Kara Thomas – Mroczne zakamarki


Kara Thomas, Mroczne zakamarki [Darkest Corners], tłum. Radosław Madejski, Wydawnictwo Akurat, 2017, 416 stron.

Powieść Kary Thomas trudno uznać za taką, która wywołuje gęsią skórkę i nie daje o sobie zapomnieć jeszcze długo po dotarciu do ostatniej strony – nie jest po prostu aż tak dobra. Nie zmienia to jednak faktu, że „Mroczne zakamarki” zapewniły mi kilka godzin całkiem przyzwoitej rozrywki.

Wyatt Stokes od lat siedzi w celi śmierci za brutalne zabójstwa kilku dziewczyn. Czy rzeczywiście jest tym potworem, o którym swego czasu było tak głośno? Czy mieszkańcy niewielkiego miasteczka Fayette mogą spać spokojnie? Podobno pojawiły się przesłanki, by na nowo rozpatrzyć jego sprawę… O winie mężczyzny nie jest przekonana także Tessa, mimo że to zeznania jej oraz jej przyjaciółki Callie były jednym z elementów, który wpłynął na jego skazanie. Ale czy  rzeczywiście widziały go tamtej nocy, gdy zniknęła Lori?

Czytaj dalej

Malin Persson Giolito – Ruchome piaski


Malin Persson Giolito, Ruchome piaski [Störst av allt], tłum. Wojciech Łygaś, Czarna Owca, 2017, 452 strony.

Malin Persson Giolito miała o tyle utrudnione zadanie, że temat szkolnej masakry poznałam już wcześniej i wiedziałam, że nie będę potrafiła uniknąć w głowie porównań. Zachwyciła mnie zarówno książka Jodi Picoult „Dziewiętnaście minut”, jak i Lionel Shriver „Musimy porozmawiać o Kevinie”, więc poprzeczka ustawiona była naprawdę wysoko. Niestety, szwedzkiej pisarce nie udało się wywołać we mnie równie silnych emocji, chociaż doceniam, że na poruszoną tematykę miałam okazję spojrzeć z nieco innej strony.

W szkolnej klasie ginie od strzałów kilka osób, a Maja Norberg wychodzi z tej masakry jedynie z jednym siniakiem. Powinna mówić o niesamowitym szczęściu czy może jej udział miał zupełnie inny charakter? Rozpoczyna się proces, w którym pani prokurator wszelkimi siłami postara się udowodnić, że ta 18-letnia dziewczyna z pełną premedytacją brała udział w zbrodni, którą wcześniej zaplanowała ze swoim chłopakiem. Winna czy ofiara?

Czytaj dalej

Plany czytelnicze październik / listopad 2017

Lista tytułów do przeczytania nieustannie rośnie, ale i kolejny plan czytelniczy już jest!
W październiku i listopadzie mam zamiar poznać książki z poniższego stosu.


Anne B. Ragde - Ziemia kłamstw. Dużo dobrego słyszałam o serii do której należy ta książka, a że mam w domu trzy tomy, to czas wreszcie zabrać się za pierwszy.

Kara Thomas - Mroczna zakamarki. To podobno całkiem dobry debiut, chociaż spotkałam się też z opiniami, że autorka nie do końca wykorzystała potencjał stworzonej historii. Zobaczymy czy mi się spodoba. Liczę, że faktycznie będzie mrocznie.

Thomas Rhydal - Eremita. Klimatyczna wyspa, taksówkarz i stroiciel fortepianów w jednym, martwe niemowlę - zapowiada się nietuzinkowa mieszanka. Oby trzymała w napięciu.

Czytaj dalej

Thomas Raab – Cisza. Kronika życia pewnego mordercy


Thomas Raab, Cisza. Kronika życia pewnego mordercy [Still. Chronik eines mörders], tłum. Marzena Wasilewska, Albatros, 2017, 350 stron.

Niebanalna, niepokojąca, niejednoznaczna, wciągająca – taka jest książka „Cisza. Kronika życia pewnego mordercy”. Jakiś cichy głosik (czy to aby nie oznaka szaleństwa? Jeśli książkowego to nie mam nic przeciwko) podpowiedział mi, że może mi się spodobać, ale jak zwykle w przypadku zupełnie nieznanego autora starałam się nie stawiać poprzeczki zbyt wysoko. Thomas Raab mnie nie zawiódł – stworzył historię, która wychodzi poza schematy, zmusza do refleksji i w tej nieco przytłaczającej atmosferze jaka jej towarzyszy, niesie ze sobą pewną świeżość w kreowaniu sylwetek seryjnych morderców. A przynajmniej ja z kimś takim jak główny bohater jeszcze się literacko zdecydowanie nie spotkałam.

Czytaj dalej

Harper Lee – Idź, postaw wartownika


Harper Lee, Idź, postaw wartownika [Go Set a Watchman], tłum. Maciej Szymański, Wydawnictwo Filia, 2015, 366 stron. 

Gdybym wcześniej nie przeczytała „Zabić drozda”, pewnie „Idź, postaw wartownika” tak by mnie nie poruszyła, a jednocześnie nie miałabym w głowie myśli, czy jednak lepiej byłoby tej książki nie czytać. Czuję się trochę jak Jean Louise, która odwiedza Maycomb – miejsce, gdzie spędziła dzieciństwo – i mimo upływu lat chciałaby widzieć je takim, jakim je zapamiętała, a bliskich trzymać w określonych ramach, jakie stworzyli w jej głowie dawno temu. A jednak dzieje się coś, co zmusza ją do spojrzenia na wszystko zupełnie inaczej, raniąc jej serce tak głębokim rozczarowaniem, że niemal nie jest w stanie normalnie oddychać.

Czytaj dalej

J. P. Monninger – Droga do ciebie


J. P. Monninger, Droga do ciebie [The map that leads to you], tłum. Magdalena Słysz, Czarna Owca, 2017, 320 stron.

Brałam pod uwagę, że „Droga do ciebie” to może nie być książka dla mnie. Niespecjalnie dobrze odnajduję się w typowych historiach o miłości, bo albo wydają mi się zupełnie oderwane od rzeczywistości i przesłodzone, albo jest w nich taka dawka banału, że pozostaje mi tylko przewracać wymownie oczami w czasie lektury. Mimo to pomyślałam, że może znajdę u J. P. Monningera coś dla siebie. Amerykański pisarz nie stworzył powieści, która wymyka się wszelkim ramom i fabularnie prezentuje coś zupełnie innego niż można się po takich historiach spodziewać, a jednak jego styl pisania mnie zauroczył.

Heather, Amy i Constance po skończeniu studiów wyruszają w podróż po Europie, by zobaczyć kawałek świata i odetchnąć nieskrępowaną wolnością zanim na dobre oddadzą się poczynionym zobowiązaniom. Na Heather jesienią czeka intratna posada w Nowym Jorku, ale ten wakacyjny wyjazd to okazja, by rozsmakować się w książkach Hemingwaya, dać sobie czas na oglądanie zapierających dech w piersi miejsc i niespodziewanie poznać kogoś, kto przewróci wszystko do góry nogami. Jack podróżuje śladami dziennika swojego dziadka, który po II wojnie światowej, przed powrotem do domu, postanowił przekonać się, że jest na tym świecie jeszcze coś, co różni się od ogromu zła, jakie widział. Heather i Jack poznają się w pociągu do Amsterdamu i żadne z nich nie jest gotowe na uczucie, które ich połączy.

Czytaj dalej

Brad Parks – Siedź cicho


Brad Parks, Siedź cicho [Say nothing], tłum. Piotr Kaliński, Czarna Owca, 2017, 512 stron.

Scott Sampson kilka lat temu otarł się o śmierć. Z pewnością jednak uznałby, że to co przytrafiło mu się teraz wstrząsnęło jego poukładaną codziennością jeszcze bardziej. Ktoś porwał jego dzieci. Od żony dostał SMS-a, że ta odbierze jej ze szkoły, ale gdy Alison wraca do domu bez nich, staje się jasne, że ktoś sobie z nich zadrwił. Cel porywaczy? Uzyskanie określonego wyroku w sprawie, którą Scott jako sędzia federalny prowadzi. I oczywiście „Nikomu ani słowa”, bo życie Sama i Emmy wisi na włosku.

Czytaj dalej

Samantha Shannon – Pieśń jutra


Samantha Shannon, Pieśń jutra [The Song Rising], tłum. Regina Kołek, Sine Qua Non, 2017, 432 strony.
Cykl: Czas Żniw, tom 3.

Czas Żniw” i „Zakon Mimów” mnie zachwyciły - nadal pamiętam to uczucie totalnego zaczytania i wniknięcia w świat, który wykreowała Samantha Shannon. Przywiązałam się do bohaterów, doceniłam przemyślaną rzeczywistość i dałam się porwać kolejnym wydarzeniom. Mogłabym napisać, że moja fascynacja tą serią nie do końca przetrwała próbę czasu, ale w głowie nadal mam ten przyjemny dreszcz emocji towarzyszący lekturze pierwszych dwóch części. Myślę raczej, że „Pieśń jutra”, chociaż ciekawa i warta uwagi, nie okazała się po prostu na tyle dobra, by zrobić na mnie równie silne wrażenie.

Czytaj dalej

Håkan Nesser – Oczy Eugena Kallmanna


Håkan Nesser, Oczy Eugena Kallmanna [Eugen Kallmanns ögon], tłum. Małgorzata Kłos, Czarna Owca, 2017, 572 strony.

„Żywi i umarli w Winsford” oraz „Jedenaście dni w Berlinie” to dwie powieści, które sprawiły, że polubiłam Håkana Nessera. Wprawdzie w obu przypadkach nie obyło się bez elementów, które nie do końca mnie przekonały, ale spokojnie mogę napisać, że dzięki nim poczułam, że mimo wszystko styl szwedzkiego pisarza zdecydowanie do mnie trafia. Po lekturze książki „Oczy Eugena Kallmanna” entuzjazmu jest we mnie nieco mniej, ale nie oznacza to, że nie warto tej historii dać szansy.

Leon Berger chce zacząć wszystko od nowa, chociaż tak naprawdę usilnie trzyma się tego, co jeszcze do niedawna definiowało jego codzienność – obecności żony i córki. Niestety tylko w snach i wspomnieniach, bo kilka miesięcy temu tragicznie skończyło się ich życie. Wprawdzie ojcowskie serce trzyma się jeszcze skrawka nadziei na cudowne ocalenie, ale szanse na taki scenariusz są znikome. W nowym mieście, które poznajemy pod nazwą K., Leon obejmuje posadę nauczyciela szwedzkiego i szybko orientuje się, że jego poprzednik nadal budzi w szkole sporo emocji. Eugen Kallmann zginął bowiem w okolicznościach, które łatwo można by uznać za przykry wypadek, ale coś nie pozwala niektórym uczniom i nauczycielom przejść do porządku dziennego nad jego śmiercią.

Czytaj dalej

Camilla Läckberg - Niemiecki bękart


Camilla Läckberg, Niemiecki bękart [Tyskungen], tłum. Inga Sawicka, Czarna Owca, 2014, 568 stron.
Saga o Fjällbace, tom 5.

Po lekturze „Ofiary losu” czułam się nieco rozczarowana – nie była tak absorbująca, jak tego oczekiwałam i to zarówno w warstwie kryminalnej, jak i obyczajowej. Miałam nadzieję, że kolejna część serii, czyli „Niemiecki bękart” będzie powrotem autorki na ścieżkę tworzenia historii, które może nie zawsze totalnie zaskakują, ale na pewno wciągają i pozwalają przenieść się do szwedzkiego miasteczka i z przyjemnością towarzyszyć ciekawym bohaterom. Piąty tom okazał się pod tym względem strzałem w dziesiątkę – trudno było mi się od niego oderwać, do gry wreszcie wróciła Erika, a tajemnice ukryte między stronami pochłonęły mnie całkowicie.

Czytaj dalej

Stephen King – Roland. Mroczna Wieża I


Stephen King, Roland [The Gunslinger], tłum. Andrzej Szulc, Albatros, 2017, 320 stron.
Cykl: Mroczna Wieża, tom I


Podskórnie czuję, że mogłabym pokochać cykl powieści Mroczna Wieża Stephena Kinga, ale jednocześnie wiem, że potrzebuję na to więcej czasu i kolejnych spotkań z rewolwerowcem Rolandem Deschainem. Rozpoczęcie tej – mam nadzieję niezapomnianej przygody – wywołało we mnie ciekawość, ale i spory niedosyt. Inny jednak niż ten, który towarzyszył mi po lekturze „Roku wilkołaka” (jednej z niewielu książek amerykańskiego pisarza, która mocno mnie zawiodła), bo taki, jakiemu towarzyszy oczekiwanie na to, co będzie dalej.

Czytaj dalej

Mikel Santiago – Zła droga


Mikel Santiago,  Zła droga [El mal camino], tłum. Maria Mróz, Czarna Owca, 2017, 440 stron.

Mikel Santiago był mi pisarzem zupełnie nieznanym. Dopiero, gdy „Zła droga” pojawiła się na mojej półce (wybrana ze względu na intrygujący opis) przeczytałam tu i ówdzie nieco więcej o „Ostatniej nocy w Tremore Beach” – jego poprzedniej powieści - i były to opinie zaostrzające czytelniczy apetyt. Pomyślałam wtedy, że być może czeka mnie spotkanie z autorem, którym będę mogła się zachwycić (ostatnio zadziałał tak na mnie na przykład Donato Carrisi, dosyć niespodziewanie wdzierając się do grona moich ulubionych pisarzy) i mimowolnie moje oczekiwania wzrosły.

Chuck twierdzi, że kogoś zabił. Jechał trochę za szybko, w głowie szumiały mu procenty, a na drodze nagle pojawił się mężczyzna. Nie było szans, by uniknąć zderzenia – facet skonał na jego oczach, ale wcześniej – w ostatnich sekundach życia – mówił o jakiejś pustelni. W oczach miał przerażenie, ale czy na pewno widmem czekającej za rogiem śmierci? Bert Amandale słyszy dramatyczne wyznanie swojego przyjaciela, który w odruchu paniki uciekł z miejsca zdarzenia i prawdę mówiąc nie ma pojęcia jak postąpić. Najdziwniejsze jest jednak to, że ciało zniknęło i wydaje się jakby wypadek w ogóle nie miał miejsca…

Czytaj dalej

Viktor Arnar Ingólfsson - Tajemnica wyspy Flatey


Viktor Arnar Ingólfsson, Tajemnica wyspy Flatey [Flateyargáta], tłum. Jacek Godek, Editio Black, 2017, 252 strony.

Nie potrafię zdecydować czy chciałabym się znaleźć na wyspie Flatey i przenieść się do roku 1960 - do historii, którą stworzył Viktor Arnar Ingólfsson. Z jednej strony kusząca wydaje się ta niewielka przestrzeń, mała społeczność, korzystanie z tego, co daje natura i to upodobanie mieszkańców do picia kawy. Z drugiej, na myśl o tym, że miałabym tam zamieszkać przechodzi mnie jakoś mimowolny dreszcz. Może dlatego, że nie czułabym się pewnie, gdyby na znajdującej się nieopodal bezludnej wysepce znaleziono zwłoki, a w głowie pojawiłaby się myśl, że w sprawę może być zamieszany ktoś z osady. A przecież wszyscy się tu dobrze znają i wiedzą o sobie naprawdę wiele. Tajemnice potrafią jednak sprytnie umykać, aż do momentu, gdy ktoś zaczyna się nimi bardziej interesować, na przykład wracając do zagadki związanej ze średniowieczną księgą Flateyarbok.

Czytaj dalej

Frances Hardinge – Drzewo kłamstw


Frances Hardinge, Drzewo kłamstw [The Lie Tree], tłum. Krzysztof Mazurek, Czarna Owca, 2017, 454 strony.

Gdybym chciała przez chwilę zostać jedną z bohaterek powieści Frances Hardinge, to zbliżyłabym się do niepozornej rośliny umieszczonej w donicy i ukrytej w ciemnym miejscu przed słońcem i oczami ciekawskich ludzi i szeptałabym jej, że „Drzewo kłamstw” to książka szalenie nudna, beznadziejnie wtórna, z płaskimi bohaterami, a styl autorki wywołuje jedynie irytację. Ach, i że żałuję każdej minuty, którą spędziłam na jej czytaniu. Musiałabym później mądrze zasiać to ziarno wśród innych osób, aby uwierzyli w moje słowa i podawali je sobie dalej. To wszystko byłyby kłamstwa, ale pewne drzewo świetnie by się nimi nakarmiło.

Czytaj dalej

Guillaume Musso – Dziewczyna z Brooklynu


Guillaume Musso, Dziewczyna z Brooklynu [La fille de Brooklyn], tłum. Joanna Prądzyńska, Albatros, 2017, 368 stron.

Panie Musso (którego imię raz po raz muszę sprawdzać, gdy chcę je zapisać, bo nigdy nie pamiętam jak się w nim literki układają), jeżeli chciałby mnie Pan w sobie, to znaczy w swoich książkach, rozkochać, to muszę jasno powiedzieć, że „Dziewczyna z Brooklynu” to za mało. Nie będzie z tego wielkiego uczucia, a prawdę mówiąc myślę, że nawet na większe zauroczenie nie ma Pan co liczyć. Miłości od pierwszego przeczytania nie poczułam, ale to dopiero nasze pierwsze spotkanie, więc kto wie? Na jeszcze co najmniej jedną szansę może Pan u mnie liczyć, bo mam w sercu sporo miejsca na literackie uniesienia.

Czytaj dalej

Plany czytelnicze sierpień / wrzesień 2017

Półka nad łóżkiem wypełniła się książkami, po które niedługo chciałabym sięgnąć :)



Mikel Santiago - Zła droga. Południowa Francja i niepokojący klimat? Sprawdzę co też Pan Santiago wymyślił.

Håkan Nesser - Oczy Eugena Kallmanna. Polubiłam się z autorem czytając dwie jego książki - Żywi i umarli w Windsford oraz Jedenaście dni w Berlinie i mam nadzieję, że kolejne spotkanie będzie równie udane.

Czytaj dalej

David Hewson – Dochodzenie


David Hewson, Dochodzenie [The Killing], tłum. Ewa Penksyk-Kluczkowska, Marginesy, 2013, 798 stron.
Cykl: Sarah Lund, tom 1.

Czasami mówię, że moja lista książek do przeczytania to taka niekończąca się opowieść, ale przynajmniej mam wrażenie – niezbyt często, ale jednak – że trochę pozycji z niej ubywa (i mocno przymykam wtedy oczy na to, że więcej do niej dopisuję). Z serialami natomiast sprawa ma się gorzej – wiele produkcji chciałabym zobaczyć, ale tak naprawdę oglądam bardzo mało. Wiedziałam, że „Dochodzenie” Davida Hewsona powstało w oparciu o historię, której scenariusz stworzył Søren Sveistrup, ale w gruncie rzeczy cieszyłam się, że nie oglądałam duńskiego "Forbrydelsen" ani amerykańskiej wersji, czyli "The Killing". Nie miałam w głowie obrazu, z którym porównywałabym powieść i myślę, że dzięki temu było mi łatwiej się w nią zatopić. Tkwiły we mnie pewne obawy, bo sam pomysł wydawał mi się ryzykowny (i pewnie przez to książka tak długo czekała aż wreszcie się za nią zabiorę), ale z pewnym zaskoczeniem odkryłam, że brytyjski pisarz naprawdę nieźle poradził sobie z wyzwaniem.

Podkomisarz policji kryminalnej Sarah Lund jest już jedną nogą w Szwecji. Nowy dom, nowa praca, nowe życie - z synem i kochającym facetem u boku. Istna sielanka. Problem w tym, że Kopenhaga trzyma ją w silnym uścisku i nie zamierza tak łatwo wypuścić. A może raczej to poczucie obowiązku, by odnaleźć mordercę młodej dziewczyny, której zwłoki znaleziono w bagażniku zatopionego samochodu. Śmierć Nanny odbije się szerokim echem w mieście, w którym właśnie toczy się bezpardonowa walka o fotel burmistrza.

Czytaj dalej

Emilie Hebert – Beauty & food

Emilie Hebert – Beauty & food. Co jeść, by skóra stała się pełna blasku, a włosy i paznokcie zdrowe, tłum. Katarzyna Lipnicka-Kołtuniak, Muza, 2017, 126 stron.

Od początku miałam nadzieję, że Emilie Hebert w swojej książce Beauty & food rzeczywiście skupiła się na jedzeniu. Wcale nie dlatego, że bardzo chciałam wiedzieć „Co warto jeść, by skóra stała się pełna blasku, a włosy i paznokcie zdrowe” (tego byłam trochę ciekawa) – ja po prostu z natury jestem łasuchem i liczyłam na to, że książka mnie zainspiruje do sięgnięcia po nowe smaki i składniki. Jakoś nie jestem zdziwiona, że udało jej się to w ograniczonym zakresie, a z wielu - notabene ciekawych - przepisów najbardziej przemówiły do mnie lody truskawkowe.

Czytaj dalej

Tobias Olsson – Z tej samej krwi

Tobias Olsson, Z tej samej krwi [Av samma blod], tłum. Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska, Czarna Owca, 2017, 411 stron.

Całkiem niedawno sama siebie strofowałam, że zamiast sięgać po kolejne serie, dobrze by było kontynuować te rozpoczęte. Znani już bohaterowie czekają przecież, żeby pokazać w jakie kłopoty znowu postanowili się wpakować, a kto wie czy nie czmychną ze stron powieści w geście zniecierpliwienia. A tak poważnie, to coś w tym temacie działam (na przykład z serią o Tomie Stiltonie i Olivii Rönning jestem na bieżąco, a  po książki o Fjällbace systematycznie co jakiś czas sięgam), co jednak wcale nie oznacza, że nie trafiam na tytuły, które okazują się na tyle dobre, że wiem od razu, że sięgnę po kolejne tomy. Tak było z książką „Z tej samej krwi” Tobiasa Olssona.

Zaczyna się od budzącej sporo emocji, ale w gruncie rzeczy prostej sprawy. W Orestiadzie – małym greckim miasteczku, przed wejściem do burdelu, zostaje zamordowany szwedzki policjant. Zgodnie z ustaleniami miejscowych służb, winna najprawdopodobniej jest prostytutka, której mężczyzna nie chciał zapłacić za usługi. Problem w tym, że dziewczyna zapadła się pod ziemię, a córkę zabitego ktoś zaczął obserwować i ewidentnie ma w tym jakiś interes. Wszystko zaczyna szybko wychodzić poza typowy skandal, którym mogłyby się pożywić bulwarówki. Rozpoczyna się niebezpieczna walka o niewygodną prawdę. 

Czytaj dalej

Magda Stachula – Trzecia

Magda Stachula, Trzecia, Znak Literanova, 2017, 367 stron.

Byłam ciekawa jak Magda Stachula poradziła sobie w kolejnej powieści, bo chociaż w pierwszej („Idealna”) dostrzegłam potencjał i zgrabnie stworzone portrety psychologiczne, to zabrakło mi napięcia, które powinno towarzyszyć thrillerowi. „Trzecia” zdawała się od początku wypadać pod tym względem lepiej i przyznam, że zaczęłam wiązać z tą historią duże nadzieje.

Mówi się, że po dłuższej chwili można poczuć czyjś wzrok na sobie. Tak jakby potrafił on w pewien sposób naznaczać, dotykać z odległości. Eliza od jakiegoś czasu ma wrażenie, że ktoś ją obserwuje, a nawet robi jej zdjęcia. Tylko to sobie wyobraziła czy rzeczywiście ktoś zaczął ją osaczać? Ona jeszcze nie wie, ale czytelnik szybko odkrywa, że faktycznie jest mężczyzna, który ją wybrał i ma zamiar krok po kroku, zgodnie ze ściśle obmyślanym planem, coraz bardziej się do niej zbliżać…

Czytaj dalej

Raphaëlle Giordano – Twoje drugie życie zaczyna się, kiedy zrozumiesz, że życie jest tylko jedno


Raphaëlle Giordano, Twoje drugie życie zaczyna się, kiedy zrozumiesz, że życie jest tylko jedno [Ta Deuxième Vie Commence Quand Tu Comprends Que Tu N'en As Qu'une], tłum. Krystyna Szerzyńska-Maćkowiak, MUZA, 2017, 272 strony.

Nie miałam wcześniej okazji czytać zbeletryzowanego poradnika i przede wszystkim dlatego skusiłam się na książkę „Twoje drugie życie zaczyna się, kiedy zrozumiesz, że życie jest tylko jedno”. Teraz, gdy to nowe czytelnicze doświadczenie jest już za mną, mogę stwierdzić, że realizacja pomysłu, który sam w sobie uznaję za ciekawy, nie do końca mnie przekonała.

Gdyby Camille spojrzała na siebie z boku, pewnie uznałaby, że jest szczęśliwa. Ma dom, dobrą pracę, syna i stosunkowo udane małżeństwo. W tej życiowej układance wszystkie elementy wydają się do siebie dobrze pasować, a jednak są między nimi luki i nieostre krawędzie, które sprawiają, że kobieta czuje frustrację i brak satysfakcji. Przez lata realizowała raczej potrzeby innych niż swoje i przez to znalazła się w punkcie, w którym teoretycznie wszystko się układa, a w praktyce jest tylko kilka kroków od rozsypania się na kawałeczki. I wtedy, zupełnie niespodziewanie, poznaje Claude’a – faceta zajmującego się rutynologią – dziedziną nauki mającą pomóc jej znaleźć klucz do szczęścia i rozbudzenia na nowo entuzjazmu wobec codzienności.

Czytaj dalej

Richard Paul Evans – Obiecaj mi


Richard Paul Evans, Obiecaj mi [Promise Me], tłum. Hanna de Broekere, Znak Literanova, 2011, 292 strony.

Richard Paul Evans nie trafił do grona moich ulubionych pisarzy, gdy spotkałam się z nim po raz pierwszy. „Papierowe marzenia” niczym mnie nie zaskoczyły, sposób przedstawienia historii wydawał mi się powierzchowny, a całość dosyć przeciętna. Byłam jedna pewna, że dam mu jeszcze jedną szansę i chociaż moment ten nastąpił dopiero po ponad dwóch latach, to przynajmniej mogę stwierdzić, że kolejna książka – „Obiecaj mi” - podobała mi się odrobinę bardziej. Fanką prozy amerykańskiego pisarza jednak pewnie już nie zostanę.

Czytaj dalej

Nuala Ellwood – Kości mojej siostry


Nuala Ellwood, Kości mojej siostry [My sister's bones], tłum. Dorota Pomadowska, Czarna Owca, 2017, 411 stron

Każdy ma swoje demony - wspomnienia, które zaciskają się nieprzyjemną obręczą żalu i strachu wokół serca. Kate – główna bohaterka powieści „Kości mojej siostry” musi mierzyć się z nimi codziennie. Jako korespondentka wojenna widziała tyle zła, bólu i cierpienia, że nie jest w stanie pozbyć się z głowy obrazów, dźwięków i poczucia bezsilności. Powrót w rodzinne strony nie jest jednak okazją do odnalezienia oazy spokoju, bo związany jest z koniecznością poradzenia sobie z niedawną śmiercią matki, alkoholizmem siostry i pełną brutalności przeszłością, która wciska się w niemal każdą myśl. Na dodatek w sąsiednim domu ewidentnie dzieje się coś dziwnego, chociaż wydaje się, że tylko Kate dostrzega, że coś jest nie tak.

Czytaj dalej

Martin Seay – Złodziej luster


Martin Seay, Złodziej luster [The Mirror Thief], tłum. Aleksandra Wolnicka, Czarna Owca, 2017, 702 strony.

„Złodziej luster” to jedna z tych książek, na które trzeba sobie zarezerwować więcej czasu. Wynika to nie tylko z tego, że jest literackim grubaskiem (siedemset stron przy stosunkowo niedużej czcionce), ale przede wszystkim ze stylu pisania autora i faktu, że wymaga skupienia, by nie pogubić się w meandrach historii poprowadzonych z rozmachem i pełnych szczegółów. To powieść niesłychanie klimatyczna, ale nie da się ukryć, że momentami nieco przytłaczająca, co przywodzi mi na myśl „Zimową opowieść” Marka Helprina, która wywołała we mnie podobne odczucia.  

Curtis ma do wykonania zadanie – odnaleźć Stanleya – faceta, który zapadł się pod ziemię w Las Vegas i może mieć związek z wydarzeniami w pewnym kasynie. Wśród niewielu śladów, jakie mogą do niego doprowadzić jest  książka - „Złodziej luster”. Kilkadziesiąt lat wcześniej nastoletni jeszcze Stanley widział w spisanej ręką Adriana Wellesa nietypowej historii szansę na odmianę swojego życia i odkrycie związanej z nią tajemnicy. Chęć odnalezienia autora stała się jego obsesją (przez co przypominał mi nieco Daniela Sempere z „Cienia wiatru” Carlosa Ruiza Zafóna) i celem, który spróbuje zrealizować wędrując ulicami kalifornijskiej Venice Beach. Lustra i wytwarzający je zwierciadlnicy będą natomiast kluczowym elementem spisku w XVI-wiecznej Wenecji, gdzie czytelnik ma okazję towarzyszyć mężczyźnie nazywanym Crivano. Tym samym, który pojawia się w posiadanym przez Stanleya „Złodzieju luster”.

Czytaj dalej

Geir Gulliksen - Historia pewnego małżeństwa


Geir Gulliksen, Historia pewnego małżeństwa [Historie om et ekteskap], tłum. Iwona Zimnicka, Czarna Owca, 2017, 198 stron. 

Mam mieszane uczucia jeśli chodzi o „Historię pewnego małżeństwa” – to jestem w stanie stwierdzić na pewno. Kilka razy zaczynałam o niej pisać i za każdym razem jakoś nie mogłam uchwycić sedna tego, jakie wrażenie na mnie wywarła. Tworzyłam i usuwałam zdania, bo ciągle wydawało mi się to za mało konkretne, zbyt rozmyte i niepewne. Ostatecznie muszę jednak po prostu pogodzić się z tym, że Geir Gulliksen stworzył historię, która z jednej strony dała mi do myślenia, ale z drugiej nie wzbudziła we mnie pewności, że mogę ją bez wahania polecić.

Czytaj dalej

Cilla & Rolf Börjlind – Czarny świt


Cilla & Rolf Börjlind, Czarny świt [Svart gryning], tłum. Inga Sawicka, Czarna Owca, 2015, 424 strony.
Cykl: Tom Stilton i Olivia Rönning, tom 3.

Cilla & Rolf Börjlind swoją kolejną powieścią wzbudzili we mnie emocje podobne do tych, jakie dostarczyły mi dwie poprzednie części serii, czyli „Przypływ” i „Trzeci głos”. Polubiłam Olivię i Toma i przyjemnie było się znowu z nimi spotkać  - tym bardziej, że jak zawsze musieli się zmagać z intrygującą i niepokojącą sprawą.

Gdy chociaż przez sekundę człowiek wyobrazi sobie moment, w którym czyjeś mordercze dłonie ujęły główkę trzyletniej dziewczynki i bez chwili wahania skręciły jej kark, to obraz ten będzie się wgryzał w myśli zdecydowanie dłużej. Babcia małej Emilie zostawiła ją samą tylko na kilka minut na podwórku w piaskownicy. To wystarczyło, by jej zięć, który właśnie wrócił, natknął się na scenę rodem z horroru. Kto mógł skrzywdzić niewinne dziecko?

Czytaj dalej

Nadia Hashimi – Dom bez okien


Nadia Hashimi, Dom bez okien [A House Without Windows], tłum. Urszula Gardner, Wydawnictwo Kobiece, 2017, 491 stron.

Mąż zamordowany uderzeniem siekiery w głowę. Żona cała we krwi przy jego martwym ciele. Zbrodnia dokonana na ich podwórku. Przez nią? Szwagier ofiary jest tego pewny, gdy rzuca się na Zibę i niemal dusi ją w szale gniewu. Odciągają go od niej, ale to tylko jak odroczenie wyroku. Nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał, ale wielu osobom sprawa wydaje się oczywista. W Afganistanie słowo kobiety jest i tak niewiele warte - gdyby oczywiście Ziba miała zamiar cokolwiek tłumaczyć.

Czytaj dalej

Dorota Milli – To jedno lato


Dorota Milli, To jedno lato, Wydawnictwo Filia, 2017, 520 stron.

„To jedno lato” niczym szczególnym nie zaskakuje i nie jest książką przy której towarzyszyły mi wielkie emocje. W pamięci zostanie mi jednak wrażenie, że to była przyjemna i idealnie wakacyjna lektura, dzięki której przeniosłam się myślami ku nadmorskim brzegom, gorącym promieniom słońca i beztroskim wieczorom, gdy głowę zaprząta co najwyżej chęć obejrzenia zachodu słońca i poczucia delikatnego wietrzyku na ciele.

Lukrecja Lis (woli żeby mówić do niej Luka) chciałaby uwierzyć, że odniosła duży sukces, bo wyrwała się z małej miejscowości do Warszawy. I mimo że ma o sobie ogromne mniemanie, to wie, że życie wcale nie potoczyło się tak, jak sobie zaplanowała. Po dwóch latach jej związek – bez miłości, bo oparty tylko na wizji wygodnego życia u boku bogatego faceta - się rozpadł, praca w banku nie przynosi jej satysfakcji, a blisko nie ma nikogo, komu naprawdę by na niej zależało. Wyrywa się z miasta do rodzinnego Dźwirzyna, by tam spędzić urlop i opracować nowy, genialny plan, dzięki któremu znajdzie sobie godnego jej (czyt. bardzo bogatego) faceta i niczym nie będzie się już musiała martwić.

Czytaj dalej

Plany czytelnicze lipiec / sierpień 2017

Poprzedni plan czytelniczy zrealizowany, więc spieszę pokazać Wam za jakie książki mam zamiar zabrać się w najbliższym czasie.


Richard Paul Evans - Obiecaj mi. Minęły ponad dwa lata od kiedy przy okazji lektury innej książki autora - Papierowe marzenia - wspominałam, że dam mu na pewno jeszcze jedną szansę. Wreszcie zamierzam to założenie spełnić.

Rolf Börjlind, Cilla Börjlind Czarny świt. Tom trzeci serii o Tomie Stiltonie i Olivii Rönning. Dwa poprzednie (Przypływ i Trzeci głos) zrobiły na mnie dobre wrażenie, więc liczę na kolejne udane spotkanie.

Nadia Hashimi - Dom bez okien. Książkom tej autorki przyglądałam się już wcześniej, ale nie miałam okazji żadnej z nich czytać. Postanowiłam coś w tym temacie zmienić.

Czytaj dalej

Oliver Burkeman – Szczęście. Poradnik dla pesymistów


Oliver Burkeman, Szczęście. Poradnik dla pesymistów [The Antidote], tłum. Katarzyna Mojkowska, MUZA, 2017, 256 stron.

Nie jestem pesymistką. Skoro mamy to wyznanie za sobą, to teraz pojawia się pytanie, czy książka Olivera Burkemana to był sensowny wybór. Byłam jej ciekawa, bo chociaż nie sięgam zbyt często po poradniki, to lubię zagłębiać się w nieszablonowe odsłony wielokrotnie poruszanych tematów. A o szczęściu napisano już tak wiele (i ileż recept na bycie szczęśliwym powstało!), wiążąc je najczęściej z optymistycznym podejściem do życia, że trudno było mi sobie wyobrazić, że ktoś mógł pójść w zupełnie innym kierunku. Negatywna droga do szczęścia? Cóż, brzmi intrygująco.

Czytaj dalej

Colson Whitehead – Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki


Colson Whitehead, Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki [The Underground Railroad], tłum. Rafał Lisowski, Albatros, 2017, 383 strony.

Nie sądzę żebym określiła „Kolej podziemną” Colsona Whiteheada jako arcydzieło światowej literatury czy powieść genialną. Nie upieram się, że każdy powinien ją przeczytać. Mimo to nie waham się napisać, że zrobiła na mnie duże wrażenie, kilkakrotnie szarpiąc nieprzyjemnie za serce i wciągając w historię kobiety, która pragnęła odciąć łańcuch niewoli i choć przez chwilę wciągnąć głęboko powietrze. Nawet, jeżeli miałoby się to przez pewien czas odbywać w podziemiach i w ciemności.

Cora nie od razu zgadza się na ucieczkę z plantacji bawełny Randallów, chociaż wie, że czeka ją tam tylko katorżnicza praca i codzienne odbieranie resztek godności. Przekroczenie granicy jest jednak drogą bez powrotu – jeśli ją złapią (a działo się to często z tymi, którzy próby ucieczki podejmowali) jej pan postara się o to, by urządzić odpowiednie widowisko ku przestrodze. Brutalne bicie będzie przy tym ledwie muśnięciem. Gdy Caesar opowiada jej o podziemnej kolei, dzięki której mogą znaleźć się w innej części Ameryki – przychylniej nastawionej do czarnoskórej ludności – dziewczyna nie chce robić sobie złudnej nadziei. A jednak pewnej nocy podejmują decyzję (czy dlatego, że przed laty matce dziewczyny udało się zbiec?) i każda mila dzieląca ich od plantacji jest krokiem ku nieznanemu. Czy jednak jest jednocześnie krokiem ku wolności?

Czytaj dalej

Artur Domosławski – Śmierć w Amazonii


Artur Domosławski, Śmierć w Amazonii, Wielka Litera, 2013, 327 stron.

Brazylijska Marabá, peruwiańska Cajmarca, ekwadorskie Lago Agrio – na te trzy miejsca spojrzał reporterskim okiem Artur Domosławski, z którym miałam okazję spotkać się po raz pierwszy. Historie, które opowiada, obserwacje które czyni i fakty, jakie podaje budzą momentami grozę i wzburzenie, ale czy dziwią? Ludzka chciwość i dbanie przede wszystkim o własne interesy mają tak głębokie korzenie i szeroki zasięg, że można je spotkać niemal w każdym zakątku świata. Ta świadomość nie sprawia jednak, że czyta się o tym bez emocji. Ludzie tracą życie w obronie tego, w co wierzą i walczą z tym, na co nie potrafią przymykać oczu, a ktoś inny liczy miliardowe zyski, obmyśla wizerunkowe strategie i stara się dać przeciwnikom do zrozumienia, że są mało znaczącym trybikiem w dobrze naoliwionej maszynerii.

Czytaj dalej

Wendy Walker – Nie wszystko zostało zapomniane


Wendy Walker, Nie wszystko zostało zapomniane [All is not forgotten], tłum. Dorota Pomadowska, Czarna Owca, 2017, 398 stron.

Nastoletnia Jenny Kramer zostaje brutalnie zgwałcona. Dla rodziców świadomość, że ktoś skrzywdził ich ukochaną córkę jest niewyobrażalnie bolesna. Ciągle są w szoku, gdy muszą podjąć decyzję: poddać Jenny specjalnemu leczeniu farmakologicznemu dzięki któremu zapomni o szczegółach wydarzeń tej nocy czy pozwolić jej żyć z traumą i mieć nadzieję, że pamięta coś, co pomoże złapać gwałciciela? Nie są zgodni, ale leki zostają podane i dziewczyna zapomina. Wie, że doszło do gwałtu, ale tamta przerażająca godzina na trawie znika z jej pamięci. Tylko czy na pewno? I czy to był rzeczywiście dobry wybór?

Czytaj dalej

Annie Darling – Mała księgarnia samotnych serc


Annie Darling, Mała księgarnia samotnych serc [The little bookshop of lonely hearts], tłum. Agnieszka Patrycja Wyszogrodzka-Gaik, Czarna Owca, 2017, 396 stron.

Do historii o miłości nie ciągnie mnie może jakoś szczególnie, ale nie powiem też, żebym miała coś przeciwko nim. Tym jednak, co przede wszystkim skusiło mnie w debiutanckiej powieści Annie Darling, była wizja umieszczenia akcji w księgarni. Oczami wyobraźni widziałam od razu klimatyczne miejsce pełne książek, które staje się świadkiem kiełkującego uczucia. Nie pomyliłam się w tych przeczuciach za bardzo, chociaż dwójka głównych bohaterów „Małej księgarni samotnych serc” częściej obrzuca się kąśliwymi uwagami niż wyznaje sobie miłość, a Bookends lata świetności ma dawno za sobą i jest na skraju upadku.

Dla Posy Morland londyńska księgarnia niemal od zawsze była prawie jak dom. Związani byli z nią jej rodzice - aż do chwili tragicznego wypadku, w którym zginęli - a później ona sama przez lata w niej pracowała. Gdy jej właścicielka – kochana Lavinia – zostawia jej po śmierci to miejsce, dziewczyna jest zaskoczona, ale przede wszystkim przerażona. Ma dwa lata (a w praktyce znacznie mniej) na podźwignięcie Bookends z finansowego dołka i tak naprawdę zerowe doświadczenie w byciu szefową. Czy miłość do książek wystarczy, by odnieść sukces?

Czytaj dalej

Jørn Lier Horst – Kluczowy świadek


Jørn Lier Horst, Kluczowy świadek [Nøkkelvitnet], tłum. Milena Skoczko, Smak Słowa, 2017, 336 stron.
Cykl: William Wisting, tom 1.

„Kluczowy świadek” to książka, w którą bardzo łatwo było mi wejść i zostać aż do ostatniej strony. Wciągająca i interesująca, ale nienależąca do tych, które wbijają w fotel. Dobra na tyle, by dostarczyć trochę wrażeń i wzbudzić chęć poznania dalszych losów głównego bohatera – niewystarczająco drażniąca wewnętrznie, by totalnie zachwycić.

Napad na konwój, który miał niedawno miejsce schodzi nieco na dalszy plan, gdy w policja musi się zmierzyć z brutalnym zabójstwem. Starszy pan zostaje znaleziony nagi w swoim domu. Nie wygląda to na napad rabunkowy, ale ktoś ewidentnie czegoś szukał i nie wahał się, by zadawać ofierze ból w celu uzyskania odpowiedzi. Za co gotowy był umrzeć Preben Pramm? Czy mężczyzna, który z nikim nie utrzymywał bliskich kontaktów, ale lubił tango i obserwację ptaków naprawdę mógł skrywać jakąś ważną tajemnicę?

Czytaj dalej

Agatha Christie – Wielka Czwórka


Agatha Christie, Wielka Czwórka [The Big Four], tłum. Jolanta Bartosik, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2017, 192 strony.

Herkules Poirot niektóre sprawy potrafi rozwiązywać nawet nie wychodząc z domu – jego małe, szare komórki są tak genialne, że czasami wystarczy zapoznanie się z faktami, by podważyć obraną przez śledczych wersję wydarzeń i zaprezentować własną. Są sprawy, w które angażuje się nieco bardziej – przechadza się po miejscu zbrodni, przesłuchuje związane z wydarzeniem osoby, sprawdza tropy, by na końcu zebrać wszystkich i pokazać jak się sprawy mają. W „Wielkiej Czwórce” Agatha Christie poszła dalej – wplątała wąsatego Belga w spisek na skalę międzynarodową, wrzuciła go w różne miejsca, po drodze stawiając go przed kilkoma zagadkowymi morderstwami i narażając na wiele niebezpieczeństw. Standardowo będzie mu towarzyszył Hastings i oboje będą próbowali powstrzymać Chińczyka, Francuzkę, Amerykanina i Numer Czwarty – szajkę, która chce przejąć władzę nad światem.

Czytaj dalej

Erling Kagge – Cisza


Erling Kagge – Cisza. Opowieść o tym, dlaczego straciliśmy umiejętność przebywania w ciszy i jak ją odzyskać [Stillhet i støyens tid. Gleden ved å stenge verden ute], tłum. Iwona Zimnicka, MUZA, 2017, 128 stron.

Lubię dźwięki. Szmer liści w lesie, gdy wiatr się przedziera między gałęziami; ćwierkanie o poranku, jakby trwało właśnie jakieś bardzo ważne ptasie zebranie; muzykę budzącą wspomnienia – czasami ściskającą za serce, innym razem dodającą energii; chrzęst kamieni pod stopami w czasie spaceru. Są też takie, przy których momentalnie czuję nieprzyjemny ścisk w środku, jak na przykład karetka na sygnale (i ten szybki przegląd w myślach gdzie akurat są bliskie mi osoby). A dlaczego piszę o dźwiękach, skoro Erling Kagge napisał książkę o ciszy? Bo nie chodzi o to, by szukać ciszy absolutnej, zewnętrznej, lecz by w codzienności znaleźć ciszę w sobie. I da się to zrobić wtedy, gdy faktycznie dookoła niewiele jest dźwięków, ale i wówczas, gdy jest ich naprawdę sporo.

Czytaj dalej

Sergiej Jesienin – Jar


Sergiej Jesienin, Jar, tłum. Konrad Frejdlich, Wydawnictwo Łódzkie, 1988, 146 stron.

Nie wciągnął mnie „Jar” tak mocno, jak mocno trzyma on bohaterów, których losy się w nim splotły. Po książkę sięgnęłam z przypadku, dając sobie szansę poznania historii, po którą w mojej bibliotece nikt dawno nie sięgał (ostatnio prawdopodobnie kilkanaście lat temu) i nie wiedziałam czego się po niej spodziewać.

Wszystko zaczyna się od polowania na niedźwiedzia, w trakcie którego nieznany wcześniej jego uczestnikom Kariow wykazuje się sporymi umiejętnościami. Mężczyzna opuścił swój dom niedługo po tym, jak nakrył swoją żonę Annę z kochankiem. Kobieta darzyła męża serdecznością, ale trudno dopatrzyć się w tym wielkiej miłości, tym bardziej, że małżeństwo – jak wiele innych w tamtych czasach – zostało zaaranżowane. Sporo się wydarzy w życiu ich obojga, ale to Kariowowi będzie przede wszystkim towarzyszył czytelnik.

Czytaj dalej

Armando Lucas Correa - Niemka


Armando Lucas Correa, Niemka [The German girl], tłum. Ewa Spirydowicz, Czarna Owca, 2017, 390 stron.

„Niemka” to jedna z tych książek, dzięki którym zatrzymuje się ten codzienny, rozpędzony kołowrotek zadań do wykonania, a przychodzi czas na zatopienie się w ujmującej i poruszającej historii. Lubię mądre, nieprzesłodzone powieści, w których przeszłość splata się z teraźniejszością, bohaterowie przeżywają wzloty i upadki, ale nieustannie też szukają – czasami szczęścia, a czasami po prostu odpowiedzi na dręczące ich pytania. Taka właśnie jest książka pisarza, który postanowił zabrać czytelnika w wędrówkę do Berlina, Nowego Jorku, a także swojej rodzinnej Kuby.

Hanna i Anna mają po dwanaście lat, a chociaż dzieli ich w powieści ocean i kilkadziesiąt lat, to są do siebie bardzo podobne. Obie muszą się mierzyć z codziennością, obie szukają swojej tożsamości, w obu tkwi jeszcze mała dziewczynka, która musiała zbyt szybko dorosnąć. Hanna wie, że w Berlinie 1939 roku nie ma miejsca dla niej i dla jej rodziców, bo chociaż jeszcze niedawno cieszyli się szacunkiem, to teraz są uznawani za nieczystych i niepożądanych wśród „prawdziwych Niemców”. Anna nie poznała swojego ojca, bo urodziła się kilka miesięcy po jego śmierci. Jej matka nigdy nie pogodziła się ze stratą mężczyzny swojego życia, który zginął w czasie zamachu na WTC i tak naprawdę kobieta raczej wegetuje niż żyje, zamykając się w swojej rozpaczy i tylko momentami znajdując siłę, by wyjść z dopasowywanego przez lata kokonu. Swoiste przebudzenie stanowi list od Hanny. I matka, i córka upatrują w nim szansę, by zajrzeć w przeszłość i znaleźć kilka odpowiedzi.

Czytaj dalej

Alex Marwood – Najmroczniejszy sekret

Alex Marwood, Najmroczniejszy sekret [The darkest secret], tłum. Rafał Lisowski, Albatros, 2017, 416 stron.

Weekend, który zmienił wszystko. Dla Seana miały to być niezapomniane 50. urodziny spędzone w dobrym towarzystwie, w jednym z luksusowych domów, które przygotowywał do sprzedaży. Pyszne jedzenie, dużo alkoholu (i nie tylko), luźne rozmowy o niczym i zero stresów. Jak w tym wszystkim znaleźć miejsce dla gromadki dzieci? Wszystko da się zorganizować i być może cały ten wypad skończyłby się tylko ze sporym kacem (ale raczej nie moralnym), gdyby nie to, że trzyletnia córka Seana i Claire znika i mimo poszukiwań nikt nie ma pojęcia co się z nią stało. Gdy po dwunastu latach mężczyzna umiera i ma się odbyć jego pogrzeb, sprawa wraca.

„Najmroczniejszy sekret” to nie pierwsza książka o zaginięciu dziecka, którą miałam okazję czytać. Znalazły się wśród nich powieści tylko niezłe, jak na przykład „Szukając Emmy” Steny Holmes, ale i takie, które trzymały mnie w napięciu niemal od pierwszej do ostatniej strony – chociażby „Gdzie jesteś, Amando?” Dennisa Lehane’a i „Dziewięć dni” Gilly Macmillan. Byłam więc więcej niż ciekawa, jak z tym tematem poradziła sobie Alex Marwood i liczyłam na to, że będę miała okazję zaliczyć stworzoną przez nią historię do tych, o których myślę z uznaniem.

Czytaj dalej

Megan Bradbury – Wszyscy patrzą


Megan Bradbury, Wszyscy patrzą [Everyone is watching], tłum. Magdalena Słysz, Czarna Owca, 2017, 310 stron.

Najpierw – jeszcze przed lekturą - spojrzałam na „Wszyscy patrzą”, dotknęłam i oceniłam powierzchownie, skupiając się na tym, jak została wydana. Byłam zachwycona – zdjęcie miasta ukryte pod pomysłową obwolutą, twarda oprawa, delikatne tłoczenia, oszczędność kolorów. To jedna z tych książek, które tak po prostu przyjemnie się trzyma w dłoni i ogląda, zastanawiając się co też w sobie kryje. Miałam nadzieję, że przeniosę się dzięki niej do Nowego Jorku i sprawdzę, czy znajdę w nim coś, co mnie zafascynuje.

Robert Mapplethorpe, Walt Whitman, Robert Moses, Edmunt White – łączył ich Nowy Jork, a także posiadanie śmiałej wizji, chociaż realizowanej w różnych dziedzinach – w fotografii, literaturze, architekturze. Megan Bradbury postanowiła uczynić ich bohaterami swojej książki, tworząc fabularyzowany zapis fragmentów ich życia i sprawiając, że zaczęłam się zastanawiać, na ile to miasto ukształtowało ich losy, a na ile to oni zmienili miasto.

Czytaj dalej

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy