami odrobinę marudzę, że ten czy inny element mógłby być rozegrany inaczej, ale mimo to zamykam kolejną książkę ze świadomością, że było warto po nią sięgnąć. „Ofiara losu” nie zaburzyła jakoś nieodwracalnie sposobu, w jaki postrzegam powieści pisane przez szwedzką autorkę, ale muszę przyznać, że spośród dotychczas czytanych, właśnie ona wzbudziła we mnie najmniejsze emocje.

Marit nie piła alkoholu. Gdy jednak policja znajduje ją martwą w rozbitym samochodzie wszystko wskazuje na to, że była wówczas zupełnie pijana. Abstynencja oraz pewne ślady na ciele sprawiają, że Patrick Hedström podejrzewa upozorowanie całego zdarzenia w celu ukrycia morderstwa. Policjanci z komisariatu w Tanumshede będą musieli zmierzyć się ze sprawą, w której nie ma zbyt wiele konkretnych tropów. W tym samym czasie miasto będzie miało swoje pięć minut, bo w okolicy zamieszkają uczestnicy nadawanego na całą Szwecję reality show. Dla niektórych oglądanie kilkorga imprezujących (i chyba dla ubarwienia relacji czasami też pracujących) młodych ludzi jest świetną rozrywką, ale czy uczestnicy rzeczywiście zgłosili się do programu tylko dla zabawy?

Czytaj dalej

Niklas Kampargard - Żyj jak rolnik. 100 sposobów jak żyć w zgodzie z naturą


Niklas Kampargard, Żyj jak rolnik. 100 sposobów jak żyć w zgodzie z naturą [Lev som en bonde; 100 sätt att klara sig själv], tłum. Dominika Górecka, Edipresse Książki, 2017, 224 strony.

Wiem, że zabrzmi to jak banał, ale to nic – uwielbiam naturę. Mam zresztą wrażenie, że z wiekiem doceniam ją coraz mocniej, silniej na mnie działa i jakoś bardziej świadomie się nią cieszę. Pewnie dlatego spodziewałam się, że książka „Żyj jak rolnik. 100 sposobów jak żyć w zgodzie z naturą” będzie publikacją, która mnie zainteresuje, a przede wszystkim pozwoli poczuć niepowtarzalny klimat wsi. Teraz myślę, że najprościej po prostu tam pojechać - co zresztą zdarza mi się robić - ale nie oznacza to wcale, że Niklas Kampargard nie ma na jej temat nic do powiedzenia.

Czytaj dalej

Michael Harvey – Brighton


Michael Harvey, Brighton, tłum. Piotr Kaliński, Czarna Owca, 2017, 355 stron.

Może to ten Boston tak działa na moją wyobraźnię, że powieści, w których akcja jest w nim osadzona, mocno do mnie trafiają. Z drugiej strony skłonna jestem raczej uznać, że to umiejętność uchwycenia klimatu tego miasta – pełnego sprzeczności, z czającym się w zakamarkach złem i zamkniętą w umysłach mieszkańców przeszłością – jest tu kluczem do stworzenia historii, która wprost pulsuje energią odwiedzanych miejsc. Już drugi raz w krótkim czasie wspominam o prozie Dennisa Lehane’a, ale zwyczajnie nie mogłam uciec od skojarzenia z „Rzeką tajemnic”, gdy zaczęłam się zagłębiać w książkę „Brighton” Michaela Harveya. To dwie zupełnie różne opowieści (a pisarzy nie stawiałabym na równi, bo do autora genialnego „Miasta niepokoju” jednak jeszcze spory kawałek), ale w obu przypadkach wydarzenia z dzieciństwa w pewnym sensie upominają się o bohaterów i zmuszają ich do zmierzenia się z dawnymi demonami, a miejsce, w którym się wychowywali wyciąga po nich swoje brudne i zbrukane krwią łapy.

Czytaj dalej

Peadar O’Guilin – The Call. Wezwanie


Peadar O’Guilin, The Call. Wezwanie [The Call], tłum. Katarzyna Bażyńska-Chojnacka, Piotr Chojnacki, Czwarta Strona, 2017, 349 stron.

Niedosyt – to czuję po lekturze „The Call. Wezwanie”. Ciekawie zapowiadająca się historia i lekkie pióro sprawiające, że kolejne strony przewracały się same, było tym, co obudziło moje nadzieje na dawkę porządnie skonstruowanego świata i pełnych napięcia wydarzeń. Niestety, szczególnie w tym drugim przypadku, poczułam się nieco zawiedziona, chociaż w ogólnym rozrachunku książkę czyta się stosunkowo przyjemnie.

Nessa przebywa w szkole przetrwania, która ma za zadanie przygotować ją oraz innych nastolatków na Wezwanie. Nikt nie wie kiedy dokładnie każde z nich tego doświadczy, ale pewne jest, że te trzy minuty i cztery sekundy na które znikną i przeniosą się do Szaroziemi będzie dla nich walką o życie. W tamtym świecie, gdzie czas płynie inaczej, będą musieli tak naprawdę przetrwać cały dzień, uciekając i broniąc przed żądnymi zemsty Sidhe. Często też okaże się, że szybka śmierć byłaby wybawieniem, bo oprawcy lubią się brutalnie bawić się swoimi ofiarami.

Czytaj dalej

Donato Carrisi – Łowca cieni


Donato Carrisi, Łowca cieni [Il cacciatore del buio], tłum. Jan Jackowicz, Albatros, 2017, 464 strony.
Cykl: Paenitentiaria Apostolica, tom 2.

Po „Trybunale dusz” – pierwszym tomie serii o watykańskim penitencjariuszu Marcusie – towarzyszyło mi uczucie satysfakcji, ponieważ to świetnie napisana powieść, w której całkowicie się rozsmakowałam. Sięgnęłam po drugi tom - trochę ostrożnie, ale z entuzjazmem – i teraz, gdy ostatnie strony już za mną, uśmiecham się do swoich myśli i z uznaniem kiwam głową. Donato Carrisi to piekielnie zdolny autor i „Łowca cieni” zdecydowanie to pokazuje.

Zło potrafi wedrzeć się wszędzie – tym razem krwią splamione zostały ogrody watykańskie, gdzie znaleziono poćwiartowane zwłoki zakonnicy. Śladów jest niewiele, a sprawca pozostaje nieuchwytny. Marcus, który miał się zająć tą sprawą, przez rok – mimo wytężonych wysiłków – nie zbliżył się do niego nawet o krok. Teraz będzie musiał skierować wszystkie swoje siły i umiejętność wychwytywania anomalii w kierunku nowej sprawy – w Rzymie zaczyna grasować seryjny morderca, który na celownik bierze pary. Szybko okaże się, że w dokonywanych przez niego zbrodniach nie ma przypadkowości, a zbrodniczy umysł wszystko skrupulatnie zaplanował.

Czytaj dalej

Cilla & Rolf Börjlind – Trzeci głos


Cilla & Rolf Börjlind, Trzeci głos [Den tredje rösten], tłum. Inga Sawicka, Czarna Owca, 2014, 458 stron.
Cykl: Tom Stilton i Olivia Rönning, tom 2.

Minęło kilka miesięcy odkąd czytałam pierwszy tom serii z Tomem Stiltonem i Olivią Rönning, czyli „Przypływ” i przyznam, że szczegóły związane z tamtą historią nieco mi się w pamięci rozmyły. Na szczęście nie potrzebowałam dużo czasu, by wszystko wskoczyło na swoje miejsce i mogłam w pełni zatopić się w kolejnej powieści, którą w duecie stworzyli Cilla i Rolf Börjlind.

Nastoletnia Sandra znajduje swojego ukochanego ojca powieszonego w ich domu. Początkowo wszystko wskazuje na samobójstwo, ale brak laptopa i fakt, że Bengt Sahlmann zajmował się sprawą zniknięcia dużej ilości narkotyków budzi pewne podejrzenia. Szwedzka policja będzie musiała zbadać różne powiązania, a na kolejne tropy w tej sprawie wpadnie Olivia. Wprawdzie zamiast pracy w policji, mimo ukończenia policyjnej szkoły, planuje studiować historię sztuki, ale chęć poznania prawdy okazuje się silniejsza. Do Marsylii, gdzie znaleziono okaleczone zwłoki kobiety, rusza Abbas el Fassi i Tom Stilton. Ten pierwszy znał ofiarę i w podróż zabrał kilka swoich noży, a to nie wróży niczego dobrego.

Czytaj dalej

Dziewczyna z tatuażem, reż. David Fincher, 2011


Dziewczyna z tatuażem, reż. David Fincher, 2011

Kiedy o tym myślę, to zdaję sobie sprawę, że podeszłam do „Dziewczyny z tatuażem” w reżyserii Davida Finchera (znanego mi między innymi z filmu „Azyl” i „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”) bez wielkich oczekiwań. Nie wiem z czego to wynikało, ale potraktowałam seans trochę jak ciekawostkę i nie miałam zamiaru przeżywać, że coś się nie zgadza z książkową wersją tej historii, którą w „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” przedstawił Stieg Larsson. Może nie chciałam się po prostu rozczarować, stąd ten początkowy dystans, który – jak się okazało – był zupełnie niepotrzebny. Film, mimo pewnych zastrzeżeń (muszę trochę po marudzić, po prostu muszę), przypadł mi do gustu.

Właśnie zakończył się proces o zniesławienie, w którym dziennikarska reputacja Mikaela mocno ucierpiała. Postanawia usunąć się w cień, a przyjęcie zlecenia od wiekowego i bogatego przedsiębiorcy staje się dobrym rozwiązaniem. Tym bardziej, że sprawa jest dosyć intrygująca – wiele lat temu wnuczka Henrika Vagnera zniknęła bez śladu – starszy pan jest przekonany, że zabił ją ktoś z rodziny i osoba ta co roku mu o tym przypomina, wysyłając w ramce zasuszone rośliny. Prawie wszyscy podejrzani mieszkają blisko siebie, a Mikael ma pod pozorem pisania biografii przejrzeć zgromadzone materiały, pobudzić wspomnienia i spróbować znaleźć to, co kryją wydarzenia z przeszłości, a co z jakiegoś powodu wciąż pozostaje w cieniu.

Czytaj dalej

Donato Carrisi – Trybunał dusz


Donato Carrisi, Trybunał dusz [Il tribunale delle anime], tłum. Jan Jackowicz, Albatros, 2017,496 stron. 
Cykl: Paenitentiaria Apostolica, tom 1.

Świetna, świetna i jeszcze raz świetna! Wiem, że może to niewiele mówi o książce, a jednak mówi bardzo dużo. To słowo bowiem towarzyszyło mi właściwie już od pierwszych stron i aż do końca nie zbladło w obliczu tego, co w „Trybunale dusz” zaserwował mi Donato Carrisi.

Mężczyzna, do którego przyjechała karetka to prawdopodobnie seryjny morderca, na co wskazują pamiątki po ofiarach znajdujące się w jego domu. Monica – członek zespołu ratunkowego – od razu kojarzy fakty, bo jedną z zabitych kobiet była jej siostra. Pracująca w Mediolanie policjantka Sandra Vega nie do końca radzi sobie po śmierci swojego męża – jako fotoreporter był narażony na różne niebezpieczeństwa, ale oficjalnie jego śmierć była nieszczęśliwym wypadkiem. Oczywiście dopóki kobieta nie zacznie bardziej drążyć tematu. Marcus nie pamięta swojej przeszłości i ma tylko pewne przebłyski z wydarzeń, które sprawiły, że był o krok od śmierci. U boku ma jednak kogoś, kto pomoże mu wrócić do swojego życia -  watykańskiego penitencjariusza – członka pewnej organizacji, która od wielu wieków bada zło i niejednokrotnie sprawia, że winny ponosi za nie odpowiedzialność. Teraz Marcus musi odkryć co stało się ze studentką Larą, która nagle zniknęła. Wszystko wskazuje na to, że ze sprawą związany jest wspomniany wcześniej seryjny morderca. Problem w tym, że leży on w śpiączce i nikomu zbyt wiele nie powie.

Czytaj dalej

Halszka Opfer – Monidło. Życie po Kato-tacie


Halszka Opfer, Monidło. Życie po Kato-tacie, Czarna Owca, 2017, 224 strony.

„Monidło. Życie po Kato-tacie” to pozycja, którą wcale nie czyta się łatwiej przez to, że zna się już przeżycia autorki z jej wcześniejszej książki – „Kato-tata. Nie-pamiętnik”. Pod pewnymi względami jest nawet trudniej, bo jeśli miało się nadzieję, że w dorosłym życiu los Halszki Opfer wreszcie się odmienił, to czeka tam jedynie gorzkie rozczarowanie.

Czytaj dalej

Patrick Ness – Siedem minut po północy


Patrick Ness, Siedem minut po północy [A Monster Calls], tłum. Marcin Kiszela, Papierowy Księżyc, 2016, 210 stron.

Conor nie znajduje ukojenia ani we śnie, ani na jawie. Dręczy go koszmar, o którym nie chce myśleć i mówić, ale który uparcie wraca i wzbudza w nim przerażenie. Gdy siedem minut po północy spotyka się oko w oko z innym potworem – cisem przed jego domem, który ożył i coś od niego chce - wcale się go nie boi. 13-letni chłopiec musi się ostatnio mierzyć z rzeczami, które wywołują w nim większy strach, a poza sennymi marami największe wyzwanie stanowi codzienność z chorą na raka mamą.

Patrick Ness stworzył historię, na którą pomysł pojawił się w głowie Siobhan Dowd. Niestety, śmierć będąca konsekwencją choroby nie pozwoliła jej go zrealizować. Autor poprowadził Conora przez niesamowicie trudne chwile w taki sposób, że intryguje nie tylko ciekawa fabuła, ale przede wszystkim uderzają w czytelnika emocje. Nie są one jednak przerysowane i przez większą część powieści nie czułam się nimi przytłoczona. Po drodze powoli się kumulowały, by na samym końcu naprawdę porządnie dać o sobie znać.

Czytaj dalej

Juan José Millás - Z cienia


Juan José Millás, Z cienia [Desde la sombra], tłum. Karolina Jaszecka, Czarna Owca, 2017, 206 stron.

„Z cienia” to taka książka, którą nie do końca wiadomo jak ugryźć, jak opisać i ocenić, a przynajmniej ja mam z tym spory problem. Jednocześnie zawsze doceniam takie pozycje, bo wyrywają mnie ze strefy komfortu, w pewien sposób drażnią i nie dają się łatwo zaszufladkować.

Damián po wielu latach stracił pracę i chociaż finansowo jakoś sobie radzi, to niespecjalnie wie co robić ze swoim życiem. Niespodziewanie dokonuje drobnej kradzieży i uciekając przed ochroniarzem chowa się w starej szafie. Ukryty w niej trafia do domu pewnej rodziny i postanawia zostać obserwatorem ich codzienności – pomocny, ale niewidzialny niczym duch.

Czytaj dalej

John Grisham – Demaskator


John Grisham, Demaskator [The Whistler], tłum. Andrzej Szulc, Anna Dobrzańska, Albatros, 2017, 415 stron.

Powiedzmy to sobie od razu – John Grisham nie miał ze mną łatwo. Długo odwlekałam pierwsze spotkanie, często zwodziłam półsłówkami, że w tym miesiącu to już na pewno, że cały czas o nim pamiętam. Ciągle jednak pojawiał się ktoś po drodze – a to Stieg Larsson, innym razem Håkan Nesser, a w któryś piątek, niedzielę czy środę po raz kolejny Stephen King. Kiedy wreszcie znalazłam dla Johna Grishama czas, zdążyłam już – nie sposób tego ukrywać – dosyć wysoko postawić mu poprzeczkę. Pewnie dlatego „Demaskator” nie okazał się dla mnie w pełni satysfakcjonujący, mimo że to niezła powieść.

Tam, gdzie prawo powinno stać po stronie prawdy, a sprawiedliwość być nadrzędną wartością, mnóstwo jest zakłamania i hipokryzji. Członkowie Komisji Dyscyplinarnej Sędziów doskonale wiedzą, że sądy nie są wolne od nieetycznej, a nawet przestępczej działalności, bo od lat odsuwają od pełnionych funkcji ludzi, którzy zaczęli dbać przede wszystkim o swój własny interes. Lacy i Hugo właśnie stają przed kolejnym wyzwaniem w swojej karierze – spotykają się z mężczyzną, który chce wnieść skargę przeciwko sędzi Camilli McDover. Kobieta od wielu lat przyjmuje łapówki w zamian za korzystne wyroki, a nawet skazała niewinnego człowieka za morderstwa, których nie popełnił. Tak przynajmniej twierdzi Greg Myers, ale kto wie na ile można mu ufać? Facet ma kontakt z osobą, która zna informatora, ale cała ta sprawa wydaje się mocno podejrzana. I jak się z czasem okaże – zdecydowanie niebezpieczna.

Czytaj dalej

Katarzyna Zyskowska-Ignaciak, Wojciech Chmielarz – Koma


Katarzyna Zyskowska-Ignaciak, Wojciech Chmielarz – Koma, Wydawnictwo Filia, 2017, 332 strony.

Jest w książce „Koma” Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak i Wojciecha Chmielarza śpiączka dosłowna, ale jest też ta metaforyczna. Gdy mija ci dzień za dniem, a żaden z nich nie wywołuje szybszego bicia serca, gdy odhaczasz zadania do zrobienia i ciągle gdzieś pędzisz, a postawione cele wydają się błahe i niewiele znaczące, gdy trwasz z poczucia obowiązku i dobierasz odpowiednią do okazji maskę, mimo że nie ma tobie autentycznej radości – czy rzeczywiście żyjesz?

Ewa trafia do szpitala i wszystko wskazuje na to, że próbowała popełnić samobójstwo. Śpiączka zdaje się być ucieczką, bo nie musi kontaktować się ze światem, a jednak czytelnik ma dostęp do jej myśli i wspomnień. Pani burmistrz – ta twarda babka, która potrafiła załatwić wszystko, chociaż nie zawsze w interesie mieszkańców, ale często swoim własnym – miałaby targnąć się na swoje życie? Kobieta sukcesu, szczęśliwa żona – ile w tym prawdy, a ile pozorów? W tym samym czasie na komendę policji zgłasza się matka maturzysty, który nagle zniknął. Mógł wyjechać, zabalować (przecież dzień wcześniej był na imprezie), zostać na noc u jakiejś dziewczyny – mimo to są osoby, którym żaden z tych scenariuszy nie pasuje do Karola. Ale czy w ogóle go znali – tak naprawdę?

Czytaj dalej

Plany czytelnicze kwiecień/maj 2017

Zatracam się w kolejnych historiach i spędzam mnóstwo czasu z książkowymi bohaterami. W najbliższym czasie mam zamiar poszukać mocnych wrażeń i intrygujących osobowości w poniższych tytułach.



Juan José Millás - Z cienia. Mężczyzna ukryty w szafie i przyglądający się nieznajomym? Brzmi intrygująco. Mam nadzieję nie tylko na niecodzienną fabułę, ale przede wszystkim ciekawe refleksje o życiu, marzeniach, rodzinie.

John Grisham - Demaskator. To będzie moje pierwsze spotkanie z tym pisarzem, a przynajmniej tak mi się wydaje. Być może czytałam coś lata temu, ale pewności nie mam.

Czytaj dalej

Lisa Genova – Sekret O’Brienów


Lisa Genova, Sekret O’Brienów [Inside the O'Briens], tłum. Joanna Dziubińska, Filia, 446 stron.

„Sekret O’Brienów” to moje czwarte spotkanie z Lisą Genovą, a chociaż do tej pory ani razu się na autorce nie zawiodłam, to jej ostatnia książka dosyć długo czekała na swoją kolej. Przeczytałam, a teraz nawet trochę mi przykro, że na razie to już wszystkie powieści w dorobku autorki, bo jej twórczość jest dla mnie gwarancją zaczytania się ważnej i poruszającej historii.

Joe jest w pełni oddany swojej pracy bostońskiego policjanta. Wierzy w to, co robi i z pasją realizuje się każdego dnia. Oczywiście, że są i ciemne strony zawodu, który wykonuje (nawet całkiem sporo), ale tak naprawdę nie zamieniłby go na żaden inny. Ma kochającą żonę Rosie, czwórkę dzieci i z powodzeniem może nazwać się szczęśliwym człowiekiem. Od pewnego czasu bywa drażliwy, czasami coś mu wypadnie z rąk czy potknie się na ulicy, ale komu to się nie zdarza? Stres, dużo obowiązków, dawne problemy z kolanem – łatwo mu znaleźć przyczynę wielu z pozoru błahych zdarzeń. Do czasu aż nie będzie już w stanie ich bagatelizować, a badania ujawnia straszną prawdę – chorobę Huntingtona.

Czytaj dalej

Bruno Kadyna – Metalowa Dolna



Bruno Kadyna, Metalowa Dolna, Filologos, 2015, 110 stron.

Metalowa Dolna” nie przyciąga uwagi okładką, ale ten fragment piwnicznej siłowni, który na niej widać, dobrze koresponduje z tym, co w tej książce można znaleźć. Trudno było mi sobie wprawdzie wyobrazić, że można postawić na takie miejsce wydarzeń, ale wbrew pozorom całkiem sporo niecodziennych rzeczy będzie się tam działo.

Nie byłam pewna czego się po tej historii spodziewać, a sięgnęłam po nią głównie ze względu na kilka pozytywnych blogowych opinii. Pierwsze kilkanaście stron sprawiło jednak, że zwątpiłam czy odnajdę coś dla siebie w debiutanckim opowiadaniu, które stworzył Bruno Kadyna. Każdy rozdział to kolejny trening głównego bohatera i obawiałam się, że całość skupi się tylko na sekwencjach ćwiczeń okraszonych mniej lub bardziej ważkimi przemyśleniami. Autorowi udało się jednak mnie zaskoczyć i przyznaję, że chociaż wielkiego poruszenia całość nie wywołała, to pomysł doceniam. 

Czytaj dalej

Mark Helprin – Zimowa opowieść


Mark Helprin, Zimowa opowieść [Winter's Tale], tłum. Maciej Płaza, Joanna Dziubińska, Wydawnictwo Otwarte, 2014, 692 strony.

Ileż jest we mnie sprzeczności, gdy myślę o niedawno przeczytanej książce Marka Helprina i to wcale nie dlatego, że pojawiła się wiosna, a ja piszę o „Zimowej opowieści”. Przepięknie opowiedziana historia, która potrafiła mnie totalnie oczarować i zamknąć w swoim świecie, a jednocześnie sprawiła, że momentami czułam się nieco znużona i zastanawiałam się czy to wszystko nie jest przypadkiem przerostem formy nad treścią.

Peter Lake wciąż ucieka. Gang do którego kiedyś należał i stojący na jego czele Pearly Soames zrobią wszystko, by go dopaść i zdecydowanie nie mają zamiaru zostawić go przy życiu. W czasie jednego ze starć główny bohater trafia na niezwykłego białego konia i fakt, że ten właściwie potrafi unosić się nad ziemią, jest przedsmakiem całego ogromu niezwykłości, które jeszcze mają się w tej opowieści wydarzyć. Pojawi się niespodziewanie miłość do Beverly – chorej na gruźlicę córki właściciela posiadłości, którą Peter planował obrabować, ale ten wątek to tylko jeden z licznych akordów w pełnej dźwięków, barw i magii książce.

Czytaj dalej

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy