Wendy Walker – Nie wszystko zostało zapomniane


Wendy Walker, Nie wszystko zostało zapomniane [All is not forgotten], tłum. Dorota Pomadowska, Czarna Owca, 2017, 398 stron.

Nastoletnia Jenny Kramer zostaje brutalnie zgwałcona. Dla rodziców świadomość, że ktoś skrzywdził ich ukochaną córkę jest niewyobrażalnie bolesna. Ciągle są w szoku, gdy muszą podjąć decyzję: poddać Jenny specjalnemu leczeniu farmakologicznemu dzięki któremu zapomni o szczegółach wydarzeń tej nocy czy pozwolić jej żyć z traumą i mieć nadzieję, że pamięta coś, co pomoże złapać gwałciciela? Nie są zgodni, ale leki zostają podane i dziewczyna zapomina. Wie, że doszło do gwałtu, ale tamta przerażająca godzina na trawie znika z jej pamięci. Tylko czy na pewno? I czy to był rzeczywiście dobry wybór?

Czytaj dalej

Annie Darling – Mała księgarnia samotnych serc


Annie Darling, Mała księgarnia samotnych serc [The little bookshop of lonely hearts], tłum. Agnieszka Patrycja Wyszogrodzka-Gaik, Czarna Owca, 2017, 396 stron.

Do historii o miłości nie ciągnie mnie może jakoś szczególnie, ale nie powiem też, żebym miała coś przeciwko nim. Tym jednak, co przede wszystkim skusiło mnie w debiutanckiej powieści Annie Darling, była wizja umieszczenia akcji w księgarni. Oczami wyobraźni widziałam od razu klimatyczne miejsce pełne książek, które staje się świadkiem kiełkującego uczucia. Nie pomyliłam się w tych przeczuciach za bardzo, chociaż dwójka głównych bohaterów „Małej księgarni samotnych serc” częściej obrzuca się kąśliwymi uwagami niż wyznaje sobie miłość, a Bookends lata świetności ma dawno za sobą i jest na skraju upadku.

Dla Posy Morland londyńska księgarnia niemal od zawsze była prawie jak dom. Związani byli z nią jej rodzice - aż do chwili tragicznego wypadku, w którym zginęli - a później ona sama przez lata w niej pracowała. Gdy jej właścicielka – kochana Lavinia – zostawia jej po śmierci to miejsce, dziewczyna jest zaskoczona, ale przede wszystkim przerażona. Ma dwa lata (a w praktyce znacznie mniej) na podźwignięcie Bookends z finansowego dołka i tak naprawdę zerowe doświadczenie w byciu szefową. Czy miłość do książek wystarczy, by odnieść sukces?

Czytaj dalej

Jørn Lier Horst – Kluczowy świadek


Jørn Lier Horst, Kluczowy świadek [Nøkkelvitnet], tłum. Milena Skoczko, Smak Słowa, 2017, 336 stron.
Cykl: William Wisting, tom 1.

„Kluczowy świadek” to książka, w którą bardzo łatwo było mi wejść i zostać aż do ostatniej strony. Wciągająca i interesująca, ale nienależąca do tych, które wbijają w fotel. Dobra na tyle, by dostarczyć trochę wrażeń i wzbudzić chęć poznania dalszych losów głównego bohatera – niewystarczająco drażniąca wewnętrznie, by totalnie zachwycić.

Napad na konwój, który miał niedawno miejsce schodzi nieco na dalszy plan, gdy w policja musi się zmierzyć z brutalnym zabójstwem. Starszy pan zostaje znaleziony nagi w swoim domu. Nie wygląda to na napad rabunkowy, ale ktoś ewidentnie czegoś szukał i nie wahał się, by zadawać ofierze ból w celu uzyskania odpowiedzi. Za co gotowy był umrzeć Preben Pramm? Czy mężczyzna, który z nikim nie utrzymywał bliskich kontaktów, ale lubił tango i obserwację ptaków naprawdę mógł skrywać jakąś ważną tajemnicę?

Czytaj dalej

Agatha Christie – Wielka Czwórka


Agatha Christie, Wielka Czwórka [The Big Four], tłum. Jolanta Bartosik, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2017, 192 strony.

Herkules Poirot niektóre sprawy potrafi rozwiązywać nawet nie wychodząc z domu – jego małe, szare komórki są tak genialne, że czasami wystarczy zapoznanie się z faktami, by podważyć obraną przez śledczych wersję wydarzeń i zaprezentować własną. Są sprawy, w które angażuje się nieco bardziej – przechadza się po miejscu zbrodni, przesłuchuje związane z wydarzeniem osoby, sprawdza tropy, by na końcu zebrać wszystkich i pokazać jak się sprawy mają. W „Wielkiej Czwórce” Agatha Christie poszła dalej – wplątała wąsatego Belga w spisek na skalę międzynarodową, wrzuciła go w różne miejsca, po drodze stawiając go przed kilkoma zagadkowymi morderstwami i narażając na wiele niebezpieczeństw. Standardowo będzie mu towarzyszył Hastings i oboje będą próbowali powstrzymać Chińczyka, Francuzkę, Amerykanina i Numer Czwarty – szajkę, która chce przejąć władzę nad światem.

Czytaj dalej

Erling Kagge – Cisza


Erling Kagge – Cisza. Opowieść o tym, dlaczego straciliśmy umiejętność przebywania w ciszy i jak ją odzyskać [Stillhet i støyens tid. Gleden ved å stenge verden ute], tłum. Iwona Zimnicka, MUZA, 2017, 128 stron.

Lubię dźwięki. Szmer liści w lesie, gdy wiatr się przedziera między gałęziami; ćwierkanie o poranku, jakby trwało właśnie jakieś bardzo ważne ptasie zebranie; muzykę budzącą wspomnienia – czasami ściskającą za serce, innym razem dodającą energii; chrzęst kamieni pod stopami w czasie spaceru. Są też takie, przy których momentalnie czuję nieprzyjemny ścisk w środku, jak na przykład karetka na sygnale (i ten szybki przegląd w myślach gdzie akurat są bliskie mi osoby). A dlaczego piszę o dźwiękach, skoro Erling Kagge napisał książkę o ciszy? Bo nie chodzi o to, by szukać ciszy absolutnej, zewnętrznej, lecz by w codzienności znaleźć ciszę w sobie. I da się to zrobić wtedy, gdy faktycznie dookoła niewiele jest dźwięków, ale i wówczas, gdy jest ich naprawdę sporo.

Czytaj dalej

Sergiej Jesienin – Jar


Sergiej Jesienin, Jar, tłum. Konrad Frejdlich, Wydawnictwo Łódzkie, 1988, 146 stron.

Nie wciągnął mnie „Jar” tak mocno, jak mocno trzyma on bohaterów, których losy się w nim splotły. Po książkę sięgnęłam z przypadku, dając sobie szansę poznania historii, po którą w mojej bibliotece nikt dawno nie sięgał (ostatnio prawdopodobnie kilkanaście lat temu) i nie wiedziałam czego się po niej spodziewać.

Wszystko zaczyna się od polowania na niedźwiedzia, w trakcie którego nieznany wcześniej jego uczestnikom Kariow wykazuje się sporymi umiejętnościami. Mężczyzna opuścił swój dom niedługo po tym, jak nakrył swoją żonę Annę z kochankiem. Kobieta darzyła męża serdecznością, ale trudno dopatrzyć się w tym wielkiej miłości, tym bardziej, że małżeństwo – jak wiele innych w tamtych czasach – zostało zaaranżowane. Sporo się wydarzy w życiu ich obojga, ale to Kariowowi będzie przede wszystkim towarzyszył czytelnik.

Czytaj dalej

Armando Lucas Correa - Niemka


Armando Lucas Correa, Niemka [The German girl], tłum. Ewa Spirydowicz, Czarna Owca, 2017, 390 stron.

„Niemka” to jedna z tych książek, dzięki którym zatrzymuje się ten codzienny, rozpędzony kołowrotek zadań do wykonania, a przychodzi czas na zatopienie się w ujmującej i poruszającej historii. Lubię mądre, nieprzesłodzone powieści, w których przeszłość splata się z teraźniejszością, bohaterowie przeżywają wzloty i upadki, ale nieustannie też szukają – czasami szczęścia, a czasami po prostu odpowiedzi na dręczące ich pytania. Taka właśnie jest książka pisarza, który postanowił zabrać czytelnika w wędrówkę do Berlina, Nowego Jorku, a także swojej rodzinnej Kuby.

Hanna i Anna mają po dwanaście lat, a chociaż dzieli ich w powieści ocean i kilkadziesiąt lat, to są do siebie bardzo podobne. Obie muszą się mierzyć z codziennością, obie szukają swojej tożsamości, w obu tkwi jeszcze mała dziewczynka, która musiała zbyt szybko dorosnąć. Hanna wie, że w Berlinie 1939 roku nie ma miejsca dla niej i dla jej rodziców, bo chociaż jeszcze niedawno cieszyli się szacunkiem, to teraz są uznawani za nieczystych i niepożądanych wśród „prawdziwych Niemców”. Anna nie poznała swojego ojca, bo urodziła się kilka miesięcy po jego śmierci. Jej matka nigdy nie pogodziła się ze stratą mężczyzny swojego życia, który zginął w czasie zamachu na WTC i tak naprawdę kobieta raczej wegetuje niż żyje, zamykając się w swojej rozpaczy i tylko momentami znajdując siłę, by wyjść z dopasowywanego przez lata kokonu. Swoiste przebudzenie stanowi list od Hanny. I matka, i córka upatrują w nim szansę, by zajrzeć w przeszłość i znaleźć kilka odpowiedzi.

Czytaj dalej

Alex Marwood – Najmroczniejszy sekret

Alex Marwood, Najmroczniejszy sekret [The darkest secret], tłum. Rafał Lisowski, Albatros, 2017, 416 stron.

Weekend, który zmienił wszystko. Dla Seana miały to być niezapomniane 50. urodziny spędzone w dobrym towarzystwie, w jednym z luksusowych domów, które przygotowywał do sprzedaży. Pyszne jedzenie, dużo alkoholu (i nie tylko), luźne rozmowy o niczym i zero stresów. Jak w tym wszystkim znaleźć miejsce dla gromadki dzieci? Wszystko da się zorganizować i być może cały ten wypad skończyłby się tylko ze sporym kacem (ale raczej nie moralnym), gdyby nie to, że trzyletnia córka Seana i Claire znika i mimo poszukiwań nikt nie ma pojęcia co się z nią stało. Gdy po dwunastu latach mężczyzna umiera i ma się odbyć jego pogrzeb, sprawa wraca.

„Najmroczniejszy sekret” to nie pierwsza książka o zaginięciu dziecka, którą miałam okazję czytać. Znalazły się wśród nich powieści tylko niezłe, jak na przykład „Szukając Emmy” Steny Holmes, ale i takie, które trzymały mnie w napięciu niemal od pierwszej do ostatniej strony – chociażby „Gdzie jesteś, Amando?” Dennisa Lehane’a i „Dziewięć dni” Gilly Macmillan. Byłam więc więcej niż ciekawa, jak z tym tematem poradziła sobie Alex Marwood i liczyłam na to, że będę miała okazję zaliczyć stworzoną przez nią historię do tych, o których myślę z uznaniem.

Czytaj dalej

Megan Bradbury – Wszyscy patrzą


Megan Bradbury, Wszyscy patrzą [Everyone is watching], tłum. Magdalena Słysz, Czarna Owca, 2017, 310 stron.

Najpierw – jeszcze przed lekturą - spojrzałam na „Wszyscy patrzą”, dotknęłam i oceniłam powierzchownie, skupiając się na tym, jak została wydana. Byłam zachwycona – zdjęcie miasta ukryte pod pomysłową obwolutą, twarda oprawa, delikatne tłoczenia, oszczędność kolorów. To jedna z tych książek, które tak po prostu przyjemnie się trzyma w dłoni i ogląda, zastanawiając się co też w sobie kryje. Miałam nadzieję, że przeniosę się dzięki niej do Nowego Jorku i sprawdzę, czy znajdę w nim coś, co mnie zafascynuje.

Robert Mapplethorpe, Walt Whitman, Robert Moses, Edmunt White – łączył ich Nowy Jork, a także posiadanie śmiałej wizji, chociaż realizowanej w różnych dziedzinach – w fotografii, literaturze, architekturze. Megan Bradbury postanowiła uczynić ich bohaterami swojej książki, tworząc fabularyzowany zapis fragmentów ich życia i sprawiając, że zaczęłam się zastanawiać, na ile to miasto ukształtowało ich losy, a na ile to oni zmienili miasto.

Czytaj dalej

Sophie Daull – Camille, moja ptaszyna


Sophie Daull, Camille, moja ptaszyna [Camille, mon envolée], tłum. Ewa Kaniowska, Czarna Owca, 2017, 163 strony.

Są takie książki, o których trudno pisać. Pamiętam, że jakąś wewnętrzną blokadę przed ubraniem w słowa wrażeń wywołały we mnie między innymi „Chustka” Anny Sałygi, „Zorkownia”  Agnieszki Kalugi, „Kato-tata. Nie-pamiętnik” Halszki Opfer czy „3096” Natashy Kampush. Za każdym razem, chociaż historie w nich zawarte były zupełnie inne, miałam poczucie, że cokolwiek bym nie napisała, zabrzmi to banalnie w zderzeniu z ciążącą gdzieś w piersi prawdą o ludzkim bólu i dramatach. Tak samo czuję w przypadku wspomnień Sophie Daull wydanych w postaci książki „Camille, moja ptaszyna”. Camille nie żyje. Zmarła nagle, po czterech dniach niespodziewanej choroby, w wieku szesnastu lat. Myślę, że jej matka – Sophie – chciałaby, żeby pisać o tym wprost, tak jak wolała, by ludzie, którzy ją otaczali nie stosowali eufemizmów wobec tego, co się zdarzyło.

Czytaj dalej

Plany czytelnicze maj/czerwiec 2017

Kilka słów o tym, jakie plany czytelnicze mam na najbliższy czas :)


Artur Domosławski - Śmierć w Amazonii. Niewiele wychodzi z mojego postanowienia, by sięgać częściej po reportaże, ale mam nadzieję, że tym tytułem wrócę na właściwe tory.

Erling Kagge - Cisza. Bo dobrze się odnajduję w ciszy.

Agatha Christie - Wielka Czwórka. Nie spotykałyśmy się od lutego i zaczęłam już tęsknić za Królową Kryminału.

Czytaj dalej

Camilla Läckberg – Ofiara losu

Camilla Läckberg, Ofiara losu [Olycksfägeln], tłum. Inga Sawicka, Czarna Owca, 2017, 448 stron.
Saga o Fjällbace, tom 4.

Nie ukrywam, że lubię książki Camilli Läckberg i sięgam po kolejne tomy stworzonej przez nią kryminalnej serii z przyjemnością. Czasami odrobinę marudzę, że ten czy inny element mógłby być rozegrany inaczej, ale mimo to zamykam kolejną książkę ze świadomością, że było warto po nią sięgnąć. „Ofiara losu” nie zaburzyła jakoś nieodwracalnie sposobu, w jaki postrzegam powieści pisane przez szwedzką autorkę, ale muszę przyznać, że spośród dotychczas czytanych, właśnie ona wzbudziła we mnie najmniejsze emocje.

Marit nie piła alkoholu. Gdy jednak policja znajduje ją martwą w rozbitym samochodzie wszystko wskazuje na to, że była wówczas zupełnie pijana. Abstynencja oraz pewne ślady na ciele sprawiają, że Patrick Hedström podejrzewa upozorowanie całego zdarzenia w celu ukrycia morderstwa. Policjanci z komisariatu w Tanumshede będą musieli zmierzyć się ze sprawą, w której nie ma zbyt wiele konkretnych tropów. W tym samym czasie miasto będzie miało swoje pięć minut, bo w okolicy zamieszkają uczestnicy nadawanego na całą Szwecję reality show. Dla niektórych oglądanie kilkorga imprezujących (i chyba dla ubarwienia relacji czasami też pracujących) młodych ludzi jest świetną rozrywką, ale czy uczestnicy rzeczywiście zgłosili się do programu tylko dla zabawy?

Czytaj dalej

Niklas Kampargard - Żyj jak rolnik. 100 sposobów jak żyć w zgodzie z naturą


Niklas Kampargard, Żyj jak rolnik. 100 sposobów jak żyć w zgodzie z naturą [Lev som en bonde; 100 sätt att klara sig själv], tłum. Dominika Górecka, Edipresse Książki, 2017, 224 strony.

Wiem, że zabrzmi to jak banał, ale to nic – uwielbiam naturę. Mam zresztą wrażenie, że z wiekiem doceniam ją coraz mocniej, silniej na mnie działa i jakoś bardziej świadomie się nią cieszę. Pewnie dlatego spodziewałam się, że książka „Żyj jak rolnik. 100 sposobów jak żyć w zgodzie z naturą” będzie publikacją, która mnie zainteresuje, a przede wszystkim pozwoli poczuć niepowtarzalny klimat wsi. Teraz myślę, że najprościej po prostu tam pojechać - co zresztą zdarza mi się robić - ale nie oznacza to wcale, że Niklas Kampargard nie ma na jej temat nic do powiedzenia.

Czytaj dalej

Michael Harvey – Brighton


Michael Harvey, Brighton, tłum. Piotr Kaliński, Czarna Owca, 2017, 355 stron.

Może to ten Boston tak działa na moją wyobraźnię, że powieści, w których akcja jest w nim osadzona, mocno do mnie trafiają. Z drugiej strony skłonna jestem raczej uznać, że to umiejętność uchwycenia klimatu tego miasta – pełnego sprzeczności, z czającym się w zakamarkach złem i zamkniętą w umysłach mieszkańców przeszłością – jest tu kluczem do stworzenia historii, która wprost pulsuje energią odwiedzanych miejsc. Już drugi raz w krótkim czasie wspominam o prozie Dennisa Lehane’a, ale zwyczajnie nie mogłam uciec od skojarzenia z „Rzeką tajemnic”, gdy zaczęłam się zagłębiać w książkę „Brighton” Michaela Harveya. To dwie zupełnie różne opowieści (a pisarzy nie stawiałabym na równi, bo do autora genialnego „Miasta niepokoju” jednak jeszcze spory kawałek), ale w obu przypadkach wydarzenia z dzieciństwa w pewnym sensie upominają się o bohaterów i zmuszają ich do zmierzenia się z dawnymi demonami, a miejsce, w którym się wychowywali wyciąga po nich swoje brudne i zbrukane krwią łapy.

Czytaj dalej

Peadar O’Guilin – The Call. Wezwanie


Peadar O’Guilin, The Call. Wezwanie [The Call], tłum. Katarzyna Bażyńska-Chojnacka, Piotr Chojnacki, Czwarta Strona, 2017, 349 stron.

Niedosyt – to czuję po lekturze „The Call. Wezwanie”. Ciekawie zapowiadająca się historia i lekkie pióro sprawiające, że kolejne strony przewracały się same, było tym, co obudziło moje nadzieje na dawkę porządnie skonstruowanego świata i pełnych napięcia wydarzeń. Niestety, szczególnie w tym drugim przypadku, poczułam się nieco zawiedziona, chociaż w ogólnym rozrachunku książkę czyta się stosunkowo przyjemnie.

Nessa przebywa w szkole przetrwania, która ma za zadanie przygotować ją oraz innych nastolatków na Wezwanie. Nikt nie wie kiedy dokładnie każde z nich tego doświadczy, ale pewne jest, że te trzy minuty i cztery sekundy na które znikną i przeniosą się do Szaroziemi będzie dla nich walką o życie. W tamtym świecie, gdzie czas płynie inaczej, będą musieli tak naprawdę przetrwać cały dzień, uciekając i broniąc przed żądnymi zemsty Sidhe. Często też okaże się, że szybka śmierć byłaby wybawieniem, bo oprawcy lubią się brutalnie bawić się swoimi ofiarami.

Czytaj dalej

Donato Carrisi – Łowca cieni


Donato Carrisi, Łowca cieni [Il cacciatore del buio], tłum. Jan Jackowicz, Albatros, 2017, 464 strony.
Cykl: Paenitentiaria Apostolica, tom 2.

Po „Trybunale dusz” – pierwszym tomie serii o watykańskim penitencjariuszu Marcusie – towarzyszyło mi uczucie satysfakcji, ponieważ to świetnie napisana powieść, w której całkowicie się rozsmakowałam. Sięgnęłam po drugi tom - trochę ostrożnie, ale z entuzjazmem – i teraz, gdy ostatnie strony już za mną, uśmiecham się do swoich myśli i z uznaniem kiwam głową. Donato Carrisi to piekielnie zdolny autor i „Łowca cieni” zdecydowanie to pokazuje.

Zło potrafi wedrzeć się wszędzie – tym razem krwią splamione zostały ogrody watykańskie, gdzie znaleziono poćwiartowane zwłoki zakonnicy. Śladów jest niewiele, a sprawca pozostaje nieuchwytny. Marcus, który miał się zająć tą sprawą, przez rok – mimo wytężonych wysiłków – nie zbliżył się do niego nawet o krok. Teraz będzie musiał skierować wszystkie swoje siły i umiejętność wychwytywania anomalii w kierunku nowej sprawy – w Rzymie zaczyna grasować seryjny morderca, który na celownik bierze pary. Szybko okaże się, że w dokonywanych przez niego zbrodniach nie ma przypadkowości, a zbrodniczy umysł wszystko skrupulatnie zaplanował.

Czytaj dalej

Cilla & Rolf Börjlind – Trzeci głos


Cilla & Rolf Börjlind, Trzeci głos [Den tredje rösten], tłum. Inga Sawicka, Czarna Owca, 2014, 458 stron.
Cykl: Tom Stilton i Olivia Rönning, tom 2.

Minęło kilka miesięcy odkąd czytałam pierwszy tom serii z Tomem Stiltonem i Olivią Rönning, czyli „Przypływ” i przyznam, że szczegóły związane z tamtą historią nieco mi się w pamięci rozmyły. Na szczęście nie potrzebowałam dużo czasu, by wszystko wskoczyło na swoje miejsce i mogłam w pełni zatopić się w kolejnej powieści, którą w duecie stworzyli Cilla i Rolf Börjlind.

Nastoletnia Sandra znajduje swojego ukochanego ojca powieszonego w ich domu. Początkowo wszystko wskazuje na samobójstwo, ale brak laptopa i fakt, że Bengt Sahlmann zajmował się sprawą zniknięcia dużej ilości narkotyków budzi pewne podejrzenia. Szwedzka policja będzie musiała zbadać różne powiązania, a na kolejne tropy w tej sprawie wpadnie Olivia. Wprawdzie zamiast pracy w policji, mimo ukończenia policyjnej szkoły, planuje studiować historię sztuki, ale chęć poznania prawdy okazuje się silniejsza. Do Marsylii, gdzie znaleziono okaleczone zwłoki kobiety, rusza Abbas el Fassi i Tom Stilton. Ten pierwszy znał ofiarę i w podróż zabrał kilka swoich noży, a to nie wróży niczego dobrego.

Czytaj dalej

Dziewczyna z tatuażem, reż. David Fincher, 2011


Dziewczyna z tatuażem, reż. David Fincher, 2011

Kiedy o tym myślę, to zdaję sobie sprawę, że podeszłam do „Dziewczyny z tatuażem” w reżyserii Davida Finchera (znanego mi między innymi z filmu „Azyl” i „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”) bez wielkich oczekiwań. Nie wiem z czego to wynikało, ale potraktowałam seans trochę jak ciekawostkę i nie miałam zamiaru przeżywać, że coś się nie zgadza z książkową wersją tej historii, którą w „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” przedstawił Stieg Larsson. Może nie chciałam się po prostu rozczarować, stąd ten początkowy dystans, który – jak się okazało – był zupełnie niepotrzebny. Film, mimo pewnych zastrzeżeń (muszę trochę po marudzić, po prostu muszę), przypadł mi do gustu.

Właśnie zakończył się proces o zniesławienie, w którym dziennikarska reputacja Mikaela mocno ucierpiała. Postanawia usunąć się w cień, a przyjęcie zlecenia od wiekowego i bogatego przedsiębiorcy staje się dobrym rozwiązaniem. Tym bardziej, że sprawa jest dosyć intrygująca – wiele lat temu wnuczka Henrika Vagnera zniknęła bez śladu – starszy pan jest przekonany, że zabił ją ktoś z rodziny i osoba ta co roku mu o tym przypomina, wysyłając w ramce zasuszone rośliny. Prawie wszyscy podejrzani mieszkają blisko siebie, a Mikael ma pod pozorem pisania biografii przejrzeć zgromadzone materiały, pobudzić wspomnienia i spróbować znaleźć to, co kryją wydarzenia z przeszłości, a co z jakiegoś powodu wciąż pozostaje w cieniu.

Czytaj dalej

Donato Carrisi – Trybunał dusz


Donato Carrisi, Trybunał dusz [Il tribunale delle anime], tłum. Jan Jackowicz, Albatros, 2017,496 stron. 
Cykl: Paenitentiaria Apostolica, tom 1.

Świetna, świetna i jeszcze raz świetna! Wiem, że może to niewiele mówi o książce, a jednak mówi bardzo dużo. To słowo bowiem towarzyszyło mi właściwie już od pierwszych stron i aż do końca nie zbladło w obliczu tego, co w „Trybunale dusz” zaserwował mi Donato Carrisi.

Mężczyzna, do którego przyjechała karetka to prawdopodobnie seryjny morderca, na co wskazują pamiątki po ofiarach znajdujące się w jego domu. Monica – członek zespołu ratunkowego – od razu kojarzy fakty, bo jedną z zabitych kobiet była jej siostra. Pracująca w Mediolanie policjantka Sandra Vega nie do końca radzi sobie po śmierci swojego męża – jako fotoreporter był narażony na różne niebezpieczeństwa, ale oficjalnie jego śmierć była nieszczęśliwym wypadkiem. Oczywiście dopóki kobieta nie zacznie bardziej drążyć tematu. Marcus nie pamięta swojej przeszłości i ma tylko pewne przebłyski z wydarzeń, które sprawiły, że był o krok od śmierci. U boku ma jednak kogoś, kto pomoże mu wrócić do swojego życia -  watykańskiego penitencjariusza – członka pewnej organizacji, która od wielu wieków bada zło i niejednokrotnie sprawia, że winny ponosi za nie odpowiedzialność. Teraz Marcus musi odkryć co stało się ze studentką Larą, która nagle zniknęła. Wszystko wskazuje na to, że ze sprawą związany jest wspomniany wcześniej seryjny morderca. Problem w tym, że leży on w śpiączce i nikomu zbyt wiele nie powie.

Czytaj dalej

Halszka Opfer – Monidło. Życie po Kato-tacie


Halszka Opfer, Monidło. Życie po Kato-tacie, Czarna Owca, 2017, 224 strony.

„Monidło. Życie po Kato-tacie” to pozycja, którą wcale nie czyta się łatwiej przez to, że zna się już przeżycia autorki z jej wcześniejszej książki – „Kato-tata. Nie-pamiętnik”. Pod pewnymi względami jest nawet trudniej, bo jeśli miało się nadzieję, że w dorosłym życiu los Halszki Opfer wreszcie się odmienił, to czeka tam jedynie gorzkie rozczarowanie.

Czytaj dalej

Patrick Ness – Siedem minut po północy


Patrick Ness, Siedem minut po północy [A Monster Calls], tłum. Marcin Kiszela, Papierowy Księżyc, 2016, 210 stron.

Conor nie znajduje ukojenia ani we śnie, ani na jawie. Dręczy go koszmar, o którym nie chce myśleć i mówić, ale który uparcie wraca i wzbudza w nim przerażenie. Gdy siedem minut po północy spotyka się oko w oko z innym potworem – cisem przed jego domem, który ożył i coś od niego chce - wcale się go nie boi. 13-letni chłopiec musi się ostatnio mierzyć z rzeczami, które wywołują w nim większy strach, a poza sennymi marami największe wyzwanie stanowi codzienność z chorą na raka mamą.

Patrick Ness stworzył historię, na którą pomysł pojawił się w głowie Siobhan Dowd. Niestety, śmierć będąca konsekwencją choroby nie pozwoliła jej go zrealizować. Autor poprowadził Conora przez niesamowicie trudne chwile w taki sposób, że intryguje nie tylko ciekawa fabuła, ale przede wszystkim uderzają w czytelnika emocje. Nie są one jednak przerysowane i przez większą część powieści nie czułam się nimi przytłoczona. Po drodze powoli się kumulowały, by na samym końcu naprawdę porządnie dać o sobie znać.

Czytaj dalej

Juan José Millás - Z cienia


Juan José Millás, Z cienia [Desde la sombra], tłum. Karolina Jaszecka, Czarna Owca, 2017, 206 stron.

„Z cienia” to taka książka, którą nie do końca wiadomo jak ugryźć, jak opisać i ocenić, a przynajmniej ja mam z tym spory problem. Jednocześnie zawsze doceniam takie pozycje, bo wyrywają mnie ze strefy komfortu, w pewien sposób drażnią i nie dają się łatwo zaszufladkować.

Damián po wielu latach stracił pracę i chociaż finansowo jakoś sobie radzi, to niespecjalnie wie co robić ze swoim życiem. Niespodziewanie dokonuje drobnej kradzieży i uciekając przed ochroniarzem chowa się w starej szafie. Ukryty w niej trafia do domu pewnej rodziny i postanawia zostać obserwatorem ich codzienności – pomocny, ale niewidzialny niczym duch.

Czytaj dalej

John Grisham – Demaskator


John Grisham, Demaskator [The Whistler], tłum. Andrzej Szulc, Anna Dobrzańska, Albatros, 2017, 415 stron.

Powiedzmy to sobie od razu – John Grisham nie miał ze mną łatwo. Długo odwlekałam pierwsze spotkanie, często zwodziłam półsłówkami, że w tym miesiącu to już na pewno, że cały czas o nim pamiętam. Ciągle jednak pojawiał się ktoś po drodze – a to Stieg Larsson, innym razem Håkan Nesser, a w któryś piątek, niedzielę czy środę po raz kolejny Stephen King. Kiedy wreszcie znalazłam dla Johna Grishama czas, zdążyłam już – nie sposób tego ukrywać – dosyć wysoko postawić mu poprzeczkę. Pewnie dlatego „Demaskator” nie okazał się dla mnie w pełni satysfakcjonujący, mimo że to niezła powieść.

Tam, gdzie prawo powinno stać po stronie prawdy, a sprawiedliwość być nadrzędną wartością, mnóstwo jest zakłamania i hipokryzji. Członkowie Komisji Dyscyplinarnej Sędziów doskonale wiedzą, że sądy nie są wolne od nieetycznej, a nawet przestępczej działalności, bo od lat odsuwają od pełnionych funkcji ludzi, którzy zaczęli dbać przede wszystkim o swój własny interes. Lacy i Hugo właśnie stają przed kolejnym wyzwaniem w swojej karierze – spotykają się z mężczyzną, który chce wnieść skargę przeciwko sędzi Camilli McDover. Kobieta od wielu lat przyjmuje łapówki w zamian za korzystne wyroki, a nawet skazała niewinnego człowieka za morderstwa, których nie popełnił. Tak przynajmniej twierdzi Greg Myers, ale kto wie na ile można mu ufać? Facet ma kontakt z osobą, która zna informatora, ale cała ta sprawa wydaje się mocno podejrzana. I jak się z czasem okaże – zdecydowanie niebezpieczna.

Czytaj dalej

Katarzyna Zyskowska-Ignaciak, Wojciech Chmielarz – Koma


Katarzyna Zyskowska-Ignaciak, Wojciech Chmielarz – Koma, Wydawnictwo Filia, 2017, 332 strony.

Jest w książce „Koma” Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak i Wojciecha Chmielarza śpiączka dosłowna, ale jest też ta metaforyczna. Gdy mija ci dzień za dniem, a żaden z nich nie wywołuje szybszego bicia serca, gdy odhaczasz zadania do zrobienia i ciągle gdzieś pędzisz, a postawione cele wydają się błahe i niewiele znaczące, gdy trwasz z poczucia obowiązku i dobierasz odpowiednią do okazji maskę, mimo że nie ma tobie autentycznej radości – czy rzeczywiście żyjesz?

Ewa trafia do szpitala i wszystko wskazuje na to, że próbowała popełnić samobójstwo. Śpiączka zdaje się być ucieczką, bo nie musi kontaktować się ze światem, a jednak czytelnik ma dostęp do jej myśli i wspomnień. Pani burmistrz – ta twarda babka, która potrafiła załatwić wszystko, chociaż nie zawsze w interesie mieszkańców, ale często swoim własnym – miałaby targnąć się na swoje życie? Kobieta sukcesu, szczęśliwa żona – ile w tym prawdy, a ile pozorów? W tym samym czasie na komendę policji zgłasza się matka maturzysty, który nagle zniknął. Mógł wyjechać, zabalować (przecież dzień wcześniej był na imprezie), zostać na noc u jakiejś dziewczyny – mimo to są osoby, którym żaden z tych scenariuszy nie pasuje do Karola. Ale czy w ogóle go znali – tak naprawdę?

Czytaj dalej

Plany czytelnicze kwiecień/maj 2017

Zatracam się w kolejnych historiach i spędzam mnóstwo czasu z książkowymi bohaterami. W najbliższym czasie mam zamiar poszukać mocnych wrażeń i intrygujących osobowości w poniższych tytułach.



Juan José Millás - Z cienia. Mężczyzna ukryty w szafie i przyglądający się nieznajomym? Brzmi intrygująco. Mam nadzieję nie tylko na niecodzienną fabułę, ale przede wszystkim ciekawe refleksje o życiu, marzeniach, rodzinie.

John Grisham - Demaskator. To będzie moje pierwsze spotkanie z tym pisarzem, a przynajmniej tak mi się wydaje. Być może czytałam coś lata temu, ale pewności nie mam.

Czytaj dalej

Lisa Genova – Sekret O’Brienów


Lisa Genova, Sekret O’Brienów [Inside the O'Briens], tłum. Joanna Dziubińska, Filia, 446 stron.

„Sekret O’Brienów” to moje czwarte spotkanie z Lisą Genovą, a chociaż do tej pory ani razu się na autorce nie zawiodłam, to jej ostatnia książka dosyć długo czekała na swoją kolej. Przeczytałam, a teraz nawet trochę mi przykro, że na razie to już wszystkie powieści w dorobku autorki, bo jej twórczość jest dla mnie gwarancją zaczytania się ważnej i poruszającej historii.

Joe jest w pełni oddany swojej pracy bostońskiego policjanta. Wierzy w to, co robi i z pasją realizuje się każdego dnia. Oczywiście, że są i ciemne strony zawodu, który wykonuje (nawet całkiem sporo), ale tak naprawdę nie zamieniłby go na żaden inny. Ma kochającą żonę Rosie, czwórkę dzieci i z powodzeniem może nazwać się szczęśliwym człowiekiem. Od pewnego czasu bywa drażliwy, czasami coś mu wypadnie z rąk czy potknie się na ulicy, ale komu to się nie zdarza? Stres, dużo obowiązków, dawne problemy z kolanem – łatwo mu znaleźć przyczynę wielu z pozoru błahych zdarzeń. Do czasu aż nie będzie już w stanie ich bagatelizować, a badania ujawnia straszną prawdę – chorobę Huntingtona.

Czytaj dalej

Bruno Kadyna – Metalowa Dolna



Bruno Kadyna, Metalowa Dolna, Filologos, 2015, 110 stron.

Metalowa Dolna” nie przyciąga uwagi okładką, ale ten fragment piwnicznej siłowni, który na niej widać, dobrze koresponduje z tym, co w tej książce można znaleźć. Trudno było mi sobie wprawdzie wyobrazić, że można postawić na takie miejsce wydarzeń, ale wbrew pozorom całkiem sporo niecodziennych rzeczy będzie się tam działo.

Nie byłam pewna czego się po tej historii spodziewać, a sięgnęłam po nią głównie ze względu na kilka pozytywnych blogowych opinii. Pierwsze kilkanaście stron sprawiło jednak, że zwątpiłam czy odnajdę coś dla siebie w debiutanckim opowiadaniu, które stworzył Bruno Kadyna. Każdy rozdział to kolejny trening głównego bohatera i obawiałam się, że całość skupi się tylko na sekwencjach ćwiczeń okraszonych mniej lub bardziej ważkimi przemyśleniami. Autorowi udało się jednak mnie zaskoczyć i przyznaję, że chociaż wielkiego poruszenia całość nie wywołała, to pomysł doceniam. 

Czytaj dalej

Mark Helprin – Zimowa opowieść


Mark Helprin, Zimowa opowieść [Winter's Tale], tłum. Maciej Płaza, Joanna Dziubińska, Wydawnictwo Otwarte, 2014, 692 strony.

Ileż jest we mnie sprzeczności, gdy myślę o niedawno przeczytanej książce Marka Helprina i to wcale nie dlatego, że pojawiła się wiosna, a ja piszę o „Zimowej opowieści”. Przepięknie opowiedziana historia, która potrafiła mnie totalnie oczarować i zamknąć w swoim świecie, a jednocześnie sprawiła, że momentami czułam się nieco znużona i zastanawiałam się czy to wszystko nie jest przypadkiem przerostem formy nad treścią.

Peter Lake wciąż ucieka. Gang do którego kiedyś należał i stojący na jego czele Pearly Soames zrobią wszystko, by go dopaść i zdecydowanie nie mają zamiaru zostawić go przy życiu. W czasie jednego ze starć główny bohater trafia na niezwykłego białego konia i fakt, że ten właściwie potrafi unosić się nad ziemią, jest przedsmakiem całego ogromu niezwykłości, które jeszcze mają się w tej opowieści wydarzyć. Pojawi się niespodziewanie miłość do Beverly – chorej na gruźlicę córki właściciela posiadłości, którą Peter planował obrabować, ale ten wątek to tylko jeden z licznych akordów w pełnej dźwięków, barw i magii książce.

Czytaj dalej

Stieg Larsson – Dziewczyna, która igrała z ogniem


Stieg Larsson, Dziewczyna, która igrała z ogniem [Flickan som lekte med elden], tłum. Paulina Rosińska, Czarna Owca, 2015, 700 stron.
Cykl: Millennium, tom 2.

Wiele z tego, co napisałam po lekturze pierwszej części serii Millennium, czyli „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” mogłabym z powodzeniem odnieść do „Dziewczyny, która igrała z ogniem”. Trzeba uzbroić się w cierpliwość w oczekiwaniu na znaczące przyspieszenie akcji (a tutaj trwa to jeszcze dłużej), ale po raz kolejny przekonałam się, że wcale mi to nie przeszkadza. Prawdę mówiąc jestem pod coraz większym wrażeniem prozy Stiega Larssona i tym razem nawet przez chwilę nie czułam się znużona. Jest coś takiego w stylu szwedzkiego pisarza (a odczucia mam podobne również w przypadku  niektórych długo rozkręcających się książek Stephena Kinga), że całkowicie zaczytuję się w tworzonej przez niego historii i robię to z ogromną przyjemnością. „Dziewczyna, która igrała z ogniem” to kilkaset stron świetnej lektury i gdybym tylko mogła, pewnie w ogóle bym się od niej nie odrywała.

Czytaj dalej

Share Week 2017 | Dawka inspiracji


Share Week to autorski projekt Andrzeja Tucholskiego, w którym chodzi o to, by twórcy polecali twórców, dzieląc się w ten sposób tym, co ich inspiruje i porusza. Proste, prawda? Idea zdecydowanie zacna i edycji było już kilka, a w tegorocznej i ja postanowiłam dorzucić swój głos.

Zgodnie z założeniem, typów, o których należy napisać u siebie i następnie dopisać do specjalnego formularza ma być 3. Zadanie szalenie trudne, bo odwiedzam całe mnóstwo inspirujących blogów książkowych i każdy z nich w jakiś sposób na mnie wpływa, pokazując jak pięknie można pisać o literaturze i jaki ogrom miłości do książek się w blogosferze kryje. W tym roku chciałabym jednak w szczególny sposób wyróżnić:

Czytaj dalej

Aleksander Puszkin – Córka kapitana. Dama pikowa


Aleksander Puszkin – Córka kapitana. Dama pikowa [Kapitanskaja Doczka. Pikowaja dama], tłum. Tadeusz Stępniewski, Seweryn Pollak, Książka i Wiedza, 1989, 224 strony.

Coraz bardziej lubię te moje spotkania z literaturą starszą i być może nieco zapomnianą, bo mimo że nie zawsze towarzyszą temu wielkie emocje i zachwyt, to mam takie miłe poczucie, że odrywam się od tego, co czytam zdecydowanie częściej i dzięki temu daję szansę, by historia zamknięta między zazwyczaj już pożółkłymi kartkami przynajmniej na chwilę ożyła na nowo. Tym razem w ręce wpadła mi proza rosyjskiego pisarza Aleksandra Puszkina i jego dwa utwory  - „Córka kapitana” i „Dama pikowa” – wydane w jednej książce.

Czytaj dalej

Still Alice, reż. Richard Glatzer, Wash Westmoreland, 2014


Still Alice, reż. Richard Glatzer, Wash Westmoreland, 2014

Nie przywiązałam się do Alice z filmu Richarda Glatzera  i Washa Westmorelanda tak mocno, jak do Alice z książki „Motyl” Lisy Genovy, bo tym razem potrafiłam patrzeć na jej zmagania z pewnej odległości, nieco z boku. Mimo to w czasie seansu nie zabrakło emocji, a produkcję uważam za naprawdę udaną – nieprzesadzoną, oszczędną i dobrze pokazującą walkę o siebie i swoje wspomnienia.

Alice Howland w jednej chwili świętuje swoje urodziny, a niedługo później słyszy od lekarza coś, czego zdecydowanie się nie spodziewała – Alzhaimer o wczesnym początku. Wprawdzie zaczęła zauważać, że zapomina pewne rzeczy, czasem nie potrafi znaleźć w głowie odpowiednich słów i zdarzyło jej się stracić orientację w miejscu, które zna, ale przecież ma jeszcze tyle życia przed sobą, tyle planów. Nawet nie wie, jak szybko choroba zacznie ją pozbawiać tego, na co tak ciężko pracowała i co tak bardzo kocha.

Czytaj dalej

Maja Wolny – Księgobójca


Maja Wolny, Księgobójca, Czarna Owca, 2017, 336 stron.

Maja Wolny zdecydowanie potrafi pisać, a jej styl jest tym, co urzekło mnie w „Księgobójcy” najbardziej. Wspominam o tym na samym początku, bo stanowi to przeciwwagę dla faktu, że pod względem fabularnym nie zachwyciłam się nią tak do końca. Trafne refleksje i mądre operowanie słowem wysuwa się jednak mimo wszystko na pierwsze miejsce, bo z czytania czerpałam naprawdę dużą przyjemność.

Wiktor od lat prowadzi księgarnię w Amsterdamie, ale w gruncie rzeczy sprzedawanie książek nigdy nie szło mu najlepiej. Każdy tytuł obdarza uwagą oraz miłością i prawdę mówiąc ciężko mu się z którymkolwiek rozstać (doskonale to rozumiem!). Nie pomaga też fakt, że w swojej ofercie nie ma chodliwych bestsellerów, na które mogłoby się skusić wiele osób z nieprzerwanego strumienia turystów i mieszkańców. Ale mężczyzna tak naprawdę nie bardzo się tym przejmuje i jest szczęśliwy, gdy jakiś egzemplarz trafi w ręce potrafiące docenić wartość literatury. Poza tymi momentami ożywia się jeszcze tylko wtedy, gdy ma okazję spotkać Mariannę – kobietę, która przez lata gościła w jego myślach, mimo że dla niej zawsze pozostawał po prostu miłym właścicielem ulubionej księgarni, który tak jak ona pochodzi z Polski i z którym czasami zamieniła kilka słów. Oboje odegrają w tej historii ważną rolę, ale nie będzie to tak naprawdę opowieść o niespełnionej miłości. Nie będzie to również pełnokrwisty kryminał, chociaż pewien mężczyzna, którego oboje znali właśnie został znaleziony martwy i rozpoczęło się śledztwo.

Czytaj dalej

Jane L. Rosen – Dziewięć kobiet, jedna sukienka


Jane L. Rosen, Dziewięć kobiet, jedna sukienka [The nine lives and the little black dress], tłum. Agata Ostrowska, Czarna Owca, 2017, 315 stron.

Jestem w myślach (a więc za chwilę i w tym tekście) nieco pobłażliwa wobec powieści „Dziewięć kobiet, jedna sukienka”. Wcale nie dlatego, że ta okładkowa sukienka zrobiona jest z takiego miłego pluszu, który można pomiziać. Jane L. Rose trafiła po prostu w taki moment, gdy po naprawdę ciężkim książkowym spotkaniu (Halszka Opfer - Kato-tata. Nie-pamiętnik) potrzebowałam czegoś totalnie lekkiego i niewymagającego. I dokładnie to otrzymałam.

Błysk fleszy na pokazie mody w Nowym Jorku mógłby całkowicie oślepić niedoświadczoną Sally, ale w istocie to wydarzenie będzie dla niej pierwszym (trochę chybotliwym, ale jednak) krokiem ku karierze. Sukienka, którą ma na sobie stanie się hitem sezonu i odmieni życie jeszcze kilku innych kobiet, chociaż dokona się to w zupełnie innych okolicznościach.

Czytaj dalej

Halszka Opfer – Kato-tata. Nie-pamiętnik


Halszka Opfer, Kato-tata. Nie-pamiętnik, Czarna Owca, 2017, 198 stron.

„Kato-tata. Nie-pamiętnik” to taka książka, przy której właściwie przez cały czas czuje się w środku jakiś wewnętrzny bunt, że takie rzeczy się zdarzają. Chciałoby się – niechby to było na ostatniej nawet stronie, w ostatnim zdaniu – przeczytać, że to wszystko jest fikcją. Niestety takiego katalizatora dla ogromu emocji jakie wywołuje historia Halszki Opfer zwyczajnie nie ma.

Czytaj dalej

Aleksy Konstantynowicz Tołstoj – Upiór


Aleksy Konstantynowicz Tołstoj, Upiór [Upyr'], tłum. Tadeusz Chróścielewski, Państwowy Instytut Wydawniczy, 1978, 122 strony.

Runiewski nie spodziewał się, że pewien bal stanie się dla niego preludium do niecodziennych i budzących dreszcz niepokoju wydarzeń. Gdy jeden z gości oznajmia mu jakby nigdy nic, że dookoła znajdują się upiory, to coś musi być na rzeczy. Albo rzeczywiście wampiry świetnie się maskują i właśnie upatrują kolejne ofiary albo z głową jegomościa zwanego Rybarenką nie jest już najlepiej i wyobraźnia płata mu figle. Obie wersje są całkiem prawdopodobne, chociaż ta druga mocniej przemawia do głównego bohatera. Ziarno niepewności zostało już jednak zasiane, a wizyta w posiadłości domniemanych upiorów być może rzuci na wszystko nieco światła.

Czytaj dalej

Mariana Enriquez – To, co utraciłyśmy w ogniu


 Mariana Enriquez, To, co utraciłyśmy w ogniu [Las cosas que perdimos en el fuego], tłum. Marta Jordan, Czarna Owca, 2017, 232 strony.

„To, co utraciłyśmy w ogniu” drażni umysł, uczepia się myśli, pobudza wyobraźnię (mimo że w wielu przypadkach wcale nie chce się mieć w głowie obrazów, które się pojawiają), nie pozostawia obojętnym. Chwilami odpycha, ale jednocześnie nie pozwala się od siebie uwolnić. Zaskakuje i budzi niepokój. To zbiór opowiadań, który wydawał mi się bardzo niepozorny, ale im więcej odsłon argentyńskiej (nie)rzeczywistości poznawałam, tym mocniej na mnie działał. Nie wszystkie historie zrobiły na mnie wrażenie, ale większość z nich ma w sobie coś na tyle złowrogiego, że wywołuje dreszcz albo przynajmniej nieprzyjemnie (choć literacko stan ten uznaję za pożądany) dotyka. Trochę jak czyjaś ręka, którą w ciemności chciałoby się od razu strącić, a jednocześnie w odrętwieniu nie sposób wykonać jakikolwiek ruch.

Czytaj dalej

Harlan Coben – Już mnie nie oszukasz


Harlan Coben, Już mnie nie oszukasz [Fool me once], tłum. Robert Walić, Albatros, 2017, 416 stron.

Harlan Coben jak zwykle zapewnił mi kilka godzin wciągającej rozrywki. Było morderstwo, było napięcie i było zaskakujące zakończenie. Jeden z tych elementów leciutko mnie gryzł po zakończonej lekturze i ciągle się nad nim zastanawiam, ale nie zmienia to faktu, że autorowi „Już mnie nie oszukasz” z pewnością należy się uznanie za stworzenie kolejnej świetnej powieści.

Maya właśnie pochowała męża. Joe zginął od trzech strzałów w trakcie napadu rabunkowego, który wymknął się oprawcom spod kontroli. Kobieta była z nim wtedy w parku, ale nie zdołała go uratować – gdy zaczęła uciekać i wołać o pomoc trzecia kula dosięgła jego głowy. Kilka miesięcy wcześniej ktoś zabił jej siostrę i wydaje się jakby śmierć podążała za nią krok w krok. Mogłaby uciec w pracę, ale służba w wojsku, która więcej mówiła o niej niż cokolwiek innego, zakończyła się wraz z ujawnieniem nagrania z jednej z jej misji. W pionie trzyma ją odpowiedzialność za dwuletnią córeczkę i wrażenie, że właśnie teraz musi być silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Tym bardziej, że jakiś czas po pogrzebie na nagraniu z kamery umieszczonej w domu widzi swojego zmarłego męża…

Czytaj dalej

Elizabeth Adler – Sekret willi Romantica


Elizabeth Adler,  Sekret willi Romantica [Charmers], tłum. Adrian Tomczyk, Wydawnictwo Filia, 2017, 383 strony.

Wiedziałam, że „Sekret willi Romantica” nie będzie raczej książką, która zmienia spojrzenie na świat, wstrząsa do głębi i zaskakuje fabułą. Nie miałam wobec niej wygórowanych oczekiwań – chciałam zwyczajnie odprężyć się przy miłej i niewymagającej lekturze. Nie sięgam po takie tytuły zbyt często, ale czasami przyjemnie jest poddać się może trochę przewidywalnej, ale ujmującej historii. Problem w tym, że Elizabeth Adler napisała powieść, która ma tyle niedostatków, że radości z czytania miałam przy niej naprawdę niewiele.

Mirabella odziedziczyła willę Romantica po swojej ciotce Jolly, która zakończyła życie nagle – z nożem w plecach. Spadkobierczyni wyrusza w podróż, by zamieszkać w swoim nowym domu i poznać tajemnice, które ten niewątpliwie skrywa. Lata temu mieszkała tu Jerusha – kobieta, dla której willa została zbudowana. Czy rzeczywiście była morderczynią? Pytań o bliższą i dalszą przeszłość będzie sporo, a główna bohaterka będzie się musiała też mierzyć z teraźniejszością, w której ktoś ewidentnie czyha na jej życie. Nie będzie jednak sama, bo w pociągu poznaje Verity (dziewczyna uciekła właśnie od męża oszusta) i trochę z litości zaprasza ją do swojej posiadłości.

Czytaj dalej

Lily Brooks-Dalton – Dzień dobry, północy


Lily Brooks-Dalton – Dzień dobry, północy [Good Morning, midnight], tłum. Magdalena Słysz, Czarna Owca, 2017, 272 strony.

„Dzień dobry, północy” nie zabolała mnie tak, jak myślałam, że to zrobi. Spodziewałam się tego po książce, w której tak wiele jest samotności, analizowania przeszłości i przyglądania się nie tylko gwiazdom, ale i swojemu życiu. Nie ścisnęła mi serca na tyle mocno, żebym mogła się nią całkowicie zachwycić, ale może po prostu inne rzeczy ściskają mi je bardziej. Nie oznacza to jednak, że powieść stworzona przez Lily Brooks-Dalton nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia – jestem bowiem pewna, że zapamiętam ją na dłużej.

Czytaj dalej

Jane Harper – Susza


Jane Harper, Susza [The Dry], tłum. Magdalena Nowak, Czarna Owca, 2017, 376 stron.

Kiedy sięgałam po debiutancką książkę Jane Harper, nie miałam jakichś szczególnych przeczuć. Wystarczyło jednak kilkadziesiąt stron lektury i mój apetyt na naprawdę ciekawą historię zaczął rosnąć. Małe miasteczko, w którym wszyscy się znają, ale wcale nie oznacza to, że darzą się bezwarunkową sympatią, intrygujący klimat powieści - upał i trwająca drugi rok susza dająca się wszystkim we znaki oraz morderstwo, które wstrząsnęło niewielką społecznością australijskiej Kiewarry. Luke zabił najpierw swoją żonę, a później kilkuletniego syna. Następnie odjechał kilka kilometrów od swojej farmy i użył strzelby po raz trzeci – kierując jej lufę w swoją głowę.  

Czytaj dalej

Dominika van Eijkelenborg – Kiedy będziemy deszczem


Dominika van Eijkelenborg, Kiedy będziemy deszczem, Wydawnictwo Kobiece, 2017, 431 stron.

„Kiedy będziemy deszczem” to książka, której daleko jest do trzymającego w napięciu thrillera i zdecydowanie uważam, że przedstawianie jej w ten sposób działa jedynie na niekorzyść i jest przyczyną rozczarowań. Wiem, że sama czułabym ogromny niedosyt, gdybym czekała na dreszcz niepokoju pożądany przy tego typu pozycjach i nie dziwię się, że tak nastawionym czytelnikom ta historia może nie przypaść do gustu. Tym bardziej cieszę się, że przed lekturą miałam okazję zapoznać się z kilkoma opiniami, dzięki którym zdałam sobie sprawę czego mogę się spodziewać. Historii stworzonej przez Dominikę van Eijkelenborg bliżej do powieści psychologicznej, w której początkowe wydarzenia wcale nie są preludium do skupienia się na poszukiwaniu sprawcy, lecz pretekstem, by lepiej poznać emocje targające główną bohaterką.

Inga znika. Holenderskie miasteczko, w którym mieszka razem z mężem i dwójką dzieci, to stosunkowo niewielka przestrzeń, a jednak kobieta i jej pies rozpłynęli się w powietrzu. Policja szybko dociera do korespondencji mailowej, z której wynika, że nie była zadowolona ze swojego życia i miała romans. Czy rzeczywiście mogła uciec z kochankiem? Mężowi trudno jest w to uwierzyć, ale przecież w ostatnim czasie tak naprawdę jej nie zauważał, wpatrzony nieustannie w ekran laptopa i telefonu.

Czytaj dalej

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy